niedziela, 12 maja 2013

Urok codzienności Mihalya Csikszentmihalyia

Zapraszam Was do lektury tekstu, którego autorką jest moja współredaktorka PSYCHIKA.net Aleksandra Kondrat.


"Dobre życie jest procesem, nie stanem bycia. Jest kierunkiem, nie punktem docelowym."
Carl Rogers


Wyżej wymieniony przeze mnie amerykański psycholog węgierskiego pochodzenia (którego nazwiska chyba nigdy nie będę potrafiła poprawnie wymówić) w swej książce Urok codzienności. Psychologia emocjonalnego przepływu, stara się opisać, ale przede wszystkim wyjaśnić i wytłumaczyć, jakie warunki i elementy codziennego egzystowania są konieczne, by móc przyznać się samemu przed sobą, iż żyjemy wystarczająco kreatywnie i rozwijająco.

Ten nietuzinkowy myśliciel uwypukla nam, iż to sfera emotywna, emocjonalna jest naszym pierwszorzędnym odczuciem, nie da się jej uprzedmiotowić, albowiem jest subiektywna. Emocje są bardzo podmiotowym elementem ludzkiej świadomości, dlatego też zainteresowany potrafi tylko indywidualnie stwierdzić, iż doświadcza uczucia miłości, wstydu czy wdzięczności. Jednakże, z drugiej strony emocjonalność jest najbardziej obiektywną treścią umysłu - uczucie „ściskania w dołku”, jakiego doświadczamy wtedy, gdy dopada nas czar zakochania lub zażenowania, jest dla nas bardziej realistyczne niż wszystko to, co biernie obserwujemy w świecie zewnętrznym lub co poznajemy dzięki nauce i logice. Dlatego też jak zaznacza psycholog „często zdarza się nam znaleźć w sytuacji iście paradoksalnej. Z jednej strony upodabniamy się do behawiorystów; gdy patrzymy na innych ludzi, sceptycznie podchodzimy do tego, co mówią, a polegamy jedynie na tym, co robią. Z drugiej zaś, kiedy przyglądamy się sobie, zachowujemy się jak fenomenologowie, poważniej traktując nasze odczucia wewnętrzne niż świat zewnętrzny i zachowanie”.

Csikszentmihalyi zastanawiając się nad jednostkowym poczuciem szczęścia, doszedł do wniosku, że jeśli komuś zależy na poprawie swojego życia, nie powinien zaczynać od kompulsywnego poszukiwania szczęścia. Szczęście jest, w moim mniemaniu, pewnym umysłowym abstraktem określającym obecny stan zaangażowania oraz ‘ręce ubrudzone” ziemią relacji interpersonalnych.

Jakościowe ujęcie naszego życia nie zależy bowiem od samego pojęcia szczęścia, lecz przede wszystkim od tego, co robimy, by mieć poczucie wyważonego spełnienia. Jeśli dana osoba nie wytyczyła sobie celów, które powodują, iż ludzkie życie jest usensowione, jeśli nie wykorzystuje w pełni swojego intelektualnego i mentalnego potencjału, to dobre samopoczucie wypełnia jedynie krótki odcinek czasu. Jeśli ktoś woli niczym Kandyd „uprawiać (wyłącznie) własny ogródek, nie będzie nosił miana człowieka zadowolonego z kolorytu życia. „Bez marzeń, bez ryzyka ludzka egzystencja staje się tylko lichą namiastką życia.

Urok codzienności, zdaniem myśliciela, oscyluje wokół pojęcia flow experience, czyli doświadczenia przepływu. Jest to przenośnia oznaczająca — „płynąć”, „unosić się”. Ludzie częstokroć jej używają, by podkreślić uczucie lekkości, swobody, braku wysiłku, który uzewnętrznia się w momentach określanych jako najlepsze w życiu. Chodzi tutaj o głębokie, konstruktywne zaangażowanie, które jest nieodłączną cechą uczucia przepływu, nie zaś szczęście, jest czymś, co decyduje, że ludzka egzystencja nabiera artyzmu. Gdy odczuwamy ten pozytywny przepływ energetyczny, nie mamy poczucia szczęśliwości, gdyż, by poczuć stan szczęśliwości musielibyśmy skupić się na stanie wewnętrznym, co wymagałoby analitycznej rozbiórki naszego stanu, skutkowałoby to odwróceniem uwagi od wykonywanego zadania. Psycholog podaje przykład alpinisty, który pokonując odcinek trasy, gdyby się na chwilę zatrzymał, aby podjąć namysł nad swoim poczuciem szczęścia, naraziłby się na odpadnięcie od ściany. Dopiero wówczas, gdy doprowadzimy do celu dane zadanie, może przyjść moment, by odwrócić się i dostrzec, iż przepełnia nas fala samozadowolenia. Jednak warto podkreślić, że nie potrzeba uczucia przepływu, by rozkoszować się dniem dzisiejszym. Czasem uczucie ukojenia daje nam błogie wypoczynkowe lenistwo, ciepło promieni słonecznych, czy zadowolenie z udanego, bezkonfliktowego związku.

Co zastanawiające, autor psychologii przepływu, zaznacza, przeprowadziwszy badania, iż flirtowanie oraz akt seksualny w ciągu dnia jest najlepszym źródłem przeżyć dla badanych, aczkolwiek ostatecznie ci sami badani podkreślają, że tego rodzaju zachowania mają znikomy wpływ na jakość życia jako takiego, chyba że osadzamy tego typu postawy w kontekście trwałej relacji, która daje nie tylko emocjonalną, ale również intelektualną satysfakcję. Możemy też się zastanowić, co nam przyniesie większe teraźniejsze zadowolenie, bierna forma wypoczynku czy aktywna? Zdaniem myśliciela, bierne formy wypoczynku krańcowo doprowadzają do mentalnego odrętwienia, apatii, ponieważ czytanie niezbyt trudnej lektury oraz włączenie telewizora, nie wymaga wielkich nakładów energetycznych. Nie oznacza to, naturalnie, iż relaksowanie się jest czymś zgoła negatywnym. Chodzi tutaj o dawkowanie tego typu przyjemności. Bierna forma wypoczynku może stać się problemem wówczas, gdy podejmujemy ją bezrefleksyjnie i nawykowo, wtedy może odcisnąć piętno na jakościowym wymiarze ludzkiego życia.

To samo tyczy się naszych interakcji społecznych. Jednostkowe dobre samopoczucie jest ściśle zależne od jej stosunku do otoczenia. Jeśli wiele wysiłku wkładamy w to, by nasze stosunki interpersonalne były pozytywne, wówczas dzięki procesowi socjalizacji modeluje się nasza relacyjna część świadomości. Doprowadza to do tego, że czujemy wstyd, gdy inni widzą nasze porażki, uczy nas to poczucia winy, gdy zauważymy, iż zawiedliśmy drugiego człowieka. Najprzyjemniejsze uczucia płyną z kontaktów z przyjaciółmi. Przyjaźń z definicji jest typem relacji, która ma dostarczać wzajemnych, symetrycznych korzyści, bez wyzysku jednej ze stron. Nie powinna być ona zjawiskiem statycznym, lecz dynamicznym, albowiem winna dostarczać nowych bodźców, poprzez które relacja nie przeradza się w gnuśną nudę i zobojętnienie. Amerykański psycholog (jak również autorka tego tekstu) uważa, że przyjaźń nie powinna dostarczać tylko bezpiecznego schronienia, przez takie działania osoby nie dążą do jakichkolwiek osobliwych zmian. Jednakże, ciężko osiągnąć taki stan rzeczy, gdyż łatwiej jest ludziom tkwić w powierzchownej przyjacielskości.

Wpaja się ludziom, że rodzą się z ponurym bądź radosnym sposobem bycia, na który wpływ ma nałożony na jednostki garnitur genów. Jeśli ktoś przepojony jest ekstrawertyzmem, z lekkością będzie nawiązywał kontakty, co w swej konsekwencji przy potocznym rozumowaniu ma doprowadzić do poczucia szczęśliwości. Nie należy się z tym dogmatyzmem zgadzać, gdyż introwertycy ze swoją skłonnością do kontemplacji także angażują się w relację interpersonalne, tyle że z mniejszą ilością osób, co być może skutkuje ich niezmiennością.

Twórca Uroku codzienności pragnie nas uświadomić, iż nikt z nas nie jest przystosowany do bezczynności. Bez jasno określonych celów oraz relacji z innymi, człowiek może zatracić zdolność koncentracji oraz motywację do działania. Skupiamy się wówczas na problemach, których rozwiązać się nie da, co rodzi niepokój. By go zniwelować, jednostki destrukcyjnie uciekają do różnych mechanizmów obronnych. Całkiem nieświadomie będą poszukiwać podniet, które chwilowo zasłonią źródło lęków. Takimi podnietami mogą być: telewizja, błahe lektury, kontakty seksualne, czy częste upijanie się. Przez moment tego typu ‘rozrywka’ niweluje poczucie chaosu, jednak ostatecznie może spowodować frustrację i stan apatyczny, mijający się z poczuciem życiowego zadowolenia.


Aleksandra Kondrat

Studiuję filozofię i historię na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu. Pasjonuję się psychologią egzystencjalną i komunikacji oraz filozofią praktyczną, głównie etyką oraz antropologią filozoficzną. W wolnych chwilach uwielbiam spędzać czas z przyjaciółmi. Staram się wypełniać myśl Frankla, który mówił: " I dopiero w oddaniu się jakiejś sprawie kształtujemy własną osobę. Nie przez kontemplowanie siebie ani przez samouwielbienie, nie przez krążenie myślami wokół naszego lęku uwalniamy się od tego lęku – lecz przez poświęcenie, ofiarę z siebie i oddanie się sprawie godnej takiego oddania".

2 komentarze:

Anonimowy pisze...

Świetny artykuł. Uwielbiam tę autorkę.

Szymon

Aleksandra pisze...

Dziękuje za komentarz ;-)

Ola

Prześlij komentarz

Zapraszam do komentowania. Proszę o kulturalne wyrażanie swoich poglądów. Nie akceptuję wulgaryzmów i chamstwa.

Dziękuję i zapraszam ponownie.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...