Strona Główna I Psychologia miłości I Badania I Refleksje

... i wiele innych tematów!
Lubisz czytać o psychologii ?

Otrzymuj powiadomienia o nowych tekstach na blogu tak jak ponad tysiąc dwieście zapisanych już osób :D



Pamiętaj proszę, aby następnie potwierdzić Twoje zgłoszenie w mailu aktywującym.

Feminizm sprzyja udanym heteroseksualnym związkom!

wtorek, 9 marca 2010 15 komentarze

W ubiegły weekend w kilku większych miastach w Polsce odbyły się tak zwane manify - czyli demonstracje feministyczne. [ o manifach i postulatach poczytać można tutaj ]

Popieram ten ruch społeczny, ponieważ uważam, że każdy człowiek niezależnie od płci powinien mieć równe prawa.

Jak wynika również z psychologicznych badań, feministyczne nastawienie partnerów sprzyja satysfakcji ze związków miłosnych ...


Badanie, które przytaczał portal ScienceDaily, jest co prawda starsze, bo ma już trzy lata, ale myślę, że ani trochę nie straciło na ważności.

Panie Laurie Rudman i Julie Phelan z Rutgers University w Stanach przebadały kwestionariuszowo ponad 500 osób w różnym wieku.

Wzięły pod uwagę stosunek kobiet i mężczyzn wobec feministycznych poglądów, powiązując go z oceną zdrowia ich związków (na którą składała się między innymi ogólna ocena jakości związku, stabilność związku oraz seksualna satysfakcja).

Wyniki wykazały, że fakt posiadania przez kobiety partnerów, którzy mają feministyczne poglądy, powiązany jest ze zdrowym związkiem.

Podobnie rzecz się ma w przypadku mężczyzn, bowiem ci, których partnerki były feministkami twierdzili, że ich związek jest bardziej stabilny i czerpią więcej satysfakcji z życia seksualnego [w porównaniu z panami, których partnerki feministkami nie były].

Badaczkom również udało się ustalić, że kobiety o feministycznych poglądach deklarują większą potrzebę bycia w romantycznym, heteroseksualnym związku niż nie-feministki.


Warto zaznaczyć, że feministki wcale nie walczą z facetami [a niektórym ten ruch właśnie tak może się kojarzyć], walczą o swoje podstawowe, ludzkie prawa.

Ja również jestem feministą.




Pozdrawiam

Integralny
PSYCHIKA.net

Czytaj dalej >>

Porozmawiajmy na poważne tematy

piątek, 5 marca 2010 11 komentarze



Ludzie czują się szczęśliwsi, kiedy mogą porozmawiać z kimś na głębokie, poważne tematy - niż kiedy mogą tylko "pogadać o głupotach".

Do takich wniosków doszli naukowcy zza Oceanu.


Autorami badań (opublikowanych w magazynie Psychological Science) są: Matthias R. Mehl, Shannon E. Holleran i C. Shelby Clark z University of Arizona, wraz z Simine Vazire z Washington University w St. Louis. Badania przytacza również portal ScienceDaily.

Jak zbadano tak subtelną kwestię ?

Wolontariusze, którzy wzięli udział w badaniu mieli przez 4 dni nosić przy sobie z pewnością wkurzające urządzenie, które nazywało się [w wolnym tłumaczeniu] Elektronicznie Włączanym Nagrywaczem.

Nagrywacz towarzyszył osobom badanym w ich życiu i co jakiś czas włączał się i... no kto zgadnie? - taaaak, nagrywał ich rozmowy:)

Ściślej rzecz biorąc: włączał się na 30 sekund co 12 i pół minuty.

Naukowcy uzyskali w ten sposób ponad 20 000 krótkich nagrań, które przesłuchiwali i klasyfikowali jako: rozmowy na trywialne tematy lub rozmowy na poważne tematy.
Trzeba przyznać, że mieli full pracy.

Dodatkowo wolontariusze wypełnili ankiety dotyczące ich osobowości i poczucia szczęścia.

Co się okazało ?

Naukowcy przeanalizowali rozmowy, powiązując je z wynikami kwestionariuszy.

Wyższe poczucie szczęścia (well-being) powiązane było z mniejszą ilością czasu spędzaną samotnie - i większą ilością czasu spędzaną na rozmowach z innymi ludźmi. Najszczęśliwsi uczestnicy badania spędzali o 25 % czasu mniej w samotności i 70 % czasu więcej na rozmowach z innymi ludźmi - w porównaniu z najnieszczęśliwszymi osobami.


Różnice pomiędzy najszczęśliwszymi i najnieszczęśliwszymi nie tkwiły tylko w samym fakcie konwersacji - co w ich tematach. Najszczęśliwsi prowadzili dwa razy więcej rozmów na głębokie tematy i trzy razy mniej na tematy trywialne - niż osoby najnieszczęśliwsze.

Wyniki badań wydają się zatem sugerować, że żeby być szczęśliwszym trzeba częściej przebywać wśród ludzi i prowadzić rozmowy na głębokie tematy. Fajnie jest czasami pogadać o bzdurach, jednak jak się okazuje, dobrze jest nie robić tego zbyt często:)

A co Wy o tym sądzicie ?



Pozdrawiam

Integralny
PSYCHIKA.net

Czytaj dalej >>

Nie spalić się na starcie - czyli o sposobach opanowywania lęku u sportowców

środa, 3 marca 2010 2 komentarze

Zapraszam Was dzisiaj do lektury napisanego specjalnie na potrzeby bloga PSYCHIKA.net ciekawego tekstu, którego autorką jest psycholog Katarzyna Grześczyk.
Autorka szczególnie interesuje się sportem i psychologią sportu:) Trenuje koszykówkę.


Generalnie na wynik, który osiągnie sportowiec lub drużyna sportowa wpływ mają trzy czynniki oraz interakcje między nimi: trener, środowisko zewnętrzne oraz oczywiście sam sportowiec - jego osobowości, talent, uzdolnienia, praca, motywacja, zaangażowanie.

Niezwykle istotny jest także sposób w jaki dany zawodnik radzi sobie ze stresem związanym z występem w zawodach, z rywalizacją z innymi sportowcami. Obecnie psychologia sportu, która jest relatywnie młodą gałęzią psychologii, w dużej mierze skupia się na badaniu wpływu pobudzenia, lęku i stresu sportowca na poziom działalności sportowej.

Iluż jest sportowców, którzy dobrze sobie radzą na treningach, a gdy przychodzi do zawodów są zestresowani, nie wytrzymują presji, „spalają się”. Przed występami nie mogą jeść i spać z nerwów, drżą im ręce, a w głowie kłębią się różne myśli uniemożliwiające koncentrację. Co wtedy robić? Jak pomóc takim zawodnikom?


Spośród technik regulujących poziom pobudzenia, lęku i stresu tak aby optymalizować wynik najważniejsze są trzy grupy: techniki relaksacyjne, wyobrażeniowe oraz poznawczo-behawioralne.

Jeśli chodzi o techniki relaksacyjne to warto zwrócić uwagę na Technikę Jacobsona (Progresywny Relaks Mięśni). Według autora rozluźnienie mięśni poddających się woli może powodować rozluźnienie mięśni mimowolnych. Sportowcy uczą się napinać każdą spośród czterech grup mięśni przed jej rozluźnieniem (1-ramiona, 2- twarz, szyja, barki i górna część pleców, 3- brzuch i dolna część pleców, 4- biodra i nogi) do czasu gdy czynność ta stanie się zautomatyzowana. Każda taka sesja trwa mniej więcej 30 minut. Napięcie kolejnych segmentów ciała trwa 5-7 sekund. Po nim każdorazowo następuje ich rozluźnienie 30-40 sek. Opanowanie tej techniki, pozwoli zawodnikowi na szybsze wprowadzenie się w stan rozluźnienia i będzie przeciwdziałało stanom lękowym.


Z kolei techniki wyobrażeniowe stosowane w psychologii sportu można podzielić na techniki zewnętrzne (sportowcy wyobrażają sobie siebie ćwiczących przed sobą) oraz techniki wewnętrzne (sportowcy obserwują siebie ćwiczących od wewnątrz). Wizualizacja, mentalne ćwiczenie np. serwowania w tenisie czy siatkówce, rzutu osobistego w koszykówce, wyobrażenie sobie siebie na stadionie czy hali pełnej widzów i kamer telewizyjnych stanowi doskonały sposób radzenia sobie z lękiem. Ci, którzy interesują się sportem i śledzą dokonania Adama Małysza na pewno pamiętają jak w wywiadach wielokrotnie podkreślał, że najważniejsze dla niego jest oddanie dwóch równych skoków. Jest to nic innego jak efekt pracy nad celami. Według teorii wyznaczania celów cele ogólne powodują, że zawodnicy są niespokojni i zaczyna brakować im motywacji. Dlatego też należy wyznaczać sobie mniejsze i konkretne cele bo są bardziej realne i budzą mniejszy lęk. Lepiej zrezygnować z celu wynikowego - wygranej i zastąpić go celem mistrzowskim (jak w przypadku Małysza - oddanie dwóch równych skoków) oraz celami zadaniowymi służącymi do realizacji celu mistrzowskiego (poprawić prędkość na rozbiegu, poprawić wybicie).

Sama będąc jeszcze aktywnym sportowcem zauważam użyteczność metod poznawczo-behawioralnych i staram się je stosować w praktyce. Głównie dotyczy to pracy z przekonaniami. Racjonalna terapia zachowania opiera się na założeniu, że „to nie fakty nas denerwują, złoszczą, zasmucają, radują, lecz to my sami denerwujemy się, złościmy, przerażamy, radujemy poprzez nasze przekonania o tych faktach.” Aby zobrazować istotę pracy z przekonaniami posłużę się przykładem piłkarza, który nie trafił rzutu karnego, w wyniku czego jego drużyna przegrała mecz (aktywujące wydarzenie). Jako efekt słabo wg niego zagranego meczu pojawiło się u niego przekonanie

„Jestem beznadziejnym piłkarzem. Przeze mnie przegraliśmy”.

Przekonanie to spowodowało, że u naszego sportowca pojawiły się emocje złości, smutku bądź strachu przed następnym występem i strzelaniem rzutu karnego. Sprawdzamy teraz przekonanie „Jestem beznadziejnym piłkarzem. Przeze mnie przegraliśmy” za pomocą Pięciu Zasad Zdrowego Myślenia zadając następujące pytania:

Czy przekonanie to jest oparte na faktach?
Czy pomaga chronić twoje życie i zdrowie?
Czy pomaga ci osiągnąć bliższe i dalsze cele?
Czy pomaga ci rozwiązywać lub unikać najbardziej niepożądanych konfliktów z innymi?
Czy pozwala ci czuć tak jak chciałbyś się czuć?

Jeśli nie odpowiemy twierdząco na co najmniej 3 z tych pytań, to znaczy, że nasze przekonanie jest niezdrowe. Należy więc je przeformułować na zdrowe.
W przypadku naszego zawodnika można zmienić jego przekonanie na:

„Piłka nożna jest sportem zespołowym. Na wynik tego meczu wpływ miała gra całego zespołu przez cały mecz. Ja mam prawo popełniać błędy i nawet jeśli je popełnię to jestem w porządku. Podczas trwania meczu byłem aktywny, miałem jedną asystę.”

Stosowanie tej metody może przynieść zdumiewające efekty. Poza tym osobiście staram się także zwracać dużą uwagę na to co mówię, czyli kierować się zasadami zdrowej semantyki i zmieniać swoje niezdrowe nawyki językowe. Nie jest to łatwe, gdyż takie słowa jak: „zawsze”, „wszyscy”, „muszę”, „powinnam”, „przegrałam” są głęboko zakorzenione w nas i wymawiamy je niemalże automatycznie. Mówienie: „doznałam porażki”, „przegrałam”, „jestem przegrana”, „nic mi nie wychodzi” wywołuje negatywne emocje. Dlaczego więc nie zastąpić np. słowa „porażka” słowem „wynik”, „rezultat”? Wtedy nie będziemy odnosić się do siebie w sposób negatywny a z drugiej strony pozwoli to na dostrzeżenie związków przyczynowo skutkowych naszych działań oraz na naukę czegoś z tego niepożądanego wyniku.

Kończąc ten artykuł chciałam jeszcze dodać, że dla każdego zawodnika istnieje odpowiedni, optymalny poziom funkcjonowania a co za tym idzie istnieje też optymalny poziom lęku, który nie działa destrukcyjnie lecz wręcz przeciwnie - pozytywnie wpływa na działalność i wyniki sportowe.


Dla wszystkich zainteresowanych pogłębieniem tematu polecam książki: „Psychologia sportu” Matt Jarvis, „Psychologia sportu. Strategie i techniki” Tony Morris i Jeff Summers, „Racjonalna terapia zachowania. Podręcznik terapii poznawczo-behawioralnej” Maxie M. Maultsby oraz artykuł Mariusza Wirgi z czasopisma Charaktery (październik 2008) p.t. „Licz się ze słowami”.

Katarzyna Grześczyk

Czytaj dalej >>

Bóg czy nauka?

niedziela, 28 lutego 2010 11 komentarze

Profesor psychologii pani Jesse Preston z University of Illinois mówi, że kiedy wybieramy Boga albo naukę do wyjaśniania wielkich zagadek wszechświata, większość z nas trzymając się jednej z tych koncepcji ustosunkowuje się neutralnie lub też negatywnie wobec drugiej.

Przeczytajcie, jak zaobserwowano, że mamy skłonność [my jako ludzie] do kurczowego trzymania się albo nauki albo wiary ...


Pani profesor Preston i jej kolega Nicholas Epley (z uniwerku w Chicago) zorganizowali badania, dzięki którym mieli dowiedzieć się, jak informacje naukowe wpływają na wiarę w Boga i czy religijne nauki wpływają na wątpliwość ludzi wobec teorii naukowych.

Pani profesor bardzo się cieszy, że podjęła się tych badań, bo jak mówi, jeszcze nikt nie badał eksperymentalnie nauki i wiary jako przeciwieństw.

"Wydaje mi się, że wiara i nauka jako dwa systemy razem wzięte byłyby bardzo dobre do wyjaśniania wielu rzeczy dziejących się w świecie. Jednak w pewnym punkcie naukowe czy religijne stanowiska nie są w stanie wyjaśnić wszystkiego".

Naukowcy przeprowadzili dwa badanie składające się do pewnego momentu z dwóch równoległych mniejszych badań.


W pierwszym z nich 129 wolontariuszy czytało historię Wielkiego Wybuchu (czyli początku wszechświata) i naukową teorię na temat tego zdarzenia.

Następnie połowa z nich przeczytała tekst, w którym było zaznaczone wyraźne stanowisko, że naukowa teoria wyjaśniająca Wielki Wybuch jest silna, że jest podparta wieloma danymi.

Pozostała połowowa osób badanych przeczytała tekst, w którym pisano, że teorie naukowe odnośnie Wielkiego Wybuchu tak naprawdę "rodzą więcej pytań niż odpowiedzi".


Drugie badanie wyglądało inaczej. Połowa z 27 studentów miała napisać na kartce "6 rzeczy, które można wyjaśnić z pomocą wiary w Boga", pozostała połowa z kolei miała napisać "6 rzeczy, którymi to wiarę w Boga można wyjaśnić" (chodzi o racjonalne wyjaśnienia, dlaczego ludzie wierzą).

Następnie wszyscy badani [z obu części] zostali poproszeni do oceniania pojawiających się na komputerze słów - jako pozytywnych lub negatywnych.

"Osoby badane nie były w stanie zorientować się, że byli podprogowo programowani tuż przed wyświetlaniem każdego słowa. Na przykład przed słowem 'okropny' przez 15 - milisekund [ułamek sekundy] wyświetlaliśmy słowo 'Bóg' lub 'nauka'."

15 milisekundowa emisja nie jest dla człowieka świadomie zauważalna, jednak efekt i tak się pojawił.

Ci badani, którzy wcześniej czytali stanowiska, że teorie naukowe tłumaczące Wielki Wybuch mają silne podstawy o wiele szybciej reagowali wciskając znaczenie "pozytywne" takich słów, przed którymi podprogowo wyświetlano im słowo "nauka", w porównaniu z tymi, którzy wcześniej czytali tekst, że naukowe teorie rodzą więcej pytań niż odpowiedzi.

Studenci, którzy mieli wypisać na kartce rzeczy, które można wyjaśnić Bogiem wykazali więcej pozytywnych skojarzeń z Bogiem i wiele więcej negatywnych z nauką, w porównaniu z tymi, którzy mieli wypisać rzeczy, które naukowo tłumaczyłyby Boga.

Podobnie ci, którzy czytali, że naukowe teorie są słabe, dużo wolniej zaznaczali, że słowo ma charakter negatywny, jeśli wcześniej zaprezentowano im podprogowo słowo "Bóg".

"To wyglądało tak jakby nie chcieli powiedzieć >nie< Bogu" - mówi pani profesor.


"Najbardziej intrygujący jednak jest efekt przeciwieństwa.

Kiedy ludzie nie wyjaśniają świata za pomocą Boga, mają pozytywny stosunek wobec nauki.
Lecz kiedy Bóg wydaje się być odpowiedzią na wiele pytań dotyczących ich życia, wszechświata, wolnej woli - wówczas naukowe teorie tracą na wartości.

Patrząc na to inaczej można powiedzieć, że ludzie mogą mieć pozytywne odczucia wobec nauki, dopóki nie zetkną się z czymś, czego nauka wyjaśnić nie potrafi, zwracając się wtedy w kierunku Boga."


Pani profesor sugeruje, że w życiu powinniśmy znaleźć równowagę, bo i nauka i religia mają swoje własne obszary, które są w stanie wytłumaczyć.

---
Jeśli chodzi o moje zdanie jest ono podobne do zdania pani profesor Preston.

Uważam, że nauka może ładnie uzupełniać się z wiarą [podobnie jak rozum z uczuciami, kliknij tutaj, aby o tym przeczytać], a deprecjonowanie któregokolwiek z tych obszarów i uwypuklanie racji drugiego rodzi tylko niepotrzebne konflikty: społeczne i indywidualne.




Pozdrawiam

Integralny
PSYCHIKA.net

Na podstawie tekstu z ScienceDaily.

Czytaj dalej >>

Gala Blog Roku 2009

piątek, 26 lutego 2010 5 komentarze



Choć minęło już trochę czasu, postanowiłem napisać kilka zdań na temat finałowej gali konkursu Blog Roku 2009. Jak wiecie, zostałem zaproszony na nią jako autor nominowanego bloga w kategorii Blogi Profesjonalne.


Impreza odbyła się 11 lutego 2010 roku w restauracji Foksal w Warszawie a poprowadził ją znany prezenter Olivier Janiak.

Program Gali składał się z trzech przeplatających się elementów: prezentowanie obrazu blogosfery w liczbach [prezenter czytał różne statystyki], wręczanie nagród blogerom przez Jurorów w poszczególnych kategoriach oraz występy rzeszowskiego zespołu muzycznego Pectus.
Po rozdaniu nagród wszyscy goście zostali zaproszeni na bankiet.


--
Jeśli chodzi o ideę wydarzenia to podoba mi się, że organizator konkursu Onet.pl promuje zjawisko blogowania nie faworyzując przy tym żadnej platformy blogowej [choć mógłby - np. swoją, na której zarabia]. To wielki plus dla tego konkursu.

Pomimo że PSYCHIKA.net nie zdobyła nagrody, to i tak bardzo się cieszę z nominacji Jurora Grzegorza Marczaka, autora popularnego technologicznego bloga Antyweb.pl.
Było to dla mnie duże wyróżnienie:)

Jeszcze raz bardzo dziękuję Wam, Czytelnicy, za wysłane przez Was eski na mój blog i gratuluje wszystkim Autorom zwycięskich blogów:)


Filmik z zapisem gali możecie sobie obejrzeć na stronach konkursu [tutaj].



Pozdrawiam

Integralny
PSYCHIKA.net

Czytaj dalej >>

Żonaci faceci naprawdę mniej sprzątają w domu!

środa, 24 lutego 2010 10 komentarze


Wszędzie, na całym świecie i to bez względu na poglądy co do roli kobiety i mężczyzny - żonaci mężczyźni wykonują mniej prac domowych.

Do takich wniosków doszła pani socjolog Shannon Davies z Georg Mason University w Stanach.


W badaniu wzięło udział ponad 17 000 osób z 28 różnych krajów.

Okazało się, że mężczyźni, którzy byli żonaci mówili, że
wykonują mniej prac domowych w porównaniu z mężczyznami, którzy żyją z kobietami, ale jeszcze nie są poślubieni.

Co ciekawe pary, które są za równouprawnieniem a żyją jeszcze bez ślubu (np. na tak zwaną kocią łapę lub jako narzeczeni) faktycznie dzielą się obowiązkami domowymi po równo.

W parach poślubionych, również będących za równouprawnieniem, sytuacja wygląda już zupełnie inaczej: mimo egalitarnych poglądów małżonków jeśli chodzi o role kobiety i mężczyzny, panowie i tak wykonują mniej domowych prac.

"Instytucja małżeństwa wydaje się >utradycyjniać< życie nawet tych par, które są za równością płci" - mówi pani Davies.






Co prawda nie są to tak zwane badania podłużne, które śledziłyby zmianę życia konkretnych par w czasie, lecz mimo to również dają ciekawy obraz.

"Nasze badania sugerują, że na podział obowiązków w małżeństwach na całym świecie wpływają podobne czynniki. Społeczeństwo ustaliło znaczenie instytucji małżeństwa i teraz to ona sama w sobie wpływa na nasze zachowania."

Warto zwrócić uwagę na to, że w świetle tych badań wina nie leży ani po stronie panów, ani pań, wydaje się, że wszystkiemu winna jest... tradycja;)



Pozdrawiam

Integralny
PSYCHIKA.net

Na podstawie tekstu z ScienceDaily.

Czytaj dalej >>

Nadużywanie internetu powiązane jest z depresją

wtorek, 23 lutego 2010 9 komentarze



Naukowcy biją na alarm:
Osoby spędzające wiele czasu surfując po internecie są bardziej narażone na okazywanie symptomów depresyjnych.


Dr Catriona Morisson z Uniwersytetu w Leeds [w Anglii], głównodowodząca badaniami na wielką skalę na temat uzależnienia od internetu, mówi, że internet to część nowoczesnego życia (i ma rację), jednak oprócz korzyści niesie też ze sobą wiele zagrożeń.

"Podczas gdy wielu z nas używa internetu po to, aby opłacić rachunki, zrobić zakupy lub wysłać pocztę e-mail, istnieje w populacji pewna część ludzi, którzy mają trudności w kontrolowaniu jak wiele czasu spędzają będąc online, co miesza się z ich codzienną aktywnością."

Zdaniem badaczki, osoby uzależnione od internetu spędzają proporcjonalnie o wiele więcej czasu w sieci [niż osoby nieuzależnione] na przeglądaniu erotycznych stron, grając w gry sieciowe lub siedząc na serwisach społecznościowych.

Pani Morrison mówi dalej:

"Nasze badania wykazały, że nadużywanie internetu ma związek z występowaniem symptomów depresyjnych, jednak trudno nam powiedzieć, co było pierwsze -

czy to depresja ludzi powoduje, że ciągnie ich do internetu, czy to nadużywanie internetu powoduje u nich depresję ?

Jedno jest natomiast jasne, nadużywanie internetu może sygnałem ostrzegawczym o tendencjach depresyjnych danej osoby."



W badaniach wzięło udział 1 319 osób w wieku 16-51 lat, z czego 1,2% osób zostało zaklasyfikowanych jako "uzależnionione od sieci". Choć tych osób wydaje się być tak mało to i tak jest ich więcej niż osób w Anglii uzależnionych od hazardu (około 0,6% populacji).

Fajne i ważne badania.
Szkoda, że nie udało się ustalić odwiecznego problemu, co było pierwsze jajko czy kura. Możecie być jednak pewni, że na blogu PSYCHIKA.net będę śledził tę tematykę.


Jeśli chcecie sprawdzić, czy możecie być uzależnieni od internetu zajrzyjcie tutaj (klik).

A w tej notce (klik) opublikowałem filmik o spotkaniu grupy uzależnionych od serwisów społecznościowych, póki co to fikcja, ale daje do myślenia.



Pozdrawiam

Integralny
PSYCHIKA.net

Na podstawie tekstu z ScienceDaily.
Foto: Giuseppe Acquaviva

Czytaj dalej >>

Dominacja czy prestiż - co u facetów wolą kobiety?

niedziela, 21 lutego 2010 8 komentarze


Na portalu ScienceDaily znalazłem wyniki badań, które zdają się odpowiadać na tytułowe pytanie.

Badania (trzykrotne) z udziałem studentek amerykańskich uniwersytetów przeprowadzili Jeffrey K. Snyder, Lee A. Kirkpatrick i H. Clark Barrett. Przekonajcie się, do czego doszli.


Uczestniczki badań miały oceniać przedstawianych im potencjalnych partnerów.

Portal ScienceDaily nie podaje dokładnego opisu przebiegu badań, mówiąc jedynie, że zostały one zaprojektowane w taki sposób, by można było ocenić odbiór przez kobiety mężczyzn dominujących i tych z prestiżem.

Kobiety biorące udział w badaniach, podczas oceny potencjalnych partnerów, okazały się być szczególnie wrażliwe na kontekst społeczny w jakim mężczyźni okazywali swoje dominujące zachowania.

Na przykład cechy i zachowania faceta postrzegane przez kobiety jako atrakcyjne w zawodach atletycznych, przestawały być atrakcyjne, kiedy facet ujawniał je w codziennych sytuacjach interpersonalnych.

Warto dodać również, że kiedy panie zastanawiały się nad partnerem na długie lata, ich zainteresowania dominującymi panami malały, a rosły zainteresowania panami z pewnym prestiżem.

Autorzy badań tłumaczą to w taki sposób, że, w trakcie poszukiwań partnerów na dłużej, kobiety unikają dominujących mężczyzn, ponieważ boją się, że będą oni również dominujący w domu.


Podsumowując kobiety postrzegały mężczyzn z prestiżem, cenionych za swoje umiejętności, talenty i osiągnięcia, jako bardziej atrakcyjnych na partnerów - niż mężczyzn stosujących dominujące zachowania, by zmusić do czegoś rywali.
Dominacja panów była odbierana pozytywnie tylko w sytuacjach zawodów sportowych.


Jeśli chodzi o moje zdanie, to uważam, że przy ocenie atrakcyjności partnera wiele zależy od cech indywidualnych kobiety ale i od kultury, w jakiej żyje (szerszej lub węższej - tej, z jaką się bardziej utożsamia). Niemniej jednak, zaprezentowane tutaj wyniki badań najtrafniej mogą przedstawiać upodobania studentek / kobiet z wyższym wykształceniem żyjących w zachodniej kulturze.

A Wy, drogie Czytelniczki bloga PSYCHIKA.net, jakich mężczyzn preferujecie ?



Pozdrawiam

Integralny
PSYCHIKA.net

Na podstawie tekstu z ScienceDaily.

Czytaj dalej >>

Zawody plemników

sobota, 20 lutego 2010 12 komentarze

Dziś ciekawostka z obszarów dość kontrowersyjnych - bo chodzi o pornografię.

Badacze z Australii odkryli ciekawe zjawisko, polegające na tym, że treść pornograficznego zdjęcia oglądanego przez mężczyznę wpływa na jakość jego nasienia.


Australijscy badacze Sarah J. Kilgallon i Leigh W. Simmons zaprosili do badania 52 heteroseksualnych mężczyzn w wieku od 18 do 35 lat.
Poproszono ich o to, aby na 48 godzin przed badaniem nie uprawiali seksu (jednak nie dłużej niż 6 dni).

Podczas badania, naukowcy pokazywali mężczyznom zestawy pornograficznych zdjęć. Zestawy te podzielono na dwa rodzaje:

1) Zestaw z "zawodami" plemników (sperm competition image)
- zdjęcia przedstawiające dwóch mężczyzn uprawiających seks z jedną kobietą.

oraz

2) Zestaw bez "zawodów" plemników
- zdjęcia z trzema kobietami uprawiającymi seks.


Panowie oglądali te wylosowane dla siebie zestawy i masturbowali się.

Następnie swoje nasienia przekazali badaczom, by ci poddali je dokładnym oględzinom w laboratorium. Tam stosując standardy Światowej Organizacji Zdrowia zbadano jakość spermy.

Co się okazało ?

Plemniki mężczyzn, którzy oglądali zdjęcia z "zawodami" były bardziej ruchliwe, co na podstawie wielu wcześniejszych naukowych badań uznawane jest za wskaźnik większej płodności.

Czyżby więc plemniki mężczyzny, który widzi konkurencję, bardziej mobilizowały się do działania, w myśl zasady kto pierwszy ten lepszy ?



Pozdrawiam

Integralny
PSYCHIKA.net

Więcej info: tutaj.

Czytaj dalej >>

Wirująca tancerka - świetna iluzja optyczna!

piątek, 19 lutego 2010 8 komentarze




Wirująca tancerka to bardzo fajna iluzja optyczna. Zobaczcie ją koniecznie:)














Przyjrzyjcie się tej animacji i odpowiedzcie,

w którą stronę obraca się tancerka: w lewo czy w prawo ?

Tak naprawdę może obracać się w obu tych kierunkach !



Animacja ta została stworzona przez grafika Nobuyuki Kayaharę i zdobyła popularność w internecie na przełomie lat 2007/2008. Pierwotnie różnice w postrzeganiu kierunku ruchu tłumaczono dominacją jednej z półkul mózgowych, co okazało się bzdurą. Nie jest to żaden test psychologiczny i kierunek postrzeganego ruchu o niczym nie świadczy.

Tak naprawdę to brak wyraźnej głębi (konturów, cieni) powoduje, że tancerka równie dobrze może wirować w jedną jak i drugą stronę. Ruch w obie strony bez głębi wygląda identycznie. Nasz mózg wybiera tylko jedną opcję, bo nie może wybrać dwóch równocześnie.

Co ciekawe koncentrując się na pewnych elementach ciała tancerki, możemy "zmienić" kierunek jej obrotu:)

Nie wierzycie? To czytajcie dalej :)

Przyjrzyjcie się temu obrazkowi i wyobraźcie sobie, że literką R (right) oznaczona jest prawa noga tancerki. Tancerka powinna zacząć obracać się w kierunku przeciwnym do ruchu wskazówek zegara.



A teraz wyobraźcie sobie, że literka L (left) oznacza lewą nogę tancerki. Teraz tancerka obraca się w kierunku zgodnym z ruchem zegara :D



I co Wy na to ?

Bo wg mnie ta iluzja jest świetna :D


Wróćcie teraz do pierwszego obrazka i bez żadnych podpowiedzi obróćcie tancerkę :)

Więcej możecie poczytać sobie o niej na Wikipedii lub na blogu Neurotyka, gdzie po raz pierwszy ją zobaczyłem.



Pozdrawiam

Integralny
PSYCHIKA.net

Czytaj dalej >>

Potrzeba poczucia kontroli w relacjach interpersonalnych u DDA

środa, 17 lutego 2010 7 komentarze

Literatura mówi o tym, że Dorosłe Dzieci Alkoholików (w skrócie DDA), czyli osoby, które wychowały się w rodzinach z problemem alkoholowym, mają większą potrzebę poczucia kontroli niż osoby niepochodzące z rodzin alkoholowych.

Skąd się ona bierze i jak może namieszać w relacjach interpersonalnych w dorosłym życiu DDA ?


Życie dziecka w rodzinie alkoholowej nie różniłoby się zbytnio od życia dziecka w "normalnej" rodzinie, gdyby nie jeden drobny szczegół - jego rodzic lub rodzice piją.

Co to oznacza ?

To oznacza, że dziecko nie jest pewne, czy kiedy zechce przytulić się do rodzica, wtedy, kiedy będzie tego potrzebowało lub będzie chciało z nim porozmawiać o życiu, nie zostanie całkowicie zignorowane, odtrącone lub nawet pobite.

To oznacza, że dziecko nie wie, czy akurat dziś kiedy wróci ze szkoły będzie miało co jeść, bo może się zdarzyć tak, że zamiast zadbać o stan lodówki rodzic postanowi zadbać o stan kieliszka.

To oznacza, że dziecko nie może być pewne, czy akurat dziś, kiedy ono wyprawia urodziny i zaprasza grupkę znajomych z klasy, rodzic nie przyjdzie do domu pijany i nie zwymiotuje przy wszystkich na podłogę.


--
Chaos dnia codziennego spowodowany nieprzewidywalnością zachowania uzależnionego od alkoholu rodzica nie jest możliwy do przyjęcie przez dziecko, dlatego od najmłodszych lat uczy się ono kontrolowania, by zapanować nad lękiem, bezsilnością, wstydem, poczuciem opuszczenia i własną wrażliwością ...

Uczy się kontrolować siebie, swoje emocje, samopoczucie, ale także kontrolować innych. W taki sposób jest w stanie zapanować nad tym całym emocjonalnym bałaganem. To daje dziecku jako takie, marne bo marne, ale jakieś - poczucie bezpieczeństwa.

Wchodząc w dorosłe życie, Dorosłe Dziecko Alkoholika jako dorosła osoba, może posługiwać się tymi samymi co w dzieciństwie sposobami na ogarnięcie nieprzewidywalnego świata, szczególnie świata relacji interpersonalnych:

- będzie szukała lub tworzyła takie sytuacje, w których to ona będzie grała pierwsze skrzypce, to ona będzie stała na straży tego, co wchodzi do relacji i z niej wychodzi, pilnując, aby przypadkiem nie pojawiła się jakakolwiek nieprzewidywana emocja, czy reakcja.



Nie jest to naturalne kontrolowanie tylko wtedy, kiedy naprawdę jest ono niezbędne. Osoba DDA czuje, że musi kontrolować ciągle, inaczej znowu zapanuje chaos. Brak kontroli kojarzy ona z silnym lękiem, bezradnością wobec skutków alkoholizmu rodzica.



Potrzeba poczucia kontroli DDA może zniszczyć niejedną przyjaźń, czy niejeden początkowo dobrze zapowiadający się związek intymny.

Nie łatwo jest przyjaźnić się z kimś, kiedy przyjaciel-DDA, oczekując od nas otwartości, sam zachowuje tak jakby miał na sobie maskę. Spontaniczne, niekontrolowane wybuchy radości, smutku, czy innych emocji to luksus, za który DDA nie zawsze jest w stanie zapłacić tak wysoką cenę, jaką jest uczucie, że coś mu się wymyka ...

Trudno jest osobie DDA być szczęśliwą w związku, kiedy czuje ona, że musi cały czas panować nad jego atmosferą, rozważać każdy nowy element, który się w nim pojawia, analizować wszelkie za i przeciw, czy wreszcie kontrolować zachowania, czy też myśli partnera. Tak po prostu się nie da żyć! Szczęśliwy związek oparty powinien być przecież na zaufaniu.

Co wtedy robić ?

Najlepiej skorzystać z pomocy specjalisty, psychologa lub psychoterapeuty pracującego z osobami współuzależnionymi (alkoholik jest uzależniony a każdy członek alkoholowej rodziny to współuzależniony).

Istnieje wiele ośrodków terapii współuzależnienia (można je łatwo znaleźć w Google lub w razie trudności ze znalezieniem napisać do mnie), gdzie można leczyć się bezpłatnie w ramach Narodowego Funduszu Zdrowia. Można również umówić się na prywatną, płatną psychoterapię (w takich sytuacjach należy wcześniej np. telefonicznie spytać psychoterapeutę, czy zajmuje się tego typu problemami).

Życzę Wam wszystkiego dobrego, Kochani :)


Jeśli chcecie zapoznać się również z pozostałymi dotychczas opublikowanymi na blogu PSYCHIKA.net artykułami o DDA kliknijcie tutaj.



Pozdrawiam

Integralny
PSYCHIKA.net

Czytaj dalej >>

Dzieci szczęściem w małżeństwie

niedziela, 14 lutego 2010 10 komentarze


Czy takie równanie może być prawdziwe w świetle naukowych badań ?

ślub + dzieci = szczęście

Przekonajcie się czytając ten tekst.


Zagadnieniem tym zajmuje się dr Luis Angeles z Uniwersytetu w Glasgow w Wielkiej Brytanii.

Wcześniejsze badania naukowe na ten temat sugerowały, że większa liczba dzieci wcale nie zwiększa poczucia satysfakcji z życia a czasami wręcz im dzieci jest więcej, tym satysfakcja jest mniejsza. Wyjaśniano to w ten sposób, że wychowywanie dzieci to ciężka praca, która rzadko jest wynagradzana (ale bzdury, przecież dzieci niosą tyle radości).

Dr Angeles uznała jednak, że coś w tych badaniach musiało być nie tak (bo gdy spytała ludzi o najszczęśliwsze momenty ich życia wielu z nich wskazywało na narodzenie dziecka) i skonstruowała je na nowo, w ulepszonej wersji.

Tym razem dr Angeles postanowiła zbadać związek pomiędzy posiadaniem dzieci i satysfakcją z życia, biorąc pod uwagę takie czynniki jak: cechy jednostki, status związku, wiek, płeć, dochody i wykształcenie.

Co się okazało ?

Dla wszystkich osób (bez względu na wiek) pozostających w związkach małżeńskich, a w szczególności dla kobiet posiadanie dzieci zwiększało satysfakcję z życia. Poza tym poziom jej rósł wraz z liczbą dzieci w domu.

O negatywnych aspektach wychowywania dzieci mówili rodzice w separacji, żyjący "na kocią łapę", single lub ci, którzy nigdy się nie pobrały. Posiadanie dzieci wpływało u nich niekorzystnie na życie towarzyskie, ilość ich czasu wolnego i jego wykorzystanie.


---
W świetle powyższych badań małżeństwo i dzieci to klucz do szczęśliwego życia.

Pewnie oburzycie się mówiąc, że przecież przepis na szczęście nie może być aż tak prosty !

Autorka badań podsumowuje je jednak w taki sposób:

"Kuszące jest twierdzenie, że dzieci mają korzystny wpływ w 'odpowiednich warunkach' - to jest w okresie życia, w którym ludzie czują, że są gotowi na rodzicielstwo. Dla każdego może to nastąpić w innym czasie, ale zapowiedzią tego momentu może być zawarcie związku małżeńskiego."

I co Wy na to ?



Pozdrawiam

Integralny
PSYCHIKA.net

Na podstawie tekstu z ScienceDaily. Konsultacja lingwistyczna: Tomasz.Ch

Czytaj dalej >>

Jaka jest Twoja perspektywa postrzegania czasu?

wtorek, 9 lutego 2010 11 komentarze

Profesora Philipa Zimbardo na pewno większość z Was już kojarzy, psycholog ten zdobył światowy rozgłos przeprowadzając kontrowersyjny eksperyment więzienny (opisywany na blogu PSYCHIKA.net tutaj).
Zimbardo napisał też sporo książek o psychologii, najsłynniejsza to "Psychologia i Życie" (u mnie na półce stoi w zielonej okładce w niemieckim wydaniu).
Nie wszyscy jednak kojarzą profesora Zimbardo z nie tak dawno opublikowaną w jego książce "Paradoks czasu" zupełnie nową w psychologii - teorią perspektywy postrzegania czasu.

Profesor uważa, że uświadomienie sobie perspektywy postrzegania czasu - może pomóc nam w poradzeniu sobie z wieloma problemami (indywidualnymi i społecznymi), by poprowadzić nas do odnalezienia osobistego szczęścia ...

Zapraszam Was do zapoznania się z jego teorią.



Zanim obejrzycie poniżej zamieszczony filmik, przedstawię Wam ogólny zarys teorii perspektywy postrzegania czasu.

Profesor Zimbardo uważa, że istnieją trzy główne perspektywy postrzegania czasu: zorientowanie na przeszłość, zorientowanie na teraźniejszość i zorientowanie na przyszłość.

Osoby nadmiernie skoncentrowane na przeszłości wszystko co nowe oglądają z perspektywy tego, co było. Nie potrafią zachowywać się spontanicznie, zawsze próbują w nowych sytuacjach zachowywać się tak, jak zachowywali się wcześniej w podobnych okolicznościach. Takie osoby nie chcą zmian w swoim życiu. Nie lubią nowinek technologicznych, ani nowych idei, nie chcą poznawać nowych ludzi, bo w psychologicznym sensie wciąż tkwią w przeszłości.

Osoby nadmiernie skoncentrowane na teraźniejszości mogą częściej wpadać w uzależnienia, ponieważ nie potrafią przewidzieć konsekwencji swojego zachowania. Szukają przyjemności w tej chwili, nie myśląc o tym co potem. Używają narkotyków, uprawiają seks bez zabezpieczeń, podejmują nieprzemyślane decyzje.

Osoby nadmiernie skoncentrowane na przyszłości są w stanie osiągnąć w życiu bardzo wiele, ponieważ rozważają wszelkie za i przeciw swojego zachowania. Są bardziej świadome skutków tego, co robią w tej chwili.

Na poniższym filmiku profesor opowiada o bardzo ciekawym eksperymencie z czterolatkami. Badanie polegało na tym, że zostawiono dzieci w pomieszczeniu z bardzo pyszną słodką pianką, mówiąc im wcześniej, że jeśli zaczekają ze zjedzeniem jej do powrotu eksperymentatora - dostaną drugą piankę w nagrodę. Wiele dzieci (bo aż dwie trzecie badanych) nie potrafiło być aż tak cierpliwych.

Powracając do tych samych osób badanych po czternastu latach, badacze zauważyli tendencje, że osoby, które jako dzieci zaczekały na drugą piankę, w starszym wieku nie wpadały w problemy, osiągały w życiu więcej sukcesów, lepiej się uczyły itd. Osoby te były bowiem bardziej skoncentrowane na przyszłości.

Profesor zaznacza, że takie podejście do czasu może przynieść wiele dobrego na przykład w sferze zawodowej kariery, lecz i złego - na przykład w postaci zaniedbywania swoich bieżących potrzeb, czy potrzeb rodziny.

Generalnie wg profesora Zimbardo nie jest dobrze być zbyt skoncentrowanym ani na przeszłości, ani na teraźniejszości, ani na przyszłości.

Dodatkowo profesor wprowadza bardziej szczegółowy podział na perspektywy czasu (co daje w sumie 6 różnych perspektyw), który wygląda tak:

1) Perspektywa przeszłości - pozytywna (czyli koncentracja na tym co było dobre, wspaniałe, najlepsze).

2) Perspektywa przeszłości - negatywna (koncentracja na tym co było złe, co bolało, co najgorsze).

3) Perspektywa teraźniejszości - hedonistyczna (uleganie pokusom, poszukiwanie przyjemności, folgowanie zmysłom).

4) Perspektywa teraźniejszości - fatalistyczna (nie warto nic robić, co ma być to będzie).

5) Perspektywa przyszłości - zorientowana na cele (np. za 15 lat będę miał 6 domów, z czego 5 będę wynajmował).

6) Perspektywa przyszłości - zorientowana na to co będzie po śmierci (czyli na "życie po życiu").


Według Zimbardo na wykształcenie się takiego a nie innego postrzegania perspektywy czasu wpływa naprawdę wiele czynników: kultura, religia, wychowanie, wartości, doświadczenia osobiste itd.

Profesor Philip Zimbardo uważa, że oznaką zdrowia psychicznego jest umiarkowane nastawienie wobec przeszłości, teraźniejszości i przeszłości. Powinniśmy pamiętać o przeszłości, ale nie tak, żeby nie móc działać tu i teraz. Z kolei żyjąc w teraźniejszości nie powinniśmy ulegać każdej pokusie, tylko rozważać konsekwencje naszych zachowań. Planując swoją przyszłość natomiast nie powinniśmy poświęcać dla niej dobra bliskich, rodziny.

Na filmiku zobaczycie bardziej szczegółowy "przepis" na optymalny sposób postrzegania perspektywy czasu: wysoka pozytywna perspektywa przeszłości, umiarkowanie wysoka perspektywa przyszłości, umiarkowana perspektywa hedonistycznej teraźniejszości, niska negatywna perspektywa przeszłości oraz niska fatalistyczna perspektywa teraźniejszości.

A teraz obejrzyjcie w końcu ten filmik :D

Aby obejrzeć film z polskimi napisami, najlepiej jeszcze przed włączeniem "play", wciśnijcie "view subtitles" i wybierzcie "polish".



Ciekawa i spójna teoria.

A czy Wy jesteście świadomi, jaka jest Wasz perspektywa postrzegania czasu ?

Jeśli nie macie pojęcia, zastanówcie się, co jest dla Was ważne, co najważniejsze a czym w ogóle przestaliście się zajmować, próbując lokować te sprawy na osi czasu ...



Pozdrawiam

Integralny
PSYCHIKA.net

Czytaj dalej >>

Depresja kobiety w trakcie ciąży niekorzystnie wpływa na dziecko

niedziela, 7 lutego 2010 7 komentarze

Dzieci ze środowisk miejskich, których matki cierpiały na depresję w trakcie ciąży, częściej niż inne dzieci w późniejszym życiu okazywały antyspołeczne zachowania, w tym zachowania z użyciem przemocy.

Idąc dalej, kobiety, które były agresywne i destrukcyjne w swojej własnej młodości, są bardziej skłonne do popadania w depresję w trakcie ciąży. W ten sposób, jeśli nic nie zrobimy, koło może się zamykać.


Do takich ostatecznych wniosków doszli badacze z Cardiff University, King's College London i University of Bristol. Badania ukazały się w styczniowo-lutowym wydaniu czasopisma "Child Development" ("Rozwój dziecka").

"Bardzo wiele uwagi przykłada się do tego, czy matka jest w depresji, kiedy jej dziecko się urodzi, ale depresja w trakcie ciąży - również wpływa na dziecko, które się jeszcze nie urodziło" - mówi profesor Dale F. Hay z Cardiff University.

Badanie polegało na tym, że przeprowadzono wywiady ze 120 brytyjskimi kobietami, pochodzących ze ścisłych centrów miast. Wywiady były przeprowadzane, gdy kobiety były w ciąży, po urodzeniu przez nie dziecka, i gdy dzieci miały 4, 11 i 16 lat. Są to tak zwane badania podłużne, ponieważ przez wiele lat wciąż obserwuje się tych samych ludzi, dzięki czemu widać co dzieje się u tych konkretnych osób.

Okazało się, że kobiety, które były w depresji podczas ciąży - czterokrotnie częściej później posiadały dzieci, które w wieku 16 lat dopuszczały się zachowań antyspołecznych w tym przemocy. To samo tyczyło się i dziewczynek i chłopców. Z kolei depresja matek w trakcie ciąży powiązana była z ich własnych agresywnym stylem bycia w młodości.

Badacze zapewniają, że w tym związku nie ma znaczenia ani status społeczny rodziny, wykształcenie, ani przynależność etniczna; nie ma znaczenia również inteligencja matki, czy depresja przebyta w innym okresie jej życia niż ciąża. Dlaczego jednak tak się dzieje, że to depresja w ciąży jest powodem antyspołecznych zachowań dzieci, tego jeszcze nie wiedzą.

Profesor Hay sugeruje, żeby kobiety w ciąży, które cierpią na depresję były obdarzane szczególnym wsparciem.


---
Aby przerwać ten łańcuch przyczynowo-skutkowy "depresja matki w ciąży - antyspołeczne zachowania dziecka w młodości - a gdy dorasta i zachodzi w ciążę, popada w depresję i tak dalej" najrozsądniejszym rozwiązaniem wydaje się być szczególna troska o kobiety w ciąży, które są w depresji.

Kontrolne badania kobiety w ciąży nie powinny zatem ograniczać się jedynie do sprawdzenia "fizycznego stanu" ciała. Umysł i ciało matki są ze sobą sprzężone, dlatego czasami to, czego nie widać może mieć większe znaczenie dla szczęścia dziecka niż to co wykryje usg.

W tym miejscu chciałbym podnieść apel do panów (mężów, partnerów): jeśli zauważycie, że Wasze kobiety w ciąży przez dłuższy czas są w stanie obniżonego nastroju, nie zostawiajcie ich samych w cierpieniu, wspierajcie je, zachęćcie do udania się na konsultację psychologiczną, bo to może być depresja, która, jeśli nie będzie leczona, również wpłynie na Wasze dzieci ...



Pozdrawiam

Integralny
PSYCHIKA.net

Na podstawie tekstu z ScienceDaily.

Czytaj dalej >>

O małżeńskich relacjach ukrytych w słowach...

piątek, 5 lutego 2010 6 komentarze

To, czy małżonkowie są szczęśliwi w związku, można wywnioskować z tego, jakich słów używają rozmawiając o trudnościach, które napotykają w życiu.

Przeczytajcie co odkryli na ten temat badacze ludzkiej psychiki z University of California w Berkeley.

Naukowcy z UC Berkeley postanowili przeanalizować rozmowy stu pięćdziesięciu czterech małżeństw w średnim i starszym wieku.

Małżonkowie mówili na temat punktów spornych w swoich związkach, nie oszukujmy się, w każdym związku prędzej czy później takie się pojawiają. Badacze zauważyli jednak, że ci małżonkowie, którzy w konwersacjach używali słów takich jak: "my", "nasz" i "nas" - odnosili się wobec siebie bardziej pozytywnie i okazywali mniej stresu.

Ci małżonkowie, którzy uwypuklali w rozmowach swoją "odrębność" poprzez używanie słów takich jak "ja", "mi", lub "ty" odczuwali mniejszą satysfakcję z małżeństwa. Szczególnie widoczne to było w przypadku starszych małżeństw. Wypowiedzi wskazujące na niezależność partnerów silnie skorelowane były z nieszczęśliwym małżeństwem.

Okazało się również, że starsze małżeństwa dużo częściej identyfikowały się jako "my" w porównaniu z małżeństwami z młodszym stażem.

"Indywidualność jest głęboko zakorzenioną wartością w amerykańskim społeczeństwie, ale przynajmniej w związku małżeńskim warto jest częściowo z niej zrezygnować na rzecz tego, co ważne dla obojga partnerów" - mówi psychologii Robert Levenson, współautor badań.

Związek pomiędzy używaniem przez pary słów wskazujących na współpracę lub niezależność - a poziomem satysfakcji małżeńskiej jest bardzo widoczny u młodych par.

W ugruntowanych już małżeństwach dodatkowo sposób mówienia skorelowany jest z emocjami i fizjologicznymi reakcjami, które mają miejsce wtedy, gdy partnerzy działają razem lub każdy na własną rękę w obliczu pojawiających się trudności.

"Używanie słowa 'my' jest naturalnym następstwem poczucia partnerstwa, 'grania w tej samej drużynie' i zaufania, że w przypadku problemów można stawić im czoła razem." - mówi współautor badań Benjamin Seider.

-----
Istotą małżeństwa czy związku jest to, aby współdzielić swój los i być ze sobą na dobre i na złe. Razem rzeczy dobre smakują jeszcze lepiej, a trudności stają się łatwiejsze do pokonania.

Kiedy w związku pojawiają się niesnaski, niepotrzebne gierki, kłótnie - warto o nich porozmawiać i postarać się wspólnie zaradzić przyczynom nieporozumień.

Czasami warto też rozważyć wybranie się na psychoterapię par, która może pomóc odnaleźć się związkowi po przejściach - pod warunkiem jednak, że obie strony związku pragną zmiany na lepsze ...



A czy Wy zwróciliście uwagę na to, jakich słów używacie rozmawiając z partnerem / partnerką o życiowych trudnościach ?



Pozdrawiam

Integralny
PSYCHIKA.net


Na podstawie tekstu z ScienceDaily, dostępnego w oryginale tutaj. Konsultacja językowa z: Tomasz.Ch

Czytaj dalej >>