Czy Ty też lubisz czytać blog PSYCHIKA.net?
Otrzymuj powiadomienia o nowych tekstach na moim blogu - tak jak ponad 5.000 zapisanych już osób. Będziesz na bieżąco z tym, co nowego w psychologii.


Po wpisaniu maila przepisz kod z obrazka a następnie sprawdź skrzynkę i potwierdź Twoje zgłoszenie. Marcin

niedziela, 24 lipca 2011

Wyrrrwać się z biedy i NADCIŚNIENIA



Opisywane w dzisiejszym wpisie badania wykazały, że urodzenie się w biednym, niesprzyjającym środowisku koreluje z podwyższonym ryzykiem nadciśnienia, które to z kolei uprawdopodabnia występowanie chorób serca a nawet zawału.

Co się dzieje jednak, kiedy ubodzy wspinają się po drabinie społecznej ?


W badaniu, które opublikowało czasopismo online Journal of Epidemiology and Community Heath, użyto rejestru 12 000 bliźniąt tej samej płci ze Szwecji. Osoby te wypełniły ankiety dotyczące stylu życia a także ogólnego stanu zdrowia. Uwzględniono także dane dotyczące profesji rodziców.

Co się okazało ?

Odsetek "nadciśnieniowców" był większy zarówno wśród dorosłych znajdujących się w niskiej klasie społecznej, jak również wśród tych, których rodzice znajdowali się w grupie najuboższych. Niski status socjoekonomiczny korelował z 42 % - towym podwyższeniem ryzyka nadciśnienia, przy czym dotykało to w największym stopniu kobiety.

Badacze odnotowali również, że ci, którzy wspinali się po drabinie społecznej ryzykowali o 20 % mniej, że zachorują na nadciśnienie, w porównaniu z tymi, którzy przez kolejne już pokolenie stali w miejscu.

Poza tym ludzie, którzy spadli na niższy szczebel drabiny społecznej ryzykowali nadciśnieniem bardziej, niż ci, którzy pozostawali cały czas na tym poziomie.

Wnioski nasuwają się same.

Choć na nasz stan zdrowia wpływa to, co "otrzymaliśmy" od rodziców, zarówno w sensie genetycznym, jak i społecznym, nie jesteśmy bez prawa głosu.


Poprzez zmianę stylu życia ( więcej sportu, rzucenie palenia, zmniejszenie ilości wypijanego alkoholu, zdrowe odżywianie się, optymistyczne podejście do życia ), poprawę warunków bytowych, edukację, rozwój osobisty, możemy działać profilaktycznie wobec ryzyka ciężkich chorób, umacniając dobry stan zdrowia.

Po lekturze tej notki, warto przypomnieć sobie też ten wpis ( "Nie jesteśmy skazani na geny" ).

3 komentarze:

Internetowy włóczęga pisze...

Myślę, że przede wszystkim to rozbudzone a niezaspokojone potrzeby są przyczyną szeroko rozumianych społecznych i psychofizycznych, w tym owych ciśnieniowych szczególnych dysfunkcji , bo przecież u izolowanych pierwotnych, czy niemal ludów, takie zjawisko przecież nie występuje, a pojawia się w naszym "cywilizowanym" świecie, także niestety również u nas szczególnie w ostatnich latach od przełomu XX/XXI wieku.

Anonimowy pisze...

Czasem wystarczy wyprowadzić się z domu... i rozpocząć samodzielne życie... Przykre to, ale niestety prawdziwe. Wtedy nawet lekarz, który 'wypisywał recepty' przez ostatnie 10lat, bez zajrzenia w historię choroby i hospitalizacji nie jest w stanie uwierzyć w 'przewlekłość bez rokowań'... Status materialny mniej więcej ten sam. Komfort psychiczny w rodzinie zupełnie inny. Pozdrawiam : ))

Anonimowy pisze...

do INTERNETOWY WŁÓCZĘGA:
rozbawiła mnie Twoje spostrzeżenie , że jest to choroba wyłącznie naszych czasów, niestety nie ejsteśmy w stanie stwierdzić , czy u ludów pierwotnych występowało np. nadciśnienie,czy jakakolwiek skłonność do jak to powiedziałeś zaburzeń psychofizycznych:)możemy snuć hipotezy, nawet nie teorie . jednak zgadzam się, że jesteśmy narażeni na bardzo wiele bodzców , sztucznych potrzeb i ambicji, ktore niekorzystnie wpływaja na nasze samopoczucie psychiczne i fizyczne :)Pozdrawiam.

Prześlij komentarz

Zapraszam do komentowania. Proszę o kulturalne wyrażanie swoich poglądów. Nie akceptuję wulgaryzmów i chamstwa.

Dziękuję i zapraszam ponownie.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...