FAJNIE! Otrzymuj powiadomienia o nowych tekstach na Twój E-mail:
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nerwice. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nerwice. Pokaż wszystkie posty

Więźniowie błędnego koła

poniedziałek, lipiec 28, 2008 0 komentarze

Czy zastanawiało Cię kiedyś jak to się dzieje, że ludzie, którzy na ogół dobrze sobie radzili w życiu, osiągali sukcesy w różnych sferach – po zachorowaniu na nerwicę – stają się automatycznie ludźmi bezproduktywnie marnującymi swój czas i możliwości?


Cały wszechświat bazuje na zachowaniu równowagi. Tak też jest u człowieka zdrowego, dopóki ten ma „pod stopami grunt”. Panuje w nim stan równowagi.

Kiedy zaczyna się u niego nerwica, równowaga zostaje zachwiana. Mimo czasem niewyobrażalnie dużej ilości środków zaradczych i bogactwie czynników mających właściwości pomagające zachować stabilność – RÓWNOWAGA PSYCHICZNA NIE JEST OSIĄGANA.

Człowiek cierpiący na nerwicę – zamiast rozwijać się, iść naprzód, budować – koncentruje się na tym, aby stan równowagi przywołać. Przecież kiedyś było tak pięknie. „Może warto – myśli – wrócić do tamtego stanu?” Nie jest to jednak możliwe.

Nerwica powoduje, że człowiek stawia niepewnie kroki, próbuje się czegoś chwycić – jak gdyby tonął pośrodku morza – stara się stłumić lęk – tym samym akceptując jego istnienie i idąc z nim „na układ”.

Błędne koło tworzy swoiste więzienie, z którego bardzo trudno wyjść, ponieważ jeden czynnik potęguje prawdopodobieństwo pojawienia się kolejnego. Człowiek taki – mimo upływu lat – stoi w miejscu.

Jak gdyby czas się dla niego zatrzymał. Jak gdyby stał w miejscu kręcąc się tylko w kółko. W pogoni za równowagą emocjonalną. Za prawdziwymi uczuciami. Za harmonią ducha. Im bliżej – tym dalej.

Często zdarza się, że ekstremalne sytuacje życiowe – wymuszają na człowieku WYRWANIE SIĘ Z BŁĘDNEGO KOŁA, bo wtedy człowiek musi ruszyć się z miejsca.


Marcin / integralny@gmail.com

Czytaj dalej >>

Myśli natrętne - OBCY w Umyśle

piątek, lipiec 25, 2008 3 komentarze

Jakiś czas temu pisałem na PSYCHICE.net na temat nerwicy natręctw. Mówiłem wówczas o tak zwanych objawach anankastycznych – czyli przymusowych. Mogą one występować w trzech formach – jak mówi Antoni Kępiński – mianowicie: w formie myśli natrętnych, czynności przymusowych i natrętnych lęków.


Jak rozpoznać natrętne myśli?

Zasadnicza różnica pomiędzy myślą urojoną a natrętną – polega na tym, że myśl urojona jest odbierana przez chorego jako myśl „jego”, natomiast natrętna – jako coś obcego, co mu dokucza. Myśl natrętna to jakby odbrębny byt w umyśle człowieka chorego, który co jakiś czas „kłuje” człowieka.

Kiedy się pojawiają?

Myśli natrętne występują w sytuacjach powtarzających się, rutynowych. Hydraulik mimo że naprawiał już w swoim życiu setki zaworów, po powrocie do domu z pracy, będzie zastanawiał się, czy tym razem dokręcił wszystko odpowiednio. Dziewczyna po wyjściu z mieszkania będzie zastanawiać się czy zakręciła kurki od gazu, lekarz, czy dobrze wypisał receptę itd. Mimo, że czynności te są częściowo zautomatyzowane.

Jak to wygląda?

Osoba, która została wychowana w religijnej rodzinie, która zawsze przestrzegała czystości myśli, może odczuwać, że "coś" próbuje zawładnąć jej umysłem i każe jej w myślach kląć, rzucać złe czary, wyobrażać sobie najgorsze rzeczy z osobami bliskimi w roli głównej. Mimo, że człowiek ów z natury może być bardzo spokojny, zrównoważony i skromny – to cała ta gama natrętnych myśli może przerażać kogoś najbardziej wyzwolonego. Może on na przykład – kiedy zobaczy „święty” obraz - automatycznie wyobrażać sobie akty seksualne, lub na widok ołtarza, na którym odprawiane są rytuały mszalne – „ukaże mu się w umyśle” coś jeszcze bardziej zdrożnego.




Kobieta, która kocha swoje dzieci, może co jakiś czas uświadamiać sobie, że w jej umyśle pojawiają się sceny, kiedy z nożem w ręce – rozścina wnętrzności swoich pociech. Kiedy tapla się w ich krwi.

I wcale tak nie jest, że któraś z wymienionych wyżej osób myśli o czymś w ten sposób. Natręctwo myśli pojawia się „znikąd” i atakuje jakby z zewnątrz.

Na tym polega dramat.

Marcin / integralny@gmail.com

Czytaj dalej >>

NERWICA NATRĘCTW - przymusowe czynności jako cena za ukojenie ducha

czwartek, lipiec 10, 2008 4 komentarze

Czy to magia?


Ludzie, którzy cierpią na nerwicę natręctw – łagodzą swój lęk poprzez wykonywanie określonych czynności. Czynią coś przymusowo – co nazywa się „objawami anankastycznymi”. Samo słowo „ananke” pochodzące z języka greckiego a oznaczające przymus, konieczność, przeznaczenie, fatum – może pomóc nam wyobrazić sobie jak to wszystko wygląda.

Nie wiem, czy oglądaliście film „Dzień Świra”. Tam nerwica natręctw była doskonale zobrazowana – aż czasem do przesady. Bohater musiał wykonywać konkretne czynności (a właściwie czuł taki przymus a nie musiał), liczył coś, od początku do końca, od końca do początku, mył zęby w określony sposób itd.

Jakiekolwiek odstępstwa od ustalonych przez samych siebie norm – rodzą bowiem w osobie z nerwicą natręctw - lęk. A ściślej mówiąc nie tyle rodzą, co nasilają lęk – który istniał w chorym już wcześniej.

Najbardziej powszechnym objawem nerwicy natręctw – jest lęk związany z poczuciem braku bezpieczeństwa. Nawet u ludzi „normalnych” zdarzają się takie sytuacje, że wracają do domu sprawdzić „czy żelazko jest wyłączone”, czy kurki od gazu są dobrze dokręcone, czy dobrze zamknęli drzwi. Jest to ok., o ile takie epizody zdarzają się sporadycznie.

U osób chorych na nerwicę – te pierwotne lęki o zachowanie bezpieczeństwa (domu, czy ich samych) nasilają się do olbrzymich rozmiarów. Dziewczyna chora na nerwicę natręctw nie będzie mogła skupić się na pracy, bo będzie myślała czy dobrze zamknęła dom. Chłopak chory na tę nerwicę „zapadnie się w sobie”, nie będzie mógł się skoncentrować na prostym zadaniu – bo coś jakimś trafem przeszkodziło mu w dojściu do pracy – ustaloną z góry drogą. Tak, tak, ci ludzie najczęściej chodzą drogami, które są dla nich „magiczne”. Czasami nie mogą nadepnąć na dziurę w chodniku albo styk płyt chodnikowych – bo wiązać się to będzie ze strasznymi katuszami. Przymus jaki sobie sami narzucili – ani na chwilę ich nie opuszcza.



Zasada jest taka – im większy lęk, tym większy przymus wykonania rutynowej czynności. Za każdym razem w momencie jak ta czynność zostaje wykonana – człowiek doznaje ulgi. W ten sposób kojarzy, uczy się tego, że wykonanie konkretnej czynności uśmierza lęk. Mimo, że wie, że to nie jest racjonalne – to dlaczego miałby tego nie zrobić, skoro jest to TAK SKUTECZNE?

W świecie społecznym również mamy do czynienia z rytuałami: praktyki religijne, dyplomacja, wojsko. Czasem ludzie tak bardzo przywiązują się do stereotypowych czynności, że będą czuli poczucie winy – podczas naruszenia form współżycia społecznego – nawet większe - niż krzywdząc drugiego człowieka przy zachowaniu tych form.

Przestrzeganie rytuału dostarcza człowiekowi poczucia bezpieczeństwa, iluzji „uporządkowanego” świata, władzy nad światem, panowania nad losem. Przypomina to trochę magię / zaklęcia magiczne / obrzędy – i dokładnie takie znaczenie psychologiczne ma dla osoby chorej na nerwicę natręctw.

Marcin / integralny@gmail.com

Czytaj dalej >>

Im bardziej przed nim uciekasz, tym bardziej on Cię goni - czyli o tym, w jaki sposób próbujemy uwolnić się od lęku

niedziela, lipiec 06, 2008 1 komentarze

Dzisiaj opowiem Wam, w jaki sposób w naszej kulturze unikamy lęku, jak się go pozbywamy i zrzucamy z siebie („zrzucamy” w przenośni, lecz nie pozbywamy się go na trwałe korzystając z poniższych sposobów). Jedynie dobry wgląd, który może być skutkiem dobrej psychoterapii lub skutkiem własnych, rzetelnych refleksji – może na stałe uwolnić nas od lęku. Dzisiejsza notka opiera się na koncepcji Karen Horney, słynnej niemieckiej psychoanalityk.


W naszej kulturze ludzie często, aby obronić się przed lękiem stosują:

1) RACJONALIZACJĘ

- Czyli najzwyklejszy w świecie irracjonalny lęk – człowiek będzie zamieniał w strach. Będzie szukał powodów, argumentów, aby potwierdzić, że jego obawy są uzasadnione, że nie odczuwa lęku – tylko się boi. Ma ku temu podstawy, i tylko człowiek zupełnie „bezmyślny” nie bałby się w takiej sytuacji. Co powoduje racjonalizacja? Człowiek racjonalizujący cały czas trzyma się sztywno swoich przekonań a jakiekolwiek próby zdjęcia z jego sposobu widzenia świata „racjonalności” - kończą się niepowodzeniami i jeszcze większym przymusem racjonalizowania. Przecież na tym polega ta obrona przed wszechpotężnym lękiem – a im bardziej człowiek racjonalizuje, tym bardziej ten lęk jest silniejszy.

Jeśli zauważysz u jakiegoś człowieka takie zachowanie, że robi coś, co jest Twoim zdaniem „głupie”, co mimo, że zbudowane na logicznych fundamentach, oparte na statystyce czy wyliczeniach matematycznych, „nijak” ma się do realności – wyraź swoje zdanie na ten temat, i zastanów się – co ten człowiek poprzez to zasłania, czego się lęka. W ten sposób Twój stosunek do niego będzie cieplejszy a i on to z pewnością dostrzeże i odwzajemni Ci się.





2) ZAPRZECZANIE


- To z kolei wymazywanie ze świadomości lęku. Człowiek taki nie będzie świadomy, że czegoś się lęka, będą go jednak dręczyły takie dolegliwości fizyczne jak dreszcze, pocenie się przyspieszone bicie serca, potrzeba częstego oddawania moczu.

Człowiek taki „na pozór” nie będzie się niczego bał. Jest przecież osobą dojrzałą. Nie pozwoli, aby jego życie zdeterminowane zostało obawami o coś. Niestety mimo, że świadomie nie lęka się niczego, jego ciało daje temu wyraz w postaci obajwów cielesnych. Nie oszukamy swojego ciała. Podobnie w obszarze psychiki – będzie odczuwał ciągły pośpiech bądź sparaliżowanie, ponieważ zaprzeczenie istnienia lęku nie może tego lęku wyeliminować. Będzie on cały czas się ukazywał w „zamaskowany” sposób.

Nie warto zaprzeczać, lęk i tak do nas wróci. Aby się od niego uwolnić, zaakceptuj najpierw to, że w Tobie jest.



Trzecim sposobem na uwolnienie się od lęku jest:

3) ODURZANIE

Polega to na przykład na przyjmowaniu substancji psychoaktywnych. Picie alkoholu, narkotyki, czy oglądanie TV. Ostatnio na moim blogu PSYCHIKA.net pewna Czytelniczka napisała w komentarzach – pod notką „Lęk podstawowy”, że nie zna osób niewykształconych, „prostych”, siedzących przed TV i pijących piwo - którzy mieliby ze sobą problemy i cierpieliby na nerwicę. Nerwica nie jest jednak domeną tylko ludzi o szerokich horyzontach myślowych.
Odurzanie się jest w tym przypadku sposobem na obronę przed lękiem osoby „nic nierobiącej”, „pijącej piwo” i „siedzącej przed TV”. Warto pamiętać, że im bardziej taka osoba się odurza, tym bardziej wypiera w sobie lęk. Odurza się i piwem i programami telewizyjnymi. Oba czynniki uzależniają. Jeśli nie poznała innych sposobów na poradzenie sobie z tym lękiem, będzie stosowała tą samą strategię przed długi czas.

Odurzanie się to nie tylko bezmyślne picie piwa. To również oddawanie się zabawom, spotkaniom towarzyskim. Granie na giełdzie. Granie w karty. Kompulsywna potrzeba podróżowania. Czytania. Czyli robienie tego wszystkiego, co normalny człowiek robi z innych powodów – niż uciekanie przed samym sobą, uciekanie przed faktem, że lęk tkwi w nas.

”Lubię oglądać tv i podróżować, robię to z potrzeb poznawczych, chcę poznawać to, czego nie znam. Kiedy jestem zmęczony, nie mam ochoty nic poznawać dlatego gaszę tv, dlatego nie wybieram się na wycieczki” – tak powiedziałby człowiek zdrowy, bez lęku.



Czwartym sposobem na ucieczkę przed lękiem w naszej kulturze jest:

4) UNIKANIE MYŚLI, DĄŻEŃ I SYTUACJI

Człowiek może być świadomy, że boi się nurkowania. Wówczas świadomie będzie unikał takich sytuacji, aby nie musieć nurkować.
Nie musi sobie jednak uświadamiać źródła lęku. Będzie odkładał na później „zadzwonienie do kogoś”, napisanie maila czy naukę do egzaminu. Może „udawać" przed samym sobą, że tak naprawdę to, że boi się zwrócić komuś uwagę – jest nieistotne. Osoba bojąca się odrzucenia ze strony społeczeństwa, może „wmówić” sobie, że nie lubi chodzić na imprezy. Znasz kogoś takiego? Może spojrzysz teraz na niego inaczej?

Jeśli unikanie doszło już do takiego etapu, że dzieje się automatycznie, mamy do czynienia z zahamowaniem. W sferze seksualnej zahamowanie może przyjąć formę oziębłości seksualnej bądź impotencji (choć ich przyczyna jest często dużo bardziej złożona). W sferze psychicznej – nieumiejętność kształtowania własnej opinii, unikanie kontaktów z innymi ludźmi itd.

Zgodnie z myślą Karen Horney, nasza kultura jest źródłem wielu lęków – dla nas wszystkich, którzy znajdujemy się w obszarze jej oddziaływań. Z tego też powodu każdy z nas nauczył się korzystać przynajmniej z jednej z wymienionych wyżej czterech metod na obronę przed lękiem.

Tylko osoby, które wyszły „poza kulturę” nie lękają się niczego, ani norm, ani reakcji innych ludzi. Jak jednak wyjść poza kulturę – żyjąc w niej? Na to pytanie odpowiedzcie sobie sami.

Być może odnajdziecie na to sposób podczas lub w medytacji. Być może „przebłysk” pojawi się w najmniej oczekiwanym momencie. Najważniejsze to być sobą – i zdawać sobie sprawę, jak wiele rzeczy na nas może wpływać. Badać – „jak ja zachowuję się, kiedy te rzeczy na mnie wpływają”. Nie mówię, aby stać się zupełnie przeciwnym normom kulturowym, aby „zniszczyć” kulturę. Badajmy jak kultura wpływa na nas, rozumiejmy, jak środowisko, w którym dorastaliśmy i które na nas wpływa obecnie - mogło nas ukształtować i wciąż nas kształtuje.

Kiedy uświadomimy sobie i zrozumiemy wszystkie czynniki nas kształtujące – odnajdziemy nasze prawdziwe ”ja”.

Kiedy przestaniemy bronić się przed lękiem - wtedy pozwolimy mu się pojawić i „zaprzyjaźnimy” się z nim. Może okaże się, że wcale nie musimy przed nim uciekać:)

Dobrego wglądu i sobie i Wam życzę:) Pozdrawiam:)

Marcin / integralny@gmail.com


Książka, na której się opierałem pisząc tę notkę:
Karen Horney, "Neurotyczna osobowość naszych czasów"


Czytaj dalej >>

Zdobywaj szczyty! - czyli o tym, co jest normalne a co nie

czwartek, lipiec 03, 2008 4 komentarze

Zanurzeni w kulturze – czasami nie potrafimy wychylić nosa spoza tego, co nas otacza.
Albo nie posiedliśmy takich umiejętności – albo czasami po prostu z lenistwa – nie chce nam się spojrzeć na życie inaczej, na nowo. Moim zdaniem, warto się wysilić.


O tym, jak oddziaływuje na nas kultura Zachodu i Wschodu pisałem już kilka dni temu w notce Właśnie jesteś. Nakreśliłem wówczas zarys tego, jak bardzo medytacja może pomóc nam w doskonaleniu umiejętności wglądu – doświadczania i rozumienia siebie samego takim, jakim się jest.

Dzisiaj zastanowimy się nad tym, czym jest normalność.
Karen Horney, psychoanalityk niemiecka, o której teoriach pisałem już na PSYCHICE.net kilkakrotnie, również zastanawia się nad podobnym zagadnieniem w swojej książce „Neurotyczna osobowość naszych czasów”– a ściślej mówiąc sugeruje, że o tym, czy ktoś jest neurotykiem, czy nie – nie decydują jakieś obiektywne, niezmienne cechy – lecz jedynie odstępstwa od norm kulturowych. A te – jak wiadomo – w każdej kulturze są inne.

I tak: w naszej kulturze, kulturze Zachodu, dominuje przekonanie, że normalne i pożądane jest to, aby zdobywać jak najwięcej, jak najwięcej zarabiać, rozwijać się, jak najwięcej konsumować, ogólnie rzecz biorąc – aby zdobywać szczyty. Na Wschodzie jest inaczej, tam najważniejsze jest wspólne dobro, indywidualizm jest odstępstwem od normy a zdobywanie szczytów jest takim samym wartościowym doświadczeniem jak sama wspinaczka.

Aby nadmiernie nie generalizować i nie dzielić Świata wyłącznie na Wschód i Zachód przytoczę kilka przykładów z wyżej już wspomnianej książki Karen Horney opisujących bardziej szczegółowo jak relatywne jest nazwanie zachowania „normalnym”.

W naszym świecie, taki przykład wprowadza Karen Horney próbując opisać nierozłączność zachowań nerwicowych z kontekstem kulturowym, dziewczyna, która rezygnuje z możliwego awansu w pracy – tylko dlatego, że „ma zasady” i nie chce utożsamiać się ze zwierzchnikami, których polityki prowadzenia firmy po prostu nie może zaakceptować – będzie traktowana jako osoba neurotyczna. Coś jest z nią przecież nie tak! Taka sama dziewczyna – nieujawniająca potrzeb rywalizacyjnych żyjąca wśród Indian Pueblo traktowana byłaby jako – zupełnie normalna.

Artysta plastyk, któremu „nie chce się” pracować więcej niż musi, a starcza mu pieniędzy na podstawowe potrzeby, woli spędzać czas bawiąc się, pijąc wino i spotykać się z ludźmi zamiast pracować na „lepsze życie” – również będzie traktowany jako osoba „nienormalna”. Neurotyczna? Podczas gdy taki sam facet żyjący na wsi w południowych Włoszech czy Meksyku będzie traktowany jako zupełnie normalny. Karen Horney dodaje, że w starożytnej Grecji praca służąca zarabianiu więcej pieniędzy „ponad to” co jest najpotrzebniejsze – traktowana była jako coś wręcz nieprzyzwoitego.



Różne kultury mają różne poglądy na temat „normalności” - ale również ta sama kultura odmiennie postrzega te same aspekty na przestrzeni czasu. Kiedyś na przykład kobieta, która miała wcześniejsze kontakty seksualne z mężczyznami traktowana była jako „kobieta lekkich obyczajów”, „niegodna przyzwoitego mężczyzny”. Była to kulturowa norma. Dzisiaj - myślącej tak o sobie kobiecie przypisano by nerwicę.

Nie ma definicji normalności?
Jest – ale w obrębie danej kultury w danym czasie.

Zanim zacząłem studiować psychologię w Poznaniu, miałem okazję mieszkać i uczyć się w Goettingen, niemieckim miasteczku studenckim - gdzie miałem styczność z wieloma kulturami. Spora część studiującej tam młodzieży (i nie tylko młodzieży) to obcokrajowcy - różne kultury przesycały się wzajemnie a przez to każdy uczył się czegoś nowego, odmiennego spojrzenia na świat, bogacił się w doświadczenia. Czasami zastanawiałem się jak ona może tak to robić, przecież to nie tak. Jak on może w taki sposób myśleć i czuć się z tym OK. My – ludzie tworzymy kulturę a kultura tworzy nas. Obserwowałem jak różne podejścia do życia mają ludzie wywodzący się z różnych krajów. Pytałem co jest dla nich ważne. Badałem.

Wciąż mnie to fascynuje.

Trzeba pamiętać o tym, że po pierwsze każdy z nas jest indywidualnością samą w sobie, a dwa: nasza osobowość jest częściowo kształtowana przez kulturę.

Czasami to, na co mamy ochotę zostaje nam zakazane przez normy kulturowe. Od nas zależy czy im się poddamy, czy nie. Normy kulturowe są dla ludzi a nie na odwrót. To od nas zależy czy uznamy je jako faktycznie dobre lub złe dla nas, czy zrobimy tak jak czujemy.

Życzę Wam i sobie świadomości zanurzenia w kulturze i wpływu jej na nasze niektóre zachowania. Czasami naprawdę warto spojrzeć nieco inaczej, a to, że ktoś mówi „To nie jest normalne” – to jego sprawa. Póki robimy to, czego pragniemy, nie wyrządzamy nikomu szkody – i czujemy się ok - czasami nawet nie warto spierać się i tracić energii na rozstrzyganie „kto ma rację, co jest normalne”.

Pamiętajmy o tym, że normy kulturowe są dla nas – ludzi a nie na odwrót. One mają nam służyć. A jeśli przeszkadzają nam w czymś istotnym – może warto dokonać redefinicji?

PS. Podczas pobytu w Niemczech bardzo polubiłem i zaprzyjaźniłem się z Hiszpanami, dlatego kibicowałem temu krajowi całym sercem na Mistrzostwach:)

Pozdrawiam serdecznie Czytelników Psychiki.net
Marcin / integralny@gmail.com


Czytaj dalej >>

Doskonale niedoskonali

sobota, czerwiec 14, 2008 2 komentarze


Doskonale powszechnie przyjętą opinią jest, że nic nie jest doskonałe. Są pewne ideały w wielu obszarach, które jednak są trudne do osiągnięcia lub chociażby zbliżenia się do nich na dłuższy okres. Dlaczego? Wydaje mi się, że dlatego, iż pojęcie „doskonały” jest takim samym pojęciem jak „biały”, „ciepły” lub „słońce” – jeśli chodzi o znaczenie w kontekście - jaki chcę tutaj wprowadzić. Powiecie, że są to normalne pojęcia, wyrazy używane na co dzień i logicznie przedstawiają to, co jest. Słowa jednak są tylko słowami i nie opisują dokładnie tego, co jakim jest. Moim zdaniem słowa wprowadzają sztuczne granice, przez co człowiek często gubi się w swoim życiu czasem będąc nadmiernie przywiązanym do słów. Słońce nie jest słońcem tylko (tutaj znowu użyję słów haha) czymś co jest, po prostu jest. Każdy opis czegokolwiek co istnieje jest jakby „zamykaniem tego czegoś w naszym umyśle” a przez to nie jest tym czym jest obiektywnie. Nie bez powodu nawet w Księdze Rodzaju Bóg – ofiarując ludziom – Adamowi i Ewie świat pod ich opiekę i dając im świat w posiadanie prosi Adama, aby ten ponazywał zwierzęta. Poprzez nazwanie – one stały się jego własnością. Czy jednak człowiek może być panem i władcą świata? Wątpię. Świat jest zbyt rozległy, aby w pełni mógł zostać poznany przez człowieka, co najwyżej „uchwycony”. I to nie permanentnie.

Neurotycy zapominają o tym, że świat nie jest ich własnością, a jedynie ich psychika. Neurotyk będzie starał się zapomnieć o swojej negatywnej stronie, o negatywnym ujmowaniu przez niego docierających do niego wydarzeń. Neurotyk będzie próbował oddzielić to, co złe od tego co dobre – w samym sobie, próbując żyć tylko tym co w nim idealne.

Tak rodzi się tyrania powinności. Pojęcie wprowadzone przez Karen Horney, które jest „uchwyceniem w słowa” tego, że neurotyk chce być idealny, lepszy niż inni. Narzuca sobie więcej obowiązków, ponieważ uważa, że powinien poradzić sobie z nimi. Nie dopuszcza do świadomości aspektu, że dobre i złe cechy to tylko wartościowanie (ujmowanie w słowa) tego, co jest. Granic w naturze tak naprawdę nie ma. Granice jakie stwarzają słowa nie istnieją.

Tyrania powinności zmusza niejako neurotyka, aby ten – zniewolony przez tę siłę – był miły (nawet kiedy nie ma ochoty) dla innych ludzi, był najsprawiedliwszym ze sprawiedliwych, był najlepszym mężem, żoną, pracownikiem czy dzieckiem. Aby spełniał oczekiwania swoje – mocno wygórowane. Aby pobijał rekordy nawet tam gdzie trudno je pobić. Neurotyk uważa jednak, że jest lepszy a każda racjonalna próba przekonania go, że daje za dużo z siebie zostaje stłamszona jego infantylną wiarą w jakieś ponadnormalne zdolności neurotyka, które „na pewno pomogą mu” pokonać sytuację trudną. Osiągając więcej i lepiej neurotyk tymczasowo, chwilowo tłamsi, wypiera w sobie lęk.

Kiedy ten sam lęk pojawia się jednak kolejny raz, neurotyk ponownie sięga po narzędzie, które wcześniej pomogło. Kompulsywnie narzuca sobie więcej i więcej. Nie jest spontanicznie radosny – jak człowiek, który dąży do rozwoju, tylko automatycznie, przymusowo realizuje plan – nie czerpiąc z niego przyjemności z rozwoju.

Po prostu musi.

Czy warto tak żyć? Na to pytanie odpowiedzcie sobie sami.
Ja już sobie odpowiedziałem.

Marcin / integralny@gmail.com


Czytaj dalej >>