Czy Ty też lubisz czytać blog PSYCHIKA.net?
Otrzymuj powiadomienia o nowych tekstach na moim blogu - tak jak ponad 5.000 zapisanych już osób. Będziesz na bieżąco z tym, co nowego w psychologii.


Po wpisaniu maila przepisz kod z obrazka a następnie sprawdź skrzynkę i potwierdź Twoje zgłoszenie. Marcin

niedziela, 4 września 2011

Chorują inni - a nie ja!


Badania, o których opowiem Wam dzisiaj, zostały przeprowadzone dawno temu, bo w 1966 roku, jednak nawet dziś ani trochę nie tracą na ważności.

Posłuchajcie i sami wyciągnijcie wnioski ...


Kirscht wraz ze współpracownikami za pomocą wywiadu zbadali poglądy Amerykanów ( reprezentatywna próba licząca 1493 osoby ) na temat takich chorób jak: rak, gruźlica, próchnica zębów i choroba dziąseł.

Uczestników badania przydzielono losowo do dwóch grup.

Ludzie z pierwszej grupy mieli za zadanie ocenić prawdopodobieństwo zachorowania na daną chorobę w odniesieniu do własnej osoby, ludzie z grupy drugiej oceniali prawdopodobieństwo zachorowania nie u siebie, lecz u rówieśników tej samej płci.

Co się okazało ?

Badani uznawali za bardziej prawdopodobne, że na daną chorobę zachorują inni, a nie oni sami. Największa różnica w ocenach dotyczyła raka.

Podczas badania pytano uczestników również o subiektywną ocenę tego, jak bardzo groźna jest dana choroba. Biorąc pod uwagę tę zmienną, okazało się, że u ludzi oceniających daną chorobę za poważniejszą, opisany powyżej efekt był jeszcze bardziej widoczny.

" Chorują inni - a nie ja ! " zdawali się krzyczeć uczestnicy badania. Zdaniem naukowców ten nadmierny optymizm w stosunku do własnej osoby pełni funkcję psychologicznej obrony przed zagrożeniem ...

Jeśli chodzi o moje zdanie, myślę, że tendencja do przypisywania większego prawdopodobieństwa zachorowania innych, niż nas samych może być również formą naszego lenistwa wobec dbania o własne zdrowie.

Zgadza się, są choroby, na których powstanie nie mamy wpływu, jednak sporo z nich to efekt naszego niezdrowego stylu życia - braku jakiegokolwiek ruchu, obżerania się, nadużywania alkoholu, palenia papierosów, zażywania narkotyków, czy też przygodnego seksu bez zabezpieczeń w postaci prezerwatyw.

Heszen I., Sęk, H. (2008): Psychologia zdrowia, Warszawa: Wydawnictwo Naukowe PWN

5 komentarzy:

Venissa pisze...

I prawda i fałsz; np. w homeopatii w stawianiu diagnozy dużą wagę przypisuje się do subiektywnych odczuć pacjenta; nie ignoruje się ich choćby najdziwaczniejszych fantazji odnośnie tego, co dzieje się w ich ogrniamiznie, tyko empatycznie słucha i notuje w kwestiunariuszu wywiadu; to te właśnie subiektywizmy uwzględnia się w diagnozie typu konstytucyjnego i doborze leków.

Kiedyś podejrzewano u mnie raka, a ja kompletnie nie czułam się na osobę ciężko chorą; pomimo pewnych dolegliwości i w zw. z tym trudności w zdiagnozowaniu mnie, czułam w sobie wysoki poziom sił witalnych i przez myśl mi nie przeszło, że zaraz mogę umierać. To było ponad 20 lat temu...Oczywiście dobrzy dianości, z ogromnym doświadczeniem klinicznym, wykluczyli tę niebezpieczna dla życia diagnozę...

Oczywiście,że istnieje także coś takiego jak projekcja i zaprzeczenie (i inne mechanizmy obronne w zw. z tematem zdrowia i choroby), ale piszę o tym, żeby zwrócić uwagę na fakt, iż nie należy kurczowo się trzymać niektórych prostych uogólnień zw. z różnymi badaniami psychologicznymi. Jest jeszcze medycyna i różne jej działy.

To samo dotyczy zaburzeń tożamości płciowej i seksualnej; mnie uczono i na kolejnych szkoleniach także,że to jest patologia, która np. b.często spotykana jest u borderlinowców (odsyłam np. do "Diagnozy psychoanalitycznej N.McWilliams, czy "Zaburzenia z pogranicza. Modele kliniczne i techniki terapeutyczne" E. G. Goldsteina).

Proszę pamiętać, że gdy ATP podjęło decyzję o zaprzeczeniu,iż homoseksualizm nie jest chorobą, prawie 50% psychiatrów była przeciwna tej decyzji; a przewodniczący ówczesnego ATP był ponoś homoseksualistą.

NIe wiem, jakie ma Pan przygotowanie terapeutyczne/kliniczne, ale ja cały czas słyszę od doświadczonych klinicystów (z ponad 30-letnim doświadczeniem w pracy z pacjentami), ale czytam także w podręcznikach dot. diagnozy psychoanalitycznej, że zaburzenia tożsamości psychologicznej, a co zatem idzie seksualnej, to patologia. W psychoanalizie w dalszym ciągu za przejaw zdrowia psychicznego uznaje się m.in. zdolność do wchodzenia w trwałe relacje z partnerem płci przeciwnej (efekt prawidłowo rozwiązanego konfliktu Edypa). A homoseksualizm min. za przejaw narcyzmu....

Chciałamtylko zwrócić uwagę, że stuedentów psychologii nie uczy się wszystkiego; pogłębioną wiedzę o człowieku i jego patologiach zdobywa się dopiero na kolejnych studiach - z psychoterapii.

To taka dygresja, odnośnie poprzedniego Pańskiego wpisu. Nie rozumiem, dlaczego z takim oburzeniem zareagował Pan na wpisy komentatorów (widziałam Pana rekację na facebooku). Odniosłam wrażenie, że z kolei Pan zaczyna przypisywać patologię tym, którzy zajmują odmienne stanowisko:)

Marcin HANKE pisze...

@ Venissa -

Nie każdego misją jest związać się z osobą odmiennej płci, założyć rodzinę.

Dopóki nie zrozumiemy, że nie ma jednej "poprawnej wersji życia", dopóty nie zaakceptujemy homoseksualistów.

Osoby hereoseksualne NIE MAJĄ PRAWA uprzykrzać homoseksualistom życia a czynią to niestety poprzez skutki myślenia, że homoseksualizm to dewiacja a nie OPCJA.

Venissa pisze...

Widzę, że za wszelką cenę chce Pan zwiększyć ruch na swojej stronie i uczynić ją centrum uwagi jak największej liczny czytelników:)

Panie Marcinie, zaburzenia tożsamości płciowej i seksualnej to patologia,to konflikt, natury intrapsychicznej, który prowokuje konflikty interpersonalne. Już sam fakt konfliktu między płcią biologiczną a płcią psychologiczną jest konfliktem, rodzącym kolejne konflikty.

Żaden terapeuta do niczego nie zmusza, jedynie obserwuje korelacje pomiędzy zdrowiem psychicznym a tożsamością płciową.W terapii nie fiksuje się na pracy nad tożsamością, tylko nad rozwiązywaniem pierwotnych konfliktów; reparacja jednak często prowadzi do zmiany tożsamości płciowej.

Niestety,u niektórych homoseksualistów często obserwuje się zjawisko indentyfikacji projekcyjnej i paranoidalne nastawienie do tzw. ludzi zdrowych.

A nawiązując do Pańskiego zdania, które moim zdaniem, wypowiadane jest w tonie autorytarnym: "Nikt Osoby hereoseksualne NIE MAJĄ PRAWA uprzykrzać homoseksualistom życia a czynią to niestety poprzez skutki myślenia, że homoseksualizm to dewiacja a nie OPCJA", żaden homoseksualista i żaden dziennikarz Gazety Wyborczej, który nie jest KLINICYSTĄ, NIE MA PRAWA niemalże psychopatycznie kontrolować świata nauki, poprzez ingerencje w konferencje uczelni!

Uznanie faktu organizacji konferencji nt. "Metod terapii reparatywnych osób z zaburzeniami tożsamości płciowej/seksualnej" za uprzykrzanie życia homoseksualistom, uważam że przejaw PARANOI; a interwencje dziennikarzy GW w pracę placówek naukowych, za przejaw najwyższego poziomu autorytaryzmu.To nic wspólnego z dyskursem i wolnością naukową nie ma!

We wszystkich pracach naukowych jest taki rozdział, jak DYSKUSJA WYNIKÓW, czyli porównywanie wyników własnych badań z wynikami innych badaczy i żaden PRZEMOCOWY dziennikarz z GW nie ma prawa ŁAMANIA i NARUSZANIA granic tej podstawowej zasady nauki.

Celem nauki jest dotarcie do PRAWDY OBIEKTYWNEJ i temu służy zestawianie obok siebie różnych wyników i obserwacji z badań.Natomiast dziennikarze GW oraz niektóre środowiska homoseksualne uruchamiają MASYWNE OBRONY, jednocześnie dokonując PRZEMOCY na urojonych prześladowcach. Bo czym innym jest napiętnowanie i prześladowanie (REALNA przemoc) wobec homoseksualisty, a czym innym jest UROJONE prześladowanie - dyskusja wyników nt. pracy z pacjentami z zaburzeniami tożsamości. W tym drugim przypadku mamy niestety do czynienia z PATOLOGIĄ, ale nie badaczy, tylko gryzipiórków i NIEKTÓRYCH osób homoseksualnych.

Dlaczego w świecie medycznym nie napiętnuje się lekarzy, którzy stawiają odmienną diagnozę w stosunku do diagnozy innych lekarzy? W medycynie zawsze tak było i będzie. Czas pokazuje, że któraś z tych grup dotarła do PRAWDY OBIEKTYWNEJ i znalazła właściwą metodę terapeutyczną.

Mnie nie przeszkadza obecność homoseksualistów, ale przeszkadza,gdy próbują PRZEMOCĄ interweniować w naukę i politykę!

Przeszkadza mi również, gdy projektanci mody - homoseksualiści - narzucają kanony mody i piękna, prowokując nastolatki do anoreksji i bulimii!

Żaden homoseksualista nie ma prawa narzucać kanonów piękna,bo preferencje w zakresie sztuki również wiąże się ze zdrowiem bądź brakiem zdrowia psychicznego.

Może przestaniemy w ogóle leczyć ludzi, bo wielu medyków np. twierdzi, że większość chorób somatycznych ma charakter psychosomatyczny, a jeśli ma źródło w psychice, to także w tożsamości płciowej. A przecież nikt nie ma prawa zmieniać nikomu tożsamości:)

Sorki, ja jestem przede wszystkim zbulwersowana totalitarnymi zapędami Gazety Wyborczej i stosowania PRZEMOCY, a także KONTROLOWANIA przez nią świata nauki!

Marcin HANKE pisze...

@ Venissa -

Czy wiesz o co walczą homoseksualiści ? O prawo do normalnego życia, o nic więcej.

"Dla nas nie istniejecie jako homo, lecz jako chorzy hetero."

- to przesłanie konserwatywnych heteroseksualistów, którzy nie chcąc słyszeć o czymś takim jak odmienna orientacja, duszą walkę homoseksualistów już w zarodku.

Złości Cię, że geje kreują modę ? To nie oni, to popyt. Wyobraź sobie, że tak działa kapitalizm.

Maciej pisze...

Jest całe mnóstwo badań typu "oni, ale nie ja".
Dotyczą postrzegania własnych szans zapadnięcia na choroby, długości życia, przebiegu małżeństwa itd. Skłonność do samooszukiwania wydaje się wrodzona :-)

Prześlij komentarz

Zapraszam do komentowania. Proszę o kulturalne wyrażanie swoich poglądów. Nie akceptuję wulgaryzmów i chamstwa.

Dziękuję i zapraszam ponownie.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...