sobota, 2 lipca 2011

Uczucia bywają ZARAŹLIWE!!!

Zapraszam Was wszystkich do lektury pasjonującego tekstu autorstwa psycholożki Marty Marczykowskiej, napisanego specjalnie dla Czytelników PSYCHIKA.net. To debiutancki tekst autorki na blogu. Mam nadzieję, że bardzo Wam się spodoba :) Marcin.

30 października 1938 roku, Halloween. W Stanach Zjednoczonych powoli dojrzewa atmosfera przedwojennego niepokoju. W radioodbiornikach Amerykanów rozbrzmiewa szokująca wiadomość, iż Ziemia została zaatakowana przez najeźdźców z kosmosu. Jak wynika z transmisji na żywo, przybysze z innej planety atakują ludzi i niszczą całe gospodarstwa. Tysiące mieszkańców w panice natychmiast porzuca swoje domy, wielu z nich trafia do szpitala ...


Tak naprawdę Amerykanie wysłuchali specjalnego słuchowiska przygotowanego przez Orsona Wellesa, który zaadaptował powieść „Wojna światów” H.G. Wellsa na potrzeby radia CBS. Przedstawione wydarzenie uważane jest za jedno z najgłośniejszych w historii przykładów zarażenia się histerią.

Czym można wytłumaczyć ów fenomen?
Czy to jedynie za sprawą świetnej adaptacji i gry aktorskiej Orsona Wellesa tysiące ludzi wpadło w zbiorową panikę, choć nikt z nich nie ujrzał na własne oczy przybyszów atakujących ich ukochaną Ziemię?


Darwin pod koniec XIX wieku wspomniał o możliwości transferu uczuć między ludźmi. Współcześni badacze owe zjawisko określają mianem zarażenia afektywnego, które jest jednym z trzech typów zarażenia społecznego.

Zarażenie afektywne, czyli zarażenie emocjami, nastrojem to nic innego jak przenoszenie uczuć z jednej osoby na drugą. Uważa się, iż jest to proces automatyczny, którego nie jesteśmy do końca świadomi, dokonujący się w bardzo krótkim czasie. Niektórzy badacze twierdzą jednak, że transfer uczuć opiera się na mechanizmie społecznych porównań i może być przez nas kontrolowany. W tym sporze zdaje się mieć racje ta grupa naukowców która łączy pozornie sprzeczne stanowiska, uważając iż zarażenie afektywne nosi znamiona procesu automatycznego jak i przez nas kontrolowanego.

Zarażenie afektywne zawierające elementy procesu automatycznego składa się z dwóch etapów. Na początku nasza nieświadoma obserwacja wyrazu twarzy drugiej osoby powoduje skopiowane przez nas tejże miny. Otóż ta umiejętność jest wrodzona, wiele badań wykazuje iż obserwujemy naszych rozmówców odbierając wszelkie komunikaty pozawerbalne. W jednym z eksperymentów, ochotników podzielono na grupy a w każdej z nich znajdował się pomocnik badacza, który miał zawsze jako pierwszy zabierać głos i przybierać umówioną wcześniej z naukowcami minę, ton głosu oraz postawę. Okazało się, że pozostali członkowie grup, natychmiast imitowali ekspresję tegoż lidera.

Drugi etap zarażenia afektywnego połączony jest ze sprzężeniem zwrotnym, które wiąże się z wysnutą przez naukowców hipotezą, iż nasza własna ekspresja emocji może wzbudzać w nas dane uczucia. Ochotnicy jednego z badań byli proszeni o przybranie określonego wyrazu twarzy a następnie oglądanie zdjęć wywołujących konkretne emocje. Okazało się, że osoby które marszczyły brwi oceniały zdjęcia na bardziej agresywne niż pozostali, zaś uśmiechanie się skutkowało określaniem fotografii jako weselsze.

Zarażenie afektem może również spełniać cechy procesu kontrolowanego, opartego na społecznych porównaniach. Bardzo często w niepewnych sytuacjach, potrzebujemy potwierdzenia słuszności naszych decyzji i wtedy jesteśmy skłonni przyjąć postawę jaką reprezentuje grupa w której się znajdujemy. Uruchamiany jest proces refleksji związany z autopercepcją naszych doznań i zastanawianiem się nad stanami emocjonalnymi innych osób.

Zwłaszcza w chwilach zagrożenia zwiększa się nasza potrzeba afiliacji, a obserwacja ekspresji emocji naszych współtowarzyszy pomaga nam w zrozumieniu doświadczanych przez nas uczuć. W jednym z eksperymentów ochotnicy zgodnie z instrukcją, oczekiwali bolesnego ucisku ręki. Okazało się, że uczestnicy byli bardziej skłonni przejmować negatywny afekt od swoich sąsiadów. Obserwacje sędziów kompetentnych dowiodły, iż osoby badane poświęcały tyle samo czasu na marszczenie brwi bądź uśmiechanie się co ich współtowarzysze.

Transfer emocji może być automatyczny bądź wiązać się z naszą świadomą refleksją i porównaniami z innymi, zwłaszcza w stresujących sytuacjach tak jak to miało miejsce w Stanach Zjednoczonych w 1938 roku.


Zatem możemy odbierać emocje innych np. rozmawiając z kimś przygnębionym po kilku minutach spotkania zazwyczaj zaczynamy odczuwać smutek, jak i sami możemy być nadawcami różnych uczuć wpływając pozytywnie bądź negatywnie na odczucia naszych bliskich.

Marta Marczykowska

5 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Witam mam znajomego który bardzo często ma przygnębiona minę zauważyłem że po chwili ja dopasowywuje się do niego. Jak uniknąć tego i jak zarazić taka osobę pozytywnym nastawieniem ?

Anonimowy pisze...

nawet ciekawe ale mało twórcze, spodziewałem się bardziej osobistych refleksji ... liczę iż przy następnych publikacjach wykażesz się bardziej swoją inwencją
powodzenia

"pogromca stygmatów"

Anonimowy pisze...

ŚWIETNY TEMAT, CZEKAM NA WIĘCEJ

Anonimowy pisze...

Bardzo interesujący temat. Czekam na więcej

Anonimowy pisze...

Przepraszam,że tak długo nie odpisywałam.
Bardzo ważne że masz świadmość, że taki proces zarażania sie nastrojem od znajomego ma miejsce, dzięki temu możesz to kontrolować. Mechanizm jest na pierwszy rzut oka bardzo prosty. Skoro od niego przejmujesz negatywne emocje, tak samo Ty możesz na niego wpływać swoim pozytywnym nastawieniem gdy się spotykacie. Rzeczywiście, trudniej jest zarazić się pozytywnym afektem niż negatywnym, warto jednak próbować. Byc może znajomy ma wiele zmartwień którymi się nie dzieli, jednakże potrzebuje wsparcia, a mozę nawet doraźnej pomocy specjalisty.

Pozdrawiam serdecznie,
Marta Marczykowska

Prześlij komentarz

Zapraszam do komentowania. Proszę o kulturalne wyrażanie swoich poglądów. Nie akceptuję wulgaryzmów i chamstwa.

Dziękuję i zapraszam ponownie.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...