piątek, 11 listopada 2011

Psychologia ofiary - czyli dlaczego mnie atakują?

Autorką tekstu jest Monika Kornaś, studentka psychologii.

Tego dnia wyszłam z pracy wyjątkowo późno, bo szef zarządził ekspresową inwentaryzację. Zmierzchało, zaczął padać deszcz. Wtuliłam się w kołnierz płaszcza i skierowałam się w stronę przystanku tramwajowego. Pod wiatą nikogo nie było. Podeszłam do tablicy odjazdów i wysiliłam wzrok, aby ustalić czas przyjazdu tramwaju. Miałam kilka minut czekania na przystanku. Rozejrzałam się. Opustoszałe ulice nie sprawiały przyjemnego wrażenia. Tu i ówdzie przemykali jacyś ludzie pod parasolami lub zakapturzeni mężczyźni biegali wzdłuż pobliskiego parku. Nagle poczułam, że robi mi się zimno. Buty już dawno mi przemokły, a tramwaj jakoś nie nadjeżdżał. Spojrzałam w stronę, z której miał się pojawić, ale jakoś nie wypatrzyłam tak jasnych świateł pojazdu. Zobaczyłam za to jego. Szedł dość szybko, w czarnym płaszczu i kapturze narzuconym na głowę. Skuliłam się w sobie.
Pomyślałam, że jeśli przejdę się do następnego przystanku to tak nie zmarznę. Odwróciłam się, przeszłam przez ulicę i ruszyłam dalej chodnikiem. Wiatr wiał coraz mocniej, deszcz zacinał. Zrobiło się jeszcze bardziej nieprzyjemnie. Nagle usłyszałam za sobą szybkie kroki. Od razu wiedziałam, że go on. „Spokojnie, a może wcale nie ma złych zamiarów? Może po prostu się gdzieś śpieszy?” - pomyślałam. Po chwili jednak zrozumiałam, jaka byłam naiwna. Gdy w popłochu zaczęłam rozglądać się na jakimś miejscem do ucieczki, poczułam, że on przyspieszył.


Zaczęłam biec i to był błąd. Ręce spociły mi się ze strachu, krew odpłynęła z twarzy. Już dawno minęłam kolejny przystanek, ale nie zważałam na to. Lekko się odwróciłam. Był tuż za mną. Nie wiem dlaczego, ale momentalnie zwolniłam. Był chyba o głowę wyższy. Obezwładniająca panika nie pozwoliła mi biec dalej. Wtedy poczułam jego zimną dłoń na nadgarstku. Chciałam krzyknąć, ale głos uwiązł mi w gardle. Wykręcił mi dłoń. Cos powiedział… Mocno pchnął mnie w bok, wpadliśmy do jakiejś bramy. Dopiero, gdy dotknęłam policzkiem zimnego muru, dotarło do mnie, co się dzieje. Mocno skrzyżował moje dłonie. Dopiero ból sprawił, że krzyknęłam. Głośno i wyraźnie zawołałam o pomoc.
On przeklął, a ja poczułam, ze łzy płyną mi do twarzy. Był silniejszy… Serce waliło mi jak oszalałe. Strach nie pozwalał mi się bronić.

To, co było później, pamiętam trochę jak przez mgłę. W bramie pojawił się mężczyzna z psem. Pamiętam, że biegłam przez ulicę, potykając się i ochlapując wodą z kałuży. W ostatniej chwili wsiadłam do jakiegoś tramwaju i pojechałam nim aż na pętlę. Gdy w końcu przekroczyłam próg mieszkania, z ulga oparłam się o drzwi. Wiedziałam, że następnym razem mogę nie mieć tyle szczęścia…

„Nie wracaj sama po zmroku”, „Nie prowokuj, nie zachęcaj”, „Nie patrz w oczy”…. Od tych rad może naprawdę rozboleć głowa. Znamy je wszystkie na pamięć i powtarzamy z uporem naszym dzieciom każdego dnia. Przytoczona powyżej historia Martyny uczy czy przestrzega? A może i jedno i drugie. Wspomnienia bohaterki pokazują, jak z pozoru błaha historia może skończyć się naprawdę tragicznie. Wiele osób na pewno zastanawia się, dlaczego tajemniczy mężczyzna zaatakował właśnie ją?
Co sprawia, że napastnicy wybierają sobie taką, a nie inną ofiarę? Kogo atakują? Od czego zależy nasze zachowanie w chwili realnego zagrożenia?

Kogo wybierają napastnicy?
Jak twierdzą psychologowie, nasze zachowania w wielu sytuacjach są determinowane czynnikami genetycznymi. To, jak zachowamy się w momencie niebezpieczeństwa może być wrodzone. Nie wiemy jednak, jak zachowamy się w danej sytuacji, jeśli nie będzie miała ona miejsca w naszym życiu. Skąd mamy bowiem wiedzieć, co zrobimy, gdy w naszym domu wybuchnie pożar, będzie trzęsienie ziemi lub zaczniemy się topić w morzu? Nasze ewentualne reakcje możemy jedynie z pewną dozą prawdopodobieństwa przewidywać. Nigdy nie możemy być ich zupełnie pewni. Nic nie jest jednak do końca tylko dziełem przypadku. Okazuje się bowiem, że jedne osoby są znacznie częściej atakowane niż inne. Dlaczego tak się dzieje? W tym miejscu znów odwołajmy się do psychologii, a dokładniej do psychoanalizy i poglądów Zygmunta Freuda.

Bardzo dokładnie i w niezwykle ciekawy sposób. Wyjaśnił on mechanizm tworzenia się osobowości przestępcy. Badacz uważał, że człowiekiem kierują dwa podstawowe popędy: życia i śmierci. Ten pierwszy miał służyć zaspokajaniu potrzeb seksualnych. Drugi był popędem autodestrukcyjnym. Według Freuda zachowania agresywne są wrodzone, ponieważ człowiek musi wyładowywać na zewnątrz energię, co czyni niezależnie od sytuacji, w jakiej się obecnie znajduje. Skoro przestępca ma wrodzone pewne pobudki destrukcyjne, to w jaki sposób wybiera swoją ofiarę? Według psychologów robi to podświadomie. Napastnik pragnie jednego: szybkiego i pewnego zwycięstwa. Szuka więc ofiary słabej, bezbronnej, delikatnej i zupełnie nieświadomej zagorzenia. Jeżeli agresor czuje, że wybrana osoba nie będzie umiała się obronić, jest dla niego idealną ofiarą: łatwą zdobyczą, przy której może być pewny łatwego zwycięstwa.

To, jak odbierają nas inny może mieć więc bardzo istotny wpływ stanie się potencjalną ofiarą. Istotne są pewne sygnały, które podświadomie wysyłamy w kierunku agresora. Płyną one z naszych gestów, przyjętej postawy. Na tej właśnie podstawie obcy człowiek szybko wyrabia sobie zdanie na nasz temat. Prawda jest jednak taka, że to, jak odbierają nas inni można wytrenować. Ich obraz zależy w dużej mierze od tego, jak my chcemy być odbierani. Nie musimy być silni fizycznie, aby uniknąć napadu i nie stać się ofiarą.

Prawda czy mit?
Teraz skonfrontujmy nasze przekonania na temat ofiar, napastników i samego strachu:

Nie ubierajmy się prowokująco. To przyciąga napastników i sami sobie szkodzimy!
NIEPRAWDA!
Kobieta ma prawo ubierać się tak, jak jej się podoba i nikt nie ma prawa jej za to upokarzać, dotykać, atakować. Często spotyka się opinie, że kobiety prowokują napastników, ale to nieprawda. Napady są prowokowane przez napadającego i faktem jest, że absolutnie żaden strój nie może zrobić z człowieka agresora i z agresora… człowieka.

Kobieta nigdy nie da rady postawnemu i silniejszemu od niej mężczyźnie. Jeśli jeszcze jest drobnej budowy nie da rady z nim wygrać.
MIT!
Nawet niska i filigranowa kobieta nie musi czuć się bezsilna. Zwycięstwo nie zależy od siły fizycznej. Więcej na ten temat w dalszej części artykułu.

Strach w chwili zagrożenia świadczy o naszej słabości.
FAŁSZ!
To, że się boimy nie jest niczym złym. Strach w momencie niebezpieczeństwa to zupełnie normalna i naturalna reakcja naszego organizmu.

Strach: wróg czy przyjaciel?
O strachu można powiedzieć jeszcze więcej: pozwala nam on skutecznie się bronić i daje nam siłę do walki. Musimy tylko umieć odpowiednio wykorzystać tą emocję. Musimy wzmocnić pewność siebie. Dobrym sposobem jest narysowanie sobie niewidzialnej linii, intymnego obszaru, którego nie pozwalamy przekraczać. Kiedy pokażemy potencjalnemu napastnikowi, że pewien obszar jest dla niego niedostępny, poczujemy się bezpieczniejsi. Kobiety powinny być silne wewnętrznie, twarde. Muszą umieć się bronić. Zaproszeniem do ataku są istoty wiotkie, kruche i bezbronne. Musimy zwracać uwagę na to, co dzieje się dookoła. Zalecana jest ostrożność, ale oczywiście bez zbędnej przesady. Ciągłe, nerwowe rozglądanie się na boki może tylko zachęcić potencjalnego napastnika. Dobrym pomysłem jest ufanie swoim przeczuciom, intuicji i unikanie kuszenia losu. Trzeba korzystać z wszelkich ułatwień: podwiezienia przez zaufaną osobę, zamówienie taksówki.

Jak nie stać się ofiarą?
Skupmy się teraz na kolejnej kwestii, a mianowicie: sile fizycznej. Czy jest ona konieczna do zwycięstwa? Nie, nie jest, ale na pewno może okazać się niezwykle pomocna. Gdy jesteśmy świadomi swojej siły fizycznej, stajemy się również silniejsi psychicznie, bardziej pewni siebie. Aby zwiększyć swoją siłę można zacząć uprawiać sport. Nie musimy od razu stawiać na ćwiczenia siłowe czy na przykład boks. Młodzi ludzie bardzo chwalą sobie jednak karate czy judo. Uczą przydatnych chwytów, pomagają się skoncentrować i poza tym… są modne. W ćwiczeniach chodzi jednak głównie o to, aby zwiększyć siłę i precyzję ewentualnego uderzenia. Atrakcyjne ciało dodaje nam pewności siebie. Psychologowie zachęcają ponadto to potrenowania mimiki i mowy ciała. Mowa niewerbalna, czyli gesty sprawiają, że pokazujemy najwięcej. Co może nam pomóc? Tutaj znów powtórzę: pewność siebie. Pewny, szybki krok, podniesiona głowa, wyprostowane plecy. To wszystko mówi: zobacz, jestem silny/ silna. Nie próbuj ze mną zaczynać! Nikt przecież nie szuka pewnych i silnych ofiar.

A jednak mnie napadli…
Gdy zdarzyło się tak, że zostaliśmy napadnięci lub czujemy, że może tak się stać, nie panikujmy! Z każdej sytuacji jest jakieś wyjście. Histeria na pewno nie jest dobrym doradcą. Weźmy kilka głębokich wdechów aby móc realnie ocenić sytuacje. Musimy się skupić, żebrać myśli. Obrona, walka, szybka ucieczka, wezwanie pomocy? Wyjść zawsze jest kilka. Dodatkowo możemy sięgnąć po broń psychologiczną. Od jakiegoś czasu ktoś za Toba idzie i myślisz, że to agresor? Zaskocz go! Odrób się szybko i zapytaj o godzinę, miejsce, gdzie można złapać taksówkę czy adres poczty. Dezorientacja napastnika = szansa na oddalenie się!

Jak się bronić?
Jeżeli już dojdzie do napadu, szarpaniny, krzyków wykorzystajmy wszystko do obrony. Pomocne mogą okazać się przedmioty codziennego użytku: torba, pęk kluczy, kupiona na wynos kawa. Pomocny okaże się gaz łzawiący, a jeśli go nie mamy może przydać się dezodorant czy lakier do włosów. Nasze ciosy powinny być mocne i pewne. W tym momencie przydatny okazuje się strach. Jest motywujący, ukierunkowuje na działanie.

Ofiara: to brzmi upokarzająco
Przyklejenie łatki ofiary dla wielu osób jest upokarzające. Jeśli ktoś raz został napadnięty sądzi, że już zawsze będzie uważany za słabszego, gorszego od innych. Musimy pamiętać, że ofiara to jedynie pojęcie, którego nie można się wstydzić. Nie ponosimy żadnej odpowiedzialności za brutalne zachowania agresora, jeżeli oczywiście go jawnie nie sprowokujemy. Przypomnijmy sobie zdanie Freuda, który twierdził, że każdy musi wyładowywać swoją destrukcyjną energię. Co wiec nam, jako zwykłym ludziom pozostaje w tej sytuacji? Przede wszystkim budowanie pewnego, wartościowego obrazu swojej osoby, wzmocnienie siły fizycznej i psychicznej, która nie pozwoli, aby przyczepiono nam łatkę ofiary w oczach ewentualnego agresora. Da nam siłę do walki: bezpośredniej lub psychologicznej, a strach zamiast nas obezwładniać będzie nas motywował i ukierunkowywał na skuteczne, odważne działanie.

Ciekawe artykuły:
1. http://www.dao.pl/publikacje/sztuki-walki-i-samoobrona/dlaczego-wybor-pada-zawsze-na-mnie/
2. http://zdrowie.onet.pl/psychologia/jak-nie-zostac-ofiara-napadu-naucz-sie-bronic,1,3666829,artykul.html
3. http://aktywna-kobieta.wieszjak.pl/samoobrona/281504,Jakich-zachowan-unikac-aby-nie-stac-sie-ofiara-napadu-.html

Monika Kornaś

Autorka o sobie:

"Studiuję psychologię na Uniwersytecie Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy. W wolnych chwilach piszę, fotografuję. Interesuję się filmem, podróżami, psychologią społeczną i rozwojową, kocham muzykę ( najlepiej na żywo ). Pracuję jako copywriter freelancer, piszę teksty na strony internetowe i artykuły tematyczne. I jeszcze złota myśl, która szczególnie mnie inspiruje: "Każdy człowiek jest jak Księżyc. Ma swoją drugą stronę, której nie pokazuje nikomu". Mark Twain

2 komentarze:

Anonimowy pisze...

Tak coś mi się wydaje, że współczesna psychologia powinna więcej czerpać z wiedzy szamanów. Trafnie ten temat wyjaśnił Carlos Castaneda w wywiadzie udzielonym Romanowi Warszawskiemu ( "Ukryta twarz") - dotyka nas to o czym jesteśmy przekonani, że jest możliwe i boimy się tego. Tak działają właśnie wszystkie stereotypowe przekonania. A wbrew pozorom wcale najwięcej napadów nie dotyczy tych najbardziej kuso czy prowokacyjnie ubranych - napadają i gwałcą także nobliwe staruszki. Tu wiktymologia jeszcze musi wiele sytuacji przebadać.
Pozdrawiam świątecznie
BP.

Anonimowy pisze...

Świetny tekst.

Prześlij komentarz

Zapraszam do komentowania. Proszę o kulturalne wyrażanie swoich poglądów. Nie akceptuję wulgaryzmów i chamstwa.

Dziękuję i zapraszam ponownie.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...