Czy Ty też lubisz czytać blog PSYCHIKA.net?
Otrzymuj powiadomienia o nowych tekstach na moim blogu - tak jak ponad 5.000 zapisanych już osób. Będziesz na bieżąco z tym, co nowego w psychologii.


Po wpisaniu maila przepisz kod z obrazka a następnie sprawdź skrzynkę i potwierdź Twoje zgłoszenie. Marcin

poniedziałek, 17 stycznia 2011

Jak ważne jest zaufanie!


Zaufanie to niezbędny fundament, aby związek dwóch serc mógł rozwijać się szczęśliwie.

Niestety dla wielu ludzi "najwyższą formą zaufania" w związku jest ... kontrolowanie partnera - a nie tędy droga !


"Będę Ci ufała, Skarbie, ale najpierw sprawdzę Twoje sms-y."

Powyższe zdanie brzmi śmiesznie ?
Niestety podobną logiką posługuje się bardzo wielu ludzi, którzy deklarują, że ufają swoim partnerom jak nikomu innemu, a mimo to nie mogą uspokoić się bez uprzedniej takiej, czy innej formy kontroli.

Nieustannie przepytują zatem partnera ( partnerkę ) o szczegóły wszelkich spotkań z potencjalnymi rywalkami ( lub rywalami ), sprawdzają sms-y, pocztę mailowa partnera, czy też analizują powiązania i komentarze na różnych serwisach społecznościowych takich jak Facebook i Nasza Klasa.

"Oczywiście, że Ci ufam, Kochanie, ale obiecaj mi proszę, że przestaniesz rozmawiać z tym chłopakiem, mimo że to tylko Twój dobry kolega."

Próba takiej kontroli życia drugiej osoby, ustalanie z kim może rozmawiać a z kim nie to kolejny przejaw braku zaufania w związku, pomimo deklaracji, że jest zupełnie inaczej. Ludzie żyjący w taki sposób spore zapasy swojej energii przeznaczają na skrupulatne tworzenie KLATKI dla partnera ( lub partnerki ), zamiast na BUDOWANIE SZCZĘŚLIWEJ RELACJI dwojga wolnych, a jednak związanych UCZUCIEM MIŁOŚCI ludzi.

Dlaczego ludzie sobie nie ufają ? Powodów może być wiele. Nie ufają samym sobie, mają niskie poczucie własnej wartości, boją się czegoś itd. Żaden powód nie jest jednak usprawiedliwieniem, żeby nie robić nic w kierunku polepszenia jakości związku.

Warto SZCZERZE POROZMAWIAĆ Z PARTNEREM ( partnerką ) o rodzących się w nas uczuciach. Niech mówią i słuchają obie strony. W bardzo trudnych sytuacjach, warto też skorzystać z pomocy psychoterapeuty zajmującego się psychoterapią par. Choć ani rozmowa, ani terapia nie gwarantują sukcesu, zawsze warto próbować.



Jak ważne jest zaufanie, aby związek mógł rozwijać się szczęśliwie !!!

16 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Zaufanie jest emocją okazywaną innym ludziom. Obdarowujemy nim osobę, której wierzymy. Jest ono pojęciem analizowanym w ramach wielu dyscyplin takich jak psychologia czy socjologia. Zaufanie jest podstawą więzi międzyludzkich. Ma ono również ogromne znaczenie podczas budowania stałego związku, gdyż staje się ono fundamentem udanego wspólnego życia. Gdy w związku lub małżeństwie pojawi się brak zaufania, grozi to rozstaniem, gdyż ciągłe podejrzenia mogą zaszkodzić dobrej komunikacji między kochankami. Zaufanie jest drogą do kreowania bezpiecznej wizji wspólnego świata. Człowiek, który nie potrafi zaufać swojemu partnerowi w związku boi się zostać odrzuconym. Aby całkowicie wyzbyć się lęku przed utratą drugiej osoby, a tym samym prawdziwie jej zaufać, potrzebny jest zatem pełny rozwój osobowości i zrozumienie samego siebie. Nie ufając drugiemu człowiekowi – zamykamy się na coś wspaniałego.Pozdrawiam :)

Anonimowy pisze...

Gdy w związku pojawia się brak zaufania, można zareagować na dwa sposoby: uczynić z niego więzienie, a siebie zamienić w strażnika, lub uznać, że już czas spojrzeć prawdzie w oczy i zastanowić się, co i dlaczego układa się między nami źle, a potem próbować to naprawić. Pierwszy sposób - sprawdzanie, kontrolowanie, ograniczanie - wcale nie gwarantuje skuteczności, ponieważ możliwość skutecznej kontroli drugiego człowieka kończy się w zasadzie po okresie przedszkolnym. Już ucznia szkoły podstawowej trudno jest kontrolować, a co dopiero dorosłego człowieka! Do "trzymania na krótkiej smyczy" uciekają się osoby, które chcą na siłe chronić trwałość związku, tymczasem rezultaty bywają na ogół odwrotne od zamierzonych. Atmosfera podejrzliwości, nieufności i ograniczeń osłabia więzi między partnerami i prowadzi do wygaśnięcia miłości. Im bardziej wyraźne są oznaki braku zaufania z jednej strony, tym silniejsze jest poczucie "uwięzienia", osaczenia i zniechęcenia z drugiej strony.Częściej dochodzi wtedy do kłamstw. Strona nadmiernie kontrolująca nie zawsze zdaje sobie sprawę z tego, że zmusza tę drugą stronę do kłamstwa. Poddany nadmiernej presji i ciągle sprawdzany partner, jeżeli chce np. wypić niewinne piwo z kumplem, posunie się do oszustwa, by móc cieszyć się odrobiną swobody.

Anonimowy pisze...

Zaufanie do ukochanej osoby tracimy najczęściej wtedy, gdy zaczynamy obawiać się, że ktoś inny może wydać mu się bardziej atrakcyjny i pociągający od nas, gdy przestajemy wierzyć w siebie i zaczynamy myśleć, że nasz partner może znaleźć sobie kogoś, kto bardziej mu się podoba i wydaje mu się bardziej atrakcyjny. Jeżeli nie chcemy, aby te podejrzenia i przypuszczenia zmaterializowały się - zacznijmy się troszczyć o atrakcyjność naszego związku.;)

Anonimowy pisze...

Ja nie ufam, bo moja partnerka zdradzała wcześniej. W sumie trochę nie rozumiem tego związku pomiędzy niskim poczuciem własnej wartości a brakiem zaufania. Partnerka zdradzała (nie pierwszy raz) i jestem przekonany, że zdradzać będzie dalej. Nie da się tego naprawić jak - choćbym miał super poczucie własnej wartości. Dla mnie to krótka piłka: albo ktoś jest kłamcą - i to czuć od razu - albo nie. Są dwa rodzaje ludzi: albo Ci, którzy są w stanie oszukać albo tacy, którzy nie są. Koniec kropka. Poczucie własnej wartości nie ma nic do rzeczy.

Anonimowy pisze...

Dużo na tym blogu o zaufaniu. I zawsze jego brak opisuje się jako kontrolowanie, zamykanie w klatce, nieustanne szpiegowanie partnera.

Czy znany jest wam stan braku zaufania, ale w taki sposób... hm, poprostu BRAKU. Bez sprawdzania smsów czy gg. Jestem w związku, jestem szczęśliwa, żaden mój partner mnie nie zdradził, ja też nie. A mimo to nie mam zaufania ani do obecnego chłopaka, ani do innych ludzi z otoczenia. Nie okazuje tego, nie jestem skryta, żyje normalnie, ale ciągle z myślą, że moge zostać zdradzona, oszukana.

Nie mam pojęcia skąd to się bierze i nigdy sie nie spotkałam z jakimś wyjaśnieniem.

Anonimowy pisze...

Cyt. "...W sumie trochę nie rozumiem tego związku pomiędzy niskim poczuciem własnej wartości a brakiem zaufania. "

Związek jest ewidentny - jeśli masz poczucie własnej wartości, to masz świadomość tego co wybierasz i nie robisz dramatu z powodu ewentualnego odrzucenia - świat ci się nie zawali, bo jesteś pewien, że dasz sobie radę.
Jeśli tworzysz związek, w którym nie masz zaufania do partnera i wiesz dlaczego to sam decydujesz czy związek ten będzie trwał, bo w innych sferach jest dla ciebie dobry, czy go zakończysz, bo nie będziesz chciał dalej tak żyć.
Mając niskie poczucie własnej wartości tkwisz w takim związku z lęku, że już nic lepszego cię nie spotka. Wtedy wykazujesz też duże uzależnienie od partnera.
BP.

Anonimowy pisze...

Nie wydaje mi się. Żeby wystąpił taki związek i to co mówisz miało ręce i nogi, trzeba by zastąpić słowo "zaufanie" słowem "zazdrość", wtedy owszem.

- Anonimus

Anonimowy pisze...

A ja to rozumiem-zostałam zdradzona i choć wybaczyłam i zostałam z mężem,jednak zaufanie zostało mocno nadszarpnięte...
Nie potrafię już w pełni zaufać- i w moim przypadku myślę,że jest to uzasadnione.
I sama zdrada-właśnie obniżyła moje poczucie własnej wartości,choć zdaję sobie sprawę,że niekoniecznie musi być ku temu powód.Ale tak działa zdrada....

Ebro pisze...

Oj, u mnie ostatnio też z tym ciężko. Bardziej to właśnie wygląda jak kontrolowanie i obawa, że druga osoba zrobi coś głupiego, niż wyżej wspomniane zaufanie ;/

Mary pisze...

Dzięki wzajemnemu zaufaniu małe może stać się wielkie (tak głosi "Księga zmian" ), ale trzeba też pamiętać o tym, że nadmierne zaufanie może być równie zdradliwe, jak i jego całkowity brak :)
Pozdrawiam serdecznie.

Anonimowy pisze...

..zaufanie.. - spokój duszy, serca i w miarę stabilnej codzienności.. - fundament, na którym można budować.. - filar "magicznej" więzi, która trzeba poczuć i doświadczyć, inaczej trudno mówić o poczuciu szczęścia czy bezpiecznej "przystani"..

Anonimowy pisze...

Do tej pory nie miałam świadomości z jakim problemem mam do czynienia. Dziś wiem już, że toksyczni rodzice, głęboko zakorzenione niskie poczucie własnej wartości i nieudany związek,w którym pojawiła się zdrada powodują to, że mam problem w nawiązaniu (utrzymaniu) zdrowej relacji z obecnym partnerem. Ciągły strach, obawa przed ponownym rozczarowaniem nie pozwalają mi się cieszyć w pełni z tego związku. Trafiłam na mądrego i bardzo wyrozumiałego mężczyznę, który nie daje się osaczać i nie pozwala by moje urojenia wpływały na niego. Martwi mnie fakt, że pełne zaufanie występuje tylko z jego strony,jak sam zaznaczył bez zaufania nie ma mowy o związku i być może ja nie potrafię po prostu nikomu zaufać. Czy nadal powinnam w tym trwać? Bardzo chcę być z nim i bardzo chcę mu ufać tak jak on ufa mnie, ale czy można się tego nauczyć czy tylko sama siebie oszukuję i niepotrzebnie próbuję utrzymać toksyczny związek?

Anonimowy pisze...

Mam bardzo podobne doświadczenia z przeszłości. Znam uczucie zdrady zarówno z jednej jak i z drugiej strony. Zdradzałam mojego poprzedniego chłopaka, a w obecnym związku zostałam zdradzona ja. Moim zdaniem pełne zaufanie jest możliwe, ale tylko do momentu jego "nadszarpnięcia". potem już nic jest takie samo. Brak zaufania wpływa na wiele dziedzin wspólnego życia, odbiera radość, beztroskę i zastępuje je uczuciem strachu. Nie jestem w stanie przytoczyć tych wszystkich negatywnych emocji, które wiążą się ze stratą tego pięknego uczucia.

Anonimowy pisze...

mój chłopak dzisiaj napil się z kolegami i kolezankami i zadzwonil domnie zebym przyszla na staruwke i poszłam i jegonie było wcale i powiedział z\e ma ina dziewczyne czy to jest zdrada

Anonimowy pisze...

Tylko co zrobić kiedy się kocha a ta druga osoba kilkakrotnie nadszarpnęła nasze zaufanie? Owszem nie ma sensu szperać po telefonach, bo jeszcze coś się znajdzie. Co zrobić gdy partner zapewnia tak bardzo o naszej miłości, ale potrafi oklamać w błahych sprawach, szukać przyczyny w sobie? Odejść?

Anonimowy pisze...

Zaufanie to piękna sprawa.Też miałam zaufanie absolutne-zero kontroli,nawet o tym bym nigdy nie pomyślała aby kontrolować gdyby....gdyby nie całkiem przypadkowo odkryty sms w telefonie męża.Szok!zdrady trwały latami i nic na to nie wskazywało.Udany szczęśliwy związek czułości i pomoc w każdej sferze życia każdego dnia.Co najbardziej ucierpiało?Nie miłość lecz Zaufanie.Nigdy już nie będzie tak jak było.To jest rana której nigdy nie uleczę. Nie ma lekarstwa na brak zaufania w związku. To jest podstawa.I nie piszcie że to jakaś tam niska samoocena bo to bzdura w moim przypadku.To moja wielka ufność i wiara i miłość oraz fakt że skoro ja jestem wierna tzn że wszyscy tacy są.Czyli naiwna?Dopiero teraz mogę się nabawić tej "niskiej samooceny".Oby nie.Pozdrawiam ufnych i prawdziwie kochających.I radzę-jednak bądźcie czujni.Czasy nie sprzyjają zaufaniu.

Prześlij komentarz

Zapraszam do komentowania. Proszę o kulturalne wyrażanie swoich poglądów. Nie akceptuję wulgaryzmów i chamstwa.

Dziękuję i zapraszam ponownie.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...