niedziela, 30 października 2011

Religia pomaga cierpiącym

Jednym ze sposobów radzenia sobie z trudnymi wydarzeniami życiowymi jest szukanie sensu w religii ...

Aby zrozumieć jak religia / ścieżka duchowa pomaga ludziom radzić sobie z problemami zdrowotnymi, naukowcy z University od Missouri sprawdzili, jakie aspekty religii są najbardziej korzystne - dla jakiej płci.

Okazało się, że praktykowanie religii pomaga radzić sobie z psychologicznymi skutkami chronicznych chorób - zarówno kobietom, jak i mężczyznom ...


Badanie ukazało się w Journal of Religion, Disability Health, przytacza je portal ScienceDaily.

" Nasze wyniki wzmacniają ideę, że religia / duchowość może pomóc w zabezpieczaniu się przed negatywnymi konsekwencjami chronicznych chorób. "

- mówi psycholożka Stephanie Reid-Arndt, współautorka badań.

" Wiemy, że jest wiele sposobów radzenia sobie ze stresującymi wydarzeniami, takimi jak chroniczna choroba; zaangażowanie się w praktyki religijne / duchowe może być również skutecznym sposobem radzenia sobie. "

W badaniach skoncentrowano się na odnalezieniu znaczenia płci u praktykujących religię, którzy doznali poważnych urazów lub ciężko zachorowali ( uszkodzenie rdzenia kręgowego, mózgu, wylew i nowotwór ). Używając narzędzi do pomiaru religijności / duchowości, ogólnego zdrowia psychicznego i ogólnej percepcji zdrowia, naukowcy nie stwierdzili występowania różnic pomiędzy grupą kobiet i grupą mężczyzn w deklarowanym poziomie duchowych przeżyć, praktyk religijnych lub poczucia wsparcia innych wiernych.

" Pomimo że kobiety, ogólnie, są bardziej religijne lub uduchowione, niż mężczyźni, odkryliśmy, że obie płcie zwiększają swoje zaufanie w kierunku religii lub innych form wyrażania duchowości, w momencie, kiedy muszą stawić czoła poważnym chorobom lub niepełnosprawności. "

- podkreśla psycholog Brick Johnstone, współautor badań.

U badanych kobiet najbardziej zdrowiu psychicznemu służyła możliwość codziennego doświadczania duchowych przeżyć, przebaczania, radzenie sobie poprzez duchowość. U mężczyzn zauważono zaś istotną poprawę percepcji zdrowia, kiedy mogli oni korzystać ze wsparcia innych wiernych, komfortu, że mogą zwrócić się do nich o pomoc.


---
Badanie odnosi się tylko do grupy osób chorych praktykujących religię i nie porównuje ich stanu samopoczucia z osobami niepraktykującymi. Warto jednak mieć na uwadze szereg doniesień naukowych opisanych w innych notkach na PSYCHIKA.net, dostępnych pod etykietą" psychologia a religia "- na przykład w tekście pod tytułem " Religijność uszczęśliwia? " - kliknijcie tutaj.

12 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Chyba tytuł jest błędny - bo w badaniu chodziło o to, że "pomaga" tak samo mężczyznom jak i kobietom. Ale w sumie jak pomaga i czy w ogóle pomaga? Jak oni do tego doszli? I jak to jest z osobami niepraktykującymi lub niewierzącymi? "Badanie odnosi się tylko do grupy osób chorych praktykujących religię i nie porównuje ich stanu samopoczucia z osobami niepraktykującymi". A że religia uszczęśliwia - to pewnie tak, człowiek nagrzeszy pójdzie się wyspowiadać i ma wyzerowane :)
Marlena

Marcin Hanke pisze...

@ Marlena -
Oddanie się praktykom duchowym może być jednym ze sposobów radzenia sobie z psychologicznymi skutkami trudnych życiowych wydarzeń.

O wpływie posiadania poczucia sensu ( który ukrywać się może w religii ) na zdrowie traktuje chociażby teoria poczucia koherencji Antonovsky'ego. Autor ten wskazuje, że osoby charakteryzujące się wysokim poczuciem koherencji, w którego skład wchodzi między innymi poczucie sensu, lepiej radzą sobie z traumatycznymi wydarzeniami życiowymi.

To prawda, w tym akurat badaniu nie dokonano porównań pomiędzy osobami niepraktykującymi a praktykującymi, dlatego wskazuję link do stosownego artykułu.

Religia pomaga cierpiącym, którzy wzięli udział w badaniu. Nie oznacza to jednak, że cierpiącym - niewierzącym nie pomaga coś innego.

Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za komentarz :)

Anonimowy pisze...

NO to skąd wiadomo, że religia pomaga, skoro nie porównano ich do grupy ludzi, którzy religijni nie są. To tak jakbym napisała: "chodzenie w zielonych butach pomaga cierpiącym" ale nie porównała ich do ludzi, którzy chodzą w czerwonych butach albo na boso:)
Poza tym nie wiem, czy religijność i duchowość to to samo. Czy ateista może być osobą uduchowioną? Albo czy może oddawać się jakimś praktykom duchowym?
Tak sobie przejżałam tego Antonovsky ego i jakoś nie natknęłam się na rolę religijności w dochodzeniu do zdrowia (ale nie wiem, w końcu Ty jestes psychologiem więc pewnie wiesz więcej na ten temat:)
A na posiadanie poczucia sensu mogą mieć wpływ tysiące innych rzeczy - np. praca, inni ludzie lub nawet pies, który czeka na nas w domu:)
Marlena

LordD pisze...

To prawda, jeśli mamy jakąś duchową ścieżkę jest łatwiej. Ale nie taki jest jej cel żeby było łatwiej. Praktyka duchowa jest przyzwoleniem, głosem, który mówi "tak, chcę się zmienić", "tak, chce pracować nad sobą", itd.
Nie wikłając się już w prawdy różnych religii, nie wikłając się w to czy owe prawdy są sensowne czy absurdalne - praktyka duchowa to nie tylko wiara w "te rzeczy", to także sfera doświadczenia - doświadczamy tego w co wierzymy, perspektywa widzenia świata się zmienia, mamy poczucie sensu. To jest bardzo cenne! Potrzeba wielkiej odwagi i mądrości, aby nie szukać schronienia (w tym także źródła szczęścia) w światowych sprawach i znaleźć schronienie w transcendencji. O to właśnie chodzi, że jest coś co przekracza nasze "małe ja" i dla mnie każdy kto wyrusza na poszukiwanie tego czegoś jest dla mnie bohaterem i wojownikiem. :)) A na tych, którzy twierdzą, że ludzie praktykujący duchowość pławią się w iluzji, naukowo nie potwierdzonej bajce mam po prostu wyjebane! :)

Anonimowy pisze...

I jeszcze z tym poczuciem sensu w dochodzeniu do zdrowia- pewnie coś w tym jest, bo chodzi też o motywację. Ale moje doświadczenie pokazuje coś innego. Np. moja ciocia, wiecznie wkur...na na wszystko i wszystkich dookoła - modliła się (a jednak duchowość:D!)by szybko umrzeć. Jednak bozia zrobiła jej takiego "psikusa", że dożyła prawie setki (i żyłaby dłużej gdyby nie wina lekarzy). Myślę, że może chęć odegrania się na sąsiadce lub zrobieniu komuś na złość trzymały ją przy życiu:), były właśnie tą motywacją. Ale to już chyba nie ma związku z religijnością.
Marlena

Anonimowy pisze...

LordzieD - szacun:)

Anonimowy pisze...

"Praktyka duchowa jest przyzwoleniem, głosem, który mówi "tak, chcę się zmienić", "tak, chce pracować nad sobą" - skąd ta definicja? Znam wiele osób, które się modlą (czyli praktykują jakąs duchowość), by "samo się zrobiło", by palec boży odmienił cudownie ich życie samemu kompletnie nic nie robiąc i nie zmieniając siebie. Takie praktyki duchowe mogą jedynie nasilać bierność. Dlatego Twoja definicja praktyki duchowej jest chyba niezbyt trafna
M

Anonimowy pisze...

Do LordD
To co piszesz jest piękne! Ale niewiele z tego rozumiem:D Wg wikipedii do praktyk duchowych należy słuchanie muzyki. Czy zatem słuchając muzyki jestem już tym bohaterem i wielkim wojownikiem o którym piszesz?:D

LordD pisze...

Podejście "samo się zrobi" jest niewłaściwe. Mówię raczej o zdrowej postawie.

Anonimowy pisze...

Sorry, że się ciągle czepiam tej religii. Ale jak praktykę duchową wg Twojej definicji (chęć zmiany i praca nad sobą) pogodzić z "błogosławieni ubodzy w duchu"?
Znaczenie"ubodzy w duchu" - wytłumaczone jest na stronie: http://www.opoka.org.pl/biblioteka/T/TS/kazanie_utopia_01.html
I taki cytat z tej strony: "Ziarna samowystarczalności zasiane są już w dzieciach. Podczas jednej z liturgii ojciec mówił do dziecka: „Poproś Pana Boga, byś był lepszy, by cię poprawiał”, na co dziecko odpowiedziało: „Po co będę prosił. Sam się poprawię”. Widzimy więc, że samowystarczalność jest zasiana już w dzieciach. Ubodzy duchem są zaprzeczeniem takiej postawy. Dla nich zbawienie jest bardziej darem, który się przyjmuje, aniżeli zadaniem, które należy wypełnić."
Tu chodzi dokładnie o duchowość w religii więc to głównie pytanie do Marcina.
Marlena

LordD pisze...

Ciekawe, bo wśród protestantów spotkałem się z odwrotną postawą. ;)
Tak czy siak katolicyzm i chrześcijaństwo to nie moja działka, więc się nie wypowiem w poruszonej przez ciebie kwestii.

Anonimowy pisze...

@ Marlena
Może badanie było empiryczne co według mnie nadaje się do obserwacji zjawisk fizycznych nie zaś idei zmysłowych, może autorzy wiedzieli że Dzwony biją tylko nie wiedzieli w którym kościele

Misiek

Prześlij komentarz

Zapraszam do komentowania. Proszę o kulturalne wyrażanie swoich poglądów. Nie akceptuję wulgaryzmów i chamstwa.

Dziękuję i zapraszam ponownie.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...