niedziela, 20 maja 2012

Żyjąc w dwóch światach - osobowość z pogranicza. Osobowość typu borderline.

Autorką dzisiejszego tekstu o borderline jest znana już Wam z PSYCHIKA.net Monika Kornaś, studentka psychologii. Zapraszam Was do lektury.

Osobowość typu borderline, rozszczepienie osobowości: na pewno nie raz słyszeliśmy takie słowa. Brzmią one dla wielu osób nieco obco, ale warto przyjrzeć się bliżej temu zaburzeniu i wkroczyć w świat osoby cierpiącej na osobowość typu borderline: tajemniczy, trochę nieprzystępny, ale fascynujący i niezwykle inspirujący, nie tylko dla psychologów.

Kilka słów o samym zaburzeniu
Zajmijmy się najpierw samym zaburzeniem: jego genezą, przyczynami i objawami klinicznymi. Nie chcę tworzyć z tego tekstu poradnika dla psychologów, ale mam nadzieję, że uda mi się zainteresować tym zaburzeniem osobowości również osoby spoza kręgu psychologicznego. Na początek należy jednak przytoczyć kilka faktów i sięgnąć do specjalistycznej literatury z dziedziny psychologii klinicznej...

Osobowość typu borderline
Spróbuję najpierw wyjaśnić to jak najprościej, a później przejdę do teoretycznych modeli z psychologii klinicznej. Osobowość z pogranicza czy też osobowość typu borderline to zaburzenie osobowości na pograniczu nerwicy i psychozy. Co ją charakteryzuje? Można wyróżnić kilka takich cech. Są to na pewno: niestabilny obraz siebie, chwiejność emocjonalna, wahania nastroju, napady niekontrolowanego gniewu, działania autoagresywne, uczucie pustki, lęk przed odrzuceniem czy niestabilne relacje z innymi ludźmi.
Z badań wynika, że na zaburzenie osobowości typu borderline cierpi około 2% populacji. Co ciekawe, aż 75% to kobiety. To zaburzenie osobowości nierzadko wymaga wielokierunkowego leczenia. Nie zawsze wystarczy psychoterapia, czasem jej proces trzeba wspomóc hospitalizacją.

W zależności od przyjętego modelu, opisywane zaburzenie różnie się nazywa. Międzynarodowa Klasyfikacja Chorób i Problemów Zdrowotnych, psychologom znana jako ICD-10 nazywa to zaburzenie osobowością chwiejną emocjonalnie. Podaje również kryteria, które warunkują diagnozę tego zaburzenia. Diagnostic and Statistical Manual of Mental Disorders, czyli DSM-IV nazywa to nieco inaczej, a mianowicie: pograniczne zaburzenie osobowości. Również podaje kryteria, które muszą się pojawić, aby zaburzenie zaklasyfikowano jako osobowość z pogranicza. Z wymienionych musi wystąpić co najmniej pięć i powinny utrzymywać się przez dłuższy czas.

Według Heleny Sęk osobowość typu borderline to taki wzorzec funkcjonowania, który jest oparty na braku stabilności w obrazie własnego JA, w relacjach z innymi ludźmi oraz w stanach afektywnych danej osoby. Autorka podaje również kryteria, które wyróżniają to zaburzenie. Osoba cierpiąca na nie gorączkowo unika porzucenia, zarówno rzeczywistego jak i wyobrażonego. Jej niestabilne relacje z innymi szybko ze stanu idealizacji potrafią przejść do dewaluacji. Osoba cierpi również na zaburzenie tożsamości, ma poczucie chronicznej pustki. Kolejnym wyznacznikiem jest niestabilność afektywna, którą powoduje stale zmieniający się nastrój. Innym objawem jest także gniew, który jest intensywny nieadekwatnie do sytuacji, a osoba ma znaczne trudności w jego kontroli. Ludzie cierpiący na zaburzenie osobowości borderline przejawiają również impulsywne i wyniszczające zachowania seksualne, cechuje ich rozrzutność i nadużywanie substancji psychoaktywnych. Takie osoby mogą ponawiać próby samookaleczenia, a nawet próbować popełnić samobójstwo!

W osobowości typu borderline występuje niski poziom organizacji patologii charakteru. Oznacza to, że superego i ego są słabo zintegrowane.
Postaram się w jasny sposób wyjaśnić te ważne pojęcia, które zaczerpnęłam z psychoanalizy:

[Przypominam, że według Zygmunta Freuda osobowość składa się z trzech elementów:
- id - sfera potrzeb, pragnień, popędów, pierwotna energia, zasilająca pozostałe systemy osobowości,
- ego - zespół funkcji psychicznych, które decydują o naszej indywidualności, ten element kontaktuje się ze światem zewnętrznym
- superego – sumienie, przechowuje zakazy i nakazy, wpajane jednostce w procesie wychowania i nauki]

W przypadku osobowości typu borderline w superego dominują sadystyczne i pierwotne popędy pochodzące z id. Są one projektowane ze względu na siłę agresji. Taka osoba ma skłonność do reagowania gniewem, wybuchania złością. Powoduje to znaczne wzmocnienie paranoidalnych cech naszej osobowości, takich jak: chłód emocjonalny, wrogość, podejrzliwość, nadmierna wrażliwość na krytykę. Osłabia się poczucie winy i troska. Osłabione jest również ego, co skutkuje brakiem kontroli impulsów, nieradzeniu sobie z lękiem czy złością. Oznacza to, że taka osoba może reagować impulsywnie, nie zastanawiać się nad swoimi działaniami. Nie ma jasnych granic między ego i superego. Ponadto superego jest nadmiernie rozwinięte. Oznacza to, że takie osoby narzucają sobie surowe normy moralne, nadmiernie karzą się i zaczynają nienawidzić siebie, gdy nie będą przestrzegać którejś w tych zasad. Występują trudności w rozróżnieniu narcystycznych form ego idealnego a jego pierwotnymi dążeniami.
W osobowości borderline występuje również zdezorganizowany typ przywiązania. Jest to czwarty typ przywiązania, wyróżniony przez badaczy. W zachowaniu takiej osoby brakuje jasnego celu, działania są niekompletne, sprzeczne, stereotypowe, pojawia się dezorientacja, zmieszanie.

Osobowość typu borderline znajduje się w grupie zaburzeń, które charakteryzują się nasilonymi zachowaniami agresywnymi. Millon wyróżniał charakterystyczne cechy tego zaburzenia. Są to nerwowe ujawnianie zachowania i sprzeczna reprezentacja obiektu na poziomie behawioralnym. Nerwowość ujawnia się w postaci nieoczekiwanych i gwałtownych wybuchów oraz w braku kontroli tych impulsów. U takiej osoby, jak już wspomniałam, można zaobserwować zachowania samookaleczające lub powtarzające się roby samobójcze. W relacjach z drugim człowiekiem obserwujemy ambiwalencję. Relacje są niestałe, pojawia się manipulacja. Nie radzi sobie z gniewem, często kieruje go na siebie. Zmienny styl poznania i niespójny obraz siebie to cechy osobowości z pogranicza na poziomie fenomenologicznym. Jednostka funkcjonuje w sposób zmienny emocjonalnie i poznawczo. Reaguje nieprzewidywalnie i jest prowodyrem wielu kłótni z otoczeniem. Niespójny obraz siebie jest widoczny w strukturze osobowości pacjenta z zaburzeniem typu borderline. Osoba ma niewyraźne poczucie tożsamości oraz doświadcza przerażającego poczucia nicości i chronicznej pustki. Jednostka funkcjonuje w oparciu o mechanizmy regresji na poziomie intrapsychicznym. Co to oznacza? Regres kojarzy się wszystkim z cofaniem się i jest to trafne. Osoba taka pod wpływem traumy czy stresu cofa się na wcześniejsze etapy rozwoju. Na poziomie biopsychicznym obserwujemy zmienny nastrój. Taka osoba łatwo przechodzi z jednego w drugi, na przykład ze smutku w radość i odwrotnie. Nastrój jest niestabilny i „kapryśny”.

Etiologia
Warto również zastanowić się, jakie są przyczyny etologiczne takiego zaburzenia. Wymienia się ich wiele. Są to na przykład: traumy przeżyte w dzieciństwie, maltretowanie dzieci, zaniedbywanie, długa rozłąka z opiekunem. Niektórzy badacze łączą osobowość z pogranicza z czynnikami genetycznymi lub wiążą ją z wadliwym transferem neuroprzekaźników. (akapit powstał w na podstawie książki „Psychologia kliniczna”, H. Sęk)

Bardzo ciekawą koncepcję, bazującą na teorii relacji z obiektem, wysunął Otto Kernberg. Według badacza, osobowość człowieka kształtuję się poprzez przechodzenie pięciu faz, od pierwszego miesiąca do około 5-7 roku życia dziecka. Są to takie fazy, jak:

  • autyzm – niezróżnicowanie,
  • symbioza – pierwotne reprezentacje obiektu ja,
  • wyodrębnianie reprezentacji ja od reprezentacji obiektu,
  • integracja reprezentacji ja i reprezentacji obiektu,
  • konsolidacja superego i integracja ego.

Ponadto dzieli on osobowości na psychotyczne, neurotyczne i borderline. Ten pierwszy praz to osobowości najgorzej zintegrowane. Psychotycy zatrzymali się na drugim etapie rozwoju osobowości. Neurotycy są zintegrowali najlepiej, przeszli oni wszystkie pięć etapów. Z kolei osoby z osobowością borderline zatrzymali się pomiędzy dwoma wcześniejszymi rodzajami: między psychozą a neurozą. Dla wykształcenia się tego zaburzenia kluczowy jest trzeci etap, w którym dziecko przeżywając złość, nie pamięta dobrych chwil i odwrotnie. Niektóre dzieci odczuwają złość w stosunku do tego, co jest „dobre” i boją się zniszczyć zarówno dobre jak i złe struktury. Aby go zniwelować ucieka się do prymitywnego mechanizmu rozszczepienia. Nie potrafi uznać zarówno istnienia dobrych jak i złych reprezentacji. Rozdziela je na dwa odrębne obrazy, nie jest w stanie zrozumieć, że ktoś może być dobry i zły jednocześnie. Uważają na przykład, że jeśli sami się złoszczą to są źli bez reszty. Te rozszczepienia powodują, że osobowość nie może się zintegrować. Powstaje zaburzenie zwane osobowością z pogranicza.

Terapia pacjentów z osobowością borderline
Bardzo ciekawą formę terapii również zaproponował Kernberg. W tym momencie znów odwołajmy się do znakomitej publikacji Heleny Sęk, która przytacza model wyżej wspomnianego Kernberga. Według niego celem terapii jest przede wszystkim zintegrowanie pozytywnych i negatywnych reprezentacji JA. Ich rozwój uległ fiksacji, czyli zatrzymał się na pewnym etapie. Terapia jest skuteczna dzięki kilku strategiom.
Pierwsza z nich polega na identyfikowaniu dominujących relacji z danym obiektem. Pacjent prezentuje bardzo chaotyczny i zagmatwany materiał werbalny, a terapeuta diagnozuje relacje z obiektem na podstawie swojego przeciwprzeniesienia, czyli nieświadomych reakcji analityka na pacjenta. To także jego zdolność do analizowania tych stanów emocjonalnych. Druga strategia interpretowanie odwracanych przez pacjenta ról. Taka osoba nie odróżnia wewnętrznej i zewnętrznej rzeczywistości. Dzięki takim konfrontacjom może on odróżnić te zjawiska.
Trzecią strategią jest łącznie relacji JA z obiektem. Jest to osiągane przez interpretację. Reprezentacje pacjenta stają się bardziej uporządkowane z towarzyszącym właściwym afektem.
Ostatnią, czwartą strategią jest integrowanie reprezentacji pozytywnych i negatywnych. Chodzi oczywiście o reprezentacje JA, czyli self i obiektu. Umożliwia to zneutralizowanie afektów oraz popędów. Ulegają one dalszemu przekształcaniu się i zróżnicowaniu.

Inne formy terapii to między innymi: tradycyjna psychoanaliza, Terapia skoncentrowana na schemacie, obejmująca zarówno techniki poznawcze jak i teorię relacji z obiektem czy terapię Gestalt oraz terapia behawioralna czy farmakoterapia.

Borderline a różne sfery życia
Teraz przejdźmy do nieco bardziej życiowego spojrzenia na pacjentów z osobowością typu borderline. Zastanówmy się, jak to zaburzenie może wpływać na różne sfery życia człowieka.

Osoby w związkach – w relacji partnerskiej obserwujemy szereg trudności. Pacnie z borderline przejawiają ambiwalentne zachowania w stosunku do rodziny, partnerów, przyjaciół, ich nastrój i zdanie o najbliższych zmieniają się bardzo szybko w krótkim czasie. Te zachowania wpływają negatywnie na rodzinę jak i na samych pacjentów.

Praca i nauka – trudności w nawiązywaniu i podtrzymywaniu relacji z innymi są również problemem z szkole czy miejscu pracy. Pacjenci z borderline nie potrafią nawiązać satysfakcjonującej relacji z innymi, co skutkuje problemami z nauczycielami, kolegami ze szkoły, pracy, z przełożonymi. W osób z borderline może to powodować szereg negatywnych konsekwencji, taki jak brak zapału i chęci do pracy, spadek koncentracji, opuszczanie się w nauce, nieprzychodzenie do pracy.


Sfera społeczna: konflikty z prawem – pacjenci z osobowością typu bordeline często popadają w konflikty z prawem ze względu na nasiloną agresję i zachowania impulsywne. Często zdarza im się również nadużywać substancji psychoaktywnych, działają pod wpływem emocji, przejawiają zachowania destrukcyjne i niekontrolowane.

Jak z tym żyć? 
Nie ukrywajmy tego, życie z osobowością typu borderline może być niezwykle trudne. Dlatego, niezależnie od tego, czy sam cierpisz na to zaburzenie, czy boryka się z nim bliska Ci osoba, nie wolno się poddawać i żyć w tej pustce czy chaosie:
- nie bójmy się prosić o pomoc: zaburzenie borderline można leczyć, nie musimy walczyć z tym w pojedynkę!
- szukaj wsparcia, bliskiej osoby, przyjaciela, opowiedz mu o tymzaburzeniu, poproś o bycie przy tobie w czasie leczenia czy terapii.
- zdobywaj wiedzę: poczytaj o osobowości borderline, jej przyczynach, objawach, możliwości terapii.

Pacjenci z bordeline również mogą prowadzić normalne, szczęśliwe życie.



Monika Kornaś

Autorka o sobie:

"Studiuję psychologię na Uniwersytecie Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy. W wolnych chwilach piszę, fotografuję. Interesuję się filmem, podróżami, psychologią społeczną i rozwojową, kocham muzykę ( najlepiej na żywo ). Pracuję jako copywriter freelancer, piszę teksty na strony internetowe i artykuły tematyczne. I jeszcze złota myśl, która szczególnie mnie inspiruje: "Każdy człowiek jest jak Księżyc. Ma swoją drugą stronę, której nie pokazuje nikomu". Mark Twain

23 komentarze:

Anonimowy pisze...

z zainteresowaniem przeczytałam,bardzo ciekawy artykuł,jednak dla niepsychologów zbyt trudny, czasami zbyt dużo specjalistycznych pojęć, czy mogłaby Pani napisać o tym zaburzeniu coś wiecej w bardziej przystępny dla czytelnika,a może też pacjenta sposób?bardzo proszę
pozdrawiam

Monika pisze...

Bardzo starałam się, aby w tekście unikać specjalistycznych terminów, ale niestety sporo się ich nagromadziło :)
Bardzo chętnie napisałabym tekst bardziej przystępny, również dla pacjentów i życiowy, nie taki czysto psychologiczny.
Proszę zaglądać na Psychikę:)
Pozdrawiam!

Anonimowy pisze...

"W przypadku osobowości typu borderline w superego dominują sadystyczne i pierwotne popędy pochodzące z id."

Hmmm...czy może podac pani źródła, z jakich korzystała pisząc ten artykuł?
Zgodzę się z poprzednikiem, tekst za bardzo naukowy. Na tę stronę zaglądają również laicy:) jak również osoby dotknięta bordeline.

Monika pisze...

W tym akapicie dalej przekładam te słowa na 'normalny' język :) starałam się tak robić w każdym przypadku, gdy posiłkowałam się literaturą i przytaczałam czysto psychologiczne kwestie.

Korzystałam głównie z książek z zakresu psychologii klinicznej, jak np. ze wspomnianej w tekście publikacji Heleny Sęk.
Pozdrawiam :)

Anonimowy pisze...

Jako studentka, niewiele wie Pani o życiu z taką chorobą czy z każdą inną ... bezpłatne terapie praktycznie nie istnieją, a na płatną nie każdego stać (koszt jednej waha się w granicach od 80 do 150 zł). Jeśli ujawnię chorobę to tracę pracę i duże grono znajomych (posłuchałam się kiedyś rady terapeuty i ujawniłam chorobę). Dziś odradzam wszystkim - jeśli nie musisz nie ujawniaj choroby! Od razu jesteś na gorszej pozycji. Nasze społeczeństwo jeszcze nie dojrzało. Ja i moje chore koleżanki mamy takie smutne doświadczenia

Anonimowy pisze...

czy id, ego i superego nie są odrębnymi strukturami? Pisze Pani, że w superego dominują pierwotne popędy, pochodzące z id. Czy ID i Superego nie rywalizują ze sobą? Czy każde z nich nie dąży do dominacji nad zachowaniem jednostki?
Mogę wiedziec co to za teoria(czyja?). Dziękuję.

Anonimowy pisze...

czy struktury id, i superego nie są strukturami odrębnymi, między którymi trwa nieustanna walka?
Napisała Pani, że w osobowości bordeline,w superego dominują sadystyczne i pierwotne popędy pochodzące z id. W takim razie struktury osobowości mają tendencję do wzajemnego przenikania się?

Monika pisze...

Już tłumaczę: zaczerpnęłam te informacje z teorii Zygmunta Freuda, podzielił on osobowość na 3 struktury:
1. ID - czyli wrodzone wyposażenie psychiczne jednostki, działa ono głównie na zasadzie impulsów, popędów. To sfera biologiczna.
2. EGO - czyli JA, ale nie należy tego utożsamiać ze świadomością. Freud sądził, że EGO nie istnieje od początku życia, ale na ten temat wielu badaczy miało inne zdanie. Ta struktura decyduje o działaniu ludzkim.
3. SUPEREGO - są to wartości moralne i ideały, jakie wyznaje dana jednostka. Ma ono 2 podstawowe zadania: hamowanie impulsów z ID i dążenie to tego, by EGO zastąpiło realistyczne cele moralnymi. To sfera moralna.

Wszystkie te elementy tworzą spójna strukturę: naszą osobowość i to dzięki niej jesteśmy tacy, jacy jesteśmy :)

Tutaj jest to bardzo ciekawie opisane:
http://www.freud-i-psychoanaliza.com/osobowosc.php

Pozdrawiam!

Anonimowy pisze...

http://mam-efke.pl/articles.php?article_id=55
Tu jest opisany w bardzo przystępny sposób, bez popisów, przypadek borderline.

Anonimowy pisze...

Dość ciekawy artykuł, ale fakt osoby które nie miały styczności z pojęciami psychologicznymi będą miały trudność ze zrozumieniem niektórych wątków. Ja dodał bym jeszcze że ludzie z bpd często mają problemy z identyfikacją płciową czasem myślą że są hetero czasem że bi a czasem że homo... To bardzo ważna sfera w której ujawnia się dobitnie niespójność "ja". Co do nawiązywania kontaktów polemizował bym ze stwierdzeniem że ludzie z borderem maja problem z ich nawiązywaniem. Wprost przeciwnie łatwo poznają inicjują nawiązują nowe znajomości kontakty, bywaja duszą towarzystwa problem jest w tym że relacje te są bardzo niestabilne i kruche, nie rzadko bardzo intensywne i intymne. Osoby z borderline mają problem z utrzymywaniu zdrowych pozytywnych relacji z innymi ludźmi w domu, w pracy w życiu ogólnie. W jednej chwili mogą kogoś uwielbiać, kochać wnosić na piedestał po czym po chwili jak im się coś nie spodoba dają takiej osobie porządnego kopa który strąca ją z tego piedestału uwielbienia i stacza w otchłań złości nienawiści agresji.
Sam cierpię na borderline, u mnie wytworzyło się ono w dzieciństwie z powodu zaniedbania ze strony rodziców, bicia przez ojca i rówieśników w szkole. Tak jak napisała autorka tekstu w stresie w ciężkich momentach moja psychika cofnęła się jak by do momentu w którym brakowało mi opieki wsparcia rodziców. Mimo 33 lat zaczęły pojawiać się pierwotne dziecięce lęki i fobie, brak poczucia bezpieczeństwa i stabilności, kapryśny zmienny nastrój, i co najgorsze dziecięcy egocentryzm... To tak jak by moja psychika moje ego domagało się tego czego jej zabrakło do budowania podstawy struktury mojej osobowości. A że fundament słaby nie utrzymuje powstających nowych pieter i wszystko się trzęsie i wali. Czuje się jak zagubione dziecko które nieświadomie woła o pomoc, ale tej pomocy nie otrzymuje bo nikt mówiąc w przenośni nie będzie zmieniał pieluch dorosłemu facetowi...

Anonimowy pisze...

http://explode.blog.pl/2013/04/05/pan-m/

Anonimowy pisze...

Również mam tą osobowość..od kilku lat leczę się u pscyhologa,teraz podjełam psychoterapię. Jest mi czasami niezmiernie cieżko z ta przypadłoscią. M.in. odbija sie to na moim związku,gdzie przez godzinę mój partner jest przeze mnie kochany ,przez kolejną nienawidzony. Doszłam do takiego etapu,ż ejuż nie wiem czy go kcoham...ale nie umiem odejść. Zawsze myślałam,że to depresja albo dda-syndrom dziecka alkoholika...okazłao sie jednak inaczej. Warto walczyć (teraz mam dobry humor) ,ale czasami człowiek już nie ma siły :(

Anonimowy pisze...

Dużo objawów pasuje do mnie. Mam podobnie z partnerem jak jest dobrze to jest dobrze, ale przewaznie mam jakies loty i napady agresji i wtedy to jest mu huz wszystko jedno czy on jest czy go nie ma, a z drugiej strony czuje paniczny strach przed tym ze odejdzie. Nie potrafie z tym walczyc..... ale czy na podstawie tego mozna mowic zr mam borderline?

Anonimowy pisze...

Każdy człowiek przejawia jakieś niedojrzałości i nie ma życia bez cierpienia; problem w tym, kiedy nasilenie objawów ma charakter patologiczny. Autoanaliza może być wyzwalająca, ale nie dla wszystkich. Poczytać warto.


Anonimowy pisze...

http://www.psychologia.edu.pl/czytelnia/135-zdrowie-i-choroba/1499-zaburzenia-osobowosci-z-pogranicza-borderline-joanna-krawczyk.html

Anonimowy pisze...

Z wielkim zainteresowaniem przeczytałam artykuł oraz wszystkie komentarze. Mam 27 letnią córkę, która zaraz po maturze, czyli gdy miała 19 lat wyjechała za granicę do swojego chłopaka. Przez 2 lata nie przyjeżdżała do domu, kontaktowała się jedynie telefonicznie. Na początku było niby wszystko dobrze, po 2-ch latach okazało się, że była w tym okresie przez chłopaka okradana, bita, mieszkała w bardzo trudnych warunkach. Nie bardzo byliśmy zadowoleni z jej wyjazdu, ale na miłość nie było rady. Prosiliśmy córkę o powrót do domu, niestety nie chciała opuścić swojego dręczyciela. Dopiero gdy złamał jej nos i wyladowała w szpitalu zaczęła myślec o rozstaniu. Próbowaliśmy jej na odległość pomóc ale to niewiele pomagało bo nas nie słuchała. Po kolejnych incydentach gdy się wyprowadziła od partnera, pojechaliśmy do niej by pomoc jej się na nowo urządzić i wesprzeć w tym trudnym okresie. Córka pracuje od 7 lat w tej samej firmie, ma wiele znajomych rówieśników, ale jest bardzo nerwowa. Po jej ostatnim pobycie w domu zauważyłam niepokojące u niej objawy. Bowiem stała się bardzo impulsywna, wybuchowa, na każda krytykę reaguje gwałtownie, jest bardzo niestabilna, w krótkim okresie zmienia zdania, kłótliwa, wygłasza o sobie narcystyczne opinie, a innym razem ma o sobie złe zdanie. Często domaga się chwalenia. Czytając artykuł zauważyłam wiele cech i zachowań jakie przejawiała moja córka. Aktualnie jest w trzecim związku, poprzednie dwa skończyły się burzliwie, boję się o kolejny, bo jak wynika z opisu córki jest to wartościowy partner. Tylko jak on z nią długo wytrzyma, gdy córka będzie się z nim o byle głupstwa kłócić. Boję się z nią na ten temat rozmawiać aby jej nie urazić i nie obrazić bowiem jest bardzo wrażliwa zwłaszcza na swoim punkcie. Proszę o poradę jak to zrobić aby jej pomóc. Wszystkie cechy i zachowanie mojej córki przemawiają ze ma osobowość borderline. Wiem, ze powinna pójść do psychologa i być zdiagnozowana, ale tez wiem, ze mnie nie posłucha, a nie chciałabym zerwać z nią kontaktu. Może znajdzie sie sposób aby przyjść jej na pomoc. Bardzo proszę o wszelkie wskazówki.

Anonimowy pisze...

Mój koszmar trwa już od sześciu lat. Myślę, że punktem zapalnym była nagła i nieoczekiwana śmierć ojca. Nie udźwignęłam tego. Nie miałam też żadnego wsparcia, bo jestem jedynaczką i nie mam bliższej ani dalszej rodziny. Mój syn miał wtedy dwanaście lat i to na nim musiałam skupić uwagę. Mąż pomógł mi w sprawach czysto formalnych, ale chyba nie rozumiał mojej sytuacji i tego co przeżywałam wewnątrz, bo nie czułam z jego strony psychicznego wsparcia i chyba jeszcze bardziej zamknęłam się na wszystko, co mnie otaczało. Moje przygnębienie tłumaczyłam żałobą, ale ona nie mijała...nic z tym nie zrobiłam i dalej żyłam w swoim świecie z poczuciem, że jednak coś złego dzieje się w mojej głowie i duszy. Prawdziwy przełom nastąpił po stracie ciąży w szóstym miesiącu. To wydarzyło się dwa lata temu i kiedy na wiadomość o śmierci dziecka nie zareagowałam w ogóle, zawołano do mnie psychiatrę, który wstępnie mnie zdiagnozował i od tej chwili zaczęłam interesować się swoim stanem psychicznym. Zaczęłam się leczyć, ale farmakoterapia nie przyniosła pożądanego efektu a dostęp do innych form terapii w moim mieście jest bardzo ograniczony. Odpuściłam sobie i to był chyba duży błąd, bo dziś nie radze sobie z najprostszymi nawet problemami. Unikam ludzi, zerwałam większość kontaktów i robię wszystko, żeby, żeby nikt ze mną nie chciał przebywać. To jest straszna męka dla mnie i mojego najbliższego otoczenia. Mam tą świadomość, że niszczę siebie i moją rodzinę, ranię najbliższe mi osoby i nie potrafię nad tym zapanować. Boję się bezpośrednich relacji z otoczeniem i uciekam w wirtualną rzeczywistość. Na każdą próbę zwrócenia mi uwagi przez kogoś, najczęściej męża reaguję niekontrolowaną agresją słowną i niekiedy fizyczną. Nie ma chyba dobrego sposobu na okiełznanie takiej osoby bez fachowej pomocy. To bardzo trudna sytuacja dla dwóch stron, bo chory odbiera otoczenie jako wrogie, pragnące zrobić mu krzywdę. Są momenty tzw. normalności, ale to bardzo krótkie okresy nie dające szansy na poprawę sytuacji. Ja bardzo starannie wybieram osoby z którymi utrzymuję jakiś absolutnie niezbędny i bardzo ograniczony kontakt. To tzw. bezpieczne jednostki, z którymi wymieniam zwroty grzecznościowe i krótkie uwagi w stylu "ładny mamy dzień" Poznanie osób z podobnym problemem na pewno byłoby bardzo pomocne i teoretycznie możliwe do zaakceptowania, bo mam wrażenie że w takiej nawet niewielkiej grupie ludzie rozumieliby się nawzajem, wykazaliby choć odrobinę empatii i zjednoczyli się w próbach pokonania choroby. Staram się panować nad emocjami, próbuję kontrolować swoje zachowania z różnym skutkiem, ale sama nie radzę sobie dobrze. Dla mnie świat jest wyłącznie czarno - biały i nie ma w nim miejsca na inne barwy. Dla mnie najistotniejszą formą terapii jest rozmowa z osobą, która potrafi słuchać, nie krytykuje i jest obdarzana tzw. mądrością życiową. Musiałam długo dojrzewać do tych wniosków, było i jest nadal bardzo trudno, jeszcze trudniej było przyznać, się przed samą sobą do choroby psychicznej. Psychiatra potrzebny od zaraz - to jedyny wniosek, bez fachowego wsparcia nie ma szansy na normalność. Pozdrawiam wszystkich borykających się z tego rodzaju trudnościami i życzę powodzenia w radzeniu sobie z nimi.

Anonimowy pisze...

tez sie z tym zmagam w sumie od kiedy zaczelam dojrzewac, dowiedzialam sie co mi dolega pare msc temu. nieudane proby leczenia farmakologicznego pokierowaly mnie na psychoanalize. artykul faktyczmie swietny ale malo przystepny��

Anonimowy pisze...

To wszystko to istne bzdury.teoretyczne paplanie.Freudowskie senne marzenia.środek kiedy ma się BPD jest nie tyle na pograniczu, ale smiem twierdzić że jest się w obu światach naraz.doznawanie derealizacji czy deperspnalizacji a jednocześnie być w świadomości to jednak już nie życie na linie.kiedy nie czujesz ciała i badasz wkładając dłonie we wrzatek czy Ty to Ty czy jednak jeszcze istniejesz.molestowania seksualne nadużycia pieklowe w dzieciństwie tak niby efekt że masz BPD....teraz jak psychiatra nie wie co jest pacjentowi od razu wrzuca go do woreczka BPD.Pani wybaczy Pani artykuł nie ma nic nowego do powiedzenia.zaczerpnęła Pani wszystko z rzeczy które juz dawno zostały w tym temacie powiedziane. Takie to powielanie.bla bla bla

Anonimowy pisze...

Mam wnusia 5-cio letniego, który po śmierci babci oraz podpatrując zachowanie taty zaczął kopać, bić. Jest nerwowy. Tata jego na oczach małego kopie, rzuca, krzyczy. U wnusia pojawił się taki moment, że solidaryzuje się i mówi jestem TATA wtedy kopie, krzyczy. W momencie kiedy jest Samym sobą mówi cichutko. Chodzi na terapię a ja nie wiem czy kiedykolwiek to się zmieni. Tata jego przyrzekł, że się zmieni i zacznie brać leki =. Zrozpaczona babcia. Jak jeszcze można jemu pomóc?

Anonimowy pisze...

Zakonczylam rok temu kilkunastoletni związek z partnerem zdiagnozowanym jako osobowość mnoga. Diagnoza jest wstepna. Zycie z Takim człowiekiem potrafi zniszczyć druga osobę. Ja skonczylam z nerwica i depresja. 14 lat walki.... miłości i nienawiści na przemian. Nie wiem czym na to zasłużyłam. Kocham go nadal.... alwe balam sie ze sama okupie to śmiercią :/

Anonimowy pisze...

pomocy!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Anonimowy pisze...

BPD to najgorsze gówno jakie mnie spotkało, odbiera mi wszystko. W szczególności chęć do życia, podejrzewam, że niedługo mnie tu nie będzie. Powodzenia Wam, bo ja czuję, że przegrałam.

Prześlij komentarz

Zapraszam do komentowania. Proszę o kulturalne wyrażanie swoich poglądów. Nie akceptuję wulgaryzmów i chamstwa.

Dziękuję i zapraszam ponownie.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...