To, czy dzieci będą odnosić w szkole sukcesy na różnych polach, czy też nie, może zależeć od tego, w jaki sposób komunikuje się rodzina, z której dziecko pochodzi.
Przeczytajcie co zaobserwowali naukowcy.
Profesor psychologii Mark Cummings z University of Notre Dame wraz z kolegami z University of Rochester analizowali wzorce relacji około 300 rodzin (z sześciolatkami) przez okres trzech lat. Naukowcy zauważyli pewne powiązania pomiędzy typem rodziny a radzeniem sobie dziecka w szkole. Badania te przytacza portal ScienceDaily.
Jeśli cała rodzina stara się rozwijać w atmosferze ciepła, przyjaźni i miłości a wszelkie problemy nie są ignorowane, lecz twórczo rozwiązywane, istnieje całkiem spore prawdopodobieństwo, że dziecku będzie dobrze wiodło się na różnych polach funkcjonowania w szkole.
Pozdrawiam
Integralny
PSYCHIKA.net
Przeczytajcie co zaobserwowali naukowcy.
Profesor psychologii Mark Cummings z University of Notre Dame wraz z kolegami z University of Rochester analizowali wzorce relacji około 300 rodzin (z sześciolatkami) przez okres trzech lat. Naukowcy zauważyli pewne powiązania pomiędzy typem rodziny a radzeniem sobie dziecka w szkole. Badania te przytacza portal ScienceDaily.
"Jeśli chodzi o rodziny spójne (cohesive), w których każdy z członków jest ciepły i otwarty na pozostałych, gdzie problemy są rozwiązywane i każdy z członków nieźle sobie w życiu radzi, rośnie prawdopodobieństwo lepszego radzenia sobie dziecka w szkole" - mówi profesor Cummings.
"Dzieci z rodzin uwikłanych (enmeshed) charakteryzująych się nadmiernym splątaniem emocjonalnym, wrogością i tylko umiarkowanym ciepłem, przekraczają próg szkoły z podobnymi szansami, co ich koledzy z rodzin spójnych, lecz za to z czasem zaczynają cierpieć z powodu niepokoju i poczucia alienacji.
Najtrudniej w szkole mają dzieci z rodzin zdystansowanych, luźnych (detached), gdzie nie chce widzieć się żadnych problemów, króluje wrogość i nie są okazywane uczucia. Dzieci z takich rodzin często zaczynają swoją szkolną przygodę okazując więcej destrukcyjnych zachowań niż pozostałe dzieci, mają wyższy poziom agresywności i większe trudności by konstruktywnie współpracować." - podsumowuje autor badań.
Jeśli cała rodzina stara się rozwijać w atmosferze ciepła, przyjaźni i miłości a wszelkie problemy nie są ignorowane, lecz twórczo rozwiązywane, istnieje całkiem spore prawdopodobieństwo, że dziecku będzie dobrze wiodło się na różnych polach funkcjonowania w szkole.
Pozdrawiam
Integralny
PSYCHIKA.net

6 komentarze:
Zgadzam się, nie lekceważyłbym oczywiście innych czynników, które wpływają na to czy dziecko odnosi sukcesy w szkole czy nie, ale badanie doskonale pokazuje jak ważne są odpowiednie relacje w rodzinie.
No to nie wiem jak ja z moją destrukcyjną rodziną miałamte czerwone paski w podstawówce ;)
Niestety, życie pokazuje w wielu przypadkach, że jest inaczej.
Cóż - można by rzec: nic cowego pod słońcem. Przez pierwszych parę lat życia to głównie od rodziców dziecko przejmuje wzór zachowania się, czy stopień otwartości na innych ludzi. Potem z zakodowanym wzorem idzie do szkoły, gdzie niestety trzeba się umieć porozumiewać z innymi. Jeśli nie nauczy się otwartości będzie miało poważny problem z przełamywaniem się.
Myślę że tu chodzo przede wszystkim o kwestię socjalizacji i tak zwanej inteligencji emocjonalnej, nie tyle o IQ.
W której szkole i gdzie inteligencja emocjonalna jest do radzenia sobie potrzebna? W szkole, na studiach... Pan chyba nigdy w szkole nie był :)).
Taki cytat:
(...) sprawowanie opieki może "buforować" reakcję kortyzolową. Gunnar i współpracownicy zaobserwowali, że wzrost kortyzolu jest mniej prawdopodobny u niemowląt przejawiających zahamowanie, których relacje z opiekunami nacechowane były bezpiecznym przywiązaniem, niż u dzieci również zahamowanych, których przywiązanie cechowała niepewność. (...) u dzieci powyżej pierwszego roku życia efekty sprawowania opieki mogą być na tyle silne, by zmienić odpowiedź fizjologiczną na stres - są one zatem istotne dla dalszego rozwoju społecznego."
Wydaje się, że artykuł Marcina bardziej traktował o szkolnych sukcesach społecznych niż o sukcesach edukacyjnych. Dzieciom z trudnych rodzin trudniej nawiązać zdrowe relacje z kolegami (co jest intuicyjne).
Co do wyników w nauce, przełożenie nie wydaje mi się już tak bezpośrednie, (np 5 z matematyki i 1/2 z angielskiego, częsty przypadek) jednak z pewnością istnieje. Biorąc choćby tylko pod uwagę poziom kortyzolu, o którym wspomniano we wcześniejszym cytacie. Jego wysoki poziom upośledza zdolności percepcyjne, co przekłada się na wyniki na klasówce.
Pio
Prześlij komentarz
Zapraszam do komentowania. Proszę o kulturalne wyrażanie swoich poglądów. Nie akceptuję wulgaryzmów i chamstwa.
Dziękuję i zapraszam ponownie.