Czy Ty też lubisz czytać blog PSYCHIKA.net?
Otrzymuj powiadomienia o nowych tekstach na moim blogu - tak jak ponad 5.000 zapisanych już osób. Będziesz na bieżąco z tym, co nowego w psychologii.


Po wpisaniu maila przepisz kod z obrazka a następnie sprawdź skrzynkę i potwierdź Twoje zgłoszenie. Marcin

czwartek, 21 stycznia 2016

Magdalena Słupek - o pracy

Autorką artykułu jest psycholożka Magdalena Słupek.

Photo credit: AvgeekJoe via Foter.com / CC BY-NC-ND
Zaczęłam się zastanawiać nad tym, o co właściwie chodzi w pracy - jak różnie można ją postrzegać i jak wysoko może stać w naszej hierarchii wartości. Niektórzy cenią jak ponad wszystko, żyją nią i są bardzo dumni ze swojej roli. Inni wykonują ją, ponieważ chcą utrzymać siebie i rodzinę, nie identyfikując się ze swoim stanowiskiem, pozycją. Rozbawiło mnie nagle, że w mojej kategorii pracy (opisanej wyżej) wynika jasno, że mówię tu o pracy zawodowej. Właściwie dla większości z nas, takie właśnie ma znaczenie. Często umniejszamy np. matkom, które opiekują się domem i dziećmi. Nie uważamy, że jest to jakiś rodzaj pracy, a niewątpliwie dużo kosztuje – czasu i energii.
Nasz umysł tworzy takie małe cegiełki w głowie, zwane pojęciami, które niewątpliwie pomagają usystematyzować wiedzę(1).

W psychologii mówi się o spostrzeganiu rzeczy, czyli odbieraniu przez zmysły np. obrazów, słów itp., a następnie nadawaniu im jakiegoś znaczenia. Nadawanie znaczeń jest kluczowe dla zrozumienia przez konkretną osobę danej sytuacji. Oczywiście ważne jest dodatkowo m.in. doświadczenie, kontekst i emocje. Mówię tu w dużym uproszczeniu o dość dobrze opisanych w literaturze mechanizmach(2).


Pozwolę sobie przytoczyć definicję pracy z Wikipedii(3). Być może nie jest to najbardziej wiarygodne źródło wiedzy, ale raczej większość z nas z niej korzysta.

Praca – miara wysiłku włożonego przez człowieka w wytworzenie danego dobra; świadoma czynność polegająca na wkładanym wysiłku (działalność lub oddziaływanie) człowieka w celu osiągnięcia założonego przez niego celu; czynności umysłowe i fizyczne podejmowane dla realizacji zamierzonego celu.
Poprzez działalność pracy człowiek generuje wartość ekonomiczną w postaci towarów lub usług. Praca dotyczy również tego, gdzie dochodzi do zastosowania czynności lub właściwości zwierząt, maszyn, narzędzi i materiałów.
Ok, jednak dalej znajduję coś takiego jak „podejście psychologiczne”:


Istnieją trzy główne postawy wobec pracy:
  • nastawienie punitywne – człowiek postrzega pracę jako przymus, co wiąże się z traktowaniem pracy jako niezgodnej z wolą, stanowiącej efekt przemocy fizycznej, moralnej lub ekonomicznej (takie nastawienie częściej wykazują osoby, wykonujące proste prace fizyczne i posiadające stosunkowo niskie wykształcenie);
  • nastawienie instrumentalne – człowiek traktuje pracę jako środek do zaspokojenia potrzeb;
  • nastawienie autoteliczne – gdy praca jest postrzegana jako wartość, cel sam w sobie, źródło rozwoju osobistego, służy wartościom wyższym, jest sposobem życia i wiąże się ze sferą samorealizacji w pracy zawodowej[1].
Czytając definicję pomyślałam, że jak z pierwszym zdaniem się zgadzam, tak z drugim już niekoniecznie. Zawęża ono pracę do tej „ekonomicznej”, czyli dającej jakieś wymierne korzyści w postaci materialnych dóbr. Nie byłoby więc tutaj możliwe uznanie, że jakakolwiek czynność domowa, która wymaga dużego wysiłku tą pracą nie jest, mimo iż prowadzi do założonego celu np. porządku i higieny.

Jeśli chodzi o postawy wobec pracy, to myślę, że to chyba jednak lekko uproszczony opis. Moje odczucie jest takie, że praca zawodowa może być postrzegana jako przymus ogólnie dla każdego. Tak jest stworzony świat, cały system gospodarczy itd., że aby żyć trzeba mieć pieniądze, a pieniądze są nam dawane za wykonywaną pracę – mniejsze lub większe. Czasami owszem, robimy to co lubimy i się w tym dobrze czujemy, a wynagrodzenie jest w tym przypadku jakby drugoplanowe. Czy mimo wszystko nasze rozpoczęcie działań nie zaczyna się od potrzeby przynależności, do potrzeby posiadania i innych? Różne są nasze motywacje do podjęcia jakiegoś określanego zajęcia. Już z taką myślą podejmujemy decyzję edukacyjne, studia i dążymy do tego by być „kimś” - prawnikiem, psychologiem, lekarzem, budowniczym...

Co jednak, kiedy okazuje się, że wcale nie jesteśmy potrzebni na „rynku pracy” ? Ostatnio czytałam artykuł o pokoleniu młodych, ambitnych i wykształconych ludzi, którzy są sfrustrowani brakiem wymarzonej pracy. Jaki jest koszt psychologiczny bezrobocia lub wykonywania pracy poniżej swoich kwalifikacji ? Jak się tutaj ma stare hasło „żadna praca nie hańbi” ?

Szukam jakiegoś raportu na temat bezrobocia i jego skutków(4). Czytam, że ma wiele konsekwencji m.in. społeczne takie jak: obniżenie statusu, unikanie kontaktów, zmiany postawy wobec podejmowania zatrudnienia i migracje. Migracje wydają mi się teraz tak częstym rozwiązaniem problemów z podejmowaniem pracy. Myślę, że nawet nie chodzi już o wymarzoną pracę i wygórowane oczekiwania. Każdy by chciał lubić to, co robi, ale teraz już widzę, że „rynek” wymusza właśnie przyjmowanie postawy przymusu. Płace są małe i ludzie są coraz mniej zadowoleni z tego co robią, mniej zaangażowani i chętniej prace zmieniają. Ciekawa jestem jak dużo jest osób, które faktycznie mogą pochwalić się tym, że w pracy się samorealizują. Może ktoś znalazł takie badania

Wracając do psychologicznych konsekwencji, to w raporcie są wskazane: obniżenie samooceny, frustracja, depresja, problemy z zagospodarowaniem czasu wolnego i wystąpienie dysfunkcji w życiu rodzinnym. Podsumowanie autorek podoba mi się; „Praca zawodowa poza zapewnianiem dochodu, jest źródłem kontaktu z ludźmi, pozwala na niezależność materialną, daje poczucie własnej wartości, nadaje sens życiu, stwarza szanse rozwoju, czy zapewnia prestiż w bliższym i dalszym otoczeniu."

Nasuwa mi się na myśl rzecz, która mieści się lub kojarzy z drugim biegunem. Jak praca, to również nadchodzi weekend i odpoczynek. Wiele czytałam o tym, jak bardzo nie potrafimy odpoczywać, ile stresu kosztuje niektórych wyjazd na wakacje z rodziną i odcięcie od pracy. Etos pracy jest wyczuwalny w rozmowach, gdzie ludzie chwalą się ile nie poświęcają na to czasu i jakie są efekty ich działań. Oczywiście bardzo cenię zaangażowanie, efektywność i organizację czasu. Mimo to, nie widzę tego tak czarno-biało jak ludzie, których słucham. Uważam, że niezwykle ważną umiejętnością jest gospodarowanie czasem wolnym, tak, aby zachować równowagę. Kiedy słyszę, jak ktoś poświęca każdą chwilę na zdobywanie – czy to pieniędzy, czy wiedzy, to odczuwam  współczucie. Zakładam, że życie jest zbyt ciekawe, żeby oglądać je tylko z jednej perspektywy. Nie można poświęcać się, przemęczać, niedojadać, niedosypiać... w imię czego?  Jeśli tylko jesteśmy zdolni się utrzymać, zadbać o podstawowe potrzeby, to warto sięgać po więcej, ale w umiarze !
Znajdż czas na refleksję i zastanów się, jakie dla Ciebie znaczenia ma praca.


BIBLIOGRAFIA:


4.http://irss.pl/wp-content/uploads/2012/04/Bezrobocie%20-%20mi%C4%99dzy%20diagnoz%C4%85%20a%20dzia%C5%82aniem.pdf

Autorka:
Magdalena Słupek

"Mówią na mnie Dzik – na pewno coś z niego mam.. Zazwyczaj lubię mieć towarzystwo, jadam roślinki a czasem jak mnie coś wkurzy.. .niech kto na drzewo zmyka.. ;P A tak już bardziej poważnie to studiowałam psychologię na SWPS, a teraz zajmuje się poszukiwaniem mojej dalszej drogi życiowej ;)"

3 komentarze:

Anonimowy pisze...

Artykuł uważam za ciekawy i poruszający niezwykle ważną kwestię. Wydaje mi się, że jedną z najistotniejszych spraw na drodze do "spełnienia zawodowego" i znalezienia swojego miejsca w życiu zawodowym jest dobre doradztwo zawodowe. Pierwszym krokiem jest uświadomienie sobie przez uczniów ich predyspozycji emocjonalno-intelektualnych już na etapie szkoły (szczególnie szkoły średniej)i studiów poprzez wypełnianie testów psychologicznych i omówienie wyników w nauce. Niezwykle istotny przy podejmowaniu właściwego wyboru odpowiedniego kierunku dalszej nauki -czy w przypadku studentów miejsca pracy - jest kontakt z osobami na co dzień wykonującymi dany zawód - praktykami zawodu. Nie na darmo zajęcia na cieszącej się uznaniem i dużym zainteresowaniem studentów Wyższej Szkole Biznesu National Louis University w Nowym Sączu, prowadzone są w dużej mierze przez przedsiębiorców-praktyków, którzy na co dzień prowadzą własne firmy. Uczelnia ta w ramach przygotowania zawodowego oferuje liczne staże i zajęcia praktyczne przez cały okres studiów. Następną istotną kwestią, o której była mowa w powyższym artykule jest dostosowanie systemu szkolnictwa do potrzeb tzw. "rynku". W polskich warunkach ta sprawa jest jaskrawo widoczna na przykładzie dobrze wykształconych, ambitnych, młodych ludzi, którzy nie znajdują pracy odpowiedniej dla ich talentów i możliwości i upatrują drogi wyjścia w szukaniu odpowiedniego zajęcia za granicą lub obniżeniu poprzeczki i zdecydowaniu się na pracę poniżej swoich możliwości czy też pracę jakąkolwiek. Temat pracy jest wieloaspektowy i jest tematem-rzeką, więc można by go rozpatrywać z różnych punktów widzenia. Ja odniosłam się jedynie do jednego z aspektów tej kwestii, ponieważ wydał mi się kluczowy, a za czasów, w których to ja dokonywałam wyboru drogi zawodowej, brak było istotnego wsparcia ze strony tak szkoły jak i uczelni.

Anonimowy pisze...

Autorka wpisu jest bardzo mądrą osobą.

Anonimowy pisze...

Witam wszystkich czytających bloga autorki. Chciałabym krótko opowiedzieć swoje doświadczenia na temat pracy. Kiedyś pracowałam ponad 2 lata w pracy, w której się spełniałam, jednak pracowałam często po godzinach, za które mi nie płacono, a zarabiałam tam małe pieniądze. Z czasem postanowiłam przerwać to, co się działo i poszukać pracy dalej. Trafiłam do kolejnej pracy, z lepszym zarobkiem, która jednak już w przyrównaniu do tej pierwszej nie pozwalała mi na taki rozwój jak pierwsza. Uwsteczniałam się z miesiąca na miesiąc, ale byłam cennym pracownikiem w firmie, do czasu aż nie podszkoliłam innych - potem się nie pozbyto. Potem przyszły kolejne prace 3,4 i 5. Wnioski? Praca powinna nas rozwijać, a nie my powinniśmy rozwijać się W PRACY na czyimś garnuszku, bo to niemożliwe. Nikt nam niczego nie da, a jak chwali w pracy, to po to, żeby on mógł siedzieć z nogą na nogę a my będziemy za niego robić. Często niestety w polsce rozwój w pracy łączy się z małymi pieniędzmi, bo owszem ktoś kto zatrudnia sobie kogoś do wszystkiego robi to po to, żeby nie musiał zatrudniać 10 innych, a zapłaci mu jak za 1. To fenomen szczególnie małych firm. Z kolei średnie i duże przedsiębiorstwa oferują nudne stanowiska, za to lepszą kasę. A więc podsumowując: Praca jest po to, aby się utrzymać, zarobić pieniądze, nie powinna być łączona z rozwojem i wartością, chyba że w kontekście osobistym. Najważniejsze jest życie rodzinne, przyjaciele, a nie szef i biurko.

Prześlij komentarz

Zapraszam do komentowania. Proszę o kulturalne wyrażanie swoich poglądów. Nie akceptuję wulgaryzmów i chamstwa.

Dziękuję i zapraszam ponownie.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...