Czy Ty też lubisz czytać blog PSYCHIKA.net?
Otrzymuj powiadomienia o nowych tekstach na moim blogu - tak jak ponad 5.000 zapisanych już osób. Będziesz na bieżąco z tym, co nowego w psychologii.


Po wpisaniu maila przepisz kod z obrazka a następnie sprawdź skrzynkę i potwierdź Twoje zgłoszenie. Marcin

piątek, 3 maja 2013

Sieci społeczne

Autorką artykułu jest psycholożka Magdalena Słupek.

Zjawisko sieci społecznej… Nie ma ludzi, którzy ich nie budują wokół siebie. Zazwyczaj nie nazywamy tego, nie myślimy o tym w ten sposób, ale każdy jest elementem takiej struktury. Czasem jest ona bardzo bogato rozbudowana, czasem uboga. Jesteśmy w centrum lub na peryferiach. Co to dla Nas oznacza? Jeżeli jesteśmy w centralnej części sieci to czerpiemy z tego niewątpliwie kilka korzyści – znamy i swatamy ludzi, pierwsi wiemy o pewnych ruchach w sieci (plotki np.) i możemy wpływać na układ… Jesteśmy również narażeni częściej na pewne choroby poprzez kontakt z większą ilością osób, czasem zmęczenie czy przeciążenie informacjami… Trzeba jednak zdać sobie sprawę z tego, że ludzie mają ograniczone możliwości. Znana jest liczba Dunbara (ok. 150), która mówi o tym ile osób w naszym kręgu może się utrzymać. Istnieją takie kręgi, z którymi jesteśmy najbliżej i skupiamy na nich najwięcej naszej uwagi. Potem rozszerza się to na większe ilości osób, z którymi spotykamy się to raz na tydzień, raz na miesiąc czy rok. Nie jest możliwe, aby z każdym utrzymywać jednakowy i bardzo intensywny kontakt. Jeżeli jedna osoba z jakiś powodów usuwa się z naszego najbliższego kręgu to dopiero wtedy na jego miejsce może wejść nowa osoba. Z obserwacji i późniejszych badań wyszło, że najczęściej rozmowy toczą się między czterema osobami. Ludzie w sieci powiązani są węzłami, które zbliżają ich do siebie. Dużo pisało się o tym, jaki wpływ mają na nas ludzie na około. To, jakie mamy nawyki żywieniowe, jak kształtują się nasze poglądy polityczne czy jakie podejmujemy aktywności…

W książce „W sieci” autorzy piszą również o tym jak poprzez funkcjonowanie sieci społecznych możemy wytłumaczyć pewne ciekawe zjawiska. Sieć może łączyć większe ilości ludzi poprzez traktowanie np. Boga, jako „znajomego znajomych”. Pewna badaczka Catalin Mamali interesowała się tym jak ludzie postrzegają swoje relacje z innymi i tworzą mapy umysłowe związków z innymi. Prosiła osoby badane, aby wykonali schemat sieciowy swoich relacji. Mieli przedstawić na rysunku osoby dla nich „znaczące” i powiązać je ze sobą. Podpowiedziano im, że mogą to być sąsiedzi, rodzeństwo czy dziadkowie. Niektórzy mimo to do swoich powiązań dodali Boga. Autorka mówi o upersonifikowaniu Boga i tłumaczy, że poprzez to po śmierci bliskiej osoby takie często doznają przypływu uczuć religijnych. Jakby więź z Bogiem umacniała ich w momencie, kiedy rozwiązuje się ta z bliskim człowiekiem. Może również działać, jako wiara w dalsze połączenie z utraconym człowiekiem poprzez więź z Bogiem. Byłby on wtedy łącznikiem między naszym światem a tym pozagrobowym. Większość religii personifikuje Boga, aby dać poczucie, że jest on wśród Nas. Inne badania (Cacioppo) mówią o tym, że osoby osamotnione, co oznacza „odłączone od sieci” częściej zwracają uwagę na pewne zjawiska, przywiązują się do przedmiotów lub zwracają do Boga. Wnioski takie nie odnoszą się wyłącznie do uciekania się ludzi poza siecią do Boga. Chodzi ogólnie o personifikację, czyli znalezienia kogoś lub czegoś do przyłączenia i przez to poczucia przynależności. Mogą to być również zwierzęta domowe, co zostało potwierdzone w innych badaniach. Mówi to o ważnej funkcji, jaką pełni sieć społeczna w religii. Dzięki silnemu połączeniu ludzi jakimś elementem (tu wiarą) możemy poczuć bliskość z innymi i mieć np. większą motywację do pomocy.

Dzięki naszym powiązaniom możemy naprawdę dużo osiągnąć, ale też zmieniać na lepsze życie innych. Przykładem może być także rozprzestrzenianie się diety wegetariańskiej. Jestem wegetarianką od 10 lat i widzę sporo zmian przez ten czas. Staram się uczestniczyć w akcjach, rozprzestrzeniam informację w Internecie, dzielę się przepisami na potrawy. Dla niektórych jest to część filozofii życiowej i również propagują wśród znajomych i w sieci informację na ten temat. Wszystko to uwidacznia się w powstawaniu nowych inicjatyw, nowych knajpek i warsztatów zdrowego gotowania. Dołączają do tego ludzie medialni, wspierają dobrą opinią, co zwiększa ilość osób ograniczających stopniowo spożywanie mięsa. Ostatnio dotarła do mnie informacja o tzw. fleksirianiźmie polegającym na jedzeniu mięsa tylko od czasu do czasu, ale nie jest to rezygnacja całkowita. Moim zdaniem to dobry krok ku większym zmianom. Wiadomo, że to, co jemy nie ma związku tylko z nami, ale z szerokim spektrum zjawisk np. zmianą klimatu. Również na ten temat zwiększa się świadomość. Na zmianę postaw wpływają trzy elementy – homofilia, zaraźliwość społeczna oraz stopnie oddalenia. Pierwszy to podobieństwo, następny z nich to po prostu ukierunkowany wpływ społeczny. Można zarazić poprzez namawianie, opowiadanie o korzyściach oraz pokazując jak można działać np. gotując komuś, przez co uczymy nowego zachowania. Opisuje się trzy stopnie oddalenia. Są to znajomi, znajomi znajomych i znajomi znajomych naszych znajomych a następnie wpływ znika. Metody analizy sieci pozwalają na dostrzeżenie tego procesu. Można badać w ten sposób np. postawy konsumenckie. Niestety nie jest to takie proste, ponieważ nawet, jeżeli osoby są ze sobą połączone to trzeba również ustalić czy mimo podobieństw będą wpływać na siebie obustronnie czy tylko jedno na drugie.

Niektórzy wzięli oczywiście pod lupę facebook i wirtualne sieci społeczne. Mamy tam średnio 120 znajomych (blisko liczby Dunbara), ale wymianę informacji prowadzimy z małą grupką. Kobiety mają stosunkowo więcej kontaktów niż mężczyźni. Na podstawie podanych informacji na profilach są prowadzone różne badania dotyczących preferencji. Ludzie stosują autoprezentację i podają większą ilość danych, kiedy są samotni. Ponadto wiek też jest tutaj znaczący, im starszy użytkownik tym mniej o sobie mówi. Ciekawostką może być również to, że single częściej piszą na temat swojej religii. Widzę tu pewną zgodność z badaniami nad samotnością, wiarą i sieciami społecznymi, które przedstawiłam wcześniej.

Czy można przewidzieć prawdziwe zachowania poprzez wirtualną rzeczywistość? Takie pytanie zadali sobie autorzy badania, którzy chcieli stworzyć wzorce zachowania podczas epidemii. Stworzyli, więc grę gdzie zawodnicy mieli za zadanie poradzić sobie w sytuacji terroru wywołanego zakażeniem krwi. Niektórzy działali altruistycznie, pomagali chorym. Inni uciekali a czasem nawet specjalnie zarażali się i przenosili chorobę dalej. Kiedyś interakcje społeczne były domeną osób utrzymujących kontakty bezpośrednie, a dziś mamy różne formy kontaktu. Wpływa to niewątpliwie na relację międzyludzkie. Toczą się dyskusję nad tym czy dodatkowe kanały komunikacji pomagają w utrzymaniu relacji czy raczej osłabiają więzi. Plusem niewątpliwie jest aspekt odległości. Teraz na przykład poprzez Skype’a można porozmawiać z bliską osobą, która pracuje za granicą. Czasem pomaga osobom nieśmiałym otworzyć się. Nie wiem czy nie jest to również minusem jednocześnie. Czasem ludzie zmieniają tożsamość, budują obraz osoby, którą chciałyby być a nie są. Wpływ na nasze zachowanie ma również to jak spostrzegamy siebie. Wybierając awatara, który nam się podoba bardziej wierzymy w siebie. Badacze zastanawiają się czy nie mogłoby to oddziaływać terapeutycznie. Osobom z niską samooceną można by przydzielić rolę atrakcyjnego awatara. Wtedy budzi się przekonanie, że jest się interesującym dla innych osób, co motywuje do interakcji. Ostatnio czytałam o kobiecie, która zachorowała bardzo poważnie i wpadła w stan depresyjny. Przyszło jej do głowy, żeby zagrać w swoje życie. Utworzyła kilka zadań do pokonania, stworzyła postaci i zaczęła grać. Pomogło jej to wyjść z choroby. Rozbudowała więc grę i udostępniła innym osobom w podobnej sytuacji. Innym przypadkiem jest odnalezienie enzymu białka poprzez współpracę naukowców i internautów (artykuł na końcu strony).

Kłopotliwe staje się jednak to, że zaczyna się ograniczać kontakty bezpośrednie przez brak czasu spowodowany byciem w wirtualnej rzeczywistości. Zdarza się, że nawet psychologowie „idąc z duchem czasu” działają na odległość i udzielają porad mailowo czy przez komunikatory. Nie jest to moim zdaniem dobry sposób. Wiadomo, że pewne rzeczy odbieramy wyłącznie w bezpośrednim kontakcie. Nie poczujemy i nie zaobserwujemy wielu rzeczy poprzez słowa. Komunikacja niewerbalna jednak dalej jest cenną wskazówką dla oceny sytuacji.

Zaczerpnę z rozdziału „Fala dobroci” i napiszę o pozytywnej funkcji powiązań w sieci. Celem działania naszych sieci jest osiągnięcie jakiś pożądanych rezultatów. Może to być sprawienie radości, ostrzeżenie przed zagrożeniem, czy nawet znalezienie partnera.. Negatywne skutki działania sieci są skutkiem ubocznym większego procesu. Z badań wynika, że 80% ludzi, którzy przekazywali datki na cele dobroczynne robiło to za sprawą kogoś bliskiego. Pierwsza na myśl nasuwa mi się też akcja WOŚP. Pokazywane w telewizji informacje płynące do nas o zbiórce, o tym ile wpływa pieniędzy i ilu ludzi już przyłączyło się do akcji motywuje nas do pomocy. Istnieją również normy altruizmu, które przenoszą się między ludźmi. Obserwując inne osoby staramy się działać podobnie. Badania pokazują również, że nie tylko kierujemy się wzajemnością w pomocy. Jeżeli ktoś kiedyś nam pomógł to będziemy również działać tak w nieznanym nam otoczeniu i przenosić dalej na inne osoby. Dzięki temu tworzy się łańcuszek osób doznających i przekazujących dalej dobroć.

Polecam książkę „W sieci” z której zaczerpnęłam oraz stronę facebookową „Sieci społeczne” i stronę z badaniami http://www.lome.pl/
Korzystałam również z prezentacji http://www.snrs.pl/files/Zajac_Badania_Facebooka_12032010.pdf i artykułów http://losyziemi.pl/gra-komputerowa-pomogla-rozwiklac-skomplikowana-strukture-enzymu-istotnego-w-hiv-i-aids i http://ciekawe.onet.pl/spoleczenstwo/graj-by-zyc-dluzej,1,5447230,artykul.html

Autorka:
Magdalena Słupek
"Mówią na mnie Dzik – na pewno coś z niego mam.. Zazwyczaj lubię mieć towarzystwo, jadam roślinki a czasem jak mnie coś wkurzy.. .niech kto na drzewo zmyka.. ;P A tak już bardziej poważnie to studiowałam psychologię na SWPS, a teraz zajmuje się poszukiwaniem mojej dalszej drogi życiowej ;)"

1 komentarz:

Anonimowy pisze...

Nie lubię przebywać w większych grupach, ale dzielić z nimi pasje to już co innego. Ciekawe propozycje. Ja boga osobowo nie odbierałam nigdy i chyba już mi to "nie grozi" ;)
Interesujące są te relacje międzyludzkie ich ilość i odległość przypadająca na jednego człowieka. Nazwane i opisane natychmiast inaczej się uświadamia. To co wydawało się dotąd oczywiste.
Dziękuje Panie Marcinie za ten blog i pozdrawiam serdecznie.
Elżbieta

Prześlij komentarz

Zapraszam do komentowania. Proszę o kulturalne wyrażanie swoich poglądów. Nie akceptuję wulgaryzmów i chamstwa.

Dziękuję i zapraszam ponownie.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...