sobota, 25 grudnia 2010

Czy warto uprawiać seks przed ślubem?

Na to pytanie niech każdy odpowie sobie sam, nie mam zamiaru nikomu prawić morałów.

Przedstawię Wam jednak badania, które mówią, że odwlekanie przez pary seksu może przynosić korzyści w późniejszym czasie.

Zapraszam do lektury i komentowania.


Badanie ukazało się w Journal of Family Psychology a przytacza je portal ScienceDaily.

W badaniu polegającym na wypełnieniu obszernej ankiety wzięło udział 2 035 małżonek i małżonków. Pytania dotyczyły różnych demograficznych aspektów, jednak jedno z nich brzmiało:

"Kiedy zaczęłaś / zacząłeś uprawiać seks w związku ?"

Spójrzmy jakie plusy uprawiania seksu po ślubie wobec uprawiania seksu tuż na początku związku wykazały analizy statystyczne.

  • Stabilność związku oceniana była o 22 procent wyżej
  • Satysfakcja ze związku była o 20 procent wyższa
  • Jakość życia seksualnego również oceniana była lepiej o 15 procent
  • Komunikacja oceniana była o 12 procent lepiej

Należy dodać, że korzyści małżeństw, które spróbowały seksu nieco później, lecz też przed zawarciem związku małżeńskiego, wynosiły połowę tego, co u tych, którzy zaczęli uprawiać seks po ślubie.

Warto uzupełnić, że nawet biorąc pod uwagę zmienne związane z religią, zależności wypisane powyżej wciąż miały rację bytu.

--
Pamiętajmy, że te wyniki to sucha statystyka.

Moim zdaniem data pierwszego stosunku tylko w małym stopniu może wpływać na relacje w małżeństwie. Jest bowiem wiele ważniejszych spraw, które budują szczęśliwy związek, niż to, kiedy dwoje zakochanych wskakuje razem do łóżka.

A jakie jest Wasze zdanie na ten temat ???






Pozdrawiam

Integralny
PSYCHIKA.net

45 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Głęboko się zastanawiam i nie wiem, nie mi jest pisane rozważania na taki temat, choć daje mi to dużo do myślenia.

Anonimowy pisze...

Podświadomie odbieram to badanie jako manipulację. Dziwne, że akurat to jedno pytanie na temat seksu przed ślubem zdeterminowało takie wnioski.

Anonimowy pisze...

Jeżeli jakość związku małżeńskiego sprowadzała by się tylko do seksu oraz tego, kiedy był uprawiany i ile razy, to co to byłoby za małżeństwo?... Jeżeli ktoś chce zachować tzw. 'czystość' (chociaż myśli, marzenia i sny erotyczne tej czystości tak w 100% nie gwarantują), to nikt mu tego zabrania. Nie rozumiem tylko, po co podpierać się pseudonaukowymi teoriami i sfingowanymi statystykami (typu: amerykańscy naukowcy dowiedli, że...), żeby przekonać ludzi do określonego stylu życia... W parze powinno istnieć przede wszystkim zrozumienie, poszanowanie, wzajemna pomoc, miłość i zasady, które para samodzielnie sobie ustanawia, a nie to, czy uprawia seks przed czy po zawarciu związku małżeńskiego...

Anonimowy pisze...

bullshit.

Anonimowy pisze...

Yes, yes, yes! :)

- anonimus

Anonimowy pisze...

yeaaah:)

Anonimowy pisze...

Odnosnie przedstawionych tez, ofcourse

- anonimus

Anonimowy pisze...

Ja jestem przekonany że to prawda i wierze w to naprawde mocno.
Związki rozpadaja sie przez rutynę. Pewnie wielu z Czytelników potwierdzi te słowa. A jak inaczej nazwac seks który był juz przed ślubem ?? Początek rutyny, co nie?? wnosisz do małżeństwa coś co nie będzie już tak niezwykłe bo było już wczesniej.
A tak wogóle po co komus noc poslubna gdy 150 poprzednich było juz przedtem wypełnionych seksem. Ranga małżeństwa spada wtedy drastycznie.

Ja, Prawiczek 26 lat - mojej przyszłej żonie powiem że czekałem na nią całe życie...
Pozdrawiam moją przyszłą żonę

Anonimowy pisze...

Myślę, że zależy to od tego jacy ludzie się wiążą. Gdy wzajemnie się szanują to związek się nie rozpada. Załóżmy że ci co uprawiają seks przed ślubem składają się z osób szanujących się i nie szanujących, a ci co uprawiają go po ślubie są sami szanujący. Wnioski wtedy są takie jakie są. Grupa "poślubna" zawsze będzie miała większy odsetek...

Anonimowy pisze...

26 letni Prawiczku, podziwiam!!!:) Chciałabym coś takiego usłyszeć od Przyszłego Męża:)
Jeżeli jeszcze nie odnalazłeś swojej przyszłej małżonki napisz: gg 4473092.

Anonimowy pisze...

Zgadzam sie z twoim podsumowaniem : D

katamaranka pisze...

Ja mam swoją, może trochę pokrętną teorię, ale potwierdzoną kilkoma przykładami ludzi, których znam. Oto jeden z nich:
Ona założyła sobie, że pierwszy chłopak, z którym będzie, zostanie jej mężem. Dla tego chłopaka była też pierwszą dziewczyną. Seks dopiero po ślubie. Wspólne mieszkanie również. Co się okazało? Nie potrafili żyć razem, co chwila wybuchały jakieś konflikty o zupełne drobnostki, poza tym... Zdarza się, nie oskarżam, nie piętnuję, jak dla mnie to całkiem "normalne" - on poznał dziewczynę - zupełnie inną od jego żony - inna figura, inny wygląd, inny poziom inteligencji i zupełnie inny temperament - no, wszystko inne. I się, biedak, zauroczył. Dalej jest ze swoją żoną, ale ona nigdy nie wybaczyła mu zdrady. Jako że oboje "nie uznają" też rozwodu, męczą się teraz i nienawidzą coraz bardziej.
Gdyby - moim zdaniem - przed ślubem każde poznało trochę życia, poznało inne osoby, przeszło choć przez jeden - dwa związki, albo gdyby choć zamieszkali na trochę razem - wiedzieliby, czego się spodziewać. Albo zgodziliby się na wspólne życie dobrowolnie, albo nie zamęczaliby się wzajemnie.

Seks w związku jest bardzo ważny, uważam, że warto się "dopasować", zanim się podejmie decyzję o ślubie. Niestety niedopasowanie rodzi wiele konfliktów - i problemów, jak ten, który opisałam powyżej.
Ja i tak zaczęłam dość późno, ale jeśli się okaże, że mój hipotetyczny partner jest prawiczkiem, to się zastanowię bardzo głęboko nad tym, czy chcę iść z nim do łóżka. Podobnie mawia mój przyjaciel - nie lubi być "tym pierwszym" i z rozdziewiczania po prostu rezygnuje. Seks jest fajny, jest zabawą, jest przyjemnością. Jest też ważnym elementem każdej relacji damsko-męskiej (a także męsko-męskiej i damsko-damskiej!), lepiej się dopasować wcześniej, niż potem rozczarować i męczyć.

Marcin pisze...

Brak mi kompetencji, by podważać badania naukowe jednakże nie mogę się z nimi zgodzić.

Związek dwojga ludzi zależy przede wszystkim od nich samych. Nie sądzę, by czekanie z seksem aż do ślubu mogło poprawić te relacje. Wydaje mi się, że lepiej 'dotrzeć się' wcześniej. I nie chodzi mi tylko o życie seksualne ale o wszystkie płaszczyzny.

Małżeństwo jest dla mnie tylko formalno-prawnym przypieczętowaniem już -jak najbliższej doskonałości- istniejącej i wypracowanej relacji, stworzenie której wymaga czasu i ogromnej pracy obu stron.

Anonimowy pisze...

Gdy słysze słowo "dopasowac" , "dotrzec" to wydaje mi sie że ludzie chyba nie do końca znają postawy biologii, a małżeństwo raczej jest tylko po papierek - takie państwowe przyzwolenie na prywatne pierd** ;-) Zamieszkajcie razem, uprawiajcie seks przed ślubem, innymi słowy wprowadzacie rutynę o której ktoś kilka odpowiedzi wyżej wspomniał.
Z mojego otoczenia znam 3 małżeństwa które zakończyły swój żywot. We wszystkich seks był przed ślubem. Co wiecej gdy weżmiecie pierwsze lepsze wyniki badań ile trwa obecnie małżeństwo to zobaczycie jak wygląda instytucja małżeństwa - jednym słowem "hardcore"
Prawiczek z 25.12.2010 z 9.51 PM - dotknąłeś chyba sedna sprawy.
Pozdro dla wszystkich czytelników :)
reny

Anonimowy pisze...

Jestem już starą, dojrzałą mężatka z 35 letnim stażem małżeńskim. Również uprawiałam seks przed ślubem i z perspektywy czasu żal mi MAGII NOCY POŚLUBNEJ. Charakter partnera poznajemy przede wszystkim przez bywanie razem w różnych miejscach, sytuacjach, w rozwiązywaniu nawet najprostszych problemów. Życie w czystości przed ślubem to wyzwanie i próba charakteru! To taka refleksja dla tych docierających się i tych którzy w czystości zamierzają stanąć na ślubnym kobiercu.

wildrose pisze...

A ja napisze tylko, ze nie kupuje sie kota w worku! Jestem juz 30lat w zwiazku z moim mezem i niestety seks po slubie dopiero zaczelismy "uprawiac" brzydko mowiac i... okazalo sie, ze niestety akurat ta dziedzina zycia nam nie wychodzi! Nie pasujemy do siebie i troche nas to dreczy!
Uwazam, ze to wazne, aby para sie i w tym wzgledzie dobrala, a jak ma sie dopasowac jesli nie sprobuje przed slubem!

Tomek, P24 pisze...

Seks jest bardzo ważny zarówno w związku, jak i małżeństwie. Na pewno dla mężczyzny jest jedną z najważniejszych sfer, które podtrzymują dobre relacje i powstrzymują od zdrady. Wybacz, ale pisanie, że seks ma małe znaczenie to czyste bzdury.

Laki pisze...

To indywidualna kwestia. Uznaję, że oboje muszą być gotowi, a czy to będzie przed czy po ślubie - to zupełnie bez znaczenia w wymiarze ogólnych schematów. Abstrahując od religii oczywiście. Dobry związek to związek ludzi dojrzałych i świadomych odpowiedzialności. Dwoje ludzi decydujących się na wspólne życie, nie zaczyna nagle być dojrzalszymi i odpowiedzialniejszymi od momentu ślubu. To tylko rytualny akt potwierdzający to,co i tak między nimi już jest. Więc jesli oboje są gotowi być ze sobą na zawsze to ta gotowość winna zawierać w sobie świadomość, że udane związki nie robią się same, a wymagają ogromnej pracy.
A seks i umiejętność czerpania z niego radości to bardzo ważna sfera związku i najważniejsze, żeby nie zaczynać tworzyć jej w klimacie lęku i poczucia winy. Czyli każdemu według potrzeb i indywidualnych możliwości, a będzie dobrze.

scenki pisze...

Czyli osoby, które ślubu nie planują, a zamierzają żyć sobie na kocią łapę powinny odłożyć sex na zawsze? Tak?

"Moim zdaniem data pierwszego stosunku tylko w małym stopniu może wpływać na relacje w małżeństwie". Data? Dobrze widzę, że w poście napisałeś DATA? Co ma do tego data? 13 czerwca lepszy od 11 lipca?

Anonimowy pisze...

Nie mam siły już odnieść się do wszystkich komentarzy powyżej, choć chciałabym. Moje poglądy na ten temat ewoluowały i wciąż chyba to robią. Na pewno warto żeby ludzie którzy decydują się na związek wiedzieli czego od niego oczekują i co lubią a czego nie. Trudno to wiedzieć jeśli człowiek niewiele doświadczył. Jeszcze rok temu bałabym się zdecydować na ślub nie wiedząc czy dobrze byłoby mi z przyszłym mężem w łóżku. Teraz mam już za sobą pewne doświadczenia i dostrzegam pewną wartość tego, że ludzie czekają na siebie przez dłuższy czas. To wzmacnia związek, nadaje mu wartość i można się naprawdę dobrze poznać. Jednocześnie wiem, że jako dziewica nie mogłabym się na to zdecydować, człowiek nie wie wtedy o seksie kompletnie nic i jakieś niedociągnięcia w tej sferze mogą bardzo negatywnie wpływać na relacje - to ważna sfera życia. Teraz zaczęłam nowy związek i chętnie poczekam długo nim zdecyduję na seks, to daje psychologiczny komfort i pewność. No i badania mówią same za siebie. Bardziej cenimy to na co musieliśmy poczekać.

osoba powyżej pisze...

I jeszcze jedno. Jeśli chodzi o wartość wysnutych wniosków. Zabrakło informacji o tym co działo się gorzej u tych którzy zdecydowali się na seks dopiero po ślubie. Czy naprawdę u nich jest wszystko lepiej? Ciekawa jest pełnego raportu z tego badania.

Anonimowy pisze...

Autorowi przydałby się podstawowy kurs statystyki i zrozumienie rozróżnienia pomiędzy zależnością przyczynowo-skutkową, a korelacją...

Anonimowy pisze...

obserwowane korelacje można wytłumaczyć za pomocą konstruktu socjoseksualności, a nie za pomocą jakiś zależności przyczynowo-skutkowych. polecam artykuł http://www.bradley.edu/academics/las/psy/facstaff/schmitt/documents/Schmitt-BBS-2005-Sociosexuality-ALL_000.pdf

Anonimowy pisze...

ale o soooo chosi?

Anonimowy pisze...

Skoro:
"Jakość życia seksualnego również oceniana była lepiej o 15 procent"

to w stosunku do czego wzrosła ta jakość, skoro przed ślubem życia nie było?

Pio

Anonimowy pisze...

dwa uniwersytety opublikowały podobne badania i podobne wyniki- oba są uniwersytetami ufundowanymi, zarządzanymi itp przez kościół i to chyba wszystko wyjaśnia :-)Nawet, żeby studiować trzeba należeć do kościoła- takie amerykańskie rydzyki :-)))

We, the First Presidency and the Council of the Twelve Apostles of The Church of Jesus Christ of Latter-day Saints, solemnly proclaim that marriage between a man and a woman is ordained of God and that the family is central to the Creator’s plan for the eternal destiny of His children.

Anonimowy pisze...

"Nawet, żeby studiować trzeba należeć do kościoła" Guzik prawda. Przecież i u nas w Polsce studiują muzłumanie, hindusi i wyznawcy innych religii. Nawet na KULu nie trzeba być katolikiem żeby studiować. Tak więc panie kolego jak się nie znasz to nie pisz głupot.

Anonimowy pisze...

to jest "uniwersytet" określonej sekty, co widać w proklamacji i dlatego wyniki nie mogą być inne- biblia im to mówi :-))) czekam na badania 'udowadniające" że onanizm prowadzi do ślepoty!!
a z tym studiowaniem to prawda

Anonimowy pisze...

Biblia nie myli się w tym zakresie, jeżeli tego nie dostrzegasz, to rzeczywiście chyba za dużo się onanizujesz :)))

Anonimowy pisze...

ocho- zaczynają się personalne jazdy- czyli brak argumentów logicznych, racjonalnych- w sumie nic dziwnego jak wyznacznikiem tego co naukowe i logiczne jest książeczka religii/ sekty [ właściwie to to samo]

a swoją droga - współczuję wszystkim, którzy są zbyt bezmyślni lub zindoktrynowani lub zbyt tchórzliwi, żeby wyrażać własne zdanie i pozwalają, by o ich najintymniejszych sprawach decydował jakiś kościół...- papierek coś zmienia w relacji między ludźmi?- o godz. 10 seks to grzech, po godzinie w kościele już nie?? dojrzałość, uczciwość?- jeśli ktoś jest dojrzały, uczciwy to może NIGDY nie przekroczyć progu Kościoła i będzie lepiej żył niż katolik-- skoro w Polsce 90 % [z kawałkiem] jest katolikami to głównie właśnie oni się zdradzają, maltretują żony, rozwodzą, prawda?? :-)

Anonimowy pisze...

Ślepota naukowa (redukcjonistyczna) jest tak samo niebezpieczna jak ta religijna (dogmatyczna), na jedno wychodzi.

Anonimowy pisze...

Oczywiście pojawiło się wielkie oburzenie..bo jak to jacyś pseudo naukowcy będą mówić co jest dobre a co nie.Jestem osobą wierzącą i praktykującą sądzę że współżycie przed ślubem jest zupełnym nieporozumieniem. Sami odbieracie sobie wolność, autentyczną radość a potem macie pretensje do Boga (nie oszukujmy się jak ktoś żyje według zasady "róbta co chceta" wcześniej czy później ta jego "wolność" go zniewoli) - ruszcie tyłki i weźcie się do roboty nikt nie powiedział że będzie łatwo..

Anonimowy pisze...

Ja uwazam ze czlowiek ma wolna wole, a badania tego typu nie wplyna szczegolnie na jego decyzje, trzeba tez zauwazyc ze srodki masowego przekazu oraz znajomi maja ogromny wplyw na decyzje czlowieka i ciezko jest dochowac czystosci przed slubem szczegolnie mezczyzna - pelna szacunku dla prawiczka 26

Anonimowy pisze...

magia pierwszego stosunku po slubie moze faktycznie byc czyms niezwykłym dla prawiczkow, chociaz nie tylko, ale jak długo utrzyma się tan stan? jesli tych dwoje kochankow jest zupełnie niedobranych, bo np. mają rozne wartosci moralne, to czy po 10 latach małzenstwa ich seks nadal będzie czyms pieknym?
zeby seks po slubie, po wielu latach, wciąz był uniesieniem, potrzeba czegos o wiele więcej niz czystosci przed slubem, bo gdyby to tylko od tego zalezało, nie było by tylu zdrad i nudnych małzenstw.

Maga

Anonimowy pisze...

Trafiłem na bloga zupełnie przypadkowo (dziś, i podoba mi się) i od razu podkreślam, że żaden ze mnie ekspert-psycholog a jeszcze mniej kato-inkwizytor. Mam wrażenie (a im starszy jestem tym silniejsze), że niektóre nakazy i zakazy, tudzież różnorakie reguły postępowania krążące wśród ludzi w formie tradycji czy to świeckiej czy duchowej z reguły mają głęboki sens(np 1 żona, wstrzemięźliwość przed ślubem, szacunek dla ludzi, etc). Wpominane zasady wydają mi się coraz bardziej aktualne - zupełnie jakby przewidywały zmainę czasów. Kto był w związku (poważnym, długodystansowym i dorosłym) ten wie, że życie to walka i miarą siły związku jest ilość pokonanych problemów a nie ilość zachodów słońca wspólnie obejrzanych. I taka wstrzemięźliwośc, choć wydaje się archaiczna jest pewnego rodzaju wspólnym sprawdzianem. No bo jeśli ludzie chą być razem i się na to decydują to decydują się razem walczyć z życiem, cokolwiek ono im przynosi. Wprawdzie nawet mne samemu trochę się to nie może pomieścić w głowie, że przez okres narzeczeństwa nie spałbym ze swoją żoną in spe. Jednak raczej dla ludzi, którzy świadomie podjęli się tego trudnego zadania, nie powodowani przez presję rodziny czy strach przed piekłem, ale powodowani wspólnym postanowiemiem - miałbym wiele szacunku. A dodatkowo myślę, że to tak jak z oczekiwaniem na coś miłego co ma nas spotkać - perspektywa zbiżającej się przyjemności jest również przyjemna :)
pozdrawiam
dodmorosły-psycholog-moralista-amator

Anonimowy pisze...

Ok, tylko pytanie: czy odwlekanie seksu przyniosło takie rezultaty, czy raczej dojrzałość emocjonalna małżonków, którzy mieli takie rezultaty pociągnęła za sobą odłożenie seksu

Anonimowy pisze...

jedni po drudzy przed... nie ma na to reguły

Anonimowy pisze...

;) co tu duzo gadac sa rozne typy luddzi mniej i bardziej komunikatywni, mniej i bardziej asertywni czyli szanujacy swoje cialo, mniej i bardziej konserwatywni czyli podchodzacy do seksu czy przed slubem czy po. Dziala to tak ze dobieramy sie zwykle podobnie ze wzgledu na partnera czy partnerke - jezeli chlopak chce uprawiac sex po slubie to nie wiaze sie z pierwsza lepsza dziewczyna z brakiem asertywnosci ;) tak samo jesli chlopakowi bardzo zalezy na sexie to znajduje sobie taka partnerke i w koncu jest z nia dobieramy sie podobnie nie doslownie ;) wiadomo ze zwiazek ktory byl oparty z meskiej inicjatywy tylko sexie to zwiazek w ktorym komunikacja i zadowolenie ze zwiazku leci na leb na szyje. Jesli mamy do czynienia z para ktora byla bardziej asrtywna i postanowila uprawiac sex po slubie to zauwazamy poprawe bo mezczyzna czy kobieta nie wychodzili na poczatku z zalozenia ''byle sex'' tylko duzo spotykali sie nawet na zwykla rozmowe ;) tak to wlasnie dziala. Mozna to zauwazyc latwo np jaka dziewczyna ktora jest w stosunku do siebie bardzo asertywna bedzie sie spotykala z chlopakiem ktory spotyka sie z wieloma dziewczynami i ma opinie chlopaka ktory chce tylko ''zaliczyc kolejna'' jak ktoś sie gleboko zastanowi to zrozumie ;) od tego zalezy nasz kontakt i to czy jestesmy zadowolenie ze zwiazku.
Luke

Anonimowy pisze...

Zgadzam sie z badaniami. Uwazam ze wstrzemiezliwosc sprzyja rozpadowi niedobranych par, pomaga w weryfikacji ludzkich intencji wzgledem siebie i poznania sie na wielu innych plaszczyznach - nie tylko fizycznej. Nie mysle, iz wstrzemiezliwosc powinna trawac az do nocy poslubnej bo dopasowanie sie i temperament sa takze bardza waznych skladnikiem udanego zwiazku ale 'przeczekanie' pwenego okresu jest moim zdaniem jak najbardziej wskazane. Znam wiele par, ktore rozpoczely wspolzycie zbyt szybko i teraz dzieci przez to cierpia bo ich rodzice, ktorzy nigdy sie nie pobrali rozczarowali sie poznawszy wpier cialo o pozniej charakter.

Mysle, ze wyzsza satysfakcja u malzonkow, ktorzy dochowali przedslubnej czystosci wywodzi sie z tego iz na ogol nie maja oni innych doswiadczen (tzn. porownania).

Anonimowy pisze...

to jest czysta bzdura, poznalem moja kochanke w internecie, spotkalismy sie po 4 miesiacach, rozmawialismy o wszystkim i niczym, wiele razy sie klocilismy, w koncu sie spotkalismy seks zaczelismy uprawiac od 7 spotkania , ona miala doswiadczenie, ja mialem ale seks to bylo dla nas cos naturalnego, normalnego, sposob wyrazania naszych uczuc, naszej bliskosci, znam ja juz ponad rok a mimo wielu klotni wciaz ona mnie fascynuje i ja uwielbiam i jej pragne i kazdy dzien daje nam cos nowego
mialem tak ( niestety musielismy wyjechac ) ,ze nie spotykalismy sie 3 miesiace, to byl typowy zwiazek na odleglosc ale codziennie pisalismy do siebie esemesy, rozmawalismy na gg, moje pozadanie bylo olbrzymie, musialem sie masturbowac, nie moglem bez niej wytrzymac, jak sie w koncu spotkalismy ponownie to kochalem sie z nia bardzo namietnie i mocno
to wygladalo tak po prostu jakbysmy byli siebie spragnieni, facet ktory po max 5 miesiacach znajomosci nie pozada kobiety z ktora sie spotyka to jest wg mnie nienormalny
seks to cos normalnego z zwiazku, seks to po prostu jedna ze stron monet, cos tak naturalnego,ze nie da sie ocenic czy to jest bardziej czy mniej wazne

Anonimowy pisze...

Hmmm, czytam te komentarze i mysle... pozdrawiam mezczyzne, ktory czeka na swoja przyszla żone...i jest prawiczkiem...mam nadzieje,ze ja wlasnie takiego spotkam.. :) ja osobiscie uwazam...ze seks wplywa na nasza psychike...nie wiemy czy bedziemy z kims do konca... wiec z seksem warto poczekac, kazdy mysli inaczej, ale wydaje mi sie ze seks powinien byc tylko dodatkiem do zycia. Przeciez zycie lubi robic niespodzianki... : choroba zony, meza.. kazdy ma inny charakter, ale moim zdaniem milosc, zwiazek nie powinien opierac sie na seksie.. jestesmy tylko ludzmi... seks istnieje tylko w jakims czasie... potem przychodzi inny etap np. macierzynstwo , dla niektorych kobiet wtedy dziecko jest najistotniejsze, czy sama starosc... wtedy seks sie nie liczy.. i dlatego wlasnie trzeba spojrzec na druga osobe nie tylko poprzez jego cialo.. seks to tez uzaleznienie... wiem, iz sa ludzie dla ktorych seks jest najwazniejszy i wazny i mniej wazny.. osobiscie stwierdzam, ze wiele kobiet nie potrzebuje seksu, a na swiecie brakuje wlasnie mezczyzn ktorzy potrafia wlasnie bezinetersownie przytulic sie do kobiety... i mysle ze porzadanie i seks to jedno a zrozumienie zaufanie emocje i uczucia to drugie... przeciez zycie nie sklada sie z samego seksu... jesli np. mamy depresje .. to nie chcemy seksu, pradwa... wiec dlczego temat seksu i seks jest taki wazny , wszedzie.. to tylko dodatek... na pewnym etapie... i malzenstwo dla seksu tez jest chore... wiec jesli ktos traktuje seks jedynie jako przyjemnosc.. szczegolnie mezczyzni:bo on jej pozada.. i takie tam.. wogole nie potrafie tego zrozumiec.. uwazam, ze ludzie po to maja glowe i mozg, zeby go uzywac, i wlasnie z takich chorych relacji : seks-seks. rodza sie dzieci, ktore potem sa nie wazne dla swoich rodzicow. naprawde, niektorzy ludzie zachowuja sie jak zwierzeta.... i brakuje mezczyzn ludzi... prawdziwych mezczyzn... pozdrawiam.

Anonimowy pisze...

Osobiście uwazam, ze te statystyki wyszly w tej sposob nie dlatego, ze seks przedmalzenski wplywa negatywnie na zwiazek, tylko dlatego, ze ludzie, ktorzy czekaja to w zdecydowanej wiekszosci ludzie gleboko wierzacy. Dla nich slub nie jest tylko formalnoscia, czy krokiem nowym etapem zwiazku, ale jest przysiega przed Bogiem, tak wiec jest nierozrywalny. Mysle, ze ci ludzie po prostu ostrozniej podejmuja te decyzje, a wiec stad moze wynikac wieksze zadowolenie w malzenstwie :)
Ja osobiscie uwazam, ze nie ma nic zlego w uprawianiu seksu w ogole, nie tylko w zwiazku. Uwazam, ze jesli dwoje doroslych ludzi ma ochote na seks i decyduja sie zeby sie ze soba przespac to jest wylacznie ich sprawa. Jesli mezczyzna lub kobieta chca miec co noc innego partnera/partnerke to ich sprawa i najwyrazniej to odpowiada imch potrzebom. Kim jestesmy zeby oceniac? Oczywiscie jesli nikogo nie oklamuja, ani nie oszukuja.
Ja nie wyobrazam sobie czekania z seksem do slubu, poniewaz nie jestem wierzaca, nie wiem kiedy zdecydujemy sie z moim chlopakiem na slub, ale nie wczesniej niz za rok-poltora. Dlaczego mielibysmy sie tak dlugo meczyc, skoro sie kochamy i nas do siebie ciagnie? Przeciez to co mamy (takze w lozku) jest cudowne :)

Anonimowy pisze...

Ciekawi mnie o jakim 'ślubie' pisze autorka wyżej;) jeżeli cywilny, to wychodzi na to, że dla państwa, a jeśli kościelny, to po co? Przecież i tak nie wierzy.

Nie odnoszę tego do niej, ale do ogółu ludzi, a w szczególności kobiet, które nie wierzą, ale biorą ślub kościelny tylko po to, by założyć białą suknię xD bo to śmieszne. Tak samo mogłyby założyć ją do urzędu stanu cywilnego;))

Jarosław Sławek pisze...

Jeżeli seks sprowadzić do czynności typu pierwsze wspólne posprzątanie kurzów na segmencie rodziców lub pierwszego przejścia się wśród drzew ubarwionych jesienią, to nie ma różnicy kiedy zacznie się uprawiać seks.

Anonimowy pisze...

każdy może myśleć o tym co chce, ja natomiast obserwuję ludzi gdzieś od 15 lat i staram się obiektywnie wyciągać wnioski i z tego co zauważam to praktycznie żaden związek, który zaczął się od seksu nie przetrwał próby czasu, może to nie być kwestia samego seksu, ale osobiście myślę, że po 1 seks jest niesamowicie i bardzo silnie pociągający wciągający i generalnie traci się głowę no nie oszukujmy się, po 2 pary, które czekają wygląda na to, że budują między sobą jakieś takie więzy, które istnieją niezależnie od seksu, dlatego potem jak ten seks mają to jest wspaniale, ale jak po latach seks słabnie to oni i tak siebie mają bo zaczęli od czegoś co dalej trwa, no a niestety seks z czasem słabnie, doznania nie są już takie jak kiedyś, jak ktośw tym pokłada nadzieję to prędzej czy później się zawiedzie.
Co ciekawe te pary takie "pobożne" takie "grzeczne" co czekają do ślubu, z tego co widzę potem stają się silniejsze, nieco nawet niegrzeczne, seks jest dla nich super i nie stronią od niego i cieszą się, że czekali.
Znam nawet sytuację, że oboje mieli kontakt z byłymi a potem chcieli ze sobą czekać...
w ogóle to to całe czekanie uważacie za jakąś sztywną zasadę przepis prawa religijnego narzuconego i jako coś wbrew naturze, tymczasem to powstało przez doświadczenia samych ludzi, kształtowało się przez wieki, i to sami ludzie do tego doszli, teraz za to mamy czasy ogólnego uwstecznienia, zacofania, także następuje pewien regres, cofnięcie się do etapu, który już był. Te zasady nie powstały, żeby ludzi unieszczęśliwiać, żeby byli jakimiś tępo słuchającymi się kogoś baranami, tylko żeby je rozumieli i żyli nimi. Mało kto już wie czemu i skąd to się wzieło, że lepiej czekać do ślubu, albo przy najmniej dążyć do tego, bo wiadomo różnie to może być...
Weźmy teraz np. sobie sytuację, że nasze pragnienia mogą być zaspokajane w nieograniczony sposób, że można się z każdym pchać (czasem sam mam takie zachcianki i pragnienia), ale gdyby to weszło w życie, to czy coś by było lepiej z nami? czy skończylibyśmy się szybciej niż cesarstwo rzymskie? warto czasem spojrzeć na to z różnych punktów widzenia, i zasięgnąć do badań naukowców, dzisiaj w krajach gdzie jest "więcej" seksu i jest on bardziej powszechny i swobodny poziom inteligencji społeczeństwa jest niższy, ludzie mają mniej motywacji, dążeń, pracowitości, są sterowalni, depresyjni, i po prostu głupsi, wystarczy pojechać do anglii.
Owszem ktoś myśli no ja współżyję, jest cudownie, nie robię nikomu nic złego, co komu do tego i trochę ma rację, ale trochę też i nie ma, bo nikt nie daje pewności co nagle z tej słodkości wyniknie potem w późniejszym życiu, a często wynika... może zamiast seksu skupić się bardziej na rozwoju, jest takie oklepane "nie miłość potrzebuje seksu ale seks miłości" i może właśnie trzeba więcej starać się kochać i rozumieć czym to kochanie jest, bo naparzać się umie każdy, to jedna z rzeczy jak jedzenie, oddychanie, ale np. czytanie samo nie przychodzi, seks był zawsze, tylko taki poziom rozwoju nie był zawsze i co ciekawe jest on związany właśnie z niejako częściowym odejściem od seksu... tylko nie zrozumcie mnie źle, że jestem przeciwny seksowi, absolutnie!!! nie nie i jeszcze raz nie!!! tylko wecie o co mi chodzi? bo to się zaczyna od niewinnego współżycia przed małżeństwem ale każde następne pokolenie idzie o krok dalej, potem mamy seks poza małżeństwem, seks z innym małżeństwem, orgie, zwierzęta, nieletni, narkotyki, eskalacja doznań i bodźców postępująca wraz z uniewrażliwieniem na wartości wyższe

Prześlij komentarz

Zapraszam do komentowania. Proszę o kulturalne wyrażanie swoich poglądów. Nie akceptuję wulgaryzmów i chamstwa.

Dziękuję i zapraszam ponownie.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...