sobota, 9 czerwca 2012

Tantra jest kobietą!

Dziś zapraszam Was do lektury interesującego tekstu autorstwa studentki psychologii Izabeli Jąderek. Marcin

Kiedy mówimy o życiu seksualnym warto wspomnieć o tym, jak wielką rolę w jego kształtowaniu odgrywa kultura, w jakiej wzrastamy. Od dnia naszych narodzin oddziałuje ona na nasze wychowanie, środowisko, pozycję społeczną, obyczajowość, role, które przyjmujemy w tworzonych relacjach. Wychowujemy się w repertuarze ustalonych już norm komunikacji, uczymy się, co jest dobre, a co złe, poznajemy granice, jak również kształtują się nasze kobiece i męskie role. A zatem nasze potrzeby i życie seksualne są również uwarunkowane miejscem, w którym się znajdujemy i które jednocześnie tworzymy.

Kultura potrafi kreować całym systemem psychologii miłości, w tym również obyczajów seksualnych. Kształtuje się w niej model relacji seksualnych, które są ściśle związane również z religią. Nurt religijny nadaje wzorzec zachowań i norm seksualnych. Są religie i kultury ascetyczne, nastawione tylko na prokreację, patriarchalne, poliandryczne i mogłabym tak jeszcze długo wymieniać. Warto tu jednak zaznaczyć, że często mieszają się one ze sobą, wzajemnie na siebie oddziałując.

Fascynujące podejście do seksualności wybrzmiewa do nas z kultury Wschodu, a dokładnie z Indii – gdzie mieszka prawdziwa sztuka z obszaru seksualności – Tantra.

Tantra jest finezyjnym i wyrafinowanym narzędziem do własnego doskonalenia, do osiągnięcia maximum własnej świadomości w obszarach ciała, ducha, płci i seksu. Istotą tantryzmu jest zespolenie się z bytem najwyższym i zrozumienie prawdy ostatecznej. Ciało oczyszczane jest poprzez medytację, jogę i wyzwalanie pokładów energii. Nadrzędnym znaczeniem jest połączenie dwóch przeciwstawnych sobie energii duchowych – pierwiastka męskiego i żeńskiego; cały wszechświat, bowiem jest energią i swego rodzaju kontinuum czasu i przestrzeni.

Akt seksualny ma w tantryzmie znaczenie niemalże sakralne i mistyczne. Zespolenie dwóch energii jest drogą do ponownego odrodzenia, do wyzwolenia najwyższej energii duchowej, objawieniem i ekstazą. Tantryzm jest otwarty, zróżnicowany, celebracja ciała jest absolutnym i intensywnym oddaniem, przekraczającym granice zmysłów.

Co ciekawe, tantryzm to właśnie kobiecie wyznacza rolę aktywną i dominującą – w akcie seksualnym mężczyzna jest poniekąd bierny i to on kobiecie się poddaje. Dzięki specjalnym rytuałom dochodzi do finezji w sztuce erotycznej – kontroluje swoje pożądanie, aż zespolona wreszcie para osiąga wielokrotne orgazmy, tworząc tym samym powtarzające się w nieskończoność cykle śmierci i zmartwychwstania.

To sakralne przekroczenie granicy zmysłów osiąga się dzięki jodze tantrycznej, która to wymaga czasochłonnej i wytrwałej nauki. Joga seksualna to mistyczne połączenie płci, seksu, orgazmu i ciała. To także Niebo (mężczyzna) i Ziemia (kobieta); słońce i księżyc, ośrodków wyższe i niższe – tak, aby głowa i serce zbliżyły się do najwyższej świadomości i jedynej prawdy.

Ćwiczenia jogi tantrycznej związane z odpowiednią dietą, nauką prawidłowego oddychania, higieną, modlitwą, medytacją, kontrolą wytrysku nasienia. Joga umożliwia umiejętność zmiany energii seksualnej, pobudzanie układu hormonalnego, odpowiednią koncentrację.

Para seksualna dzięki odpowiedniemu treningowi jogi tantrycznej może w akcie seksualnym osiągnąć wymiar prawdziwie boski. Aby dojść do tego potrzeba jednak trochę cierpliwości i… ascezy.

Aby być kochankiem doskonałym mężczyzna musi przejść przez trening pod okiem swojego Guru, a który to składa hołd kobiecie i jej namiętności, którą ona wyzwala. Mężczyzna ten przez pierwsze 4 miesiące usługuje kobiecie, a także może spać w tym samym pokoju u jej stóp. Przez kolejne cztery mężczyzna nadal usługuje kobiecie i śpi w tym samym łóżku co ona, po jej lewej stronie. Z kolei po prawej stronie i już w objęciach kobiety, musi sypiać przez następne cztery miesiące. A kolejny etap to koncentracja na kobiecości, podarunki kwiatów, wspólne wspomnienia, kontemplacje. Mężczyzna poddaje się kobiecie całkowicie, adoruje ją, kładzie na łóżku, czemu zawsze towarzyszą modlitwy i rytuały. Najważniejszym jest, że podczas tych wielu miesięcy pracy nie może dojść do wytrysku nasienia. A kiedy już po tej trudnej próbie para jest gotowa, aby być ze sobą tak cieleśnie, jak i duchowo, następuje połączenie energii i jedność oznaczającą sakralną wręcz bliskość. To najwyższa celebracja, która wynosi się ponad zmysły i jest wręcz mistyczna.

Symbolika jogi seksualnej jest drogą do duchowego i cielesnego poznania. Seks z miesiączkującą kobietą jest nie tylko rozumiany, ale aż wysoce pożądany – krew łącząc się z nasieniem daje nową energię życiową potrzebną do rozwoju duchowego i medytacji. Krew kobiety można nawet pić wraz z nasieniem, które mężczyzna w niej pozostawił.

Tantra, można by rzecz, to Kobieta – uczy inne kultury jak czerpać życiodajną energię yin, czyli czcić kobietę, adorować ją, a zarazem celebrować wspólną bliskość i zjednoczenie ciał.

Tantra, jako absolutne Ars Amandi, wyzwala człowieka z wszelkich pruderii i zahamowań. Uczy świadomości, akceptacji, pozwala zrozumieć płeć, cieszy rozwojem duchowym. I pomimo może trudnych do zrealizowania w naszych warunkach rytuałów, może być wstępem do podróży w głąb siebie, własnych potrzeb, otwartości na ucztę cielesności i wzajemną seksualność.





Izabela Jąderek. Studentka społecznej psychologii klinicznej w Szkole Wyższej Psychologii Społecznej. Odbyła staż w Klinice Psychiatrycznej WUM, współpracuje ze stowarzyszeniem dla osób z zaburzeniami psychicznymi zajmującym się wspieraniem ich wszechstronnego rozwoju a także kształtującym świadomość społeczną w rozumieniu problemów osób chorych psychicznie. Uczestniczka szeregu szkoleń z zakresu seksuologii i psychoterapii. Jej obszarem zainteresowań jest seksuologia kliniczna, profilowanie kryminalne sprawców przestępstw seksualnych, jak również psychologia sądowa.

24 komentarze:

Krzysztof K. pisze...

Aha... tylko o jaką tantrę chodzi? :) Bo trochę tego jest w różnych tradycjach. Na ogół kojarzenie tantry z seksem jest wielkim nieporozumieniem. Ciekawy jestem na jakich źródłach opierałaś się pisząc ten artykuł.

Anonimowy pisze...

Krzysztof - bardzo dziekuje za zwrocenie mi uwagi na przypisy - albo raczej ich brak :) nastepnym razem dopilnuję, aby one się tu znalazły.

Jesli chodzi o Twoje pytanie - chodzi o seks w kulturze Indii - ale nie hinduizm czy buddyzm, ale wlasnie tantryzm.
Odnosnie zrodel, to sa to: Tantra. Sztuka Swiadomego Kochania; Seks w Kulturach Swiata; Eros Natura Kultura; Sex at Dawn; Sztuka Milosci. Księga Seksu Tantrycznego.

Daj znac, gdybys mial jeszcze jakies pytania :)
Iza

Krzysztof K. pisze...

Nie ma "tantryzmu" w oderwaniu od konkretnej tradycji. Ogromne różnice są w ramach tej samej tradycji, w której istnieją różne linie przekazu. Nie znam tych książek które wymieniłaś, ale ich tytuły sugerują, że obok tantryzmu to nawet nie leżało (to są tytuły funkcjonujące w środowisku akademickim?).
Tantra integruje różne rodzaje doświadczenia, nie tylko seksualną sferę. Ale mimo wszystko jest ważne o jakiej tantrze mówimy - bardzo ważne. Nie ma ogólnego pojęcia "tantra", a jeśli jest, to jest to raczej domena jakichś new age`owych bzdetów.
Z całą sympatią dla ciebie urocza istoto, to jest cholernie złożony i skomplikowany temat a ja z pewnością nie jestem ekspertem, ale twój artykuł dotyczy czegoś co jest takim stereotypowym czy nawet new age`owym podejściem do tematu.

Anonimowy pisze...

"Krew kobiety można nawet pić wraz z nasieniem, które mężczyzna w niej pozostawił"
Ktoś próbował? Jak wrażenia??

Anonimowy pisze...

Krzysztof, ja rowniez nie nazywam sie ekspertka, ale nie osmielilabym sie nazywac ksiazek Lwa-Starowicza 'bzdetami'. Takze, jak mozesz sie domyslac, sa to publikacje funkcjonujace w srodowisku akademickim. A Sex at Dawn jest biblia wspolczesnych nauk o seksualnosci czlowieka. Jesli tak oceniasz te ksiazki, to rownie dobrze moglabym podwazac cala nauke i autorytet Lwa-Starowicza, ktory jest absolutnie wybitnym specjalista z seksuologii - rowniez tej kulturowej.
Dziekuje Ci za wyrazy sympatii i slowa krytyki, jednak powolujac sie wlasnie na akademickie zrodla, trudno mi zgodzic sie z opinia o sterotypowym podejsciem do tematu.
Jednoczesnie: masz racje, ze tantra to nie tylko seks, ale mnie, piszac ten artykul, chodzilo wlasnie o tę sferę.

Iza

Krzysztof K. pisze...

Rozumiem. Nie twierdze, że to co napisałaś jest nieprawdziwe, ale z twojego tekstu daje się wysnuć taki wniosek, że tantra jest sztuką miłości.
Funkcja tantry jest inna, może zawierać w sobie sztukę miłości, może zawierać w sobie wypijanie butelki whisky każdego dnia,... ale to są jedynie metody.

Anonimowy pisze...

"Akt seksualny ma w tantryzmie znaczenie niemalże sakralne i mistyczne. Zespolenie dwóch energii jest drogą do ponownego odrodzenia, do wyzwolenia najwyższej energii duchowej, objawieniem i ekstazą. Tantryzm jest otwarty, zróżnicowany, celebracja ciała jest absolutnym i intensywnym oddaniem, przekraczającym granice zmysłów - Jeny, kobieto czegos Ty się najdała... Czy Ty potrafisz czytać ze zrozumieniem... Nie wiem jak mozna publikowac takie bzdury... Z tekstu jasno wynika, że autorka ma pojęcie powierzchowne... Z jednej strony okreslanie tatntry finezyjnym, a z drugiej strony sakralnym... Jeden atek symultanicznie zaprzecza drugiemu. Nie ośmieliłbym się nigdy czegoś takiego opublikować.

Anonimowy pisze...

I jeszcze jedno wyrażanie SEKS w kulturze Indii, ale nie hinduizm czy buddzym, ale własnie tatntryzm... Czy Ty kobieto wiesz czym jest buddzym tudziez hinduizm i co to ma wspolnego z seksem?

Anonimowy pisze...

A ja uważam, że publikacja powyższego artykułu przez autorkę jest w pewien sposób przejawem "odwagi". Pokazaniem, że chce się w życiu robić coś więcej, że chce się rozwijać. Może są to początki jej zainteresowań. Publikując tego typu artykuły, autorka ma możliwość nie tylko przekazania ale i zdobycia nowych informacji.

J.G.

Anonimowy pisze...

To nie jest sposób odwagi, tylko głupiej odwagi. Nie znam osoby, która odwazyłaby się cokolwiek opublikować nie mając wiedzy na podejmowany temat. To tak jakby ktoś chciał pójść na wykład prelegenta o powierzchownej wiedzy. Widać, że poprzedni komentarz napisała sama autorka, brnąc i dalej się pogrążając.

Anonimowy pisze...

Po pierwsze, Drogi Anonimowy, nie masz zadnego prawa, mowic co pisalam ja, a co nie ja - bo tego nie wiesz. Moje komentarze sa podpisane moim imieniem.

Po drugie - polecam Ci publikacje wyzej wymienione, aby zapoznac się z seksuaologia i erotyzmem kulturowym. Moze wtedy bedzie Ci latwiej odniesc sie do tego, co ja strescilam w swoim artykule.

Po trzecie - jesli podwazasz to co, jest napisane zarowno w moim tekscie, jak w/w ksiazkach, to bardzo chetnie poznam literature, ktora czytasz Ty - bo jak mniemam Twoja wiedza wtym obszarze jest ta szeroka, ze az trudno sie nią podzielic.

Po czwarte - nie chcialabym, abys mowil/a, ze to co robie jest glupie. Jesli krtykujesz, to konstruktywnie.

Iza

Anonimowy pisze...

Oraz J.G.
- bardzo Ci dziekuje za mile slowa, otwartosc na nowosc i tematy trudne, ktore sa tym samym rzadziej poruszane :-)

Iza

Anonimowy pisze...

Ja z chęcią pokazałabym ten artykuł panu Starowiczowi skoro autorka nie potrafi przyjąć krytyki. Jestem jego dobrą znajomą i nie sądzę by profesor życzyłby sobie by "owo" streszczenie jego długoletniej pracy było podpierane jego zacnym nazwiskiem... Iza trochę pokory, nie każdy musi znać się na wszystkim, a Ty jesteś młoda i wszystko przed Tobą. Tylko po co porywać się z motyką na słońce... Po części osoby, które Cię tu krytykują mają rację. Może dobór słów jest nieodpowiedni, niemniej Ty swoim uporem zamiast pokorą pokazujesz jaki masz słaby dystans do siebie i niską samoocenę...
Danuta

Anonimowy pisze...

Danuta. Dziekuje :)
Trudno mi cokolwiek tutaj powiedziec, bo zwyczajnie mam wrazenie, ze spotkalam sie tutaj w wiekszosci komentarzy z agresja.

Mam rowniez wrazenie, ze jakkolwiek tutaj skomentuje wlasnie w swojej obronie, to obroci sie to przeciwko mnie i spotkam sie z niewielkim zrozumieniem.
Masz racje - zapewne nie powinnam byla podpierac sie po raz wtory nazwiskami z literatury - i pewnie moj dobry slow byl tu rowniez niedopowiedni - zalezalo mi jednak aby podkreslic, ze to co czytam, to nie jest stek bzdur. Choc pewnie nie trzeba bylo tak reagowac na krytyke.

Tobie Danuta dziekuję- to co napisalas na pewno we mnie zostanie i bede miala okazje, zeby sobie o tym pomyslec.

Iza

Anonimowy pisze...

Czytać, a rozumieć to dwa rózne bieguny. "Streszczać", jak to sama nazwałaś, dorobek kilkudziesieciu lat czyjejś żmudnej pracy to zuchwalstwo nieuzasadnione. Lepiej czasem milczeć, niż wygadywać wierutne bzdury. Dlatego ja Droga Autorko poczytam jeszcze przez wiele lat zanim odważę się cokolwiek powiedzieć. Ba! Zanimw mojej głowie zrodzi się choćby ziarenko myśli, ze się znam. I przede wszystkim popraktukuję sobie przez te parę kolejnych, długich lat. A Ty się wypowiadaj dalej i rób z siebie błazna...

Marcin Hanke pisze...

Proszę nie obrażać jednej z moich ulubionych Współredaktorek. To ja opublikowałem niniejszy tekst, bo uznałem go za dobry. Tym, którzy dostrzegają w nim drobne nieścisłości przypominam, że ten się nie myli, kto nic nie robi. Zapraszam do współredagowania :-)

Anonimowy pisze...

Panie Marcinie, to ja jestem chętny. Z wielką przyjemnością będę pisał na tematy, o których nie mam bladego pojęcia. Tą drogą i tym sposobem dobierania współredaktorów psychika.net zapewne zyska uznanie ekspertów i czytelników! A szkoda, bo kibicowałem Pana inicjatywie bardzo do tej pory.

Karol

Marcin Hanke pisze...

@ Karol -
To wszystko co miałeś do powiedzenia?

Anonimowy pisze...

Ja nie widzę tu agresji. To jest po prostu krytka dotycząca powinności podejmowania się roli eksperta, mając wiedzę jeszcze zbyt małą i chaotyczną.

Love

Anonimowy pisze...

Polecam literature Buddy Siakjamuni, ktory jest uwazany za tworce tantry w buddyzmie...

Monika

Krzysztof K. pisze...

Siakjamuni dawał nauki na poziomie hinajany i mahajany. Nauk tantrycznych udzielał podobno nielicznym, lecz z pewnością nie był ich twórcą, przed nim było jeszcze wielu historycznych buddów.

Potem bardziej oficjalnie buddyjska tantra rozwinęła się za sprawą Padmasambhavy (Guru Rinpocze, Pema Jungne), są to nauki wadżrajany.

Anonimowy pisze...

Witam,
uważam, że niepotrzebnie tak krytykujecie Izę i zgadzam się z nią, że to jest pewna agresja w kierunku jej osoby. Chciała, napisała i zostało to opublikowane. Jeżeli wiecie i znacie się lepiej niż ona, to sami napiszcie na ten temat więcej i z konkretami. Tylko nie wymigujcie się, że mimo iż może wiecie więcej, to nie jesteście w stanie albo nie odważycie się napisać, bo wg mnie to żenada...

Izie gratuluję, nawet jeśli tekst nie jest w pełni poprawny, to przecież każdy człowiek uczy się na błędach.

Daria

Anonimowy pisze...

Ja nie widzę tu krytyki. Ten artykuł jest co najmniej na poziomie chaotycznych powiązań niezrozumianych do końca przez autorkę tez. Odsyłam do literatury rdzennej.
Monika

Anonimowy pisze...

Typowe dla Polaków. Najczęściej wypowiadają się Ci co się nie znają. Pseudointelektualizm. Łał.

Prześlij komentarz

Zapraszam do komentowania. Proszę o kulturalne wyrażanie swoich poglądów. Nie akceptuję wulgaryzmów i chamstwa.

Dziękuję i zapraszam ponownie.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...