sobota, 11 września 2010

Wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma

Tytułowe przysłowie wydaje się odzwierciedlać sedno wyników najnowszych badań odnośnie migracji.

W Ameryce nikogo nie dziwi, kiedy sąsiad otrzymując lepszą ofertę pracy setki kilometrów od aktualnego miejsca zamieszkania, z dnia na dzień sprzedaje dom i przeprowadza się wraz z całą rodziną do innego Stanu.

W Polsce przynajmniej jeszcze kilka lat temu, można było zaobserwować podobny trend. Wielu młodych Polaków widząc lepsze perspektywy związane z pracą i życiem za granicą, mając w kieszeni po dwieście euro, wyruszali na podbój Ziemi Obiecanej zwanej Europą.

Czy migracja rzeczywiście uszczęśliwia ludzi ?


Na to pytanie próbował odnaleźć odpowiedź socjolog doktor David Bartram. (- a donosi o tym znany nam portal ScienceDaily).

Zaprojektował badania, w których mógłby odnaleźć powiązanie pomiędzy przeprowadzką ludzi, których zmotywowały wyższe zarobkami w innej części kraju/świata a ich wyższym niż w poprzednim miejscu - poziomem szczęścia.

"Badania poczucia szczęścia mówią nam, że generalnie ludzie nie czują się bardziej szczęśliwi zarabiając więcej pieniędzy, co może sugerować, że ludzie zmieniający miejsce zamieszkania dla pracy mogą poczuć się oszukani jeśli wierzą, że będzie im lepiej, gdy przeprowadzą się do bogatszego kraju."

- mówi doktor Bartram.

"Rozważałem zatem, czy ludzie wybierający migrację do bogatszego miejsca różnią się od innych ludzi - być może oni właśnie czują się szczęśliwsi z powodu wyższych zarobków. W ten sposób moje badania poszukiwały odpowiedzi na to, czy powinniśmy być pesymistami czy optymistami, jeśli chodzi o konsekwencje migracji dla samych migrujących."

Jak mówi doktor Bartram, wyniki jego badań sugerują, że migrujący "za chlebem" mogą być nieźle rozczarowani.

Co prawda, uzyskują oni wyższy poziom szczęścia z wyższych zarobków ( w wyższym stopniu niż tubylcy - być może dlatego, że są już do nich przyzwyczajeni ), lecz tak de facto wciąż są mniej szczęśliwi, niż ci, którzy mieszkali tam od zawsze.


Zdaniem doktora prawdopodobnie przyczyną tego jest to, że ludzie przeprowadzający się oczekują wyższego poziomu szczęścia mając w innym miejscu wyższe zarobki, gdy tymczasem po przeprowadzce oprócz zarobków nic się nie zmienia a aspiracje wciąż są u nich wysokie.

"Mówiąc w wielkim skrócie - nawet zarabiając więcej migranci mają trudności, by czuć satysfakcję ze swoich zarobków, podobnie jak większość z nas."

- podsumowuje doktor Bartram.

"Wielu z nas błędnie wierzy, że pieniądze są potrzebne do szczęścia w dużo większym stopniu, niż tak jest naprawdę - również takie samo przekonanie nie omija migrantów. Życie jako imigrant w bogatym kraju może być naprawdę ciężkie".

Doktor Bartram nie chce straszyć ludzi planujących wyjazd "za chlebem", lecz jedynie pokazać im pełniejszy obraz ich decyzji o zmianie miejsca zamieszkania. Pieniądze owszem są ważne, ale wcale nie muszą rekompensować opuszczenia miejsca, gdzie ludzie ci mają przyjaciół, czy żyją w dobrze znanych już im społecznościach. Mimo większych zarobków gdzie indziej, wcale nie muszą czuć się tam szczęśliwsi.

Jeśli zaciekawił Was temat pieniędzy i szczęścia możecie zajrzeć jeszcze tutaj i tutaj.






Pozdrawiam

Integralny
PSYCHIKA.net

15 komentarzy:

MAGA pisze...

Wiele zalezy od tego czego bedziemy po tej emigracji oczekiwac,czesto ludzie maja bardzo mylne pojecie o kraju ,do ktorego jada i wtedy rozczarowanie przychodzi bardzo szybko.
Trudno mi sie wypowiadac za wszystkich,sama jestem emigrantka,roznica polega na tym ze ja nie emigrowalam za chlebem ,mam tez to szczescie ze bliscy memu sercu sa ze mna,a dzieki postepowi mam staly kontakt z przyjaciolmi w Polsce,i tez mam ten komfort ze jak bardzo zatesknie to zawsze moge wsiasc w samolot i jestem.

Integralny pisze...

@ MAGA -

Dzięki za komentarz.

To prawda, kiedy nasze oczekiwania są zbyt duże, szybko możemy zniechęcić się do obcego kraju.
Czasem bardzo trudno jest też zaadaptować się do nowych warunków życia: do kultury, sposobu życia itd.

Anonimowy pisze...

Samo przez się narzuca się, że ani miejsce, ani okoliczności czy ilość pieniędzy nie gwarantuje nam poczucia szczęścia.
Żaden urlop czy gigantyczne zakupy nie sprawią, że będziemy czuli, że żyjemy pełniejszą piersią.

Tak jak miłość wymaga stałej pielęgnacji tak i własne samopoczucie szczęścia również.
Każdego dnia życie dostarcza nam wystarczającą ilość dobrych jak i mniej dobrych momentów.Od nas zależy, które będziemy rozpamiętywać i pielęgnować.
Ważne jest aby je po prostu wychwytywać i cieszyć się nimi, jeśli są dobre, a jeżeli są nie najlepsze - przeanalizować je, aby rozumieć dlaczego odbierają nam dobre samopoczucie, a potem "wypuścić".

pozdrawiam marzmar

Integralny pisze...

@ Marzmar -

Zgadzam się z Tobą :)
O dobro samopoczucie też musimy nauczyć się dbać. Mamy spory wpływ na nasze życie - również na emocje i nastrój.

Dziękuję za Twoją wypowiedź.

Anonimowy pisze...

Polske opuscilem juz 5 lat temu,
same pieniadze szczescia nie daja ale pomagaja w pelniejszym (lzejszym) zyciu - nie musze martwic sie za co zaplace rachunki, czy stac mnie na czynsz, moge skupic sie na Yodze, nauce tanca czy planowaniu wypadu na weekend, moge sie samorealizowac jestem szczesliwy.

pozdrawiam

PS. na emigracji znalazlem swoja druga polowke

Integralny pisze...

@ Anonimowy -

Wiele zależy od naszych aspiracji, potrzeb i planów.

Jeśli w innym miejscu, jesteś w stanie odnaleźć wiele elementów składających się na Twoje poczucie bezpieczeństwa, szacunku, akceptacji, przyjaźni - o wiele łatwiej będzie Ci się w nim żyło.

Jeśli jednak zostawiasz za sobą przyjaźnie, kontakty, czy przyzwyczajenia do życia w nieco innej kulturze, proces adaptacji może potrwać o wiele dłużej, a czasem może wcale się nie zakończyć. I nie wynagrodzą tego żadne pieniądze.

Dziękuję za Twój komentarz.

Anonimowy pisze...

Czytając Wasze komentarze nasuwa mi się jedno, jeżeli migrujemy świadomie licząc się z konsekwencjami jakie ona niesie ze sobą łatwiej odnaleźć szczęście w nowym miejscu. Wiedząc czego oczekujemy, i jakim kosztem chcemy to osiągnąć próbujemy stworzyć sytuacje w których odnajdziemy to czego szukamy. Możemy to chyba również odnieść do zmian jakie czasem pojawiają się w naszym życiu, jeżeli ich nie szukamy często odrzucamy takie czy inne możliwości jakie się pojawiają.
Myślę, że Doktor Bartman zrobił kawał dobrej roboty odsłaniając tym iluzję jaką nie raz próbujemy się przysłaniać nie licząc się z tym, że może przynieść tylko rozczarowanie.

Integralny pisze...

@ Anonimowy -

Jasne, świadomość wielu różnych możliwych konsekwencji migracji jest bardzo ważna.

Jeśli ktoś widzi tylko same plusy lub umniejsza znaczenie minusów - konfrontując się z rzeczywistością może ponieść porażkę.

Co innego, gdy bierze pod uwagę, że coś może pójść nie tak, że warto mieć wyjście awaryjne.

Pozdrawiam i dziękuję za komentarz :)

lavinka pisze...

Wiesz, chyba dużo zależy kto po co jedzie. Jeśli jedynym celem są pieniądze - to trochę słabo. Częściej powodem wyjazdu są nie tylko pieniądze, ale to że u nas w kraju panuje między ludźmi średnia atmosfera pracy, w rodzinie kiepsko się mają kontakty, nie ma więzi sąsiedzkiej. A zarazem ludzie wobec siebie okrutnie wymagający. I ludzie właśnie od tego uciekają, od beznadziei. I jeśli im się uda - tam - to do Polski nie wrócą. Bo tam będą szczęśliwsi nie z powodu zarobków, ale z powodu luzu. Że im sąsiad z zazrości kur nie wytruje :)

osa pisze...

http://w762.wrzuta.pl/audio/2hXJzxZAoV5/pogodno_-_wszedzie_jest_dobrze_do_sciagniecia_z_www.zrzutnia.pl ;)

Anonimowy pisze...

Migracja za chlebem to duże wyzwanie, które warto podjąć choćby dla samych nowych doświadczeń. Człowiek, który stoi w miejscu nie rozwija się, więc jeśli ktoś od dawna tkwi w pracy bez perspektyw warto spróbować czegoś nowego.

www.pozytywnezycie.blox.pl

Anonimowy pisze...

10 lat na obczyzne. Zrealizowalem wszystkie swoje marzenia. Dom ,zona, dzieci, pies, firma, dobre samochody,i co z tego, nigdy nie bedziemy tutaj u siebie, ciezka praca, brak czasu, zaniedbywanie podstawowych spraw. Dobrobyt doprowadzil do tego ze mam juz dosc ciaglej pogoni za pieniadzem.Chce spokoju, swobody, lavinka napisala o tym ze ludzie w polsce sa ogolnie zli. Jacy sa to zalezy tylko od nas samych, a napewno w obcym kraju tez nie sa lepsi. Poznalem wielu ludzi ktorzy psiocza na polske i polakow, dlaczego? Nie szanujemy sie na wzajem, nie doceniamy, jestesmy zawisti a potem na dodatek narzekamy na naszych rodakow. Polecam kazdemu 10 letni pobyt poza granicami swojej ojczyzny, 10 lat nie widziec rodzicow, rodzenstwa, niewielu zna ten bol, a ci ktorzy go nie znaja niech nie mowia ze migracja jest wspaniala. Ma wiele plusow, ale glownym minusem jest to ze prawie zmusza do pogoni za dobrobytem i niech nikt nie mowi ze migruje w poszukiwaniu wrazen, nie,wszyscy wyjechalismy za chlebem.Doktorem mial racje - wyjazd moze obrocic sie przeciwko nam.

Seberski pisze...

Jaka zawiść, jaki brak luzu? Polska jest dokładnie takim samym krajem Zachodu, nowoczesnym, bogatym krajem Zachodu, gdzie dobrze się zarabia! Jest luz i serdeczność, bo mamy mentalność człowieka Zachodu, którym jesteśmy, dlatego z Polski się nie emigruje.

Seberski pisze...

Brednie. W Polsce jest właśnie, to lżejsze, przyjemniejsze życie, bo Polska jest rozwiniętym krajem Zachodu.

Seberski pisze...

W Polsce nie było żadnej tendencji do emigracji, bo Polska to nowoczesne, bogate państwo Zachodu, gdzie się dobrze zarabia i żyje, dlatego Polacy nie mieliby po co emigrowac.

Prześlij komentarz

Zapraszam do komentowania. Proszę o kulturalne wyrażanie swoich poglądów. Nie akceptuję wulgaryzmów i chamstwa.

Dziękuję i zapraszam ponownie.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...