środa, 1 lutego 2012

Zanim weźmiesz żyletkę...



Mocny przekaz na temat samookaleczeń.

Dziękuję za informację o filmie .psyche. - Moderatorce forum Jedno Ja ( klik tutaj ).

"ZANIM WEŹMIESZ ŻYLETKĘ....
....zanim uczynisz pierwsze cięcie, pamiętaj:

Spodoba się to Tobie.
Przekonasz się, że ból i krew są nałogiem.
Nawet jeśli myślisz, że wykonasz tylko kilka cienkich, niegłębokich nacięć
Które wygoją się łatwo
Staną się one głębsze.
Zostaną blizny.
Rany będą goiły się miesiącami.
A blizny będą znikać latami.
Jeśli myślisz, że możesz ograniczyć cięcie do jednego obszaru ciała
Pomyśl jeszcze raz...
To będzie się rozszerzać, za każdym razem, gdy nie znajdziesz już zdrowej skóry.
Bądź przygotowana na ciągły głód i ciągłe poczucie winy.
Nawet jeżeli jesteś najbardziej szczerą osobą na świecie
Bądź przygotowana na kłamanie bliskim prosto w twarz
Będziesz krzyczała z bólu, kiedy przyjaciele dotkną Cię za rękę.
Będziesz przerażona, że poczują coś pod ubraniem, choćby dlatego, że nie dasz się dotknąć.
Bądż przygotowana na całkowitą utratę kontroli przy następnym cięciu, gdyż już nie będziesz wiedzieć, jak daleko zajdziesz.
Poczekaj aż 10 cięcie zmieni się w 100, bądź przygotowana, że całe Twoje życie będzie krążyć wokół cięcia, cięcia, następnego cięcia... I ukrywania tego.
I tylko czekaj, aż pierwszy raz przetniesz za głęboko.
I tylko czekaj na przerażenie, że krew nie chce przestać płynąć.
I zaczyna uciekać z Ciebie dusza.
I zaczniesz się trząść.
Masz napad paniki i jesteś przerażona, ale przecież nie możesz nic nikomu powiedzieć.
I siedzisz samotnie.
Mądląć się, że już nigdy nie będzie tak mocno, że to był ostatni raz...
Ale zrobisz to... Nie raz.
Nie martw się, nauczysz się jak przecinać głębiej i głębiej i unikać pomocy lekarza.
I im więcej czasu poświęcasz na trening, tym głębiej się będziesz cieła.
Będziesz kłamać i oszukiwać siebie za każdym razem, gdy wydasz coraz więcej na ostre przedmioty.
Za każdym razem będą drżały Ci ręce i będziesz czuła bicie serca, gdy przyjdzie moment kupowania.
Nudności i skrępowanie.
3 albo 4 rożne rodzaje ubrań.
Betadyna.
Antbiotyki.
Bandaże.
Kremy na blizny.
Będziesz niecierpliwie przestępować z nogi na nogę w obawie, że ktoś w kolejce zacznie gabić się na Ciebie i zastanawiać, po co potrzebujesz tylu rzeczy.
Ktoś, kto stoi w kolejce z takimi samymi produktami.
Ktoś, kto rozumie... Ale oczywiście to się nigdy nie zdarzy.
Rodki medyczne nie będą jedynymi rzeczami, na które będziesz wydawać pieniądze.
Bądź gotowa na kupno nowych ubrań.
Koszulki z długim rękawem, bransaletki, tenisowe opaski na nadgarstki, kozaki, rękawiczki... Lista będzie się powiększać i powiększać.
Zaczniesz patrzeć na wszystkich w inny sposób.
Będziesz poszukiwać śladów samookaleczeń.
Mając nadzieję, że je znajdziesz i nie będziesz czuć się tak potwornie samotna.
Nawet nie myśląc o tym,
Będziesz patrzeć na ręce i nagdarstki innych,
Mając nadzieję, że okarzą się takie same, jak Twoje.
Ale tak sie nie stanie.
Będziesz patrzeć na nich czując samotność i zawstydzenie.
Zaczniesz wiele rzeczy robić samotnie i w wielkim sekrecie.
Będziesz prać swoją pościel i ręczniki samotnie, żeby tylko nikt nie zuważył plam krwi.
Będziesz wycierać swoją krew
Skrąbiąc ją wręcz z podłogi w łazience.
Czyszcąc klawiaturę.
Nie będziesz w stanie przeżyć w stanie nawet jednego dnia bez cięcia się.
Następną rzeczą, którą odkryjesz, będzie paniczne szukanie czegoś ostrego w portfelu, co schowałaś „na wszelki wypadek".... I będzie to w publicznej toalecie.
Jak już będziesz bardzo zdesperowana, wszystko nada sie do cięcia... nożyczki... klucze do samochodu... igły.... nawet długopisy.
Nie będzie to miało znaczenia, kiedy poczujesz potrzebę bardzo głebokiego samookaleczenia zawsze coś znajdziesz.
Żegnając się jednocześnie z rzeczami, które do tej pory były dla Ciebie codziennością.
Z szortami, sandałami, kobiecymi koszulkami i topami.
Normalny dzień na plaży czy basenie pozostanie dalekim wspomnieniem przeszłości.
Bądź gotowa.
Bądź gotowa na swędzenie i podrapaną skórę, gdyż będziesz to robić, jakbyś miała chorobę dermatologiczną.
Zostaniesz ekspetrtem własnego ciała, wiedząc coraz lepiej, jak je niszczyć.
Będziesz śnić o cięciu się.
Będziesz marzyć o normalnym odkryciu ciała.
Będzie Ciebie to nawiedzać dzień i noc i przejmie całkowitą kontrolę nad Twoim życiem.
Będziesz błagać i krzyczeć i płakać, żeby ten pierwszy raz nigdy nie nastąpił, gdyż tak naprawdę NIE NAWIDZISZ się ciąć i samo-okaleczać.
Jednocześnie będziesz to kochać i nie będziesz w stanie wyobrazić sobie życia bez tego...."

13 komentarzy:

Krzysztof K. pisze...

Wziąłem żyletkę i zrobiłem to.... ! ! ! !


... ogoliłem się!

:D

Katarzyna pisze...

Rozpłakałam się. Bo dokładnie rozumiem przekaz. Dokładnie. Ale no cóż, u mnie na szczęście nigdy nie doszło to tak daleko, bo miałam i nadal mam wspaniałe wsparcie. Jak na razie mogę się pochwalić - wytrzymałam 66 dni. A wierzę, że wytrzymam znacznie dłużej.

psyche pisze...

Kasia gratuluję i trzymam kciuki. :) Ja wytrzymałam miesiąc. :)

Anonimowy pisze...

nigdy tego nie robiłam i zastanawiam się..
dlaczego zadawanie sobie bólu
i to w taki sposób
uzależnia?
dlaczego?

psyche pisze...

Nie wiem, jak u innych, ale ja w czasie cięcia nie odczuwam bólu. Podobno wtedy uwalniają się endorfiny, a jak wiadomo jest to hormon szczęścia, związku z tym odczuwa się ulgę, całe napięcie schodzi. Dlatego też, tak bardzo to uzależnia. To jak narkotyk. Nie chcesz tego, ale ciągnie cię, organizm przyzwyczaja się, wpadasz w nałóg. Nie wiem czy jasno to wyjaśniłam. Walka z tym jest ciężka. Nikomu tego nie życzę. Myślę, że powinno się o tym mówić o wiele częściej. Nie wiem czy jest jakaś dobra metoda na pokonanie tego. U mnie np. psychoterapeuta wie, że się okaleczam, ale tak jakoś nigdy dogłębnie w to nie wchodziliśmy. Myślę, że to wielki błąd. W moim przypadku najgorsze jest to, że w momencie, kiedy nachodzi mnie taka chęć, czuję jakbym nie była sobą, jakbym na chwilę traciła świadomość. W takiej chwili najlepiej z kimś posiedzieć, najgorzej jeśli nie ma się z kim... Ja nie mam wsparcia ze strony rodziny, tak więc dla mnie jest to kłopot, a z terapeutą spotykam się tylko raz w tygodniu, a chciałabym przynajmniej dwa razy. Fajnie byłoby, gdyby inni opisali swoje doświadczenia, i sposoby radzenia sobie z tym problemem.
Pozdrawiam.

Anonimowy pisze...

ja się dwa razy pociąłem raz że chciałem wskazać że juz mam dosyć sytuacji w domu a drugi raz że się "tego" nie boję, pierwszy raz się pociąłem i było mi obojetne co się stanie, krew leciała a ja poszedłem spać, zrobiło mi się dobrze i mogłem zasnąć, poźniej się obudziłem ku mojemu zdziwieniu, robiłem jeszcze inne dziwne rzeczy ale to długa historia zbyt długa żeby się rozpisywać

ewa pisze...

Przypomniał mi się film "Czarny łabędź".
Zadawanie sobie bólu uzależnia jak wszystko, co przynosi nam ulgę w cierpieciu i pomaga choc na chwilę rozładowac napięcie(picie, palenie itp.)
Podobnie jak większośc ludzi nie rozmawiam z nikim(a jesli to rzadko)na takie "trudne" tematy. Jesteśmy chyba wciąż bardzo zamkniętym społeczeństwem i problemy natury psychicznej są tematem nie do przyjęcia dla wielu osób dlatego
cieszę się bardzo, że istnieje forum, na którym możemy zostawic swoje myśli, podzielic się opinią, pogadac.

Katarzyna pisze...

@psyche
Może powiedz terapeucie, że chciałabyś się zająć tym problemem?
Szkoda, że nie masz wsparcia ze strony rodziny, bo mi właśnie to wsparcie wiele dało. No i wyrzucenie wszystkich ostrych przedmiotów (nawet nożyczek, teraz mamy w domu tylko jedne nożyczki, będące w pokoju u rodziców). Przez to, nie mam jak sobie coś zrobić, musiałabym iść kupić żyletki, a zanim pójdę do sklepu, to już zdążę ochłonąć...
PS: psyche, jakbyś chciała pogadać, to pisz :)

Netka pisze...

Sama wiele razy o tym myślałam ... na całe szczęście brakło mi odwagi. Niestety wpadłam w inne destruktywne zachowania. Znam kilka mi bliskich osób, które znalazły sposób na swój ból w samookaleczaniu się i widziałam jaki to ból - jedyne wyjście to terapia - polecam.

http://twojsukceswtwoichrekach.blogspot.com/

Anonimowy pisze...

Wiecie co wystraszyło mnie to i bardzo poruszyło. Jestem alkoholikiem i bardzo przypomniało mi to moje doświadczenie tak bardzo już nie chciałem pić a jednak to robiłem - mogę się zgodzić że chęć ucieczki od cierpienia jest tak mocna że popycha do zachowań czy w moim wypadku używania chemii by choć na chwilę zapomnieć , nie czuć. "Katarzyna" pisze że nie trzyma w domu ostrych narzędzi ja nie trzymam alkoholu i zwróciłem się po wsparcie do ludzi we wspólnocie AA i terapeutów i nie jest wcale prościej , myślę że czasem trudniej ale nie jestem już sam , pozdrawiam wszystkich , życzę pogody Ducha.

Anonimowy pisze...

Hej :) ja się okaleczam już od ponad roku. Teraz przestałam, wytrzymałam już jakieś 2 tygodnie :) dla mnie to dużo. A zaczęło się tak niewinnie, od kilku kresek cyrklem, potem poszła w ruch żyletka i tak już zostało. Cięłam się kilka razy na tydzień. Kiedy to robiłam, nie czułam bólu, było fajnie, ale potem przyszedł wstyd, że znów to zrobiłam, że jestem słaba. O moim problemie wie jedynie moja najlepsza przyjaciółka. Wspiera mnie i zawsze wysłuchuje, gdy mam ochotę się pociąć. Dziś szukałam forum na ten temat i trafiłam tutaj :) trzymajcie się wszyscy jak najdłużej i nie tnijcie się, pozdrawiam, Ewa :)

Anonimowy pisze...

ja sie nie ciełam juz 6 miesięcy, a wczoraj znowu to zrobiłam:(

Anonimowy pisze...

ja na pewien czas przestałam jak rodzice się dowiedzieli i zaczęło się z psychologami itp. ale to wróciło, tylko teraz lepiej udaję i lepiej chowam ślady

Prześlij komentarz

Zapraszam do komentowania. Proszę o kulturalne wyrażanie swoich poglądów. Nie akceptuję wulgaryzmów i chamstwa.

Dziękuję i zapraszam ponownie.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...