Czy Ty też lubisz czytać blog PSYCHIKA.net?
Otrzymuj powiadomienia o nowych tekstach na moim blogu - tak jak ponad 5.000 zapisanych już osób. Będziesz na bieżąco z tym, co nowego w psychologii.


Po wpisaniu maila przepisz kod z obrazka a następnie sprawdź skrzynkę i potwierdź Twoje zgłoszenie. Marcin

środa, 12 stycznia 2011

Memento mori - o procesie żałoby

Autorką niniejszego artykułu napisanego specjalnie dla PSYCHIKA.net jest psycholożka Katarzyna Grześczyk. Autorka prowadzi grupę wsparcia dla osób w żałobie w Akademii Walki z Rakiem w Poznaniu.


Śmierć, umieranie, żałoba. Dla wielu z nas są to tematy tabu, tematy zagrażające, wywołujące niepokój i lęk. Ze śmiercią jednak prędzej czy później każdemu z nas przyjdzie się zmierzyć. Paradoksalnie dla mnie pisanie i mówienie o tym jest jakby celebracją życia. Zwiększa się moja chęć do życia pełną piersią "tu i teraz", do doceniania tych nawet najmniejszych, ale pięknych szczegółów. To taki mały trening wdzięczności.


Gdy umiera bliska nam osoba nasz świąt wewnętrzny rozpada się na miliony drobnych kawałeczków, które niczym puzzle musimy na nowo poskładać. W naszej kulturze jest przyjęte, że proces żałoby trwa około roku. Tak naprawdę jednak jego długość zależy od wielu czynników, takich jak: nasze mechanizmy obronne, sposoby radzenia sobie ze stresem, siła więzi z osobą zmarłą, sposób w jaki ta osoba zmarła, kim dla nas była. Żałoba ma swoje konkretne fazy. Pierwszą z nich jest faza szoku, otępienia i zaprzeczenia, którą zwykle kończy ceremonia pogrzebu. Później przychodzi tęsknota i żal. W kolejnej fazie - rozpaczy i dezorganizacji targają nami silne, często też nieakceptowane uczucia: smutek, poczucie winy, gniew i złość na siebie i osobę zmarłą. Maleje poczucie bezpieczeństwa, a powrót do normalnego życia staje się czymś ponad nasze siły. Na szczęście po pewnym czasie poczucie straty staje się możliwe do zniesienia - następuje faza akceptacji i reorganizacji. Oczywiście fazy te mogą się przeplatać ze sobą i mięć różną długość. Ważne, o ile nie najważniejsze jest jednak to, żeby nie tłumić emocji, dać dojść do głosu rozpaczy, zrezygnować z tego jak się powinno zachowywać. Nie trzeba być przecież w takiej sytuacji silnym, racjonalnym "super-człowiekiem". W momencie, gdy nie dopuścimy do siebie tych negatywnych uczuć proces żałoby nie zostanie zamknięty, a te negatywne emocje prędzej czy później wyjdą na zewnątrz np. w postaci depresji. Procesu żałoby nie da się ominąć, nie da się go skrócić, trzeba po prostu przeżyć. Możemy jednak z tej próby sił wyjść z większą dojrzałością i odpornością psychiczną.

Śmierć bliskich nam osób nie tylko wywołuje u nas opisane wyżej reakcje związane z procesem żałoby, ale także konfrontuje nas z myślami o własnej śmiertelności i własnym życiu. Wtedy też najczęściej orientujemy się, że zbytnio zamartwiamy się niepotrzebnymi rzeczami, że tracimy swój cenny czas na trywialne powinności, nie doceniamy tego, co mamy. Tylko po co czekać tak długo? Aktywujmy od razu nasze "tu i teraz" Zatrzymajmy się na chwilę, poczujmy wiatr we włosach, przyjrzyjmy się temu co nas otacza. Doceńmy drugiego człowieka, podziękujmy mu za to, że jest. Bądźmy obecni w teraźniejszości, korzystajmy z niej. A więc żyjmy tak, jakby każdy dzień był naszym ostatnim, bo tak naprawdę kiedyś, któryś takim właśnie będzie. Zarówno dla Ciebie i dla mnie, jak i dla naszych bliskich.

Katarzyna Grześczyk

3 komentarze:

Anonimowy pisze...

Okres żałoby odbieram jako okres asymilacji z nową rzeczywistością.

Podobnie jak autorka dostrzegam, że śmierć często wiąże się z przewartościowaniem, tym głębszym im mocniej dostrzeże się wartość człowieka.

Pio

Anonimowy pisze...

Pozdrawiam Cie autorko artykulu, jestes wspaniala osoba ;)

Integralny pisze...

Dziękuję Autorce za bardzo ciekawy artykuł :D

Prześlij komentarz

Zapraszam do komentowania. Proszę o kulturalne wyrażanie swoich poglądów. Nie akceptuję wulgaryzmów i chamstwa.

Dziękuję i zapraszam ponownie.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...