Czy Ty też lubisz czytać blog PSYCHIKA.net?
Otrzymuj powiadomienia o nowych tekstach na moim blogu - tak jak ponad 5.000 zapisanych już osób. Będziesz na bieżąco z tym, co nowego w psychologii.


Po wpisaniu maila przepisz kod z obrazka a następnie sprawdź skrzynkę i potwierdź Twoje zgłoszenie. Marcin

niedziela, 14 sierpnia 2011

"Co to za FACET - bez pracy !?!"



NOWE badania na temat zatrudnienia i rozwodów sugerują, że normy kulturowe zmieniają się troszeczkę nie fair. Akceptujemy już kobietę robiąca karierę, jednak trudno nam zrozumieć, że facet nie ma pracy i siedzi w domu.


Badania, które zaprojektowała Liana Sayer z Ohio State University i które ukazały się w American Journal od Sociology obrazują w jaki sposób zatrudnienie wpływa na podejmowanie decyzji o rozwodzie u kobiet i mężczyzn.

W badaniu użyto danych pochodzących od 3 600 par.

Jak się okazało, status zatrudnienia kobiet nie miał wpływu na prawdopodobieństwo rozważania przez jej męża rozwodu. Z kolei zatrudnione kobiety były bardziej skłonne do podjęcia procesu rozwodowego, niż kobiety niezatrudnione - jednak tylko wtedy, kiedy były wysoce niezadowolone ze swoich małżeństw.

Dla badaczy zaskakująca okazała się relacja statusu zatrudnienia panów do podejmowania decyzji o rozwodzie.

U mężczyzn, którzy nie byli zatrudnieni, rosło prawdopodobieństwo nie tylko tego, że opuszczą ich żony, ale również tego, że oni sami będą skłonni zainicjować rozwód. Nawet mężczyźni, którzy byli stosunkowo szczęśliwi w małżeństwach, rozważali rozwód, kiedy tracili pracę.

Zastanówmy się o czym to może świadczyć ...



Jeszcze niedawno prawidłowością było, że kobieta zajmowała się domem, a mężczyzna pracował zawodowo. Taki układ był w porządku. Dziś powoli to się zmienia ( m. in. dzięki ruchom feministycznym ), jednak troszeczkę ze szkodą dla mężczyzn. Obecnie dużo łatwiej akceptujemy kobietę wspinającą się po szczeblach kariery, nie potrafiąc zaakceptować faceta bez pracy.

A czy Waszym zdaniem facet siedzący w domu, gotujący i zajmujący się dziećmi jest NIEMĘSKI ?

9 komentarzy:

Haniebna. pisze...

Czyli morał z tego taki, że kobiety inteligentne i wykształcone mają gdzieś facetów ; P. A to czy facet jest męski czy nie gdy nie pracuje... to zależy jeszcze od jego sytuacji i tego dlaczego nie pracuje.

lavinka pisze...

To raczej świadczy o głęboko zakorzenionych stereotypach kulturowych. Kobietom od zarania się "wybacza" brak samodzielności, facet w domu jest traktowany jak niedorajda(co ciekawe, dziewczyna bez pracy bardzo rzadko). Pokolenia miną, zanim to się unormuje, o ile nie wróci do pierwowzoru. Mam wrażenie, że moje pokolenie ma już trochę dość udowadniania swojej niezależności i kreowania się na matki, żony, kochanki, dyrektorki i co tam jeszcze. Zwyczajnie społeczeństwo nie nadąża za przemianami, do których jest zmuszana przez media. Wystarczy popatrzeć na zwykłą randkę. Facet MUSI płacić, bo tak. A że z definicji stawia to kobietę na płaszczyźnie kupowanej zabawki, to jakoś kobiecie umyka. Bo wiele kobiet ma zakodowane w głowie, że mężczyzna ma za nią rozwiązywać kwestie finansowe (i wiele innych rzeczy też). Ta roszczeniowość rozwaliła już niejeden związek... nie ma nic gorszego wymagać od partnera na zasadzie "bo tak". To działa oczywiście w obie strony :)

Anonimowy pisze...

Zatrudniona kobieta bardziej skłonną do rozwodu.
Niezatrudniony mężczyzna bardziej skłonny do rozwodu. To jest dziwne . . .

Pio

Muzykoterapia pisze...

"Jeszcze niedawno prawidłowością było, że kobieta zajmowała się domem, a mężczyzna pracował zawodowo. Taki układ był w porządku. Dziś powoli to się zmienia ( m. in. dzięki ruchom feministycznym ), jednak troszeczkę ze szkodą dla mężczyzn."

Przede wszystkim ze szkodą dla dzieci...Dziwić się, że przyszli mężczyźni identyfikują się później z mamą, która jest głową domu,a nie z "niezaradnym" tatą? No i to ciągłe poszukiwanie w życiu dorosłym "karmiącej" matki może sprzyjać ich biernej i mało kreatywnej postawie w życiu dorosłym...

Anonimowy pisze...

"...roszczeniowość rozwaliła już niejeden związek..." pisze lavinka... ... i ma rację.

Gobe [prostrona.cba.pl] pisze...

Hmm... mężczyzna wychowujący w domu dziecko? Jeżeli tylko kobieta byłaby w stanie utrzymać całą rodzinę to tak:) Myślę, że ojciec równie dobrze wychowa dziecko co matka, a może i lepiej!

Anonimowy pisze...

Mam dwóch kolegów pozostających bez pracy zawodowej. Jednego,płacącego alimenty, utrzymuje konkubina (zawsze chciał być utrzymywany przez starszą kobietę). Drugiemu pomaga matka, chociaż jest dobrze wykształcony(ma doktorat)m.in.udziela korepetycji. Oboje raczej nie są nidorajdami lecz nie lubią się trudzić. Znają języki, podróżują po świecie ale stwierdzili, że za marne pensje nie będą rano wstawać do pracy. Nie boją się braku emerytury w niedalekiej przyszłości... są inne możliwości.
Oczywiście nie oceniam i nie osądzam ich. Każdy jest kowalem własnego losu. Przede wszystkim są fajnymi moimi przyjaciółmi na których można polegać.

Anonimowy pisze...

Swiat sie kreci wokół pieniędza .i bez pieniędzy. Małzenstwo tesz by nie istniało,dążenie za bogatctwem rozwaliło nie jedno małzenstwo
Meszczyzna bez pracy czuje sie zbędny i nie potrzebny.i tak niektore kobiety uważaja.bo kiedys tak bylo ze to mąz pracuje a żona zajmuje się domem
z by nie istniało,dążenie za bogatctwem rozwaliło nie jedno małzenstwo
Meszczyzna bez pracy czuje sie zbędny i nie potrzebny.i tak niektore kobiety uważaja.bo kiedys tak bylo ze to mąz pracuje a żona zajmuje się domem

Piotr Szymański pisze...

Modelowy przykład rozpadu mojego małżeństwa.Ja wniosłem sprawę o rozwód..
Nie nadążałem za wykształconą żoną , choć na starcie mieliśmy ten sam poziom wykształcenia. Ona jak ten bluszcz, przy mnie rozwijała się, kończyła wieczorowo studia, urodziła dwie dorodne córki i ...natychmiast pędziła do pracy po cząstkowym urlopie macierzyńskim , raptem 2 tygodnie...Ja przejąłem wszystkie obowiązki...czujecie to kobitki ? dwie rok po roku dziewczynki i Ja też pracujący ojciec , zawożący i odbierający je najpierw ze żłobka , potem z przedszkola. Która z Was miała taki układ , wie co to znaczy.. w dodatku jej rodzice mieszkali 700 km od nas w Białymstoku / My okolice gór Sowich /nie mogli nic pomóc..a moja matce oczywiście zaraz na starcie pokazała miejsce w szeregu / bo prostaczka/ więc byłem , ojcem,pracownikiem, hydraulikiem, krawcem,elektrykiem ,nianią...tzw.złotą rączką i listonoszem którego pensja szła na jej /!!!/ konto bankowe , gdzie ja co prawda miałem kartę bankomatowa , ale bez prawa korzystania z niego. Priorytetem były dzieci...i były..kosztem bliskości..nie znosiła mojego dotyku, sex był nagrodą uznaniową jak w firmie...gdy zachorowałem na kręgosłup od dźwigania ciężkich roli drutu w pracy , nagle okazało się , że jestem śmieciem /przylepiło się g...o do okrętu i mówi..płyniemy/postawiła na mnie krzyżyk ,nie będę Cie utrzymywała do końca życia , wybij to sobie z głowy..oddalaliśmy się od siebie w miarę dorastania córek , tyrałem, jeździłem na zarobek do Niemiec , dzięki mnie dziewczyny miały własne pokoiki w mieszkaniu spółdzielczym na które to Ja oszczędzałem całą młodość.Byłem nieprzydatny , niepotrzebny do jej wizji roli mężczyzny...równia pochyła z powodu roszczeniowości wykształconej kobiety..
Dziewczyny skończyły dobre kierunki studiów , ona spełniona jako matka ...tylko ,że jest dziś sama w M-4 , zgorzkniała, pomarszczona , rok do emerytury i...płacze... gdy mnie spotka na ulicy...coś przegapiłaś w życiu kobieto wyzwolona i ambitna , nie zauważyłaś , że obok masz wspaniałego męża i ojca...

Prześlij komentarz

Zapraszam do komentowania. Proszę o kulturalne wyrażanie swoich poglądów. Nie akceptuję wulgaryzmów i chamstwa.

Dziękuję i zapraszam ponownie.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...