FAJNIE! Otrzymuj powiadomienia o nowych tekstach na Twój E-mail:
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą psychologia inwestowania. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą psychologia inwestowania. Pokaż wszystkie posty

Warto kupować i dobrze sprzedawać akcje

poniedziałek, październik 13, 2008 5 komentarze

Nie sztuką jest kupić akcje, sztuką jest je dobrze sprzedać.

Człowiek wchodzi na giełdę z różnych powodów.

Chce się pobawić pieniędzmi. Chce zarobić pieniądze. Chce udowodnić sobie albo światu, jaką to ma ogromną wiedzę i przeczucie, że nie mylił się co do tej (!) spółki.

Że zna się na gospodarce jak nikt inny.


Wchodzi więc na parkiet, najczęściej korzystając z internetowej platformy domu maklerskiego i... kupuje akcje!

Nie jest jest jednak sztuką kupić akcje. Sztuką jest je dobrze sprzedać. Niekoniecznie z zyskiem. Czasami dobrze jest umieć zminimalizować stratę. Wiadomo, że lepiej stracić 20 000 zł zamiast 200 000 zł.

Decyzję o cięciu strat czasami jednak jest bardzo trudno podjąć.

Jeśli wchodzisz na giełdę i wiesz już jaką spółkę chcesz kupić, zalecam Tobie, żebyś z góry ustalił sobie maksymalną stratę jaką możesz ponieść na tej spółce. Kiedy cena akcji spadnie do tego momentu, tnij stratę – zgodnie z Twoim wcześniejszym planem.

Cięcie strat boli – bo w momencie sprzedaży – realizujesz stratę, jest ona odnotowywana w domu maklerskim i przy rozliczeniu z fiskuksem itd. Jednak czasami trzeba zdecydować się i na ten krok.

Jedna rzecz warta podkreślenia.

Jeśli masz dwadzieścia – trzydzieści lat i w Twoim portfelu rok temu, tydzień temu lub dzisiaj zagościły akcje DOBREJ spółki, warto – akcje te trzymać nawet kilkanaście lat.

Dlaczego?

W tej chwili ceny prawie wszystkich akcji na giełdzie są mega tanie. Wiem co mówię. Przed bessą kursy niektórych spółek były kilka – kilkanaście razy to, co teraz. Kto sprzedał przed tuż przed załamaniem rynku, spowodowanego kryzysem na rynku nieruchomości w Stanach, ten jest gość. Dużo ludzi zostało niestety ubranych na górce. Nie należy jednak panikować.

Jakie są zalety kupowania i trzymania akcji?

Wyobraźcie sobie taką hipotetyczną sytuację. Spółka dzieli się na 100 akcji. I kupuje ją powiedzmy 15 ludzi. Jeden, większy inwestor i pozostali drobniejsi, którzy mają po kilka akcji. W momencie, kiedy większość z posiadaczy akcji ZAGRYZIE ZĘBY i będzie trzymać akcje nie sprzedając ich nawet w czasie bessy – kurs się nie zmieni. W końcu znajdą się chętni na kupno akcji, ale żeby je nabyć będą musieli zaproponować wyższą cenę niż obecnie.

Niestety nigdy nie wszyscy inwestorzy są tak zgrani. Giełda w Polsce można powiedzieć jeszcze raczkuje i większość inwestorów – patrzy na to, co dzieje się w Stanach i pod wpływem emocji dokonuje transakcji.

Często inwestorzy sami nie wiedzą, co mają w portfelu.

Kiedy przyjdzie hossa przebije ona kursy, który były na szczycie hossy, która minęła, bo tak jest za każdym razem po bessie.

Dlatego jeśli masz akcje DOBREJ spółki, zalecam, aby je trzymać, a jeśli ich nie masz...

Powoli zaczynaj kupować.

Reasumując: brać akcje i trzymać – a kolejna hossa mile Was zaskoczy.

Czy kupować już dziś, czy jutro, czy za tydzień, czy za miesiąc czy za pół roku, czy jeszcze później – decyzja należy do Ciebie.

Bo to Twoje pieniądze. Te, która masz w portfelu i te które możesz zyskać – wygrywając na giełdzie.


Marcin, integralny@gmail.com

Informacje przedstawione na tej stronie internetowej są prywatnymi opiniami autora i nie stanowią rekomendacji inwestycyjnych w rozumieniu Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 roku w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych, ich emitentów lub wystawców (Dz. U. z 2005 roku, Nr 206, poz. 1715) .

Podejmujesz decyzje inwestycyjne na własną odpowiedzialność.

Czytaj dalej >>

Giełda nie potrzebuje trupów!

czwartek, październik 02, 2008 9 komentarze

Giełda nie potrzebuje trupów!

Giełda Papierów Wartościowych to w dzisiejszych czasach bardzo duże ryzyko. Tak przynajmniej wydaje się większości ludziom, którzy nie interesując się rynkami kapitałowymi w ogóle, od czasu do czasu skacząc po programach natykają się na hasła w stylu:

„Idzie Krach!” , „Bessy ciąg dalszy”



Nie do końca jestem przekonany do tego, aby w obecnej sytuacji być zupełnie poza rynkiem. Owszem, banki oferują teraz na wyścigi coraz to lepsze lokaty bankowe. Prześcigają się w promocjach, na przykład oferują lokatę wysokooprocentowaną w skali rocznej – ale tylko na kilka miesięcy. Moim zdaniem to mega lipa. Oczywiście można kombinować i przerzucać gotówkę z jednej instytucji finansowej do drugiej, jednak tak naprawdę należałoby się zastanowić, czy to ma sens.

Czy nie lepiej zamiast tego zainteresować się akcjami?


Domy maklerskie są teraz bardzo przychylnie nastawione do każdego drobnego akcjonariusza i zaniżają prowizję od transakcji, aby tylko zachęcić do jak najczęstszego kupowania i sprzedawania. Nie zachęcam Was jednak do tego. Czasami większa aktywność na rynku prowadzi jedynie do tego, że jesteśmy zbyt spontaniczni i dajemy się ponieść emocjom. Spółka leci, dzwoni telefon z pracy od szefa, który informuje Cię o braku podwyżki, z powodu bla bla bla...., denerwujesz się z powodu lecącej spółki i niemiłego telefonu – i dokonujesz sprzedaży. Mimo, że początkowo założyłeś inaczej. Emocje się nawarstwiły.

Po prostu musisz sobie uświadomić, że różne stresujące sytuacje mogą Cię równocześnie spotykać, kiedy grasz na giełdzie. Ty myślisz o spółce – a tu „bach!” informacja o czymś złym i „wyładowanie” złą decyzją na giełdzie. Nie pozwól na to i oddziel emocje z życia prywatnego od emocji z parkietu.

Na Giełdzie niech myślą nasze Głowy a nie Ręce, które pstrykają tylko nieprzemyślane zlecenia.

Ilu inwestorów, tylu pomysłów na to, jaki papier wartościowy teraz właśnie kupić. Mało tego, czy kupować tylko papiery, czy może lepiej dywersyfikować kupując na przykład certyfikaty na złoto, jakieś inne surowce, czy też zainteresować się instrumentami na spadki.

Gracz giełdowy oczywiście weźmie pod uwagę wszystkie możliwości, bo dla gracza najważniejszy jest zysk. Inwestor natomiast dokonuje transakcji na giełdzie w sposób bardziej wyrafinowany, ze smakiem i z klasą.

Jeśli jednak jesteś graczem, wytłumaczę ci na czym polega dywersyfikacja portfela. Otóż, aby zmniejszyć ryzyko straty, gracze często dzielą portfel na różne sektory inwestycyjne. Na przykład masz dziesięć tysięcy złotych. Analizując obecną sytuację na giełdzie i w miarę znając swoje emocje i mając na uwadzę stratę jaką możesz ponieść decydujesz się, że:

„Kupię za dwa tysiące akcje, trzy wsadzę w lokatę a pięć w złoto”

Możesz również dokonać innego podziału, to wszystko zależy tylko od Ciebie. Nie zdziw się jednak, kiedy inni ze swoich dziesięciu tysięcy zrobią w krótkim czasie dwadzieścia a może nawet trzydzieści podczas gdy Ty będziesz cieszył się zyskiem na poziomie dwustu złotych.
Po prostu moim zdaniem zbytnie rozdrabnianie się jest czymś, co zabiera zbyt dużo energii. Lepiej zainteresować się jednym sposobem inwestowania i tej drogi się trzymać. Po co tracić energię na wiele różnych sposobów zarabiania, interesować się rynkami itd. skoro można poświęcić się tylko na akcje?

Słuchajcie, jeszcze jedna bardzo ważna kwestia. Nigdy ale to nigdy nie kupujcie akcji pod lewar na spadki. Co to jest lewar? To kupowanie akcji „na kredyt” – w bardzo specyficzny sposób. Masz na przykład dziesięć tysięcy i obstawiasz, że dana spółka będzie spadać. Kupujesz więc za całą sumę akcję tej spółki od maklera i mówisz, że oddasz w danym czasie. Tutaj oczywiście dochodzi jeszcze element krótkiej sprzedaży, który trzeba by pokrótce wyjaśnić.

Co to jest krótka sprzedaż?

Kiedy akcje na wszystkich giełdach spadają, Ty możesz sobie pomyśleć:

„Kurza twarz! Trzeba by na spadkach zarobić!”




Krótka sprzedaż polega na tym, że pożyczasz akcje od domu maklerskiego i deklarujesz, że oddasz dokładnie tę samą ilość akcji w danym czasie. Oczywiście oprócz tego płacisz też prowizję za pożyczenie. Ale w czym sęk? Ano w tym, że jeśli spółka, której papiery pożyczyłeś zacznie spadać Ty zarabiasz. Sprzedajesz papiery pożyczone od domu a następnie gapisz się w monitor. Widzisz, że akcje lecą, spadły już o dziesięć procent. Odkupujesz je. W ten sposób masz tę samą ilość akcji i dodatkowo ostała ci się gotówka.

Akcje, które pożyczyłeś oddajesz do domu maklerskiego a sam cieszysz się zyskiem.

Niektórzy jednak nie zadowalają się tymi hipotetycznymi dziesięcioma procentami, które zarabiają jednorazowo. Chcieliby więcej, najlepiej dwa razy tyle, trzy a może nawet pięć razy tyle. Aby tyle zarobić w tym konkretnym przypadku, musieliby oczywiście mieć więcej gotówki. Odpowiednio dwa, trzy czy pięć razy tyle. Giełda wymyśliła jednak na to sposób, który nazywa się lewarem. Chodzi generalnie o to, że umożliwia Ci, zapomnienie o tym, że masz tylko dziesięć kafelków, a na przykład pięćdziesiąt. Grasz wtedy analogicznie tak jakbyś miał pięćdziesiąt – za co płacisz oczywiście prowizje od kredytu. I co jeszcze najgorsze, kiedy Twoja spółka spada – oczywiście cieszysz się, bo grasz na spadki – ale kiedy nieznacznie rośnie – Ty przegrywasz w krótkim czasie nawet te dziesięć tysięcy. Dlatego nie polecam krótkiej sprzedaży na lewarach. Masakra i po co to komu. Giełda nie potrzebuje trupów.


Inna kwestia to granie na opcjach. Również mam zdanie co do tego bardzo anty. I nie dlatego, że jestem jakimś tchórzem. Po prostu znam statystyki. A mówią one, że aż dziewięćdziesiąt procent graczy odchodzi z torbami – lub z mega wielkimi niespłaconymi kredytami. Po co to komu, się pytam? Powtarzam jeszcze raz: aż dziewięćdziesiąt procent grających na opcjach przegrywa wszystko! Czasami później przez całe swoje życie nie mogą spłacić kredytu kilkunastu milionowego i dług przechodzi na następne pokolenia. Tacy ludzie już nie wracają na rynek. Można powiedzieć, że jako gracze czy inwestorzy są martwi.

Giełda moim zdaniem nie potrzebuje trupów, bo na giełdzie inwestują tylko żywi. Podkreślam: inwestują. Jeśli zaś chodzi o dywersyfikację, to wciąż uważam, że ryzyko na różnych papierach – jest różne. W ten sposób można dywersyfikować ryzyko, mając w portfelu same akcje.

Pamiętajcie, że granie na giełdzie, nie jest zadaniem łatwym, że to najtrudniejszy sposób zarabiania łatwych pieniędzy – a przede wszystkim pamiętajcie o tym, że jest to gra z Waszymi emocjami i prawdziwy sprawdzian dla Waszej cierpliwości. W wielu kwestiach poruszonych w tej notce mogę się mylić. Moje wykształcenie jest oczywiście humanistyczne a zainteresowania rynkami kapitałowymi traktuję raczej jako tylko hobby. W wielu kwestiach sam mam wątpliwości, staram się nie postępować na przekór sobie.

Jednego jestem jednak pewien:

Giełda nie potrzebuje trupów! Na giełdzie bowiem należy inwestować żywą gotówkę!



Marcin, kontakt: integralny@gmail.com


Informacje przedstawione na tej stronie internetowej są prywatnymi opiniami autora i nie stanowią rekomendacji inwestycyjnych w rozumieniu Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 roku w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych, ich emitentów lub wystawców (Dz. U. z 2005 roku, Nr 206, poz. 1715) .

Podejmujesz decyzje inwestycyjne na własną odpowiedzialność.


Czytaj dalej >>

Psychologia wydawania pieniędzy - czyli jak i po co używać karty kredytowej?

wtorek, wrzesień 16, 2008 5 komentarze

Jestem posiadaczem karty kredytowej.

Świadomym posiadaczem – na nieszczęście banku, który ją mi wydał.

Przeczytajcie dlaczego.



Karta kredytowa niemal każdemu wydaje się czymś złym, bo to przecież zaciąganie kredytu w banku. Wiele ludzi stroni od tego typu finansowych wynalazków, argumentując ten fakt tym, że woli wydawać własne pieniądze niż pieniądze banku.

Czy mają rację?

I tak i nie.

Mają rację, że pieniądze nie pochodzą z ich prywatnego źródła, nie mają racji mówiąc, że pieniądze nie są ich.

Pieniądze na karcie kredytowej są w tej chwili Twoje – bo płacisz za nie ryzykiem ich nie oddania w terminie:)

Pamiętajcie jednak, żeby wydawać mądrze to, co macie na karcie.

O co właściwie chodzi z tą kartą?

Bank podejmuje ryzyko wydając Tobie kartę kredytową. Mówi:

„Masz tutaj osiem tysiący złotych, jeśli wydasz a później oddasz nam w ciągu 54 dni, nie zapłacisz odsetek, jeśli nie oddasz – zapłacisz i to dużo.”

Oczywiście to, ile bank oferuje Ci na karcie – zależy od Twojej zdolności finansowej i od Twojego życzenia.

W momencie kiedy Bank daje Tobie hajs na karcie – podejmuje ryzyko, bo obstawia (tak tak, to jest taka gra), że po 54 dniach od wydania ich nie będziesz miał z czego spłacić.

Jeśli jednak jesteś pewien, że będziesz miał – Ty wygrywasz.

A co wygrywasz? To, że masz za darmo pieniądze w tej chwili.

Bez płacenia odsetek od kredytu.

Jesteś pewien, że będziesz je miał – bo nie wydajesz je na konsumpcję, lecz na inwestycję, która przyniesie Ci zysk.

Dla inwestorów (nieważne z jakiego sektora inwestycja pochodzi) jest to szczególnie przydatne narzędzie – które zapewnia płynność finansową.



Inwestor nie musi mieć na koncie kwoty na inwestycję w chwili podejmowania decyzji, nie musi sprzedawać akcji, czy monet, jeśli ma w zasięgu wzroku „pewniaka” – czyli inwestycję, która przyniesie pewny zysk, a jedyne czego mu trzeba w tej chwili to gotówki.

Ma kartę - z kredytem o oprocentowaniu 0 zł.

Dla przeciętnego człowieka – często karta kredytowa staje się PRZEKLEŃSTWEM, bo można na niej zadłużyć się po uszy.

Banki za wszelką cenę chcą przekonać Posiadaczy Kart, że pieniądze dostają na karcie za darmo, podczas gdy de facto – PŁACĄ ONI RYZYKIEM, JAKIE PONOSZĄ ZA NIESPŁACENIE KARTY W TERMINIE 54 DNI OD ZACIĄGNIĘCIA ZADŁUŻENIA TZW. "GRACE PERIOD".

Banki zatrudniają sztaby psychologów (wstyd przyznać, że to moi koledzy po fachu, ale jak się okazuje psycholog nie zawsze pracuje w celu pomocy innym) – po to, aby oni skonstruowali reklamy w jak największym stopniu przekonywujące Posiadaczy Kart, że pieniądze są ich za friko.

Masz kredyt z zerowym oprocentowaniem - tylko wtedy kiedy spłacisz go w ciągu 54 dni.

Oczywiście statystyki z pewnością wskazują na to, że mimo znajomości regulaminu posiadania karty i tak wielu ludzi nie spłaca zadłużenia w terminie.

Jeśli jednak jesteś świadomym zasad działania karty, nie widzę wobec faktu posiadania jej przez Ciebie - żadnych przeciwwskazań.

Będziesz musiał nauczyć się jednak mądrego gospodarowania pieniędzmi i przyzwyczajenia się do tego, że już nie czekasz do wypłaty na pieniądze po to, aby wydać je w kolejne 3 dni.

Karta kredytowa uczy Cię, że pieniądze masz zawsze.

Jesteś zawsze przy kasie.


I tylko od Ciebie zależy czy je wydasz dziś, jutro, czy kupisz sobie luksusowy zbyteczny produkt, czy zainwestujesz – aby stawać się bogatszym.

Na koniec ciekawy cytat, który znalazłem we wrześniowym Forbes’ie, magazynie o biznesie.

Arystoteles Onassis, grecki biznesmen uważa, że:

„Aby odnieść sukces zawsze bądź opalony, mieszkaj w eleganckim budynku (choćby nawet w jego piwnicy), wpadaj do ekskluzywnych restauracji (choćby tylko na jednego drinka), a jeżeli musisz pożyczać, pożyczaj dużo.”


Ja od siebie dodam jeszcze:

„Pożyczaj bardzo dużo – po to, aby zainwestować i zarobić, w momencie kiedy jesteś pewny zysku z inwestycji”.


Wbrew pozorom takie sytuacje zdarzają się dość często. Trzeba tylko wyłapywać nadarzające się okazje.

Pozdrawiam i pamiętajcie o świadomym wydawaniu pieniędzy!

Marcin / integralny@gmail.com



Czytaj dalej >>

„To jest giełda, synu! Tu zarabia się pieniądze!”

wtorek, sierpień 05, 2008 5 komentarze

Najbogatsi ludzie są często inwestorami. Sami o swoim sukcesie mówią, że zaczynali od małej liczby akcji, po czym wartość ich akcji wzrosła z dnia na dzień.

Dzisiaj są milionerami i kontrolują różne spółki.

Inwestują tam – gdzie wg nich jest potencjał wzrostowy, tak samo jednak ryzykują – jak wtedy kiedy mieli te kilka / naście / set / tysięcy akcji.


Bogaty człowiek często inwestuje - jednak nie każdy inwestujący jest bogaty.

Panuje przekonanie, że ludzie zajmujący się na co dzień graniem na giełdzie są osobami dobrze sytuowanymi, ich finanse są na stabilnym poziomie, prowadzą życie o wysokim standardzie. To mit.

Giełda jest bowiem nieprzewidywalna. W czasie hossy, kiedy wszystkie indexy rosną, rośnie i większość spółek, kiedy jednak przychodzi bessa – nie ma zmiłuj. Spółki lecą – a ci, którzy łudzą się ich dobrymi fundamentami – zazwyczaj tracą. Są jednak pewne spółki, których kurs jest w miarę stabilny – niezależnie od giełdowej koniunktury. Każdy powinien odnaleźć je jednak sam, nie będę nic sugerował. Spółki takie są jednak mało zyskowne, bo ryzyko też nie wydaje się zbyt duże.

Najwięcej radości – dla prawdziwych graczy giełdowych sprawia zakup akcji spółki, mocno niedoszacowanej – która w krótkim okresie osiąga kilkunasto – kilkudziesięcio procentowy wzrost. Wówczas można powiedzieć, że osoba taka dobrze trafiła.

Na giełdzie szybko się zarabia pieniądze. Cyfry – czasami przelatują ci przed oczami – z sekundy na sekundę – kiedy to Twoją spółkę chce mieć każdy – i cena zostaje podbijana w górę. Każda kolejna transakcja na Twojej spółce jest wyższa i wyższa.

Na giełdzie jednak - szybko również się traci.

Pamiętaj o tym, że giełda to nie miejsce, gdzie tylko i wyłącznie szybko zarabia się pieniądze. Dlatego bądź ostrożny, kiedy zobaczysz gdzieś napis podobny do tego – jak tytuł tej notki. Bądź ostrożny, kiedy ktoś Tobie powie „Graj, Inwestuj, Zarobisz”.

Grając – zawsze ryzykujesz. Warto być tego świadomym.

Marcin / integralny@gmail.com

Czytaj dalej >>

Kupując pod dywidendę - też ryzykujesz !!!

wtorek, lipiec 15, 2008 0 komentarze



Dzisiaj kolejny artykuł z cyklu „Jak wygrać na giełdzie?”
Jeśli choć trochę interesujesz się rynkiem akcji – wiesz już, że:

Jeśli JAN kupił 1000 akcji po 5 zł i sprzedał je po 6 zł – to zarobił 1 zł na akcji - czyli 1000 zł (minus prowizja maklerska i podatek)

Jeśli JAK kupił 1000 akcji po 5 zł i sprzedał je po 4,5 zł – to stracił 50 gr na akcji – czyli jest „do tyłu” o 500 zł (i prowizję)

Co Ty na to, jeśli teraz zaprezentuję Tobie taki przykład i powiem, że jest on prawdziwy?

JAN kupił 1000 akcji po 5 zł i sprzedał je po 5 zł – ZAROBIŁ NA TYM 500 ZŁ

Zdziwiony? Przecież to nielogiczne?


Logiczne – jeśli w międzyczasie JAN stał się uprawniony do pobrania dywidendy.

Otóż oprócz normalnego obrotu akcji na giełdzie i możliwości zarobku – spółka może uchwalić „specjalny bonus” dla akcjonariuszy.

Oblicza zysk jaki spółka wypracowała przez rok i część tego zysku chce dalej zainwestować w firmę – a część chce wypłacić akcjonariuszom – w formie dywidendy.

Wysokość dywidendy, dzień prawa do dywidendy i jej wypłata – zostaje ustalony podczas Walnego Zgromadzenia. Przypominam, że jeśli masz nawet 1 akcję jakiejś spółki masz prawo zabrać głos podczas Walnego Zgromadzenia. Niestety wielu drobnych inwestorów w Polsce zapomina o tym, przez co losami spółki de facto rządzą „najgrubsi”. A wcale tak być nie musi.





JAN kupując akcje spółki po tej samej cenie, po której sprzedaje – wychodzi na 0 ale zarabia na dywidendzie. Oczywiście zaraz po dniu przyznania dywidendy kurs zostaje „obcięty” o wysokość dywidendy – jednak w przypadku perspektywicznych spółek w kilka dni znowu rośnie.

W ten sposób chcąc zainwestować w dobrą, stabilną spółkę, która wypłaca w niedługim czasie dywidendę – możesz ją kupić tuż przed dniem prawa do dywidendy i sprzedać w momencie „wyrównania” kursu lub dzień po „odcięciu” i trzymać do „wyrównania”.

Szanse na zysk są bardzo prawdopodobne. Co nie oznacza, że nic nie ryzykujesz!

Pamiętaj, że tak naprawdę liczy się to „za ile kupiłeś akcje – za ile sprzedałeś - jaką dywidendę ewentualnie uzyskałeś - czy zarobiłeś czy straciłeś”.

I nic więcej.

Jeśli interesujesz się giełdą w praktyce, życzę Tobie wielu sukcesów na parkiecie.

Marcin / integralny@gmail.com

Czytaj dalej >>

„Lepiej nie stracić niż - zarobić”

poniedziałek, lipiec 14, 2008 0 komentarze

Taka zasada wydaje się nieracjonalna, nielogiczna – dla tych, którzy świadomie przecież podejmują jakieś ryzyko. A jednak ! – większość graczy obojętnie w jakiej grze – dwa razy dotkliwiej odczuwa porażkę, stratę niż cieszyłoby się z zysku o takiej samej wielkości.


Badania potwierdzające przewodnią myśl tego wpisu – przeprowadzili Kahneman i Tvorsky.

Załóżmy, że masz okazję kupić samochód za 10 000 zł. Samochód jest w dobrym stanie, dlatego traktujesz okazję kupna – jako coś atrakcyjnego finansowo.

Nie masz wolnej gotówki na ten cel. Masz jednak dwa papiery. Na jednym z nich 5 000 zł straty, na drugim 20 000 zł zysku. Co wtedy zrobisz? Który z nich sprzedasz?

Większość z ludzi sprzedałaby papier, który przyniósł zysk, co z punktu widzenia „pobocznego” obserwatora – wydałoby się bezsensowne. Po co sprzedawać „kurę znoszącą złote jajka”? Kahneman i Tvorsky uważają, że po to – aby nie realizować straty na pierwszym papierze, ponieważ strata bardziej boli.

Nasza awersja do straty powstrzymuje nas od zamknięcia pozycji ze stratą, chociaż czasami byłaby to dużo rozsądniejsza decyzja. Oczywiście papier, który cały czas rósł może zacząć od razu spadać, a ten, który spadał zacznie rosnąć. Jednak prawdopodobieństwo jest tutaj mniejsze. Podobnie rzecz się ma z kwestią podatkową. Kiedy zamykasz pozycję na stracie i masz świadomość, że na innej pozycji zarobiłeś – tym samym Twoja „strata” pomniejsza zysk do opodatkowania. Czyli kolejny argument za tym, że bardziej opłaca się zamknąć pozycję ze stratą. Jednak ogólnie rzecz biorąc - ludzie czynią inaczej.

Nikt z nas nie lubi tracić.


Jest to prawdopodobnie uwarunkowane genetycznie. Proces ewolucji nauczył nas tego, że należy zdobywać pożywienie, schronienie, tereny – aby przetrwać. Strata boli, bo przyzwyczajamy się do posiadania.

Jeśli czasami stajesz przed podobnymi dylematami, że potrzebujesz gotówki (obojętnie na co, może na inną spółkę?) zastanów się, czy czasami nie lepiej jest sprzedać spółki, która spada.

Sam zamykałem często pozycję ze stratą i znam ten ból, jednak uważam, że na dłuższą metę warto nauczyć się „z zaciśniętymi zębami” zamykać przegrane pozycje i trzymać te, które przynoszą długotrwałe zyski.

Doświadczenie, doświadczenie i jeszcze raz doświadczenie – to najbardziej uczący nas czynnik, jak wygrywać na giełdzie. Aby jednak móc się rozwijać – potrzebny jest wkład pieniężny a ten bardzo łatwo stracić – kiedy decydujemy się trzymać lecącą pozycję.

Ostateczna decyzja należy jednak do każdego z Was.

Marcin / integralny@gmail.com

Czytaj dalej >>

Sukces na giełdzie?

poniedziałek, lipiec 07, 2008 4 komentarze


Powiedzmy, że zdecydowałeś się zainteresować rynkiem kapitałowym. Obserwujesz poszczególne sesje giełdowe. Wrzuciłeś sobie „do koszyka” (czyli do podglądu kursu akcji) kilka spółek. Wiesz już na czym polega analiza techniczna. Zdajesz sobie sprawę – że często „co innego” mówi o prawdopodobnym przyszłym kursie akcji spółki analiza fundamentalna.


Wiesz jak składać zlecenia i wiesz, że w dogrywce (część sesji giełdowej – w Polsce od godz. 16.20 do 16.30) nie możesz już składać zleceń kupna. Miałeś na to czas w poprzedzającej dogrywkę przerwie – zwanej fixingiem. Jesteś świadomy co powoduje, że kurs albo leci albo pcha się w górę – przede wszystkim działa tutaj psychologia tłumu.

Słowem – jesteś przygotowany. Przelewasz pieniądze na rachunek maklerski i zamierzasz odnieść sukces na giełdzie.
Zadajesz sobie więc pytanie:"Kto osiąga sukces na giełdzie?”

Sprawa jest bardziej skomplikowana niż Ci się wydaje.

Powienieś przede wszystkim ustalić, odpowiedzieć sobie sam i wyznaczyć plan koncentrując się na poniższych dwóch punktach.

1)MOMENT WEJŚCIA NA GIEŁDĘ

2)DEFINITYWNY MOMENT WYJŚCIA


Tylko wtedy – gdy będziesz miał orientację w obszarze tych dwóch punktów czasowych, możesz ocenić czy osiągnąłeś sukces czy poniosłeś porażkę.

Sukces na giełdzie jest bowiem relatywnym pojęciem.

Pamiętam jak kilka miesięcy temu mój dobry kolega zadzwonił do mnie i powiedział „Człowieku, zarobiłem cztery i pół tysiąca złotych w 3 dni”. Pogratulowałem mu, bo przecież mógłby tego nie zarobić – gdyby siedział bezczynnie poza rynkiem. Pamiętałem jednak o tym, że wcześniej dużo więcej stracił pieniędzy – nie mając wiedzy dotyczącej praw poboru.

Krótkie wyjaśnienie na ich temat. Kiedy spółka akcyjna postanawia, że na nowe inwestycje zdobędzie pieniądze od akcjonariuszy – może skorzystać z takiego rozwiązania, że obecni akcjonariusze – dostają prawa pierwszeństwa zakupu akcji z nowej emisji. Nie dzieje się to jednak za darmo. Od obecnych akcji zostają „odcięte” prawa poboru – przez co obecne akcje tracą na wartości. Prawa poboru można sprzedać, wykorzystać do kupna nowych akcji lub – jak mój kolega – „zapomnieć” o nich i w odpowiednim terminie ani nie sprzedać ani nie kupić akcji z nowej emisji. Wówczas wartość praw poboru przepada bezpowrotnie.


Co do drugiej kwestii dotyczącej definitywnego momentu wyjścia z giełdy – sprawa ma się podobnie. Znów ten sam kolega – tym razem na żywo w pubie – „stawia kolejkę” i oświadcza w naszym gronie „ZAROBIŁEM NA SPÓŁCE „X” (tu podaje nazwę) - JESTEM DOBRY”.
Cieszyłem się razem z nim, lecz przy końcu spotkania – na pożegnanie powiedziałem mu "Skończ z tym - przynajmniej na pewien czas”. Nie posłuchał mnie. Dlatego na fali „Zwycięstwa” dokonał jednej jeszcze większej transakcji na zakup akcji spółki bliskiej bankructwa.

Oczywiście prezes spółki uspokajał drobnych inwestorów, że obecne zaniżanie kursu jest zwykłą „promocją” i kto z niej nie skorzysta – ten baran.

Mój kumpel nie chciał być baranem.

Płacąc za jedną akcję około 3 zł – w krótkim czasie mógł za nie dostać
najwyżej 3 - 4.... GROSZE!!! Kupił ich bardzo dużo. Musiał pożegnać się z wizją kupna nowego samochodu z salonu – na którego wcześniej było go stać.

Prawda jest taka, że na „bankrutach” tak samo jak na debiutach – można było zarobić na początku kapitalizmu w Polsce. Teraz ta sztuka jest o wiele trudniejsza.

Do czego zmierzam?

Do tego, aby uzmysłowić Wam, jak bardzo ocena, czy ktoś osiągnął sukces na giełdzie, czy nie – jest relatywna.

Może być przecież tak, że komuś w tym roku udało się zarobić sporo, jednak koszty jakie w to włożył to kilkuletnie ogromne porażki finansowe. Ten jednak będzie się cieszył – bo ma prawo się cieszyć – nie zdając sobie sprawy z tego jak wiele w ten tymczasowy sukces włożył.

Może być również tak, że osoba, która „urodziła się w czepku” całe życie wygrywała małe lub średnie sumy pieniężne po to – aby będąc na emeryturze – postawić wszystko. Przegrywając – nie jest już szczęściarzem.

Zastanów się zatem, na jak długo decydujesz się wejść na giełdę. Jeśli już wszedłeś i poniosłeś straty, pamiętaj, że – dopóki nie masz ustalonego momentu wyjścia – nie możesz mówić o porażce. Jeśli zarabiasz, „trzeźwo” oceniaj swoją sytuację, żeby nie stracić.

Ani nie zachęcam, ani nie zniechęcam do grania na giełdzie. Napisałem tę notkę dla informacji - niby oczywistą dla niektórych. Szczególnie dla tych, którzy trzymają się „z dala” od rynku kapitałowego. Dla tych, którzy zaczynają lub którzy są „w trakcie” sprawa nie musi być wcale tak oczywista. Dla nich bowiem giełda może już nie być niewinną zabawą, czy sposobem zarobku – a czystym hazardem.

Mogą nimi rządzić emocje, które zagłuszają prawdę.


Ja jestem za chłodną analizą – jeśli chodzi o giełdę. Pamiętajcie, że emocje mogą być dla Was wskaźnikiem dalszego zachowania się kursu akcji – jednak zawsze starajcie się być „poza nimi”.

Chłodno oceniajcie rzeczywistość, albowiem nie zawsze jest tak pięknie, jak się wydaje.

Jeśli Wam się nie uda, bądźcie sami przed sobą szczerzy, prawdziwi. Przecież to tylko pieniądze.

Jeśli Wam się uda, bądźcie świadomi, że emocje związane ze zwycięstwem – mogą być pośrednią przyczyną dotkliwej porażki. Czego nikomu nie życzę.

Marcin / integralny@gmail.com

Czytaj dalej >>

Jak wygrać na giełdzie? - Nie myśl o pieniądzach

sobota, lipiec 05, 2008 4 komentarze

Brzmi paradoksalnie? Wiele osób po przeczytaniu tego tytułu powie pewnie: „Jak to mam nie myśleć o pieniądzach? Przecież na tym polega gra na giełdzie, żeby zarabiać pieniądze!”


Jest w tym zdaniu sto procent racji.
Chcę jednak zwrócić uwagę na jedną bardzo ważną rzecz.
Pamiętaj, abyś przez cały czas to Ty był Panem Twoich akcji a nie chciwość. Nie pozwól, aby chciwość zawładnęła Twoimi decyzjami na parkiecie.

Zanim zaczniesz grać na giełdzie, poznaj dokładnie w jaki sposób działa giełda. Dowiedz się jak podzielona jest sesja giełdowa, z jakich części się składa. Sprawdź kiedy możesz składać zlecenia, i poznaj wszystkie opcje ich składania. Zastanów się w jaki sposób wpływa na naszą Warszawską Giełdę to – że w Stanach i Japonii mamy różne strefy czasowe – a tym samym sesje giełdowe rozpoczynają się o innej godzinie. Wszelkie informacje płynące to z Japonii to ze Stanów – mogą mniej lub bardziej subtelnie wpływać na nastroje nad Wisłą.

Dlaczego uważam, że aby wygrać na giełdzie nie należy myśleć o pieniądzach?


Wielu ludzi kieruje się na giełdzie chciwością, nieograniczoną chęcią zdobycia jak najwięcej. Kiedy zarabia na spółce 30 % - chce więcej. Kiedy traci 30 % nie odpuści póki nie odrobi. Wtedy to w grę wchodzą emocje – które z reguły koncentrują się na dwóch aspektach:

1. "Chcę zarobić więcej" - inwestor trzyma papier aż kurs zacznie spadać, jeśli trochę spada - nie martwi się tym, jeśli bardzo mocno spada - patrz punkt drugi.

2. "Chcę odrobić straty" - sprzedaje i kupuje inny papier, "na chybcika".

W obu przypadkach dominuje chciwość.

Wówczas przeciętny drobny inwestor przestaje już myśleć o powodach, dla których kupił spółkę.
O tym, że – być może – przeanalizował dokładnie sytuację spółki, siedząc kilka dni, tygodni nad raportami, sprawdził czy jej usługi, produkty mają zbyt. Zapomina też o tym, że tak naprawdę wszedł na giełdę z chęci – współuczestnictwa w rozwoju gospodarczym kraju. Zapomina o tym, że nie z chęci zdobycia „papierków” wszedł na parkiet – a dlatego, że chciał, aby spółka się rozwijała. A on wraz z nią. Jako współposiadacz.

Myśli tylko o tym, jak odrobić straty, wycofuje gotówkę ze spółek, które – w dłuższym okresie – mają szansę zarobić bardzo dużo pieniędzy i ładuje kapitał w tak zwane "śmieciowe" papiery, które są bliskie bankructwa. Bez analizy. Bez przemyślenia. Dla pieniędzy. Z czystej chciwości.

Wtedy to zaczyna się szaleńcza gra na giełdzie – a kończy inwestowanie.

Z osobistego doświadczenia wiem, że pochopne decyzje zawsze kończyły się dla mnie źle. Robienie czegoś tylko dla pieniędzy – sprawia, że gubimy cel, zatracamy się sami w sobie, możemy nawet zapomnieć kim jesteśmy. Jesteśmy ludźmi – a nie maszynkami do generowania pieniędzy.

Wchodząc na parkiet, zastanów się zatem, czy Twoje nerwy są na tyle silne, aby znieść wahania kursu, aby nie kierować się emocjami – a dobrymi, rzetelnymi analizami. Zastanów się też, czy masz czas – aby nie wycofywać pieniędzy zbyt szybko, aby pozwolić im zacząć pracować. Dla dobra spółki. Dla Twojego dobra.

Dla satysfakcji.


Marcin / integralny@gmail.com

Czytaj dalej >>

Giełda jest jak Piękna Kobieta – czyli o nieprzewidywalności na rynku akcji

niedziela, maj 25, 2008 2 komentarze


Każda kobieta ma swoje lepsze i gorsze dni, myśli w sposób jej tylko wiadomy, nie zawsze racjonalny. Mimo to wielu „mądrych tego świata” przytacza uniwersalne sposoby na dobre życie z kobietą – uwzględniając w nich uniwersalne mechanizmy jej funkcjonowania.
Podobnie jest z Giełdą Papierów Wartościowych. Istnieją pewne zasady, które nią sterują , co nie zmienia faktu, że i tak jest w dużej mierze nieprzewidywalna – zupełnie jak kobieta.

O co chodzi z tą giełdą?

Tekst dedykuję początkującym pasjonatom rynków kapitałowych i wyjaśnię bardzo subiektywnie, intuicyjnie czym jest giełda.

Kiedy pewna firma ma już w swoim dorobku jakieś sukcesy, kiedy jej kapitał jest już dość spory (o wszystkim decydują przepisy) – wówczas właściciel firmy może zechcieć, aby firma szybciej się rozwijała.

Wiadomo jednak, że na rozwój potrzebne są pieniądze. Co wtedy robi właściciel?
Dzieli firmę na akcje – czyli takie „cegiełki” i sprzedaje ludziom – tworząc tym samym spółkę akcyjną. Proces ten nazywa się emisją akcji.
Oczywiście pierwotny właściciel firmy i tak najczęściej ma ostateczne prawo decydowania o losach spółki – pod warunkiem, że zostawi sobie większościową część akcji.

Sprzedając część akcji – oddając ją w częściowe posiadanie innych inwestorów (czy to instytucjonalnych czy indywidualnych) – właściciel inkasuje żywą gotówkę, którą może przeznaczyć na rozwój firmy. Gotówka pozyskana z emisji akcji pracuje zatem dla każdego akcjonariusza.

Na emisji akcji zarabia zarówno główny właściciel jak i każdy pozostały akcjonariusz a przy tym rozwija się sama spółka - odprowadza większe podatki i zarabia na tym Państwo. Dlatego Giełda jest tak potrzebna w kapitaliźmie.



Po co komu akcje?


Każdy kto stał się posiadaczem choć jednej „cegiełki” – czyli akcji, stał się jednocześnie posiadaczem spółki w procencie jaki odpowiada ta część akcji w stosunku do wszystkich wyemitowanych. Dla uproszczenia jeśli spółka wyemitowała 1 000 akcji a Ty posiadasz 100 akcji jesteś jej posiadaczem w 10 % (i taki sam wkład masz w głosowaniach podczas uchwalania decyzji o losach spółki).
Od tej pory stajesz się osobą, którą w mniejszym lub większym stopniu powinno zacząć obchodzić co dzieje się na rynku. Cena akcji to nie tylko aktualna wartość spółki, jej historia działalności, wyniki z przeszłości, to także Twoja subiektywna ocena co do jej możliwości w przyszłości a także dobry PR.

Posiadając akcje możesz zrobić z nimi co chcesz, spółka staje się Twoja własnością i możesz zadecydować czy kupiłeś akcje na dłużej czy na krócej (o odpowiedzialności w inwestowaniu pisałem w tej notce – kliknij jeśli chcesz przeczytać). Jeśli zdecydujesz się sprzedać, ustalasz cenę po jakiej jesteś gotów je oddać i wystawiasz zlecenie na Giełdzie Papierów Wartościowych (w dobie internetu jest to banalnie proste, grasz na giełdzie w zaciszu domowym).

Nie sztuką jest kupić akcje, sztuką jest je sprzedać


Czytałem kiedyś o przypadku, kiedy to pewna osoba zdecydowała się na zrealizowanie pomysłu o jakim zawsze marzyła – facet założył fabrykę gwoździ. Wszystko ok, dostał kredyt, zaczął je produkować tylko zapomniał o tym, żeby mieć komu te gwoździe sprzedać.

Podobnie jest z akcjami – kupuj je tylko wtedy kiedy jesteś pewien, że będziesz mógł je odsprzedać. Zobacz więc jaka jest płynność spółki, której akcje chcesz kupić. Jeśli widzisz w ciągu dnia kilka, kilkanaście transakcji może świadczyć to o niskim zainteresowaniu akcjami spółki – a więc trudniej będzie Ci je sprzedać. Nie ważne jest za ile kupisz akcje, ważne czy je sprzedasz i po ile je sprzedasz, pamiętaj o tym.

Czy Giełda może „strzelić focha”?

Oczywiście, że może. Nie raz byłem świadkiem, kiedy nie wiadomo z jakiego powodu akcje jakiejś spółki zaczęły drastycznie spadać czy rosnąć - a w mediach nie było o niej wcale słychać.
Czasami też emitent decyduje się na split (sztuczny podział akcji) i również wtedy kurs akcji może zacząć wariować, szaleć (choć teoretycznie nie ma ku temu podstaw, bo wartość spółki się nie zmienia).
Czasem gdy jeden większy inwestor dostrzega lepszą okazję - pozbywa się akcji spółki a mniejsi inwestorzy myśląc, że spółka ma kłopoty - zaniżają cenę.

Warto pamiętać o tym, że inwestując na giełdzie decydujesz się na to, że pomimo znajomości podstaw funkcjonowania jesteś wciąż wystawiony na skutek jej nieprzewidywalności.
Wiesz o co w niej chodzi, jednak nigdy nie możesz przewidzieć jej w 100%.

Z giełdą jest dokładnie tak samo jak z kobietą. Żyjesz z nią na co dzień, wydaje Ci się, że ją dobrze znasz a wtedy ona zaskakuje Cię swoimi humorkami czy „odjechanymi pomysłami” – zupełnie nieracjonalnie, bez powodu, ot tak! :)

Ta nieprzewidywalność jest jednak tym, co nas – zarówno graczy jak i mężczyzn najbardziej pociąga w Giełdzie i w kobietach.




Autor:
Marcin, integralny@gmail.com

Czytaj dalej >>

Jak wygrać na giełdzie? Inwestuj ODPOWIEDZIALNIE

czwartek, maj 15, 2008 0 komentarze

Kiedy słyszysz, że ktoś gra na giełdzie pierwsze co przychodzi Ci na myśl o tym człowieku to to, że "na pewno jest bogaty bo na giełdzie się sporo zarabia". Nic bardziej błędnego.
Owszem, zgadzam się z tym, że na giełdzie można zarobić czasami dużo dużo więcej niż na jakiejkolwiek innej działalności - jednak jest to bardzo trudne.
Nie znając podstaw funkcjonowania rynku kapitałowego zarówno z perspektywy ekonomii jak i
psychologii inwestowania - można bowiem na giełdzie również bardzo dużo stracić. Nie bez powodu mówi się, że granie na giełdzie to najtrudniejszy sposób zarabiania łatwych pieniędzy.

W dzisiejszym artykule poruszę temat "Odpowiedzialności".

Jako przykład dobrej decyzji inwestycyjnej posłużę się kupnem akcji, ponieważ jest to najbardziej popularna forma inwestowania na giełdzie.
Załóżmy, że poznałeś już jak technicznie funkcjonuje Giełda Papierów Wartościowych.(Jeśli masz jednak jakieś pytania, wątpliwości, nie bój się pisać na maila: integralny@gmail.com. Służę pomocą.) Co zrobić teraz? Czy warto kupić konkretną spółkę? Proponuję postępować wg następujących kroków.

1) Po pierwsze zbadaj dobrze spółkę, której akcje chcesz kupić.


Cała sztuka polega na tym, aby przewidzieć, że kupując dzisiaj akcje jakiejś spółki po cenie y za 1 akcję, będziesz mógł je sprzedać jutro lub za miesiąc po cenie z*y (gdzie z to liczba >0) za jedną akcję czyli drożej. Nie warto więc inwestować zbyt pochopnie, spontanicznie. Warto przemyśleć swoją decyzję; zastanowić się, czy usługi, produkty danej spółki są opłacalne i czy przyniosą zysk w krótszym lub dłuższym terminie.
Aby zbadać spółkę możesz posłużyć się analizą techniczną (wiele różnych szkół np. ciąg liczb Fibonacciego, transformata Fischera czy też haki Rossa) lub fundamentalną. Wybieraj świadomie sektor, na którym się znasz (np. IT lub jubilerstwo). Sam zdobądź jak największą wiedzę o tym sektorze a także jak wypada konkretna spółka na tle tej branży.





2) Nie sugeruj się opiniami "specjalistów".


Powód jest prosty, nikt nie zna przyszłości nawet specjaliści od ekonomii. Mogą oni jedynie spekulować tak samo jak ja i Ty. Interesując się giełdą, zawsze brałem pod uwagę komentarze zamieszczane na łamach portali giełdowych, jednak nigdy nie traktowałem ich zbyt poważnie.
Ważne jest, aby mieć świadomość, że w interesie niektórych graczy giełdowych jest to, aby giełda spadała - ponieważ "obstawiają" oni, że dany instrument będzie spadać i wtedy wygrywają (kontrakty terminowe). Artykuły w prasie poruszające temat, że giełda spada wcale nie oznaczają, że nie ma nikogo kto na tym nie zarabia. Wręcz przeciwnie. Kiedy przeciętny "drobny inwestor" (czyli większość grających) czyta taki artykuł często wycofuje się z rynku, przez co powoduje, że giełda teraz dopiero zaczyna spadać, niektórym inwestorom właśnie o to chodzi (gdy wszyscy sprzedają akcje ich cena spada zgodnie z algorytmem, który oblicza system wyceny kursu).


3) Zaplanuj na jaki okres inwestujesz swoje pieniądze.


Jeśli wstępnie zaplanujesz sobie, że inwestujesz na 1 rok nie wycofuj pieniędzy wcześniej. Podobnie jeśli kupujesz akcje po to, aby potrzymać je tydzień - nie trzymaj ich dłużej. Powinieneś być świadomy swojego horyzontu czasowego dla inwestycji. Wówczas uchronisz się przed zbyt spontanicznymi reakcjami. Pamiętaj, że tracisz pieniądze dopiero wtedy, kiedy pozbywasz się akcji po niższej cenie. Twoje akcje są warte dokładnie tyle, za ile uda Ci się je sprzedać.

4) Nie kupuj spółki tylko dlatego, że Twój znajomy też ją ma.

Nie warto tego robić, ponieważ kiedy ceny akcji zaczną spadać z powodu przeszacowania spółki będziesz za swoją porażkę obwiniał znajomego (mimo że on też straci).
Jeśli natomiast cena akcji zacznie spadać z powodu okresowej gorszej koniunktury w danym sektorze możesz zbyt łatwo poddać się niepewny nie swojej decyzji, wycofasz się z giełdy - sprzedając akcje i tracąc (a Twój znajomy sprzeda je póżniej - zarabiając). W tym przypadku również będziesz obwiniał znajomego.
Nie warto niszczyć relacji interpersonalnych z powodu straconych pieniędzy.




Pamiętaj, że jakakolwiek świadomie i samodzielnie podjęta decyzja jest lepsza niż ta podjęta z pomocą lub za radą kogoś innego.


O psychologii inwestowania ciąg dalszy już wkrótce.

Warto czytać PSYCHIKĘ.net. Nie tylko z powodu możliwych korzyści finansowych.


Autor artykułu:
Marcin, integralny@gmail.com

Czytaj dalej >>

Czy rynkiem kapitałowym rządzi psychologia?

wtorek, maj 13, 2008 2 komentarze


Masz pracę, która przynosi Ci stabilne dochody. Wystarcza Ci pieniędzy na wszystko, czego potrzebujesz, na dom, rodzinę, przyjemności. Nie żyjesz w luskusach, jednak nie narzekasz na swoją sytuację finansową. Oprócz tego dysponujesz kwotą pieniędzy, której nie masz zamiaru wydać w najbliższej przyszłości. Co z nią zrobisz?

Czym jest psychologia inwestowania?

Psychologia inwestowania nie odpowie Cie bezpośrednio na pytania, kiedy, w co i na jak długo zainwestować swoje pieniądze. Tym zajmują się doradcy finansowi czy przedstawiciele towarzystw funduszy inwestycyjnych. Psychologia inwestowania zajmuje się opisywaniem i wyjaśnianiem zachowań inwestorów w różnych sytuacjach.

Nie jestem specjalistą od ekonomii, znam jedynie jej podstawy. Nie będę zachęcał Ciebie do inwestowania w ogóle, a co za tym idzie do inwestowania w akcje konkretnej spółki, bo to nie jest reklama. Nie powiem Ci, że znam psychologiczne sztuczki czy triki, w jaki sposób pomnożyć Twój kapitał. To nie poradnik jak odnieść sukces na giełdzie, jak szybko stać się bogatym. Sam inwestuję raz z mniejszym raz z większym szczęściem. Jak mówi przysłowie "Raz na wozie, raz pod wozem".

Opowiem Ci jednak o pewnych zasadach psychologicznych, które rządzą rynkiem kapitałowym i o których zawsze należy pamiętać podejmując decyzję o "wejściu na rynek".

Co możesz kupić, żeby zarobić na giełdzie?


Giełda Papierów Wartościowych oferuje wiele możliwości inwestowania. Są to obligacje, akcje, kontrakty terminowe czy certyfikaty inwestycyjne (np. funduszy strukturyzownanych). Oprócz tego biura maklerskie oferują również fundusze inwestycyjne hybrydowe. Giełda to miejsce gdzie "te same pieniądze" możesz kupić i sprzedać po różnych cenach. Tutaj pieniądze są towarem, który przechodzi z rąk do rąk.
Często Twoim największym przeciwnikiem na parkiecie jest nie tylko rynek ale również Ty sam. Szukasz rekomendacji (czyli konkretnych porad) Domów Inwestycyjnych czy osób prywatnych, sugerujesz się nimi. Czasem po prostu zdajesz się na "intuicję" lub technicznie i dogłębnie analizujesz kiedy, jaką spółkę, ile akcji, na jak długo kupić. Różnymi metodami (analiza techniczna, analiza fundamentalna). Z różnych perspektyw (daytrading, inwestowanie długoterminowe). Biorąc pod uwagę najprzeróżniejsze kombinacje mogących wpłynąć na sytuację spółki czynników. Wszystko po to, aby przewidzieć, aby wygrać, aby zarobić na giełdzie. Mówisz często "Chciałbym znać przyszłość".
Giełda to miejsce, gdzie wciąż walczą ze sobą dwa uczucia: chciwość versus strach.

Jak wygrać na giełdzie?
O czym należy pamiętać inwestując kapitał?
Czym jest psychologia tłumu i w jaki sposób to zjawisko może wpłynąć na Twoje decyzje inwestycyjne?
Już wkrótce opublikuję pierwszy praktyczny artykuł na temat psychologii inwestowania mojego autorstwa.

Autor:
Marcin, integralny@gmail.com

Czytaj dalej >>