niedziela, 5 sierpnia 2012

Ekonomia związków partnerskich

Fot. Ophelia Cherry
Autorką dzisiejszego wpisu jest socjolożka Monika Czaplicka. Zapraszamy do lektury.

Zarówno na poziomie ekonomicznym, społecznym jak i ideowym. Dla homo, bi i hetero. Związki partnerskie jako instytucja to naprawdę świetne rozwiązanie w dzisiejszych czasach. 
Warto się mu przyjrzeć.

USA, czyli od zera do milionów
259 milionów dolarów zyskało miasto Nowy Jork w ciągu roku od zalegalizowania małżeństw jednopłciowych. Jak widać na równości zyskuje się nie tylko na poziomie ideologicznym. W ciągu roku od wejścia prawa w życie 8200 par zawarło ślub jednopłciowcy (http://www.deathandtaxesmag.com/186291/one-year-of-gay-marriage-in-nyc-cha-ching/). Ściągnęło to ponad 200 tysięcy gości spoza miasta. Prawie co trzeci ślub kosztował więcej niż 10 tysięcy dolarów, chociaż średnio zamykano się w około 9 tysiącach dolarów. O tym, że to nie jednorazowy zysk wie Massachusetts, gdzie od pięciu lat pary jednopłciowe mogą zawierać związki. Przyniosło to stanowi już 111 milionów dolarów (http://money.cnn.com/2012/05/10/pf/gay-marriage/index.htm?iid=EL). Jak podaje agencja AFP, naukowcy z Instytutu Williamsa z UCLA wyliczyli, jak zalegalizowanie związków partnerskich osób jednej płci w Kalifornii wpłynie na ślubny biznes - geje i lesbijki wydali 684 mln $ w ciągu następnych trzech lat (od 2010 roku http://www.cbsnews.com/2100-201_162-4167209.html). Powstało ponad 2 tysiące nowych miejsc pracy. Zalegalizowanie małżeństw w Kalifornii zwiększyło też wpływy z podatków do stanowego budżetu. Dokładnie o 64 miliony $. Kolejnych 9 milionów to wpływy z licencji ślubnych.
Według raportu Williams Institute z grudnia 2009 legalizacja małżeństw jednopłciowych w New Jersey wygeneruje 15.1 mln $ dla stanu. Iowa zarobiło około 12-13 milionów dolarów (http://abcnews.go.com/blogs/politics/2011/12/gay-marriage-has-boosted-iowas-economy-study-concludes/) w przeciągu dwóch lat legalizacji małżeństw jednopłciowych. Szacunki Biura Budżetowego Kongresu z 2004 roku sugerują, że równość wobec prawa w całym kraju mogła by przynosić rządowi miliard dolarów rocznie. Dlatego prezydent Obama popiera możliwość zawierania związków osób tej samej płci. Ma świadomość, że koszty takiej ustawy są żadne, nie trzeba inwestować rządowych pieniędzy, a zwrot jest ogromny - zarówno dla ekonomii jak i dla skarbu państwa (http://www.huffingtonpost.com/2012/05/09/seven-and-a-half-things-you-need-to-know_n_1504904.html?ref=business).

Różowe pieniądze to siła konsumencka
Raport TEGL (Towarzystwo Ekonomiczne Gejów i Lesbijek) z 2007 roku nie pozostawia złudzeń, że i w Polsce osoby homoseksualne to świetni konsumenci. (http://www.homoseksualizm.org.pl/lgbt_w_biznesie/)
● średnie dochody w tej grupie były o 40 proc. wyższe od ogółu społeczeństwa,
● 78 proc. internautów LGBT studiowało lub posiadało dyplom (co stanowiło wówczas 41 proc. całego społeczeństwa),
● 84 proc. mieszkało w miastach pow. 100 tys. mieszkańców (39 proc. całego społeczeństwa),
● 51 proc. aktywnych zawodowo LGBT zajmowało kierownicze stanowiska (jw.).
W 2010 całkowita siła nabywcza dorosłych osób LGBTQ wyniosła 743 miliony $ (w 2009 732 mln $). Zaniżone szacunki wynikają z ogólnego stanu gospodarki po ostatniej recesji (http://www.marketresearch.com/product/display.asp?productid=2690458&SID=46553818-487640660-534156430&kw=gay). Jak pokazały ostatnie badania (http://www.queeried.com/new-report-shows-lgbt-community-remains-lucrative-market-but-gay-marketing-no-longer-works/) Community Marketing Inc z okresu kryzysu, geje i lesbijki są jedną z niewielu grup, której to wydarzenie nie dotknęło. Badania rynku Amerykańskiego pokazują, że jest to najlepiej zarabiająca mniejszość w Stanach i, co ważniejsze, więcej wydająca – około 15 milionów osób generuje sprzedaż na poziomie 660 miliardów $ (dane z 2006). W 2011 ma to być suma 835 mld $. Są bardziej optymistycznie nastawieni do swojej ekonomicznej przyszłości.
W ankiecie przeprowadzonej przez Harris Interactive i Witeck-Combs Communications, 32 proc. gejów przyznało, że w ciągu ostatniego roku zmieniło produkty i usługodawców, z których korzystali, na takie, które wspierają sprawy związane ze społecznością GLBT.


Równość = zyski
Aby łatwiej było zrozumieć wpływ równości (diversity) na społeczeństwo przyjrzyjmy się poziomowi mezo, czyli firmom. W pewnym stopniu te same mechanizmy działają w korporacjach, tak samo jak działają w kraju.

Z badań firmy Harris Interactive z 2006 roku wynika (http://www.homoseksualizm.org.pl/lgbt_w_biznesie/), że geje, którzy w miejscu pracy ujawnili swoją orientację seksualną oraz zyskali akceptację przełożonych i kolegów, pracowali o 20 – 30% wydajniej. Ponadto firmy, które prowadzą aktywną politykę LGBT diversity notują:

○ wzrost wzajemnego szacunku pracowników, co przekłada się na ogólny, pozytywny wizerunek firmy,
○ wzrost motywacji wśród pracowników,
○ większą innowacyjność,
○ współpracę i lojalność względem pracodawcy,
○ znaczne obniżenie rotacji wśród pracowników.

Zyskują one także dodatkowe miliony dolarów przychodów, które wynikają z:

○ większej produktywności i motywacji pracowników LGBT, którzy nie muszą ukrywać w pracy swojego prywatnego życia (ok. 20 – 30% więcej produktywności),
○ niższej rotacji wśród pracowników LGBT (36% ankietowanych przyznało, że zmieniłoby pracę, gdyby poczuło się dyskryminowanymi),
○ dostępu do top talentów LGBT,
○ pozyskania bardzo lojalnych konsumentów LGBT (80 – 94% respondentów przyznaje w badaniach, że chętnie wybiera marki tych firm, które inwestują w programy diversity i adresują swoje kampanie marketingowe bezpośrednio do grup LGBT),
○ dodatkowych środków, które firmy otrzymują na prowadzenie polityki wspierającej programy diversity (fundusze przyznawane przez organizacje rządowe na walkę z dyskryminacją pod względem niepełnosprawności, wieku, płci i orientacji seksualnej),
○ innowacyjności poprzez różnorodność (takie badania robił np. Uniwersytet Kopenhaski, wynikało z nich, że grupy złożone w osób heteroseksualnych i LGBT były bardziej kreatywne, niż grupy tylko homogeniczne).

Patrząc na takie firmy w skali makro, zyskują one lojalnych konsumentów, są atrakcyjnym i pożądanym pracodawcą, poszerzają też, poprzez swoich pracowników LGBT jako ambasadorów marki, swoje rynki. Wszystko to przyczynia się do wzrostu ich konkurencyjności i rozwoju (źródło: Witeck-Combs Communication; Harris Interactive Supervisor Survey, kwiecień 2004).

Konkludując, społeczeństwo, które zapewnia gejom i lesbijkom akceptację, poczucie bezpieczeństwa i równości, mogą liczyć na wzrost produktywności, mniej niepokojów społecznych i niższy poziom emigracji.

Ale, że dla hetero? Francuskie umowy
Wszystkie proponowane ustawy o związkach partnerskich przewidują również możliwość zawierania związku między osobami różnej płci. Pytanie brzmi - dlaczego para miałaby zawrzeć związek zamiast małżeństwa. Po odpowiedź zajrzyjmy do Francji, gdzie od końca 1999 roku istnieje PACS, czyli umowa cywilno-prawna. Od tego czasu rośnie zawierana liczba związków, a spada zawierana liczba małżeństw: na trzy śluby są już dwa PACSy. Co więcej - zaczyna gwałtownie rosnąć liczba zawieranych związków przez pary różnopłciowe (w 2009 było to 95% http://www.nytimes.com/2010/12/16/world/europe/16france.html?pagewanted=1&_r=3&hp). PACS zawiera się dużo szybciej niż małżeństwo, nie posiada religijnych konotacji, dużo chętniej rozwodnicy i rozwódki decydują się na PACS zamiast na kolejny ślub, jest nowoczesny i mniej zobowiązujący, a zawiera większość podstawowych praw związanych z bezpieczeństwem i stabilizacją finansową. Jest jedyną opcją dla par, które są różnego wyznania i nie chcą zawierać związku w obrządku religijnym. Powoli kończy się mit frazy: “dopóki śmierć nas nie rozłączy” - tego typu związek równie łatwo zawrzeć, co rozwiązać.
Wiele par nie chcących wiązać się na całe życie decydowało się na walkę z biurokracją próbując zapewnić sobie zabezpieczenie w kryzysowych sytuacjach (jak śmierć czy choroba). Koszty finansowe przy braku ulg takich jak w małżeństwie powodował, że niewiele par stać było na zawieranie umów cywilno-prawnych czy zabezpieczanie swojej przyszłości. Nie był to jednak wystarczający powód do zawierania małżeństwa - pary wolały żyć na kocią łapę niż ślubować sobie wierność i posłuszeństwo do grobowej deski.
Dużą zaletą związków partnerskich jest brak uczestnictwa sądu w procesie rozwiązywania. W przypadku rozwodu sędzia lub sędzina ustala ustanie więzi emocjonalnych, fizycznych i gospodarczych. Oznacza to, z jednej strony, że mogą istnieć przesłanki, w których orzeczeniem sądu para zostanie skierowana na terapię zamiast uzyskać rozwód. Z drugiej strony oznacza to czekanie na miejsce w sądzie, kosztowny proces i użeranie się z biurokracją. W przypadku związków partnerskich najczęściej wystarczy wspólne pismo od obu stron przedstawione w odpowiednim urzędzie.
PACSy przez wiele par traktowane są również jako sprawdzenie swojego związku. Co szósty kończy się bowiem ślubem.

Dzieci solą narodu
Jak zauważają socjologowie tego typu rozwiązanie jest zerwaniem z religią i tradycją, ale z drugiej strony zapewnia poczucie bezpieczeństwa - również dla potencjalnych dzieci. Coraz więcej niemowlaków rodzi się w nie zalegalizowanych związkach (w Polsce już ponad 20% http://wyborcza.pl/1,76842,9696910,To_nie_jest_tylko_sprawa_gejow.html). Społeczne przyzwolenie na posiadanie dzieci bez małżeństwa powoduje, że wiele kwestii prawnych zostaje nie rozwiązanych. Według badań GLCensus w 2004 w Stanach Zjednoczonych roku 20% lesbijek i 5% gejów wychowywało dziecko. Odpowiednio 64% i 36% zdeklarowało, że ma dziecko z poprzedniego związku (heteroseksualnego).
Homoseksualność nie oznacza bezdzietności - oznacza tylko tyle, że z prawnego punktu widzenia, dziecko ma trudniejszą sytuację rodzinną. Chociaż projekty ustaw o związkach partnerskich nie zawierają zapisów dotyczących dzieci - wiemy, że w Polsce istnieje przynajmniej kilka tysięcy tęczowych rodzin, czyli takich, w których para jednopłciowa wychowuje dziecko. Instytucja związku partnerskiego umożliwi stabilniejszą sytuację rodzinną takiemu dziecku - a przecież dobro młodzieży powinno leżeć nam wszystkim na sercu. Nawet w dokumentach rządowych, takich jak np. Polska 2030 możemy przeczytać:
W przypadku gospodarstw domowych konieczne będzie w perspektywie 2015 roku wprowadzenie zmian odnoszących się do przemian w zakresie modelu rodziny. W perspektywie kolejnych pięciu lat konieczne będzie zrównanie w prawach osób, które funkcjonują w nieformalnych, ale stałych związkach. Z jednej strony pozwoli to na wyeliminowanie zjawiska "fałszywych rozwodów", z drugiej zwiększy zakres świadczeń dla gospodarstw domowych oczekujących wsparcia.
O zmieniających się typach rodziny można przeczytać więcej w studium Doroty Majki- Rostek “Związki homoseksualne. Studium socjologiczne”.

Zamiast podsumowania
W tej chwili w Polsce rozmowa toczy się nad trzema projektami ustaw dotyczących związków partnerskich. O tym, czym różnią się projekty, można przeczytać na stronie partnerstwadlazwiazkow.pl (http://partnerstwodlazwiazkow.pl/porownanie-ustaw/).

Na zdjęciu Monika Czaplicka
notka o Autorce:
Monika admin Czaplicka - magistra socjologii Instytutu Socjologii Uniwersytetu Warszawskiego, fanka SM, czyli social mediów. Znajomi mówią o niej, że wyrabia gejowsko-lesbijski plan pięcioletni w niecały tydzień; prywatnie odpręża się ze znajomymi, często wraca do Szekspira i rozkoszowania się muzyką Anny Marii Jopek

5 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Artykuł w porządku, ale zdanie: "(..) a zwrot jest ogromny - zarówno dla ekonomii jak i dla skarbu państwa" aż kluje w oczy każdego czytające tekst ze zrozumieniem. Nie trzeba nawet szukać źródła, żeby domyślić się ze chodziło o 'gospodarkę'. Baaaardzo powszechny i znany błąd, dlatego proszę o poprawienie :P
Pare wzorków:
economics = ekonomia (dziedzina nauki)
economy = gospodarka
economy =/= economics :)

Pozdrawiam

Młody wykształcony z Warszawy Mokotowa pisze...

"magistra socjologii" to mnie rozbawiło ;)

a teraz na poważnie:
-autorka pisze o samych pozytywnych stronach homozwiązków i ogólnie akceptacji LGBT (takie elementy istotnie występują), ale nie podaje praktycznie żadnych negatywnych skutków
-z tego wynika, że tekst ma charakter czysto propagandowy i nie jest rzetelną analizą faktów

pozdrawiam

Anonimowy pisze...

żenada. Ale podziękował, że wprost Pani napisała, że związki partnerskie = jednopłciowe....
A tak pięknie już w mediach wmówiliście ludziom, że wcale nie o to chodzi...

Co do ekonomii...pieniądze nie biorą się znikąd. Prosiłbym uwzględnić jeszcze koszty rozwodów.

Monika Czaplicka pisze...

"Wszystkie proponowane ustawy o związkach partnerskich przewidują również możliwość zawierania związku między osobami różnej płci."
zdecydowanie napisałam, że związki partnerskie = jednopłciowe ;) Po prostu uznałam, że aspekt związków jednopłciowych jest tym, który budzi kontrowersje i na nim się skupiam.
Co do rozwodów - nie do końca rozumiem. Dlaczego geje i lesbijki mieliby brać rozwody? Ci "starszej daty" pozostający w związkach małżeńskich nie będą brać, bo zwykle nie mają partnerów/erek bądź nie czują potrzeby rozwodów (skoro żyli w takich układach, to będą żyć nadal), a młodzież LGBTQ nie zawierała małżeństw, bo już są na tyle wyemacypowani, że po prostu tego nie robią.

Co do wad - ja nie widzę, ale chętnie zapoznam się z argumentacją. Rzetelną argumentacją, bo mam świadomość, że wiele krążących aspektów jest "propagandą" w drugą stronę. Z socjologicznego punktu widzenia wspieranie rodzin mniej tradycyjnych jest pozytywne (zakładając taką skalę zjawiska), z gospodarczego punktu widzenia liczby mówią same za siebie. Prawa człowieka nie podlegają dyskusji.

Anonimowy pisze...

Pani Monika ja napiszę z egalitarnego punktu widzenia. Sam jestem już po kilku latach socjologii. Uważam, że z punktu widzenia socjologów i psychologów dużo wartościowszym rozwiązaniem byłoby wprowadzenie małżeństw osób tej samej płci. Ludzie hetero mają już zbyt nadto wyborów mogą sobie wziąść ślub cywilny czy kościelny a nawet pozostać w konkubinacie. Osoby homoseksualne nie miałyby nic tylko związki partnerskie. Jestem katolikiem, ale uważam, że wprowadzenie małżeństw homoseksualnych byłoby sto razy lepszym rozwiązaniem. Próba wprowadzenia związków partnerskich to tylko robienie dobrze religijnym fundamentalistom, którzy oczywiście na małżeństwa homoseksualne się nie zgodzą. Ja uważam, że wszyscy bez względu na cechy wrodozne powinni być równi - homoseksualiści jak najbardziej też. Socjolog i psycholog ma obowiązek traktować każdego na równi - a poparcie dla związków partnerskich par tej samej płci jest moim zdaniem infantylizacją środowiska homoseksualnego. Znaczy związki partnerskie w ostateczności mogłyby być, ale nigdy bez małżeństw homoseksualnych - inaczej zwiększyłoby to jeszcze bardziej dyskryminację homoseksualistów względem i tak już naduprzywilejowanej hetero więskzości. Zarówno logika świecka, jak i religijna mówi mi iż osobom homoseksualnym przydadzą się związki z prawdziwego zdarzenia. Poparcie dla związków partnerskich jest w tej chwili chowaniem głowy w piasek, żeby nie urazić ludzi o totalitarnych tudzież religijno fundamentalistycznych zapędach. Pozdrawiam.

Prześlij komentarz

Zapraszam do komentowania. Proszę o kulturalne wyrażanie swoich poglądów. Nie akceptuję wulgaryzmów i chamstwa.

Dziękuję i zapraszam ponownie.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...