Czy Ty też lubisz czytać blog PSYCHIKA.net?
Otrzymuj powiadomienia o nowych tekstach na moim blogu - tak jak ponad 5.000 zapisanych już osób. Będziesz na bieżąco z tym, co nowego w psychologii.


Po wpisaniu maila przepisz kod z obrazka a następnie sprawdź skrzynkę i potwierdź Twoje zgłoszenie. Marcin

wtorek, 23 października 2012

Niepełnosprawność dziecka a funkcjonowanie rodziny

Dziś chciałbym przedstawić Wam tekst autorstwa Pauliny Sochackiej, studentki psychologii, poruszający niezwykle ważny temat, jakim jest niepełnosprawność dziecka. To debiut Pauliny na PSYCHICE a ja mam nadzieję, że to nie pierwszy i ostatni jej tekst na ten temat tutaj... ZAPRASZAM WAS DO LEKTURY I WYRAŻANIA WŁASNYCH REFLEKSJI W KOMENTARZACH. Marcin.
---

Prawie każdy z nas, pytając kogoś z otoczenia o płeć nienarodzonego dziecka, choć raz spotkał się z odpowiedzią „Wszystko jedno czy to będzie chłopiec czy dziewczynka, byle było zdrowe”. To podstawowe, zaszczepione w nas przez proces ewolucji pragnienie posiadania zdrowego potomstwa, towarzyszy prawie każdemu. Co jednak, gdy na świat przychodzi dziecko niepełnosprawne?

Niepełnosprawność dziecka zawsze jest dla rodziców szokiem. Nieważne, czy dowiedzieli się o niej już w czasie trwania ciąży czy też dopiero po narodzinach pociechy. Obdarzenie kogoś tak bezwarunkową miłością jak miłość rodzicielska, pomimo iż naturalne, jest obiektywnie trudne, a procesowi akceptacji dziecka niepełnosprawnego przez rodziców towarzyszą szczególnie duże opory wewnętrzne. Mimo, że stopień upośledzenia oraz rodzaj niepełnosprawności mają ogromne znaczenie jeśli chodzi o perspektywę rozwoju dziecka, w początkowej fazie szok uniemożliwia rodzicom racjonalne podejście do sytuacji. Trudno jest w ogóle dopuścić do siebie myśl, że nasze dziecko jest „inne”, a co dopiero uznać, że „nie jest tak źle”, bo (na przykład) niedowład ręki nie jest taką tragedią jak silne porażenie mózgowe.

Niczego nie ułatwia fakt, że zazwyczaj rodzice nie mogą liczyć na pomoc ze strony służby zdrowia, i gdy szok jest największy, a lęk i niepewność najsilniejsze, zostają pozostawieni sami sobie. Taka sytuacja jest podyktowana wieloma czynnikami, między innymi wysoką rotacją w szpitalach położniczych, nieprzygotowaniem psychologicznym kadry medycznej, ale również tym, że wiele rodzajów niepełnosprawności jest wykrywanych dopiero po jakimś czasie, gdy rodzic sam dostrzega, że jego dziecko nie rozwija się prawidłowo. Wymusza to, na i tak już przytłoczonym opiekunie, by sam zapewnił sobie pomoc psychologiczną, która jest na tym pierwszym etapie niezbędna i powinna być z góry zagwarantowana. Nie tylko rodzicom, ale całej rodzinie.

Wspominam o tym, bo nie należy zapominać, że dziecko niepełnosprawne wprowadza ogromne zmiany wśród swoich bliskich. Dotychczasowy sposób funkcjonowania rodziny często musi ulec modyfikacji. Przy czym nie mam tu na myśli jedynie zmian wymuszonych cięższą sytuacją materialną czy też koniecznością zgrania harmonogramów zajęć z opieką nad nowym członkiem rodziny. Często jest to też zmiana mentalności, sposobu życia. Tak rewolucyjne przekształcenia często wywołują negatywne emocje i budują napięcie między członkami rodziny, prowadząc do kłótni i nieporozumień.

Nie tylko relacje wewnątrz rodziny ulegają zmianie - zmieniają się również jej kontakty z otoczeniem. Często zdarza się, że rodzice niechętnie pokazują się z dzieckiem wśród innych ludzi, gdyż tylko w czterech ścianach swojego domu nie są zmuszeni konfrontować jego „inności”. W domu, gdy są sami, ich dziecko jest dla nich takie samo jak każde inne. Dopiero widok innych, zdrowych dzieci na ulicy boleśnie uświadamia im, że w oczach pozostałych ludzi ich dziecko może za takie nie uchodzić. Innym problemem, który utrudnia społeczne funkcjonowanie osób z niepełnosprawnością oraz ich rodzin, jest szeroko pojęte niedostosowanie do potrzeb ludzi z niepełnosprawnością. W budynkach brakuje podjazdów, wind, dźwigów oraz innych udogodnień. W publicznych instytucjach brakuje specjalistów, szkoły niechętnie przyjmują osoby niepełnosprawne ze względu na brak odpowiednich kwalifikacji nauczycieli. Są to zatem zarówno czysto fizyczne bariery, jak kwestie większej wagi, dotyczące na przykład wrogiego funkcjonowania systemu oświaty.

Wszystko to wywołuje frustrację oraz, wspomniane wyżej, napięte relacje w rodzinie. Nie należy jednak zapominać, że podstawową potrzebą każdego dziecka, również dziecka niepełnosprawnego, jest potrzeba bezpieczeństwa i należy bezwzględnie mu ją zapewnić. Konflikty oraz napięta atmosfera w domu rodzinnym frustrują tę potrzebę. Może to wyrządzić wiele złego, zwłaszcza w przypadku dziecka w większym stopniu zależnego od otoczenia, którego psychika jest bardzo wrażliwa, a możliwości głośnego wyrażenia protestu czy sygnalizacji uczuć ograniczone.

Jak zatem zwalczać frustrację?

Należy przede wszystkim pamiętać, że o ile każdy rodzaj niepełnosprawności w jakiś sposób ogranicza rozwój dziecka, to jednak żaden nie czyni go zupełnie niemożliwym. Pierwotne pytanie „Dlaczego?” powinno się więc zastąpić pytaniem „W jakim stopniu i jak mogę pomóc mojemu dziecku?”. Nie należy skupiać się na ograniczeniach, które będą towarzyszyły dziecku już zawsze, ale na jego potencjale i tym, co można wykształcić.

Pamiętajmy, że nie trzeba, a wręcz nie można, przyjmować postawy izolacyjnej. Jeżeli potrzebujemy pomocy - szukajmy jej. To żadna hańba. Wsparcie można znaleźć nie tylko w gabinecie psychologa, ale także w różnych fundacjach oraz stowarzyszeniach działających na rzecz osób z niepełnosprawnością. Oprócz usług rehabilitacyjnych dla dziecka, instytucje tego typu często oferują rodzicom możliwość uczestnictwa w spotkaniach dla całych grup rodziców osób niepełnosprawnych. Daje to możliwość poznania ludzi z podobnymi problemami, zmniejsza poczucie wyobcowania i osamotnienia. W końcu nic nie pomaga lepiej niż rozmowa z kimś, kto dokładnie rozumie naszą sytuację oraz współodczuwa towarzyszące nam emocje.

Wiem z własnego doświadczenia, że dziecko niepełnosprawne wnosi w życie rodziny nie tylko problemy, ale również wiele radości. Pozwala odkryć w sobie takie pokłady miłości i cierpliwości, których istnienia nigdy byśmy się nie spodziewali. Pomaga dostrzec to, co w życiu ważne. A, co najważniejsze, uczy kochać bezwarunkowo. A to przecież najdoskonalsza forma miłości.




Paulina Sochacka

"Studiuję psychologię na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Swoją przyszłość zawodową wiążę z psychologią kliniczną i sądową. Za najbardziej interesującą dziedzinę uważam zaburzenia seksualne, intryguje mnie również zagadnienie psychopatii i innych zaburzeń osobowości z deficytami empatii. Bliska jest mi także psychologia rozwojowa, zwłaszcza tematyka dysfunkcji rozwojowych i niepełnosprawności."

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zapraszam do komentowania. Proszę o kulturalne wyrażanie swoich poglądów. Nie akceptuję wulgaryzmów i chamstwa.

Dziękuję i zapraszam ponownie.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...