Czy Ty też lubisz czytać blog PSYCHIKA.net?
Otrzymuj powiadomienia o nowych tekstach na moim blogu - tak jak ponad 5.000 zapisanych już osób. Będziesz na bieżąco z tym, co nowego w psychologii.


Po wpisaniu maila przepisz kod z obrazka a następnie sprawdź skrzynkę i potwierdź Twoje zgłoszenie. Marcin

wtorek, 7 lutego 2012

Czy prawdziwy altruizm istnieje?

Fot. Fabio Medda

Altruizm, czyli bezinteresowne niesienie pomocy innym, wydaje się w ujęciu psychologicznym nie mieć racji bytu, a jeżeli zdarza się - to bardzo rzadko.

Ofiarując innym pomoc, bardzo często sami odnosimy z tego jakieś korzyści, oczekując świadomie lub nieświadomie jakiejś formy rewanżu, czy też po prostu... czując się lepiej, że mogliśmy komuś pomóc.



Ładnie opakowany egoizm?

Zachowanie altruistyczne to działanie, którego celem jest pomoc innym ludziom (lub zwierzętom) bez oczekiwania zapłaty za ten czyn.

Nie żyjemy jednak w próżni, żyjemy w pewnej kulturze, w której jedną z niepisanych zasad jest "reguła wzajemności", polegająca na tym, że otrzymując coś od kogoś, dążymy do odwdzięczenia się. Choć nie podpisujemy żadnych umów, często żyjemy zgodnie z tą regułą (niektórzy wykorzystują to w marketingu – kliknij tutaj). W tym sensie pomagając znajomemu w potrzebie, świadomie lub nieświadomie możemy liczyć na to, że zgodnie z "regułą wzajemności" za jakiś czas on pomoże nam i wynagrodzi nas za ten "altruistyczny" czyn, a tak czy owak będziemy zadowoleni.

Fot. Michael Faes
Mówiąc o zapłacie w kontekście definicji altruizmu chodzi bowiem nie tylko o coś mniej lub bardziej namacalnego, co możemy dostać od innych teraz lub za jakiś czas (pieniądze, rzecz lub przysługę). W psychologii, pomagając innym, możemy zapłacić sobie sami i to natychmiastowo poprzez zaserwowanie sobie lepszego samopoczucia ("jestem kimś, bo mogłem pomóc biedakowi", "jestem dobry, wspaniałomyślny, wrażliwy na krzywdę i cierpienie innych", czy też "jestem fajny, bo pomagam, a pomaganie jest modne"). W tym sensie pomagając nawet obcej osobie, czy zwierzęciu, nie oczekując rewanżu, zyskujemy na wartości we własnych oczach - a to wystarczające, żeby móc powiedzieć o braku całkowitej bezinteresowności.

Prawdziwie czysty altruizm, oddanie swojego pomocnego działania komuś zupełnie za nic, wydaje się nie mieć racji bytu, jednak nie należy mieć z tego powodu uczucia niesmaku, wyrzutów sumienia i zaprzestać pomagać myśląc: "Nie chcę być egoistą, nie będę pomagał!".

Ważniejszy cel od motywacji

Pamiętajmy, że dla potrzebujących nie ważne jest to, czy pomagający odniosą z tego korzyści, podniosą poczucie własnej wartości, czy też wprawią się w dobry nastrój, ale to, że ktoś wyciąga do nich pomocną dłoń w chwili, kiedy jej najbardziej potrzebują...
A Wy jak uważacie?

15 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Artykuł prezentuje z gruntu nieprawdziwe twierdzenia. Otóż własnie altruizm nie tylko MA rację bytu, ale przede wszystkim altruizm jest najgłębsza ludzką potrzebą, w sumie jedyną potrzebą, poprzez którą człowiek może poczuć się spełniony.monikles

Anonimowy pisze...

Artykuł prezentuje z gruntu nieprawdziwe twierdzenia. Otóż własnie altruizm nie tylko MA rację bytu, ale przede wszystkim altruizm jest najgłębsza ludzką potrzebą, w sumie jedyną potrzebą, poprzez którą człowiek może poczuć się spełniony.

Maja pisze...

Właśnie monikles - "poczuć się spełniony". Chodzi o to, że zawsze, kiedy pomagamy, coś w zamian dostajemy. Nie zawsze jest to coś "namacalnego" - często w zamian otrzymujemy własną satysfakcję, dobre mniemanie o sobie, czy właśnie poczucie spełnienia. I w tym sensie, jako zachowanie, które pomaga drugiej osobie, a nie pomaga nam, altruizm rzeczywiście nie istnieje. Można jednak zdefiniować altruizm jako zachowanie, które nie daje osobie pomagającej żadnych korzyści zewnętrznych, a jedynie korzyści wewnętrzne i zgodnie z taką definicją będzie już miec rację bytu.

Anonimowy pisze...

Korzyści wewnętrzne zawsze brzmi merkantylnie.
A może to nie korzyść- tylko stan szczęścia, pełni, doskonałości, innymi słowy- nasze prawdziwe, niewykrzywione"ja"?...monikles

Krzysztof K. pisze...

Kiedy znika ja-mnie-moje wtedy jest prawdziwy altruizm! :)

Anonimowy pisze...

W takim razie czy JA może zniknąć ? Jeśli nie ma Ja, nie istnieję.
Osobiście nie uważam się za Altruistę choć często pomagam. Ale czuję się dzięki temu lepsza, ważna i dobra; więc nie pomagam za darmo. Nie jestem więc altruistą.
Nie znam też ani jednego altruisty; w moim przekonani oczywiście.
Edyta

Antares pisze...

Czasem łańcuszek wygląda tak:

pomagam "bo tak" -> skutki pomocy są pozytywne -> odczuwam radość i satysfakcję, że się udało pomóc - radość i satysfakcja poprawiają mi samopoczucie

Jeśli ktoś kalkuluje zyski jeszcze zanim pomoże, to już raczej wyrachowanie, nieraz podszyte chęcią np. uzależnienia kogoś od siebie.

A jeśli się pomaga "z potrzeby pomagania"? Myślę, że potrzeba pomagania może być mniej lub bardziej świadoma. Ta mniej świadoma to często składowa charakteru człowieka. Jakkolwiek człowiek dorosły, znający siebie, zdaje sobie już sprawę z istnienia takiej cechy charakteru u siebie.

Pojawia się potrzeba (impuls) - człowiek pomaga bez głębszego zastanawiania się nad tym czy się będzie z tym lepiej czuł albo czy coś tym ugra dla siebie. Pomaga "bo tak ma". A ewentualne korzyści (lepsze samopoczucie, podziw, wdzięczność, itp.) to powiedzmy skutki uboczne udzielonej pomocy.

W sytuacjach spontanicznych raczej nie ma czynnika "lepiej się poczuję i urosnę w oczach innych". Tak więc altruizm w czystej formie myślę pojawia się w sytuacjach spontanicznych, nagłych.

Anonimowy pisze...

Zgadzam się z moim przedmówcą - tylko, że ten stan jest dostępny rzeczywiście nielicznym.
BP.

e. pisze...

Każde z Was ma częściowo rację. Altruizm jest nie tylko potrzebą ale darem, który daje nam spełnienie, uczucie radości z ofiarowanej pomocy, zadowolenie z siebie. Dlaczego darem? A iluż altruistów jest na świecie? :)
Druga sprawa to czy pomagając zawsze oczekujemy czegoś w zamian? Na pewno tak, jeśli nasza pomoc zamienia się w spektakl ale, jeśli-jak pisze Krzysztof, wyłączymy:"ja, mnie, moje" wówczas ukaże się prawdziwy altruizm.

Zastanawiam się czy pomoc ludziom i zwierzętom jest tożsama?
Czy ludzie potrafią byc tak samo wrażliwi na niedolę zwierzęcia jak człowieka czy może istnieje pewien podział?
Ostatnie pytanie nad jakim się zastanawiam to czy altruizm nie nie przypadkiem naturalną cechą dzieci, która gdzies tam znika po drodze w dorosłym świecie?

Ja, czyli: pisze...

Ja, mnie, moje nie znika latwo i wtym problem. Sa chwile kiedy zanika, ale wraca. I tak wciaz i tak do konca. W zyciu piekne sa tylko chwile, w ktorych tego ja mnie moja nie ma, a reszta to niestety gra w ego. Mozna miec przekonanie, ze nie mamy ego, bo go nie chcemy, ale ono zawsze sie dopcha do glosu. na tym polega przebywanie w tej ludzkiej dzungli. Inaczej dzialac trudniej, bo reguly stadne wymagaja okreslonych zachowan a z nimi tez stanow umyslu, Niestety przykre, ale prawdziwe. Dobre checi kazdy ma, ale swietych jest jak palcow u rak.

Mikołaj Kowalski pisze...

Wszyscy jesteśmy egoistami i to jest naturalne i dobre.

Dalajlama powiedział, że jeśli nie jesteś wstanie kochać siebie, to nie jesteś wstanie kochać innych.

Tak jak w artykule zawsze robimy coś z jakiegoś powodu. Należy tylko wyrzucić przekonanie, że jest w tym coś złego. Bo nie ma w tym nic złego.

Gdy oglądasz zdjęcie na którym również jesteś, kogo najpierw na nim szukasz?:)
Zależy jeszcze jak kto odbiera słowo egoista.
Ja myślę najpierw o sobie co nie znaczy, że nie myślę o innych.

Krzysztof. Czy prawdziwe JA może zniknąć? :)

Ja, czyli: pisze...

Prawdziwe Ja to przekroczenie malego ja- ego, oznacza to wlasnie madrosc wykraczajaco poza egoizm, co nie znaczy, ze mamy "wspolczucie idioty" i pomagamy, aby cos zyskac itd. Chodzi o jakas rownowage w tym calym pomaganiu: po 1 znac siebie, swoje ograniczenia, wiedziec jak o siebie dbac, zeby sie nie wypalic, i kiedy brak pomocy oznacza pomoc (przyslowiowa wedka zamiast ryby). To jest cholernie trudne.

Netka pisze...

Trochę zmartwił mnie ten artykuł ... ja uwielbiam pomagać ludziom starszym i zwierzętom, teraz okazuje się, że jest w tym głębszy podtekst. Ale czy tak, czy siak - pomagać będę dalej. Teraz może z pewną refleksją, jednak nadal.

http://twojsukceswtwoichrekach.blogspot.com/

Anonimowy pisze...

A ja juz myslalem ze, ze mna cos nie tak .. ze jak musze zawsze komus pomoc . jak widze ze nie wie .. luu byle jaki gest... ale wiem jedno lubie jak ta osoba sie usmiechnie albo pow dziekuje.. takie male gesty sa pociecha codzienna dla mnie by isc dalej.. zarazem motywacja zycia w dniach samotnosci. A jak nie zrobie nie pomoglem .. chodz ktos potrzebowal tej pomocy.. to mnie sumienie przez to zzera, a czasami pomagam ust4epuje automatycznie .. nawet o tym nie pomysle a robie .. xXxKubaxXx

Lukasz pisze...

Witam, osobiście uważam się za altruistę. Dla większości do zaleta ale ja mam z tym problemy. Trenując sztuki walki brałem udział w zawodach, nie umiałem wygrywać. po porażce zawsze czułem się lepiej niż po wygranej. teraz trenuję tylko rekreacyjnie. Podobają mi się osoby które dla innych nie są za ciekawe. lubię słuchać ludzi. jestem bardzo naiwny, nawet kiedy znam prawdę. zawsze usprawiedliwiam poczynania innych.
między innymi te cechy u mnie sprawiają, że uważam się za altruisrę.
a co do pomagania to oczywiście pomagam innym ale nie uważam tego za najważniejszą rzecz.
pozdrawiam Łukasz

Prześlij komentarz

Zapraszam do komentowania. Proszę o kulturalne wyrażanie swoich poglądów. Nie akceptuję wulgaryzmów i chamstwa.

Dziękuję i zapraszam ponownie.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...