sobota, 21 grudnia 2013

Czy Waszym zdaniem możliwa jest przyjaźń i tylko przyjaźń pomiędzy kobietą i mężczyzną?

Takie pytanie zadałem na Facebooku.
Postanowiłem przenieść dyskusję tutaj, aby poznać opinię pozostałych Czytelników.
Zapraszam do komentowania.. :))

A oto kilka odpowiedzi z Fejsa..

  • "Moim zdaniem mozliwe jest to jeżeli obie strony nie pociagaja siebie fizycznie. Chociaz czasem może być tak ze osoba zaczyna cos czuc po czasie bo dana osoba charakterem nadrabia:) Czesto takie znajomosci koncza się lzami kiedy jedna osoba cos czuje a druga nie zabiega o jej wzgledy. Ludzie są roznie i maja rozne oczekiwania i trudno czasem się domyslec co druga osoba tak naprawdę czuje i czy była by zdolna prowadzic taka relacje. Ja osobiscie nigdy nie mialam prawdziwego kolegi bo zawsze okazywalo się pod koniec ze ON cos oczekiwal."

  • "Jestem tego zdania że TAK mam takiego przyjaciela od piaskownicy. Nazywamy siebie BRATEM I SIOSTRĄ mamy bardzo dużo wspolnych wspomnien. Zawsze możemy na siebie liczyć w potrzebie."

  • "Jeśli facet jest gejem, czemu nie?"

12 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Jak najbardziej TAAAK!

osa pisze...

nie ma opcji..
ewentualnie w rodzeństwie!

Vuko Drakkainen pisze...

Moim zdaniem nie. Jest fajnie, pięknie, spędza się dużo razem czasu, rozmowy, zabawy, wypady, dwie osoby poznają się na wylot. Przychodzi taki czas, że jedna z nich w końcu coś zaczyna czuć, nie wiem po 10, 20 latach. Różnie bywa, ale taka przyjaźń zawsze kończy się tak samo, wielką spełnioną miłością, lub niespełnioną przepełnioną smutkiem i łzami.

Anonimowy pisze...

wszystko jest możliwe

Joanna Bura pisze...

Moje pytanie jest do Pana psychologa: Czy Pana zdaniem jest możliwa taka przyjaźń pomiędzy kobietą a mężczyzną? Uważam, że obecnie ciężko w ogóle o jakąś przyjaźń. Istnieje coś takiego jak znajomość.

Kinga Rakowska pisze...

I tasak i nieee ja to widzę tak: facet mnie rani ok przyjmuje to do wiadomości ale najpierw się go niby słucham potem uświadamiam sobie jak bardzo mnie zranił i go zostawiam albo unikam a on jest myśliwym i mnie szuka wtedy gdy go już nie potrzebuje.... Ale mam wsparcie w wujku bracie kolegom których znam od dzieciństwa i może id czasów studiów ale nie tylko natomiast po drugie wracając do meritum sprawy z kobietami nie potrafię sid jakos dogadać to czy to oznacza ze coś ze mną nie tak..
skoro kobieta z kobieta nie potrafi więcej przyjaciół mam u plci przeciwnej ;-) pozdrawizm

Anonimowy pisze...

Witam. Uważam ten temat na tyle poważny i głęboki w przeżywaniu i odczuwaniu, że nie sposób o tym rozmawiać, zanim nie odniesiemy się do definicji tych najwyższych uczuć. Czy spełnieniem nazywać będziemy "skonsumowanie" czyli fizyczne zbliżenie ? Przecież każdy z nas co innego myśli i czuje na każdy z poniższych wyrazów:
miłość
przyjaźń
seks
współżycie
więź
uczucie
oddanie
uzależnienie...............
Spółkować można z każdą osobą, do której czujemy pociąg i nie mamy barier.
Myślę, że miłość ma w sobie uzależnienie.
Przyjaźń żadnego.
Cała reszta to mieszanina różnych ról, fascynacji, upodobań i tego całego zgiełku, który spotykamy na swojej drodze. Jak radzimy sobie z wiązaniem czy rozwiązywaniem to już zależy od każdego z nas. Są specjaliści, którzy rozpracowują każde najmniejsze "połączenie" z drugim. To pasjonaci i autor bloga do nich z pewnością należy.
Z pozdrowieniami ( oddana chociaż na "pół gwizdka" ;)
ELżbieta

Jerzy pisze...

Może i jest ale.. właśnie - ale.
Dla człowieka zafascynowanego ( jak to zwał tak to zwał..) drugim człowiekiem - usłyszenie sławetnego " zostańmy przyjaciółmi" nie jest najszczęśliwszą chwilą w życiu.
Z drugiej strony -czy istnieje przyjaźń z osobą płci przeciwnej. Przyjaźń ( oczywiście piszę o pełnej prawdziwej przyjaźni nie o samym słowie, które jest często nadużywane w miejsce słowa kolego - koleżanko) opiera się na zaufaniu, akceptacji, wzajemnych zainteresowaniach, odpowiedzialności itd. Dla mnie każdy z przyjaciół jest osobą wyjątkową. Nie wpuszczam głęboko w swoje życie osoby która ma w-g mnie widoczne wady i nie czuję się w towarzystwie tej osoby dobrze i swobodnie.
Więc jeżeli znam kogoś komu ufam, kogo akceptuję takiego jakim jest i czuję się akceptowany, kto jest odpowiedzialny, z kim łączą mnie wspólne zainteresowania, z kim lubię spędzać czas- czyli osobą która mi się podoba i którą lubię : skąd mam wiedzieć czy nie pojawi się coś więcej - jak pożądanie , fascynacja, miłość.. Co może stanąć na przeszkodzie?
Mi oczywiście moja żona :)
Ale nie tworze już takich sytuacji i nie dopuszczam w swoim życiu takich przyjaźni. Jestem odpowiedzialny za to - by moja żona czuła się już bezpiecznie. Już, ponieważ przez wiele lat nie dorosłem do bycia mężem.
Żeby było śmieszniej - po 15 latach małżeństwa odkryłem w swojej żonie prawdziwego przyjaciela. Prawdziwego przyjaciela o którym można marzyć, osobę z którą lubię spędzać czas, której mogę w pełni ufać, z którą mogę rozmawiać naprawdę o wszystkim ( poza oczywiście sprawami innych ludzi, którzy liczą na pełna dyskrecje - ale żona to rozumie).
Czasami rzucamy się w pogoń za miłością, przyjaźnią, akceptacją.. szukamy tak często czegoś - co mamy pod ręką, czasami co już do nas należy. Tylko tego nie chcemy zauważyć. Czemu? Może boimy się tego co będzie gdy znajdziemy? Może ... te osoby blisko nas znają nas naprawdę, a my chcemy znaleźć kogoś kto pozna nas takimi jakimi chcielibyśmy by nas znano?

Anonimowy pisze...

Jerzy pisze, że chcemy, aby poznał nas ktoś na jakiś nasz obraz siebie na zawołanie. Przecież to kompletnie bez sensu, bo z takich sztuczności nie powstanie prawdziwa więź. Poza tym dlaczego sądzić, że to my znamy lepiej kogoś niż on sam siebie ?
Elżbieta

Monia pisze...

a moim zdaniem tak.. :) mam przyjaciela już chyba 12 lat :) jest fajnie. Teraz, kiedy ja mam chłopaka on ma dziewczynę dzielimy się że tak powiem refleksjami w tej kwestii :) zawsze byliśmy wobec siebie bardzo szczerzy i teraz możemy niektóre sytuację miło i z uśmiechem na ustach wspominać. Np to że kiedyś w przedszkolu byliśmy parą :) i on, zeby mnie zaskoczyć dawał mi zabawki z jajek- niespodzianek :) niestety tylko zabawki bo czekoladę zjadał wcześniej :) teraz w sumie jest to przyjaźń ale nie zapominam o tym, że nie obeszło się bez szczerych rozmów typu 'bo zależy mi na Tobie a to co??' pewnie występuje to w większości przypadków. Ja jednak cieszę się tym co jest teraz. :) a jest to więź budowana 12 lat na szczerości przede wszystkim i obustronnym wsparciu :)

Jerzy pisze...

Elżbieto : Piszę o życiu i praktyce a nie o tym jak być książkowo powinno.
Jeżeli w twoim życiu jesteś przekonana że jesteś prawdziwa we wszystkim co robisz - gratuluję. Ja taki nie byłem ( nadal się tego uczę). I codziennie spotykam się i rozmawiam z ludźmi którzy tacy nie są . Brak akceptacji siebie - a więc też niskie poczucie własnej wartości w wielu wypadkach powoduje pewnego rodzaju ucieczkę . Ucieczkę w głąb siebie, we własny świat. I pozwala wykreować nam wizję siebie jakimi chcielibyśmy byśmy byli.
Jeżeli w naszym środowisku mamy wypracowaną opinię która nam się nie podoba - szukamy osób z poza środowiska . I często zaczyna się gra.
Masz racje że to bez sensu, że ta więź ma nikłe szanse powodzenia. Ale tak po prostu wielu z nas robi. W pewnych okresach życia, w pewnych sytuacjach zaczynamy wyjawiać desperację na drodze spełnienia własnych pragnień czy marzeń. Nie oceniam tych zachowań i nie krytykuję ich. Ale tak po prostu to działa. I ten mechanizm działa we wszystkich sferach życia - począwszy od sfery duchowej aż do pracy zawodowej.
Ja swego czasu umiejętność manipulacji nie tylko otoczeniem ale przede wszystkim samym sobą doprowadziłem do perfekcji .I naprawdę potrafiłem robić nie takie rzeczy - by zdobyć bratnią duszę. Co więcej, robiłem to z przeświadczeniem że żyję w prawdzie, jestem prawdziwy i postępuję słusznie :):)

Anonimowy pisze...

Jerzy, dziękuję za wyczerpującą odpowiedź.
Czy ja jestem szczera we wszystkim, to na pewno tego nie wiem. Wiem, że staram się, bo dla mnie w życiu najważniejsze są właśnie więzy z innymi. Muszą to być relacje nieudawane, bo inaczej wolę wcale, niż się oszukiwać siebie lub kogoś.
Okazuje się jednak, ze wszystko w życiu co się dzieje, nie jest niepotrzebne albo przypadkowe. Te sztuczności też ! :) Wewnętrzna przemiana to bardzo skomplikowana materia, bo jest nieuchwytna, albo trudna do uchwycenia, pokazania.
Masz pewnie rację, że gdy bardzo nam na czymś zależy, to jesteśmy skłonni to niesamowicie wyszukanych zachowań i potrafimy wykorzystać co tylko można, co tylko da się, w sobie i poza, aby tylko osiągnąć upragniony cel. Uważam , że to ludzkie.
"Człowiekiem jestem i nic co ludzkie nie jest mi obce"
Elżbieta

Prześlij komentarz

Zapraszam do komentowania. Proszę o kulturalne wyrażanie swoich poglądów. Nie akceptuję wulgaryzmów i chamstwa.

Dziękuję i zapraszam ponownie.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...