czwartek, 14 kwietnia 2011

Co z tego masz?



Wbrew pozorom czasami nasze problemy mogą być nam bardzo na rękę.


Przychodząc na terapię, klient może spodziewać się, ze psychoterapeuta będzie próbował ustalić z nim kontrakt, swego rodzaju umowę, w formie pisemnej lub ustnej, zawierającej cel psychoterapii oraz metody pracy z uwzględnieniem przykładów.

Zanim będzie można zacząć działania psychoterapeutyczne, klient musi szczerze zastanowić się, czy jest gotowy na przyjęcie pomocy w postaci psychoterapii, co jest jego rzeczywistym problemem, czy wierzy, że problem można pozytywnie rozwiązać i pomoże mu w tym psychoterapia u tego konkretnego terapeuty – oraz, na co chciałbym w tym tekście zwrócić uwagę a co może wydawać się paradoksalne, jakie korzyści psychologiczne płyną dla niego wprost z ... problemu.

Niewiarygodne? A jednak.

Sytuacje problemowe często są dla nas bardzo wygodne. Skutkuje to silnym przywiązaniem do symptomów problemu a to uniemożliwia pozytywne zawarcie kontraktu – czyli odnalezienie gruntu do realizowania skutecznych działań psychoterapeutycznych. Bo skoro coś przynosi korzyści, to podświadomie, możemy wcale nie chcieć powiedzieć problemowi: sajonara!

Ból, który niesie myśl o rozstaniu z problemem i całym jego spektrum szkód i korzyści powinien zostać przepracowany już na etapie ustalaniu kontraktu, aby nie zakłócał skuteczności dalszych działań psychoterapeutycznych.

Nie zawsze idzie jednak jak po maśle.

Nagle bowiem okazuje się, że zła komunikacja z partnerem, codzienne kłótnie tak naprawdę są nam na rękę, bo dzięki temu możemy z czystym sumieniem zamykać się w pokoju i oddawać grze w ulubioną grę na komputerze albo trzaskać drzwiami i wychodzić na nierzadko ostro zakrapiane spotkania towarzyskie. "Toksycznego" partnera można też spokojnie wykorzystywać do tego, aby to jego obarczać za całe zło, jakie dzieje się w związku, bez potrzeby refleksji nad własnymi błędami.

Problemy często są nam bardzo pomocne, wygodne i ładnie się prezentują.

Niekiedy też bywa tak, że największym problemem rodziny, która przychodzi na terapię, jest złe zachowanie dziecka. Dorastający syn lub córka ma już na koncie ucieczkę z domu i ćpanie, nie mówiąc już o katastrofalnych wynikach w szkole. Paradoksalnie dziecko nie niszczy jednak rodziny, lecz scala, skupiając ją wokół samego siebie – a konkretniej wokół "problemu niegrzecznego dziecka". Matka i ojciec łatwo przyjmują do wiadomości, że zachowanie syna lub córki jest źródłem wielu napięć w rodzinie, trudniej jest im jednak przyznać się do tego, że dzięki temu nie muszą pracować nad poprawą wzajemnych relacji, aby być razem.

Czasami rozwiązanie jednego problemu może odsłaniać szereg innych, dotychczas głęboko ukrytych.

 
Uświadom sobie, co z tego masz, że masz problem.
Zastanów się, co stracisz, rozwiązując go.
Pomyśl, jak będziesz zachowywał się, kiedy on zniknie.

Pamiętaj, że tylko wtedy, kiedy naprawdę jesteś gotów na NOWE, psychoterapia może odnieść pozytywny skutek :)

6 komentarzy:

Anonimowy pisze...

hehe a to dobre, mnie mój problem zmotywował do szukania rozwiązania i uważam, że osiągnąłem ten punkt, w którym rozstałem się z moim problemem, osiągnąłem to co chciałem. Teraz stoi przede mną WYZWANIE które jako samo w sobie różni się od problemu. To jest to co mnie nakręca, mój osobisty sukces i chęć dalszego rozwoju.

Anonimowy pisze...

Troché sie zgadzam co do tego, ze ludzie sá wygodni, bojá sie zmian, wyzwa, etc. ale z tym, ze cpanie dziecka cementuje rodzine bo majá czas na wspolne kolacje z cpajácym mlodzience, w to nie uwierze. najczesciej jeszcze bardziej olewajá i uciekajá od klopotow.

Aurora pisze...

Wow! Kurczę, zaraz siadam nad kartką papieru i powypisuje moje problemy. I zastanowię się głęboko, do czego one mi służą... Dzięki za świetny tekst!

Antares pisze...

Problemy są idealną wymówką, usprawiedliwiającą wszystko. Uciekanie w choroby to też "niezła" metoda. Dużo ludzi tak ma. A jak nie daj buk problem się rozwiąże, to zawsze można sobie stworzyć nowy ;). To działa na otoczenie, ale do czasu gdy otoczenie się zorientuje, że ma do czynienia z kimś kto z lubością te swoje wymówki pielęgnuje. Choć nie powiem, niełatwo odróżnić kiedy ktoś naprawdę ma problem, a kiedy tylko szuka wymówek.

Anonimowy pisze...

Kiedy człowiek jest już gotowy na NOWE, wtedy już chyba właśnie nie potrzebuje psychoterapeuty,wtedy zmiany dzieją się już samoistnie;)

Agata pisze...

No, to ciekawe... a czy to oznacza, że im więcej mam problemów tym więcej też korzyści? :)
Zauważyłam na pewno, że im więcej problemów tym bardziej błahe wydają się te najmniejsze, i tym więcej słucham muzyki :)

Prześlij komentarz

Zapraszam do komentowania. Proszę o kulturalne wyrażanie swoich poglądów. Nie akceptuję wulgaryzmów i chamstwa.

Dziękuję i zapraszam ponownie.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...