Czy Ty też lubisz czytać blog PSYCHIKA.net?
Otrzymuj powiadomienia o nowych tekstach na moim blogu - tak jak ponad 5.000 zapisanych już osób. Będziesz na bieżąco z tym, co nowego w psychologii.


Po wpisaniu maila przepisz kod z obrazka a następnie sprawdź skrzynkę i potwierdź Twoje zgłoszenie. Marcin

środa, 15 sierpnia 2012

Bici mężczyźni


W imieniu swoim i autorki - socjolożki Moniki Czaplickiej - zapraszam Was do lektury artykułu napisanego specjalnie dla popularnego bloga psychologicznego PSYCHIKA.net. Niech temat bitych mężczyzn przestaje być tematem tabu. Marcin.

Milczenie - to ogromny problem wśród bitych mężczyzn. O ile kobiety zaczynają zdawać sobie sprawę tego, że powinny zgłaszać tego typu sytuacje, o tyle panowie boją się przyznać. Kobiety pojawiają się 20 razy rzadziej w policyjnych kartotekach jako oprawcy. Tworzone są również artykuły i kampanie społeczne dotyczące problemu przemocy w rodzinie - w prawie wszystkich przypadkach atakującym jest mężczyzna. Ale problem bitych panów istnieje. I jest bardzo poważny.

Stereotyp
Patriarchalny model rodziny wymaga od mężczyzny by był jej głową. Przemoc, której ulegają, jest tego zaprzeczeniem. Męskość to siła, kobiecość to delikatność. Bita kobieta wzbudza litość i współczucie, bity mężczyzna jest godny pożałowania i niemęski. To powoduje, że ojcowie czują wstyd i boją się zgłosić, że ich kobieta bije.
Jeśli w rodzinie są dzieci - rozwód jest trudnym rozwiązaniem, ponieważ prawie na pewno sąd przyzna opiekę nad dziećmi matce. Trudno jest przekonać, że matka będzie gorszym rodzicem niż ojciec. Po raz pierwszy “zespół maltretowanego mężczyzny”, jako termin medyczny, wprowadzono w 1977 roku. Do teraz jednak wiele osób nie wierzy w jego istnienie. Przemoc wobec mężczyzn jest wykorzystywana jako obiekt żartów i drwin.
Działacze Stowarzyszenia Obrony Praw Ojca zwracają uwagę bardzo często policja nie reaguje na zgłoszenia mężczyzn. A na pewno reaguje mniej chętnie. Dodatkowo ofiary przemocy powinny otrzymać pomoc psychologiczną - to kolejny element odbierający panom męskości.

Statystyki
W roku 2004 Instytut Psychologii Zdrowia przygotował na zlecenie Urzędu Miasta Stołecznego Warszawy badanie dotyczące rozmiarów przemocy domowej wśród mieszkańców stolicy. Zostało ono przeprowadzone na 1000-osobowej losowej próbie dorosłych mieszkańców Warszawy.

kliknij w obrazek, aby powiększyć

Statystyki “Niebieskiej linii” - telefonu dla ofiar przemocy domowej - mówią, że co dziesiąta ofiara jest płci męskiej. Liczby te rosną. Raport CBOS „Przemoc i konflikty w domu" z lutego 2005 informuje, że kobiety równie często jak mężczyźni przejawiają agresję psychiczną w stosunku do swoich parnterów (wyzywają i obrażają). Wzrost liczby pokrzywdzonych mężczyzn oszacowano na 13% - liczby absolutne oscylowały więc w rejonach 10 tysięcy mężczyzn. Dla porównania - w Wielkiej Brytanii mężczyźni są o 30% razy częściej ofiarami przemocy, w Nowej Zelandii o połowę. W Stanach 4 ofiary na 10 to mężczyźni (wg. Domestic Violence Against Men). Kobiety - sprawcy przemocy - są też traktowane łagodniej niż mężczyźni. Analiza wypadków zabójstw małżonków przeprowadzona przez Dawsona i Langana (1994) pokazuje, że wśród skazanych mężczyźni byli częściej posyłani do więzień (94 proc., kobiety - 81), a wśród ukaranych więzieniem mężczyźni byli częściej skazywani na dożywocie (16 proc., kobiety - 5). Kobietom częściej dawano wyroki w zawieszeniu (16 proc., mężczyźni - 5). Bici mężczyźni nie walczą o swoje prawa tak skutecznie jak kobiety.
Statystyki policyjne nie pozostawiają złudzeń: ponad co 8 osoba wśród dorosłych ofiar w 2011 roku to mężczyzna.(http://www.statystyka.policja.pl/portal/st/944/50863/Przemoc_w_rodzinie.html) Liczba ofiar przemocy domowej wg. procedury "Niebieskiej Karty".

kliknij w obrazek, aby powiększyć

Niewidzialni
Dla bitych mężczyzn nie ma kampanii społecznych, ośrodków wsparcia czy przekazu, że to, co się im dzieje zdarza się i nie mogą milczeć. Dwie najczęstsze przyczyny wybuchu agresji wśród kobiet to brak podporządkowania i niespełnienie oczekiwań seksualnych. Problem jest niezbadany, a liczba ofiar bagatelizowana. O ile kobiety często są słabsze od swoich agresorów, o tyle mężczyźni, mimo możliwości, nie oddają swoim żonom. Wynika to z wychowania oraz świadomości, że przemoc jest przestępstwem. Wolą więc dawać się pobić niż uderzyć swoją małżonkę. Bity mężczyzna zaczyna tracić wiarę w siebie, czuć się gorszy i popada często w depresję. To tym bardziej utrudnia reagowanie i zgłaszanie się po pomoc.

* ZADZWOŃ: OGÓLNOPOLSKIE POGOTOWIE DLA OFIAR PRZEMOCY W RODZINIE "NIEBIESKA LINIA": 22 668 70 00 - telefon czynny w dni powszednie w godzinach 14.00 - 22.00; dyżur prawny odbywa się w poniedziałki i środy w godz.: 18.00 - 22.00.

Na zdjęciu Monika Czaplicka
notka o Autorce:
Monika admin Czaplicka - magistra socjologii Instytutu Socjologii Uniwersytetu Warszawskiego, fanka SM, czyli social mediów. Znajomi mówią o niej, że wyrabia gejowsko-lesbijski plan pięcioletni w niecały tydzień; prywatnie odpręża się ze znajomymi, często wraca do Szekspira i rozkoszowania się muzyką Anny Marii Jopek

21 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Mężczyzna bity regularnie przez partnerkę to mężczyzna bez jaj. Ma dość środków by niekoniecznie odpowiedzieć agresją, co obezwładnić taką kobietę i przyprowadzić do porządku.

Monika Czaplicka pisze...

Zaskakująco - są tacy, który nie obezwładniają swoich kobiet.
Są też tacy, którzy mają kobiety silniejsze niż oni.
Faceci nie musza mieć "jaj". Chyba, że po to, żeby zgłosić przemoc, której doświadczają..

Anonimowy pisze...

Kobiety silniejsze od swoich partnerów to jednak margines.

W obliczu ataku zupełnie naturalną reakcja zarówno u ludzi, jak i u innych gatunków jest obrona lub ucieczka.

Ucieczką tu może być zerwanie relacji.

Takie obezwładnienie w momencie ataku może polegać przykładowo na złapaniu za rękę (lub obie) i unieruchomieniu tej kończyny. Stanowczo z jednoznacznym skinięciem głową. Nie wywołuje to praktycznie żadnego bólu u napastnika, ale ten przyjmuje do wiadomości, że druga osoba nie będzie pasywna jak gruszka bokserska i nie da się w ten sposób poniżać. Możliwości jest wiele.

Jak ktoś pozwala się tłuc nie reagując w żaden sposób pomimo posiadania nad kobietą przewagi fizycznej to jego problem. W takiej sytuacji rzeczywiście wstyd zgłaszać się na policję.

Anonimowy pisze...

Nie widzę różnicy - przemoc to przemoc. Rozwiązywanie własnych frustracji rękoczynami jest zawsze obrzydliwe i dowodzi prymitywizmu takich osób. I w każdym przypadku powinno być karane lub leczone przymusowo.
BP.

Monika Czaplicka pisze...

Czy Ty w ogóle masz pojęcie o czym rozmawiamy? Dlaczego tysiące kobiet "nie reagują", mimo, że się mogą wyprowadzić, zgłosić i coś zrobić?
Na tym polega przemoc. Jest obezwładniająca nie fizycznie, a psychicznie.
"Ona nie chciała"
"To był pierwszy raz"
"Przeprosiła potem"
"Zdenerwowałem ją"
itp.
Taki partner/mąż tłumaczy sobie zachowanie swojej drugiej połówki i nie myśli o tym racjonalnie.
Poczytaj więcej o psychologii ofiar i wtedy pogadamy.

Anonimowy pisze...

Pani Moniko

Reakcja kobiety to coś zupełnie innego, bo ona sama zazwyczaj nie może się przeciwstawić.

Ja mam po prostu inną mentalność i nie rozumiem jak facet może pozwalać, by biła go kobieta (czy mężczyzna) słabsza od niego. Nie chodzi o to, jak on sobie tłumaczy jej zachowanie, ale o to, czy je akceptuje. Może zareagować na tysiąc sposobów nie robiąc kobiecie żadnej krzywdy, a jednocześnie dając jej do zrozumienia, że nie będzie takiego zachowania tolerował. Jeśli mimo to jest pasywny i pozwala na kontynuowanie zjawiska, to o czymś to świadczy. O skłonnościach masochistycznych?

Anonimowy pisze...

Kilka razy się zasłoniłem ręką przed ciosem. Zderzyła się z jej ręką. Ona miała siniaka. Okazało się, że to ja byłem agresorem...
Nikt tego nigdzie nie zgłaszał, ale w rodzinie i wśród znajomych poszło.

Kantor Tychy pisze...

To jest jakaś patologia - co to za facet, który nie potrafi się bronić przed kobietą? Jestem zwolennikiem standardowego modelu związku.

Monika Czaplicka pisze...

"standardowy model związku" - a co to takiego?

uważasz, że jest tylu masochistów na świecie? kiedy człowieka bije ktoś, kto "powinien" go kochać to jest coś kompletnie nie wyobrażalnego. człowiek nie reaguje racjonalnie.
I tak - znam przypadki kiedy broniący się mężczyzna (nie oddający, tylko nie dający się bić) został przedstawiony jako agresor i kończyło się obdukcją itd..

ewa pisze...

Jak do tej pory to chyba sami macho się wypowiedzieli więc się nie dziwię takiej akurat reakcji wobec tematu.

Nie spotkałam się osobiście z przemocą skierowaną przez kobietę wobec mężczyzny ale znam problem z opowiadań znajomych. Myślę, że kobiecie, która uległa przemocy łatwiej jest poprosic o pomoc, łatwiej jest poruszyc temat, wiadomo słaba płec. Mężczyzna, myślę, że każdy, chce byc postrzegany jako jedostka domiująca więc chyba tylko nieliczni potrafią mówic o problemie wprost.


Bardzo ciekawy artykuł.
Niektóre komentarze dowodzą niezajomości tematu.

gorzkaidiotka pisze...

Jestem ofiarą przemocy domowej. Zarówno fizycznej, jak i psychicznej. Piekło - to najłagodniejsze określenie tego stanu, a mimo to jestem od swojego kata uzależniona i nie wiem, gdzie szukać pomocy.
Przemoc kobiet wobec mężczyzn to moim zdaniem efekt buntu powstałego za wieki trwającą dominację mężczyzn. Jest to oczywiście również patologia. Nie jestem fachowcem w sprawach podobnych problemów, ale odnoszę wrażenie, że daje ona (przemoc) niemałą satysfakcję kobietom.

Tychy pisze...

przemoc domowa, charakteryzująca się poniekąd "cichością", czasem niewykrywalna przez sąsiadów, rodzinę, znajomych, dobrze ukryta, a czasem jest tajemnicą Polishynera. myślę że wiekszość przypadków jest poniekąd nabyta. tak jak inne agresywne zachowanie i brak opanowanie się przez oprawcę wynikają z wychowania, błędów w nim, nabycia głębokich wzorców, które wywołują takie patologiczne zachowania. do tego społeczny wstyd ofiar i bezradność biurokracji stworzonej aby pomagać a żyjącej od 8-16 wypełniając dokumenty i przerzucając z kąta w kąt. Szkoda, trochę to ludzkie a trochę społeczna choroba.

Anonimowy pisze...

Witam serdecznie, mam 35 lat, mam żonę i dwóch synów. Prowadzę jednoosobową firmę i utrzymuję rodzinę. Jakiś czas temu w naszym małżeństwie zaczęły się konflikty, kłótnie. Niestety słów wypowiedzianych w wirze emocji nigdy się nie cofnie, ale czasem słowo jest obroną przed atakiem, który może zostawić ślad na ciele...
Na początku dostawałem przysłowiowe "po łbie" za jakiś tekst, w którym udowadniałem że racja jest po mojej stronie. Czasami jak nie umiałem odpowiadać na pytania wykrzyczane w moim kierunku przyjmowałem na twarz soczyste trzaski z otwartej dłoni, czasem z pięści. W złości nadstawiałem drugi policzek, żeby mieć juz spokój wiedząc, że powtórka z rozrywki zakończy atak oburzenia i można będzie spokojnie uciec do.. kuchni, kotłowni, do biura, gdziekolwiek, żeby tylko nie czuć upokorzenia. "Ojeej, jaki ty jesteś uciemiężony" Takie teksty słyszałem kiedy przez przypadek okazałem w domu uczucie smutku lub żalu. Ale już nie z powodu otwartych dłoni, z powodu paznokci i zębów. Rano przed pracą pomagała mi jeszcze robić makijaż, który taił zadrapania i siniaki. Potem zacząłem coraz bardziej zamykać się, przez co następne pięści leciały w moją stronę, oprócz tego dostawałem soczyste ciosy foniczne ("nieudacznik", "nic nie potrafisz", "do niczego się nie nadajesz", "jesteś spier*olonym ch*jem") Takie sytuacje powtarzały się coraz częściej i coraz to gorsze widoki widziałem w lustrze... Dziś dostałem kopa w twarz i dokładkę z pięści. Miałem inne zdanie i zostało ono po prostu poszanowane w odpowiedni sposób... Siedzę i szukam pomocy w anonimowym internecie bo wstyd nie pozwala mi wyjawić tej całej sytuacji na światło dzienne.
Etyczne przeświadczenia nie pozwalają mi na zmianę uczuć do mojej żony nadal ją kocham i mam nadzieję że kiedyś będzie normalnie :(

Anonimowy pisze...

Witam serdecznie, mam 35 lat, mam żonę i dwóch synów. Prowadzę jednoosobową firmę i utrzymuję rodzinę. Jakiś czas temu w naszym małżeństwie zaczęły się konflikty, kłótnie. Niestety słów wypowiedzianych w wirze emocji nigdy się nie cofnie, ale czasem słowo jest obroną przed atakiem, który może zostawić ślad na ciele...
Na początku dostawałem przysłowiowe "po łbie" za jakiś tekst, w którym udowadniałem że racja jest po mojej stronie. Czasami jak nie umiałem odpowiadać na pytania wykrzyczane w moim kierunku przyjmowałem na twarz soczyste trzaski z otwartej dłoni, czasem z pięści. W złości nadstawiałem drugi policzek, żeby mieć juz spokój wiedząc, że powtórka z rozrywki zakończy atak oburzenia i można będzie spokojnie uciec do.. kuchni, kotłowni, do biura, gdziekolwiek, żeby tylko nie czuć upokorzenia. "Ojeej, jaki ty jesteś uciemiężony" Takie teksty słyszałem kiedy przez przypadek okazałem w domu uczucie smutku lub żalu. Ale już nie z powodu otwartych dłoni, z powodu paznokci i zębów. Rano przed pracą pomagała mi jeszcze robić makijaż, który taił zadrapania i siniaki. Potem zacząłem coraz bardziej zamykać się, przez co następne pięści leciały w moją stronę, oprócz tego dostawałem soczyste ciosy foniczne ("nieudacznik", "nic nie potrafisz", "do niczego się nie nadajesz", "jesteś spierdolony") Takie sytuacje powtarzały się coraz częściej i coraz to gorsze widoki widziałem w lustrze... Dziś dostałem kopa w twarz i dokładkę z pięści. Siedzę i szukam pomocy w anonimowym internecie bo wstyd nie pozwala mi wyjawić tej całej sytuacji na światło dzienne.
Etyczne przeświadczenia nie pozwalają mi na zmianę uczuć do mojej żony nadal ją kocham i mam nadzieję że kiedyś będzie normalnie :(

Sabina Gatti pisze...

Wychowano nas wszystkich, kobiety i mężczyzn, przemocą i zaniedbaniami, różnica tylko w tym, że jedni doznali tego mniej inni więcej a jeszcze inni bardzo dużo i dlatego potem w dorosłości mylimy kochanie z cierpienie i wydaje nam się, że pomimo przemocy partnerki my ją kochamy. Jak można kochać w dorosłości kogoś kto nas krzywdzi? Tylko dzieci to muszą robić, bo nie mają wyjścia my dorośli możemy zacząć kochać wreszcie siebie i ustalać granice i szukać miłości gdzie indziej, takiej która będzie konstruktywna a nie destruktywna. Kobiety mają również wielką siłę a jak nie to używają przedmiotów. Czas zacząć obalać stereotypy o kobietach i mężczyznach o czym piszę ma moim blogu na którym znajdziecie po prawej stronie linki do wszystkich moich stron na FB i Fundacji Masculinum. Mężczyźni potrzebują wsparcia ale niestety brak jest tego dla ofiar przemocy płci męskiej :( walka z przemocą to jedna wielka hipokryzja http://sabinagatti.blogspot.com/2013/07/prosta-i-logiczna-kalkulacja.html?m=0

Anonimowy pisze...

W 90 % przypadków tzw przemoc wobec kobiet wynika z ataku przeprowadzonego przez kobietę na mężczyznę. Wtedy facet ma prawo się bronić wszelkimi dostępnymi środkami aby zneutralizować agresora. Niestety w PL rządzą stereotypy, poszkodowanej mamusi. Taka kobieta leci na policję obdukcję i do MOPR założyć niebieską kartę. bardzo często ze strony kobiet są to rozmyślne prowokacje mające na celu wytworzenie dokumentacji do rozwodu.

Anonimowy pisze...

Do anonimowego 35 latka - BROŃ SIĘ CZŁOWIEKU AKTYWNIE. Na agresję jej odpowiedz agresją adekwatną do sytuacji - tak aby się nogami nakryła. I nigdy więcej nie pozwól się jej uderzyć. Ale zanim to zrobisz - rób dokumentację jej zachowań, dyktafon, ukryta kamera załatwi wszystko. Bez zarejestrowanej jaj agresji - ona w sądzie z ciebie zrobi agresora. Wywal ją z chaty i załatw zakaz zbliżania się jej do ciebie- załóż jej niebieską kartę. Nie pisz o miłości - nie ośmieszaj się tym już więcej. Kto kocha - nie bije.

Anonimowy pisze...

Wg. badań naukowych 70% przypadków przemocy inicjują i stosują kobiety. Rzadziej zabijają bezpośrednio, za to częściej doprowadzają do samobójstwa. Statystyki nie są tutaj miarodajnym źródłem. "The Harvard study found that when violence was one-sided, meaning unprovoked, both men
and the women themselves who took the study said 70% of the time it was the women who
committed violence against the men. Another study by the American Psychiatric Association that backs
the Harvard Medical School study was published by Joan Arehart-Treichel who says, "When it comes to
non-reciprocal violence between intimate partners, women are more often the perpetrators." http://www.newscastmedia.com/domestic-violence.pdf

Anonimowy pisze...

Wg. badań naukowych 70% przypadków przemocy inicjują i stosują kobiety. Rzadziej zabijają bezpośrednio, za to częściej doprowadzają do samobójstwa. Statystyki nie są tutaj miarodajnym źródłem. "The Harvard study found that when violence was one-sided, meaning unprovoked, both men
and the women themselves who took the study said 70% of the time it was the women who
committed violence against the men. Another study by the American Psychiatric Association that backs
the Harvard Medical School study was published by Joan Arehart-Treichel who says, "When it comes to
non-reciprocal violence between intimate partners, women are more often the perpetrators." http://www.newscastmedia.com/domestic-violence.pdf

Anonimowy pisze...

Nowa strona https://www.facebook.com/Centrum-Praw-M%C4%99%C5%BCczyzn-273963456317122/?notif_t=page_fan&notif_id=1471257072727437 (w odpowiedzi na usuwanie wpisow mezczyzn przez https://www.facebook.com/Centrum.Praw.Kobiet/?fref=tsht)

Anonimowy pisze...

czasem sa sytuacje bez wyjscia. Mam żone i z nia mała córke, lecz żona ma syna 16 lat z poprzedniego zwiazku z mulatem. mam konflikt z jej synem. wstyd powiedziec ale on mnie bije i zastrasza. ja jestem mega chudy 59 kilo 170, a on 75 kilo same wyrzezbione miesnie bo ćwiczy non stop, mozze cos bierze nie wiem. Zaczeło sie od porównywania przez zone naszej budowy, potem chciała żebysmy sie siłowali na rece, potem takie tam zapasy na dywanie. zawsze wygrywał . Najpierw to była zabawa, a potem zaczął mnie bić i ponizac jak żony nie ma w domu. Zakłada mi jakies dzwignie na szyje, przewraca, bije piescią np w brzuch. Sladów nie mam jakos tak to umiejetnie robi.Poniewaz wie że sie go panicznie boje, wiec wyciaga kase, musze mu usługiwac. Specjalnie chodzi czesto bez koszulki i napina sie

Prześlij komentarz

Zapraszam do komentowania. Proszę o kulturalne wyrażanie swoich poglądów. Nie akceptuję wulgaryzmów i chamstwa.

Dziękuję i zapraszam ponownie.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...