Czy Ty też lubisz czytać blog PSYCHIKA.net?
Otrzymuj powiadomienia o nowych tekstach na moim blogu - tak jak ponad 5.000 zapisanych już osób. Będziesz na bieżąco z tym, co nowego w psychologii.


Po wpisaniu maila przepisz kod z obrazka a następnie sprawdź skrzynkę i potwierdź Twoje zgłoszenie. Marcin

środa, 24 lipca 2013

Rzecz o gejach i lesbijkach

Autorką artykułu jest psycholożka Magdalena Słupek. Zapraszamy do lektury i komentowania.

Nie jest dla mnie proste, aby napisać tekst na ten temat. Moje myśli płyną ku skojarzeniom związanych z miłością osób tej samej płci. Przypominają mi się ostatnie teksty jakie czytałam. Ostatnio był to artykuł o małej akceptacji homoseksualizmu przez Polaków (42%). Skąd ta niechęć? Skąd tyle emocji i to głównie negatywnych?

Fot. Belovodchenko Anton
Nie chce wchodzić zbyt głęboko w motywy takiego myślenia. Powodów znalazłoby się wiele. Nie sądzę, żeby udało się to rozstrzygnąć. Widzę jednak dużo negatywnych konsekwencji takiego skrajnego postrzegania. Nie chciałabym być tu w roli psychologa i wypowiadać w profesjonalny sposób o jakiejś cząstce tego obszernego tematu. Nie zastanawiam się nad ludzką orientacją seksualną na co dzień. Fakt, że dociera do mnie dużo informacji z mediów i rozmów innych osób. Sama jednak mam do tego dystans. Nie jest potrzebne mi wnikanie ani ocenianie innych ludzi pod tym kątem. Jestem obserwatorką rzeczywistości i raczej patrzę z perspektywy ewentualnych trudności wynikających z gorszego traktowania ludzi o innej orientacji. Razi mnie bardzo wszystko, co związane jest z jakimkolwiek wykluczeniem społecznym. Czy jest to choroba psychiczna, czy odmienna orientacja. Chciałabym, żeby każdy mógł się czuć dobrze i ze sobą, i wśród innych. Wiem, że nie jest to możliwe. Ludzie od zawsze kategoryzowali innych, dzielili na „swoich” i „obcych”. Jak wiadomo, postrzeganie „obcych” wiąże się z przypisywaniem im typowych cech, rozmazanym obrazem i niechęcią do dostawania dodatkowych (czasem sprzecznych) informacji z tymi, które zgadzają się z naszym obrazem. Dobrze byłoby gdyby otwartość na siebie nawzajem była większa. Poznawanie osób z innej grupy może przyczynić się do zmiany obrazu i oceny. Może warto spróbować? Niektórzy potrzebują kozłów ofiarnych, obiektów, w które wcelować mogą swoją negatywną energię. Jakby wspaniałe było rozszerzenie świadomości, większy wgląd w siebie i zmiany takich sposobów radzenia sobie ze swoimi emocjami na bardziej konstruktywne. Moje myśli płyną dalej..

Przypominają mi się czasy studiów. Konwersatorium pt: „Miłość i seks- dylematy etyczne”. Rozmowy były bardzo wyraziste i dużo w nich było również mowy o homoseksualizmie. Pamiętam dylematy związane z zakładaniem rodzin przez osoby homoseksualne. Pokazane zostały wtedy ciekawe badania na temat dzieci. Okazało się, że te wychowane przez osoby tej samej płci wcale nie wykazywały w dorosłości tych samych preferencji seksualnych, co rodzice. Ponadto rozwijały się psychicznie i fizycznie tak samo jak dzieci z rodzin heteroseksualnych. Nic nie wskazuje więc na to, że brak jest np. wzorca w postaci ojca. Być może dzieci same w otoczeniu znajdują taki model i będą wzorować się na nim? Wydaje mi się również, że ta kwestia nie leży w płci osób wychowujących, ale w sposobie wychowania i odnoszenia się do dzieci. Myślę, że miłość jest kluczowa w rozwoju bez względu na wszystko inne. To moje zdanie. Jeżeli chodzi o to jak dzieci z takich rodzin będą traktowane przez rówieśników… Wydaje mi się, że wszystkie to obawy są w głowach dorosłych i wychodzą od nich. Dzieci same nie mają złego nastawienia i są bardzo otwarte na świat. Wszystko zależy od tego, jakie przekazy słyszą od dorosłych. Ci jednak są jak widać mało tolerancyjni i obarczają dzieci swoi lękiem, który one przekazują dalej. Tak to widzę.

Na innych zajęciach z psychoterapii mój profesor opowiadał mi o chłopaku, który przyszedł do niego na spotkanie. Jego celem było wyleczenie się z homoseksualizmu. Wyznał rodzinie swoją tajemnicę, nie zaakceptowali tego i on także przestał ją akceptować. Nie chciał być dłużej odtrącany. Widocznie ktoś wskazał mu możliwość leczenia. Dawno temu homoseksualizm był wg DSM zaburzeniem psychicznym. Teraz jednak nic nie wskazuje na to, że można wyleczyć się ze swojej orientacji i jest to jakaś patologia. Wszyscy uznawani seksuologowie opowiadają się za tym, żeby nie podejmować takich działań. Jednak wystarczyło wpisać w google hasło „terapia homoseksualizmu” i wyskoczyło kilka pozycji. Głównie zajmują się tym osoby z środowisk katolickich gdzie dalej jest to uznawane za grzech. Terapia opiera się głownie na abstynencji seksualnej. Nie wiem czy można uznać to za terapię. To po prostu zahamowanie. Może to prowadzić do frustracji i innych negatywnych konsekwencji. Czytając o historii terapii reparatywnej widzę, że stosowano kiedyś także terapię behawioralną poprzez warunkowanie. Próbowano skojarzyć homoseksualność z jakimś bodźcem awersyjnym np. lekiem prowokującym wymioty. Miało to na celu wywoływać nudności w późniejszych kontaktach z osobą tej samej płci. Widziałam ten motyw ostatnio w serialu „American Horror Story. Asylum”. Polecam obejrzeć. W jednym z odcinków dziennikarka- lesbijka została poddana takiej terapii, jednakże nie dało to wyraźnych efektów.

Zastanawiając się nad tym tematem, czytając dodatkowe artykuły, dochodzę do wniosku, że osoby homoseksualne mają bardzo ciężko. Z jednej strony jest trochę lepiej. Mówi się o tym w mediach, przestawia pozytywnie np. w serialach. Ludzie oswajają się i dostrzegają problem osób decydujących się na coming out. Pamiętam artykuł znanych osób, które wypowiadały się o swoich homoseksualnych dzieciach i akceptacji ich orientacji. Mówili, że to trudne, ale się da. Staram się zrozumieć, na czym polega ta trudność. Pewnie jest to związane również z zmartwieniem, że będą traktowani gorzej. Ukochane dzieci będą prześladowane czy odtrącane. Może tak się stać, ale nie musi. Nikt jednak nie może przewidzieć reakcji. Może tylko wyobrazić sobie obie opcje i zdecydować czy jest gotowy na konsekwencję. Niektórzy ukrywają swoją orientację. Obawiają się o pracę, o relację z innymi. Mają do tego prawo. Jak wynika z badań 42 procent Polaków akceptuje homoseksualistów, a 46 procent nie akceptuje. Pół na pół – co tu zrobić? Oba wyjścia mogą być trudne i prowadzić do różnych dolegliwości. Czytałam przed chwilą o tym, że wśród osób homoseksualnych odnotowano wyższy wskaźnik zaburzeń psychicznych oraz prób samobójczych. Musi być bardzo ciężko być w takim rozerwaniu. Z jednej strony cieszyć się sobą, swoim partnerem i życiem. Z drugiej jednak ciągle coś z tyłu głowy, co nie pozwala np. wziąć publicznie za rękę. Nie umiem wyobrazić sobie tego, że za każdym razem muszę być czujna i się hamować.

Zapytałam mojego męża, z jakimi cechami kojarzy mu się lesbijka. Po bardzo długim namyśle powiedział, że „z chłopczycą”. Zastanawiałam się jak w umysłach ludzi jawi się „typowa” lesbijka. Typowego geja mamy przed oczyma w mgnieniu oka - wysoki ton głosu, rączka uniesiona itp. Myślę, że ludzie jednak dają większe przyzwolenie na homoseksualizm damski. Jest on bardziej subtelny? Czemu inaczej go postrzegamy? Czy kobiety są po prostu kojarzone z czułością, miłością, czystością… A mężczyźni? Jeżeli tacy są to źle, to geje. Nie akceptujemy tego, że mężczyzna także może posiadać damskie cechy.

Liczne badania pokazują, ze ludzie zachowują się zgodnie ze stereotypem, który ich dotyczy. Wierzą w to, jak się ich postrzega. Tak samo wydaje mi się jest w związkach osób tej samej płci. Mimo, że odcinają się od tego. Dlaczego skojarzenie z lesbijką to „chłopczyca”? Pewnie, dlatego, że jednak w takich związkach jedna z pań przyjmuje bardziej męską role.

Ten temat jest obszerny, trudny, zagmatwany. Jak widać i po moim artykule – chaos. Chciałoby się to jakoś poukładać. Wszystko zależy od Nas – jeżeli otworzymy szerzej oczy, pokonamy swoje trudności, uruchomimy zrozumienie i przestaniemy być sztywni w pewnych kwestiach to na pewno będzie lepiej.

I pamiętaj – jeśli chcesz zmienić świat, zacznij od siebie (Gandhi) ;)

Do przeczytania:

http://wyborcza.pl/1,75478,14043683,Akceptacja_dla_homoseksualizmu_w_Polsce_najnizsza.html

http://www.psychologia-spoleczna.pl/zlote-mysli-pinkera/1204-weszac.html

http://spoleczenstwo.newsweek.pl/w-nowym-newsweeku--rodziny-homoseksualne-z-dziecmi,93797,1,1.html

Autorka:
Magdalena Słupek
"Mówią na mnie Dzik – na pewno coś z niego mam.. Zazwyczaj lubię mieć towarzystwo, jadam roślinki a czasem jak mnie coś wkurzy.. .niech kto na drzewo zmyka.. ;P A tak już bardziej poważnie to studiowałam psychologię na SWPS, a teraz zajmuje się poszukiwaniem mojej dalszej drogi życiowej ;)"

2 komentarze:

Anonimowy pisze...

"Skąd ta niechęć? Skąd tyle emocji i to głównie negatywnych?" Jak to skąd? Po prostu homeseksualzm wciska się każdemu człowiekowi na każdym kroku, w każdych mediach. Gdyby w jakichś mediach padło stwierdzenie "Homoseksualizm istnieje, od wieków", moim zdaniem by wystarczyło, zaakceptowałbym fakt. Nie musiałbym słuchać w TV jak to fajnie mieć jest otwardą dziurę na europę wschodnią (czy też gdzie indziej), bo mnie po prostu męczy...

gorzkaidiotka pisze...

Nasze wychowanie od początku przebiega w oparciu na relacjach hetero. W pewnym momencie trafia do nas informacja, że można inaczej. Zazwyczaj podana w brudnej, wrogiej otoczce jako coś złego, grzesznego i brudnego. "Nowość" zwłaszcza w takiej dziedzinie najczęściej budzi lęk i niechęć do ludzi- tych "innych". Coś, czego nie znamy i co nasze środowisko uważa za grzeszne i wstydliwe trudno tolerować, że nie wspomnę o akceptacji. Wygodniej tą świadomość odrzucić, by nie być postrzeganym jako ktoś pro-gejowski (a może nawet sam jest gejem, tylko się nie przyznaje?).

Prześlij komentarz

Zapraszam do komentowania. Proszę o kulturalne wyrażanie swoich poglądów. Nie akceptuję wulgaryzmów i chamstwa.

Dziękuję i zapraszam ponownie.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...