niedziela, 13 lutego 2011

Na fenyloetyloaminowym rauszu - czyli słów parę o chemii miłości



Autorką niniejszego artykułu jest psycholożka Katarzyna Grześczyk.

"Z mózgu bowiem, i z mózgu jedynie, początek swój biorą wszystkie rozkosze nasze i radości, śmiech oraz żarty, a takoż smutki nasze i bóle, żale i łzy." (Hipokrates)


Już Hipokrates zauważył, jak wielką rolę w powstawaniu emocji spełnia mózg. Jednak to nie on, a Candace Pert jest osobą, która dała początek historii molekuł emocji i tzw. chemii miłości. Pert odkryła receptory opiatowe i istnienie substancji, podobnej w działaniu do morfiny, wywołującej uczucie przyjemności, łagodzącej ból, jednakże wytwarzanej wewnątrz organizmu człowieka. Jej badania zainspirowały innych naukowców. Prof. Michel Liebowitz skupił się zaś na osobach nieszczęśliwie zakochanych. Badał również mózgi osób, które z miłości popełniły samobójstwo. Wszyscy z nich mieli obiżony poziom pewnej substancji, mianowicie fenyloetyloaminy (PEA). Inne badania dowiodły, że w moczu osób będących w szczęśliwych związkach znajduje się podwyższona ilość produktów rozpadu PEA, a w moczu osób będących tuż przed rozstaniem, zaniżona jej ilość.

Fenyloetyloamina jest neuroprzekaźnikiem, należącym do grupy amfetamin i to ona jest powszechnie uważana za substancje związaną ze stanem miłości i zakochania. PEA znajduje się między innymi także w czekoladzie albo w kakao, a jej wysokie stężenie w mózgu przyprawia nas o stany będące typowymi dla tych, które odczuwają narkomani. Jej psychoaktywne działanie powoduje, że pod wpływem spotkań z osobą, do której żywimy silne uczucia, a nawet pod wpływem wspomnień o tej osobie jesteśmy w stanie euforii, cierpmy na bezsenność, zaburzenia łaknienia i koncentracji, szybciej oddychamy. Gdybyśmy bez przerwy byli na takim fenyloetyloaminowym haju, umarlibyśmy bez wątpienia szybko, a powiedzenie miłość zabija nabrałoby wtedy dosłownego sensu.

Z wysokim poziomem PEA w mózgu łączy się wydzielanie noradrenaliny (która sprawia, że nasze serce zaczyna bić szybciej, a na twarzy pojawia się wstydliwy rumieniec), a ta z kolei ma wpływ na wydzielanie się dopaminy- tzw. hormonu szczęścia i uaktywnienie układu nagrody. Do głosu dochodzą też hormony płciowe, hormon odprężający LHRH, oksytocyna.

A jak to jest z końcem miłości, rozpadami związków? Czy to też jest powiązane z substancjami chemicznymi? Otóż tak. Organizm i nasz wrażliwy mózg przyzwyczajają się (tak jak w przypadku działania narkotyków) do produkowanej przez siebie wysokiej dawki PEA. Pojawia się efekt tolerancji i gwałtowne stany, które odczuwaliśmy na początku zanikają. Zamiast tego pojawia się co innego- przywiązanie, przyjemność, spokój, harmonia oraz … nuda- stany, za które odpowiada endorfina (wewnętrzne morfina) i która do tej pory była tłumiona przez PEA. Dzieje się to między 18 miesiącem a 4 rokiem trwania związku- wtedy też przeważnie pary przechodzą największe kryzysy. Gdy zegary biologiczne partnerów są nastawione podobnie to zauroczenie i zakochanie przekształcą się w dojrzałą miłość, a jeśli zaś u partnerów procesy związane z PEA i endorfinami przebiegają różnie to najprawdopodobniej rozstaną się oni. Taka właśnie moi drodzy jest miłość w języku naukowym.

A Wy jak myślicie? Czy wszystko da się wytłumaczyć biochemią? O co tak naprawdę chodzi w tej miłości - czy zakochanie to faktycznie jedynie stan fizjologicznej psychozy, a "orgazm to nic innego jak zatapianie mózgu endorfinami"?

Zastanawia mnie, jakie odczucia, przemyślenia towarzyszyły niepoprawnym romantykom podczas czytania tego tekstu, który sprowadził miłość do ciągu reakcji fizjologicznych organizmu? A ja cóż... w międzyczasie pójdę po czekoladę, przy okazji życząc wszystkim udanych Walentynek!!!

Zainteresowanym polecam eksplorację dokonań i życiorysu Candace Pert.

Katarzyna Grześczyk

12 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Odczucia, wiążą się z chemią mózgu, normalna to rzecz. Zawsze pozostają jednak procesy poznawcze i w nich dopatrywał bym się romantyzmu ;)

Pio

justynides pisze...

Ciąg reakcji fizjologicznych organizmu - ale jakże fascynujący! :)

Adrian pisze...

To byłoby smutne jakby to wszystko była tylko chemia. Kwestią czasu byłyby pigułki miłości.

Anonimowy pisze...

jak to mówią co wewnątrz to i na zewnątrz :) abyśmy mogli się rumieni na widok ukochanej osoby nasz mózg stymuluje produkcję różnych chormonów no i wewnątz nas dochodzi do swoistej reakcji chemicznej, a na zewnątrz to już wie każdy kto był zakochany hehheee

justynides pisze...

Adrian,
dlaczego smutne?

Adrian pisze...

Choćby dlatego, że jako "Człowiek" przez duże C nie dopuszczam myśli, że mogę działać jak maszyna akcja-reakcja, albo li tylko instynktownie jak zwierzę. Zresztą od zakochania, choćby był to tylko fenyloetyloaminowo-endorfinowy rausz, do miłości jeszcze trochę brakuje i może właśnie to "trochę" , to definicja człowieczeństwa.

Anonimowy pisze...

Chemia w mózgu nie jest przyczyną ale odpowiedzią. Człowiek inaczej "czuje się" kiedy sztucznie zacznie stymulować pewne procesy biochemiczne i inaczej kiedy zna przyczynę swojego pozytywnego stanu. Fenyloetyloamina to nie jedyny neurotransmiter, którego obecność może wywoływać wyżej wymieniane wrażenie.

anonimus

Anonimowy pisze...

@Adrian

Sa pigulki milosci, warto sprobowac zeby poczuc sie jak glupek i uswiadomic sobie ze milosc to jednak nie chemia :)

anonimus

Anonimowy pisze...

Czekam na nowy wpis panie Integralny.

Anonimowy pisze...

Witam
To, co nas odróżnia od zwierząt to to, że pomiędzy akcją, a reakcją mamy coś takiego jak sumienie, wolną wolę, wyobraźnię, czy samoświadomość. Jesteśmy w stanie wybrać reakcję na zjawiska, tj. chemia pomiędzy ludźmi. Gdy wspomniany środek (PEA) przestaje działać, jesteśmy w stanie przywracać uczucia, które nam przy tym towarzyszyły. Emocje zanikają u osób, które myślą płytko, i zdawały się tylko iść "za reakcją" - za chemią. Jeśli jednak wkładamy cząstkę siebie, staramy się pielęgnować nasze emocje, to mimo braku chemii, będziemy doświadczali wciąż tego samego stanu :)
Pozdrawiam

Natasza pisze...

Fascynujące.
Całe nasze odczucia i wnioski powstają w naszych mózgach.
Zastanawiam się jak można poprawić pracę mózgu żeby mieć jeszcze więcej odczuć?

Anonimowy pisze...

Niesamowity artykuł. Swoją drogą, bardzo to wszystko jest ciekawe, że to wszystko powstaje w mózgu. Wszystkie uczucia, emocje, stany...

Prześlij komentarz

Zapraszam do komentowania. Proszę o kulturalne wyrażanie swoich poglądów. Nie akceptuję wulgaryzmów i chamstwa.

Dziękuję i zapraszam ponownie.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...