Czy Ty też lubisz czytać blog PSYCHIKA.net?
Otrzymuj powiadomienia o nowych tekstach na moim blogu - tak jak ponad 5.000 zapisanych już osób. Będziesz na bieżąco z tym, co nowego w psychologii.


Po wpisaniu maila przepisz kod z obrazka a następnie sprawdź skrzynkę i potwierdź Twoje zgłoszenie. Marcin

poniedziałek, 30 maja 2011

Skazani na indywidualizm - czyli (po)nowoczesna tożsamość

Autorką tekstu jest Justyna "Justynides" Sekuła.

Rozwinięcie się nowoczesnej cywilizacji sprawiło, że w centrum zainteresowania znalazł się człowiek jako jednostka – ze wszystkimi swoimi potrzebami, dążeniami i podejmowanymi decyzjami, za które bierze pełną odpowiedzialność. Nowoczesność raz na zawsze przekreśliła dotychczasowy porządek rzeczywistości, wraz z jej tradycjonalizmem, zastaniem i monotonią, wyznaczając kierunek, którym chcąc-nie chcąc przyszło nam zmierzać.

Jak to jest? Czy wielość stylów życia, światopoglądów, wartości i opinii jest szansą na podążanie przez życie własną ścieżką, czy może powoduje, że w gąszczu wyborów, przed którymi stoimy zaczynamy się zgubić?


Społeczeństwo tradycyjne było społeczeństwem zamkniętym. Człowiek przychodząc na świat w określonym czasie i miejscu, w konkretnej rodzinie, niemal z góry otrzymywał również plan na życie oraz system norm i wartości, z których rezygnacja była wręcz niemożliwa lub skutkowała społecznym ostracyzmem. Nowoczesność przyniosła przełamanie tej tendencji. Oto na horyzoncie pojawiła się nieznana dotąd możliwość samorealizacji i wolność stanowienia o własnym życiu, która przejawiała się nie tylko w możliwości wyboru ścieżki kariery, nie tylko w niczym nieskrępowanym wyborze partnera, na całe życie, bądź na jedną noc, ale także w możliwości budowania ciągle na nowo swojej własnej tożsamości i dostosowywaniu jej do zastanych warunków. Nowoczesna tożsamość jest tożsamością płynną, zmienną, do której współczesny człowiek nie jest przywiązany, bo ma świadomość, że w każdym momencie może, lub będzie musiał, stać się kimś innym. Z szerokiego wachlarza możliwości, na zasadach kalkulacji zysków i strat, próbuje zawsze wybrać najkorzystniejszą dla niego opcję. Praktycznie nieograniczona wolność wyboru podszyta jednak często jest bolesnymi i nieprzewidzianymi problemami, ponieważ wszyscy inni działają dokładnie tak samo. W konsekwencji tego żaden wybór nie przynosi całkowitej satysfakcji: każdy czegoś dostarcza, ale i czegoś innego pozbawia. Człowiek nowoczesny skazany jest więc na niepewność, dominujące poczucie zagubienia i niezadowolenie z siebie (a przynajmniej zastanawianie się, czy może dokonanie innego wyboru nie byłoby dla niego lepsze).

Współczesny świat jest swego rodzaju wielkim supermarketem, na półkach którego znajduje się wiele pomysłów na to, jak „żyć własnym życiem”, i spośród których musimy wybrać pomysł na siebie, aby we współczesnym świecie „być”. Ta wielość różnorodnych ofert odczuwana często jako wyzwolenie i ubogacenie, stać może się jednak obciążeniem, które jest niemal nie do zniesienia – wśród sklepowych półek łatwo można się zgubić, a to, co ma ładne opakowanie nie zawsze jest warte swojej ceny. Postmodernistyczny pluralizm nie posiada jednej obiektywnej życiowej prawdy, każde pytanie to co najmniej kilka możliwych odpowiedzi, brak jednak wiarygodnych pomocy i wskazówek orientacyjnych, które mogłyby pomóc w wyborze „tej właściwej”, najlepszej. Powoduje to, że jednostka często nie wie, co powinna myśleć, jak działać, w końcu – kim właściwie jest. Nowoczesny człowiek, w porównaniu z człowiekiem tradycyjnym, jest bardziej wolny, ale zarazem bardziej wyalienowany. Decyzje podejmuje sam, sam również ponosi ich konsekwencje.

Czy nowoczesny człowiek to człowiek szczęśliwy?

Kochani!
Dziękuję wszystkim za wypełnienie ankiety (o której była mowa w ostatniej mojej notce). Ankieta jest nadal otwarta, więc jeżeli ktoś chciałby jeszcze wziąć w niej udział to serdecznie zapraszam: http://moje-ankiety.pl/respond-6638.html
Następny artykuł z tej serii będzie związany ze współczesną religijnością w kontekście indywidualizmu.

Pozdrawiam,
Justynides

9 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Nie całkiem zgadzam się z autorką. Indywidualizm to nie towar na półce, to nie kolejne dobro, którego zdobycie ma nam dać szczęście - to wpisane w nasz "genotyp" prawo do uznania własnej odrębności, a co się z tym wiąże prawo do własnych wyborów, własnych pomyłek i osiągnięć. Które przecież zawsze wplecione są w rzeczywistość w jakiej żyjemy. I nieprawdą jest też, że nie ma "wiarygodnych pomocy i wskazówek orientacyjnych". Jest ich bardzo dużo i każdy na jakieś trafi. Problem jak zwykle - mieć świadomość tego i chcieć. Z jednym się zgadzam ( po części )z autorką - tradycja zniewala i to możemy widzieć w dalszym ciągu w tradycyjnym spojrzeniu na społeczeństwo i głównie "tradycyjnym" szkolnictwie, nie wspominając o innych instytucjach zawiadujących naszym życiem duchowym. :)
Pozdrawiam słonecznie.
BP.

Masive pisze...

Gdy czytałem ten artykuł od razu przypomniał mi się "Samotny tłum" D. Riesmana. Również na początku była kultura tradycyjna a potem indywidualistyczna(wewnątrz sterowną), tyle że przewidywał kolejną zmianę, to jest kulturę zewnątrz sterowną, w której ludzie muszą ze sobą współpracować i współzawodniczyć by nadążać za innymi, co wcześniej nie było brane po uwagę. Mimo że książka ma swoje lata mam wrażenie że nie straciła na aktualności więc polecam gorąco.

justynides pisze...

@BP
Właściwie nie indywidualizm jest towarem na półce, a wielość elementów, z których swój indywidualizm możemy stworzyć.

Po prostu - dzisiejszy świat stwarza nam o wiele więcej możliwości. O ile w społeczeństwie tradycyjnym np. kobieta była przede wszystkim żoną i matką, o tyle dzisiaj może nią nie być w ogóle, a w zamian robić karierę, podróżować po świecie, udzielać się w polityce, sporcie, mediach, żyć jako singielka lub w nieformalnym związku i nikogo już to nie będzie dziwiło.

"Brak wiarygodnych pomocy i wskazówek orientacyjnych" wynika właśnie z tego, że jest ich multum i każda z nich może być równie dobra. Wraz z tym parciem na indywidualizm powstało więc wiele instytucji zajmującej się wszelakiego rodzaju doradztwem - jak chociażby doradztwa pracy, psychologowie, dietetycy, biura matrymonialne, zakupy z doradcą, śluby z doradcą... można by długo wymieniać :). Często nie wiedząc co wybrać, ponieważ mamy wiele opcji wyboru, oddajemy się w ręce tzw. ekspertów, którym zwykle przychodzi nam zaufać w ciemno.

Dawniej bita przez męża kobieta szła się pożalić do księdza, a ten odsyłał ją do domu, żeby "niosła swój krzyż", bo przecież ślubowała, że na zawsze i do końca życia, a ona potulnie wracała. Dzisiaj kobiety są niezależne na tyle, że potrafią odejść, kiedy jest im źle - biorą rozwodu lub po prostu w ogóle nie biorą ślubów, żeby nic ich nie ograniczało.

Zgadzam się natomiast z tym, że w wielości tego wszystkiego każdy może znaleźć coś dla siebie i że trzeba chcieć.

Ale ja np. często nie wiem, czego chcę. Idę do sklepu, widzę na półce setki rodzajów czekolad (o, albo herbat) i nie wiem, którą wybrać ;). Gdyby była jedna, wzięłabym tą, co jest, a tak muszę się zastanawiać na co tak naprawdę mam ochotę. Ot, banalny przykład z dnia codziennego, ale jednak trochę obrazuje cały mechanizm.

Pozdrawiam serdecznie i zapraszam innych do dyskusji :).

justynides pisze...

Jeszcze jedna refleksja w temacie, a zarazem odpowiedź na końcowe pytanie.
Tak sobie myślę, że "człowiek tradycyjny" był chyba szczęśliwszy, bo nie mając wiele możliwości wyboru cieszył się tym, co miał. Człowiek współczesny natomiast ma świadomość tego, co traci wybierając to, a nie coś innego (bo często pewnych kwestii po prostu nie da się pogodzić). A że mamy dosyć zachłanną naturę...

Anonimowy pisze...

To nowy ostatnio psychologiczny problem - nadmiar wszystkiego i problem co wybrać. I tak naraz wszystkiego mieć nie sposób. Więc chyba pozostaje wybrać to co potrzebne w oparciu o jakiś opis. Ale właśnie. Zachłanność. Gromadzenie. Wzorzec oparty na porównywanie kto ma więcej lepszych rzeczy. I dylemat - co akurat będzie lepsze. Pozostaję tylko w przekonaniu że i ten model minie. Osobiście - nie mam takich problemów. Herbatę kupuje taką jaką lubię. Jeśli mam ochotę spróbować nowości - to próbuję. Jeśli nie będzie smakowała więcej nie kupię.
Pozdrawiam bezchmurkowo
BP.

Anonimowy pisze...

PS. Oczywiście - chciałam napisać "modny" nie "nowy" problem.
BP.

justynides pisze...

Pewnie minie, przekształci się w coś innego. Pytanie: w co?

Anonimowy pisze...

Łona - hipermarket

justynides pisze...

Wykonanie nie w moich klimatach, ale tekst świetny.

Prześlij komentarz

Zapraszam do komentowania. Proszę o kulturalne wyrażanie swoich poglądów. Nie akceptuję wulgaryzmów i chamstwa.

Dziękuję i zapraszam ponownie.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...