niedziela, 11 lipca 2010

Miłosne dylematy

Kochani, jest Was tutaj około siedmiuset dziennie :) Tak, właśnie tyle osób zagląda na mojego bloga. Cieszę się, że podobają Wam się moje teksty, że komentujecie i że piszecie do mnie maile.

Wiele z maili, jakie do mnie kierujecie, zawiera prośbę o poradę, jednak nie jestem w stanie odpowiadać na wszystkie po prostu z braku czasu. Staram się odpowiadać na nie za to w treściach notek czasem bardziej wprost ( tak jak w tym wpisie ) czasem mniej wprost ( jeśli uważnie czytacie bloga, znajdziecie własną odpowiedź ).

Dzisiejszy post to bezpośrednia odpowiedź na mail Czytelnika, który waha się i nie wie co zrobić ze swoim związkiem, czy w nim być, czy go opuścić.


Czytelnik waha się bo ...


Nie czuje tego czegoś.

Nie czuje już tak zwanej chemii.

Nie czuje miłości.

Za to czuje uporządkowane życie, schemat, który jest dla niego wygodny. Tak jak stare ubranie, które choć już nie szałowe, spełnia swoje podstawowe funkcje.

Czytelnik pyta mnie w mailu, w jaki sposób ja traktuję związek, czy musi być on od samego początku, jak to określa, “naznaczony miłością”, czy rodzi się ona z czasem. Mówi też, że jego związek to czysta kalkulacja, po prostu opłaca mu się być z tą kobietą. Czerpie z tego różne korzyści psychologiczne, choć wciąż brakuje mu tego najważniejszego uczucia.

Odpowiedź ta niech posłuży również innym Czytelnikom, których dotyka podobny problem.

Kochani, powtarzałem to wielokrotnie na blogu, że miłość to najbardziej przyziemne uczucie świata, bo choć uskrzydla niczym mocno odlotowy narkotyk, wymaga od nas podstawowych bardzo przyziemnych czynności.

Trzeba dbać o nią każdego dnia i nie chodzi mi tutaj o kupowany codziennie ogromny bukiet kwiatów dla Ukochanej, czy też prawienie komplementów bez pokrycia i bez ustanku pod adresem Ukochanego.

( Kwiaty oraz komplementy są jak najbardziej pożądane, ale co za dużo to niezdrowo ;) )

Miłość wymaga podstawowej higieny ( choć nie jest jej istotą ), polegającej na umiejętności adekwatnego kierowania uwagi na potrzeby partnera [ partnerki ], odpowiedniej komunikacji, rozmowy, czułości, przyjaźni, zadbania o poczucie bezpieczeństwa, by pięknie rozwijać się wspólnie - jako para, ale i indywidualnie - jako jedyna w swoim rodzaju, niepowtarzalna, wyjątkowa jednostka ludzka.

--
Jeśli czujesz, Czytelniku z miłosnymi dylematami, że Twojemu związkowi czegoś brakuje, po prostu porozmawiaj o tym ze swoją “drugą połówką”. To aż tak nie boli a może przynieść wiele pozytywnych implikacji. Lepiej chociaż próbować ratować związek, niż zostawić go na pastwę losu.

Jestem zdania, że jeśli dwie bardzo czegoś chcą, wszystko jest możliwe do osiągnięcia i do wypracowania. Rutyna w związku dostarcza nam czasem wręcz bezcennego poczucia bezpieczeństwa, ponieważ jest powtarzalna, niezmienna, przewidywalna, jednak od czasu do czasu uczucia oderwania się od codzienności są jak najbardziej wskazane.

Fajnie jest wyrwać się z partnerem [ partnerką ] poza tę przewidywalną strefę komfortu, poza system, który oboje [ obaj, obie ] doskonale znacie, poza fakt, że A wywołuje B a B - C.

Najłatwiej opuścić system fizycznie, udając się na przykład w dalszą wakacyjną podróż, czy wycieczkę poza miasto. Obecna pogoda sprzyja takim wypadom. Należy pamiętać jednak o tym, aby wykorzystywać ten czas ZE SOBĄ a nie obok siebie. Co to za spotkanie na nowo z druga połówką, jeśli on zabiera ze sobą laptopa, na którym pracuje prawie tak samo dużo jak w domu, a ona nie może oderwać się od stosu najnowszych plotkarskich gazet. Niech fizyczne opuszczenie systemu, będzie przyczynkiem do porzucenia w myślach tego, co Was nudzi, co znacie od podszewki.

Oczywiście, jeśli będzie jeszcze gorzej niż dotychczas, można wrócić np. w rozmowie do spraw, które zostały w tyle. Wiadomo, że rzucanie się na głęboką wodę nowości, dla związków z długim stażem, nie zawsze będzie najlepszym rozwiązaniem. Obie strony powinny świadomie godzić się na taki stan rzeczy a metoda małych kroczków jest tu jak najbardziej wskazana.

Strefę bezpiecznego komfortu, rutyny, która wchłania związek, przeżuwa i wypluwa niczym nic nie warte resztki jedzenia, można opuścić nie tylko w sposób fizycznego opuszczenia systemu, równie pomocne mogą okazać się czynności związane z odmiennym, niż dotychczas planowaniem zwykłego, szarego dnia w mieście.

Osobiście uważam, że betonowa, miejska dżungla może dostarczać również romantycznych wrażeń, kiedy ma się świadomość, że żyje się w niej właśnie z Tą Ukochaną Osobą.

Rozmowy na tematy, które dotychczas były omijane przez Was szerokim łukiem, rozmowy o uczuciach, snach, marzeniach, przemyśleniach na temat tego skąd pochodzimy i dokąd zmierzamy, a czasami rozmowy na tematy całkowicie trywialne mogą okazać się niezwykle pomocne przy eksplorowaniu psychiki drugiej osoby zupełnie na nowo.

Dotyk, który być może na co dzień jest dostarczany przez Was sobie nawzajem w sposób przewidywalny, beznamiętny, niech stanie się dotykiem czułym, bogatym we wrażenia, niech pod Twoimi dłońmi kwitnie ogród zmysłowych doznań Ukochanej [ Ukochanego ]. Poproś drugą osobę o czułe zajęcie się również Tobą.

Jeśli Twój związek stał się paskudnie nudny, przypomnij sobie Wasze pierwsze chwile. Tęsknisz za nimi ? To do dzieła, wszystko jest możliwe do odbudowania, do tchnienia iskry, która rozpali na nowo Wasze uczucie ! Jeśli wcale ich Ci nie żal, jesteś tego absolutnie pewien, rozważ poważną rozmowę z drugą osobą, pamiętając o jej potrzebach i uczuciach i opuść związek.

Pamiętaj jednak, że prawdziwa miłość jest tak naprawdę w nas, to my ją tworzymy. Nie romantyczna otoczka, wspaniała kolacja, ani przytłumione światło, nie świece, nie muzyka, nie zgoda na co dzień, ani kompromisy, nie pocałunki, ani udany seks. Istoty miłości nie tworzą te i inne rzeczy, choć są bardzo ważne do jej utrzymania.

Posłuż się tymi sposobami, narzędziami, metodami do odnalezienia miłości, która mieszka w głębi naszych serc. To ty ją tworzysz, Ty jej szukasz i ją odnajdujesz.

Powodzenia w poszukiwaniach :)






Pozdrawiam

Integralny
PSYCHIKA.net

11 komentarzy:

kuglarz pisze...

Twój wpis przypomniał mi o jednym kawałku... http://www.youtube.com/watch?v=EjAoBKagWQA

Rzaba pisze...

brzmi jasno i zrozumiale to co napisałes.
Ale to nie takie proste powiedzieć swojemu partnerowi( parnerce) szczerze, ze np. juz mnie nie pociagasz
.Albo ze ten związek to nie jest to, czego oczekiwała(e)m..
Prawodopodonie obraził by sie i poszukał świezej miłosci.
Jakoś nie wyobrazam sobie, ze mój maz mi to mówi. Czułabym sie bardzo zraniona

Uważaj ze nalezy dbac o zwiazek , ale takie szczerości lepiej zachowac dla przyjaciółki...

Jacek W. pisze...

Masz rację w tym co piszesz.Takie tematy są zawsze na "wierzchu" choć dylematów tego typu nikomu nie życzę. Miłość jak kiedyś pisałeś to dzień powszedni, to tęsknota za drugą osobą gdy jej nie ma. Najgorszym jest gdy mamy deficyt emocjonalny, idealizujemy miłość, gonimy za czymś co jest krótkotrwałe i nie pozwala nam uczciwie cieszyć się z możliwości obcowania z osobą która jest przy nas. To tragedia, szukać na nowo i nowo w pogoni za uniesieniem. Samoakceptacja jest chyba słowem kluczem, od niej powinno się zacząć. Ja pracuję nad tym, nie kochając siebie nie będzie "nas" - to też zasłyszane z wiadomego źródła. Ale czymże jest bez tego nasze życie, namiastką.

lavinka pisze...

Rutyna to chyba coś czego kazdy trochę pragnie(gdy chce się ustatkować) i nienawidzi,gdy dostrzeże jej wady. Myślę,że każda miłość można uratowac, jeśli chca tego obie strony. Ale i paradoksalnie, tylko wtedy. Przykre,ale prawdziwe.

Czy obawiam się sytuacji jak tej wyżej? Okropnie. Chyba każda kobieta boi się sytuacji, gdy partner zaczyna na nią patrzeć jak na mebel, nie jak na ukochaną istotę.

Czasem ludzie do siebie nie pasują. Lubią się ale nie potrafią nawzajem stymulować. Lepiej sobie o tym mówić wprost, wtedy ma się szansę... problem pojawia się wtedy gdy jeden z partnerów po prostu zaczyna się nudzić, albo inaczej, to co miał do tej pory - mu nie wystarcza. I to dotyczy obu płci,żeby było jasne.

Egoizm rozwalił niejeden związek, wiem bo pochodze z rodziny rozwodników ;)

I to sławne pytanie - nie pytac jak ma się zmienić mój partner, bym go znowu pokochał/a - ale co moge JA zrobić, byśmy byli szcześliwi oboje. To taka bajka powtarzana we wszelkich poradnikach, Kościół i kogo tam jeszcze. Pech,że akurat Ci nieszcześliwi nie_chcą tego stosować. Bo nie i basta. I wytłumacz takiemu czy takiej. Dlatego nie zamierzam bawić się w ciocię dobra_rada, bo to nic nie da. Dbam o siebie i swój związek jak umiem. Uczę się od zera, bo nie miałam dobrego przykładu w rodzinie. Ale się staram i wymagam tego samego od drugiej strony. Nie ma tak,że stara się tylko jedna strona. O nie! I wiem,że nie mam stuprocentowego wpływu na to, jak postrzega mnie mój partner. I kto wie,może myśli o mnie tak samo, jak ów czlowiek? Co moge zrobić? Niewiele, jeśli druga strona nie będzie chciała tego ciągnąć. Dlatego tak ważne są szczere rozmowy, wtedy przynajmniej człowiek nie budzi sie z ręką w nocniku i może jakoś się na to rozstanie przygotować.

Anonimowy pisze...

Szczere rozmowy, ale również robienie czegoś razem co sprawia przyjemność, to od razu chyba widać... takie małe rytuały, ale bez przymusu i sztuczności. Mnie się podobają, uważam że umacniają więzi...

- anonimuz

MAGA pisze...

”Miłość jest piękną bez wątpienia rzeczą(…) lecz trzeba, żeby miała twarz człowieczą”.Adam Asnyk.

A ja mam pytanie:jaka jest definicja milosci(jesli mozna ja zdefiniowac)?

Moze gdy minie czas zauroczenia,tzw.chemia,i mimo to ludzie sa ze soba jeszcze dlugie lata,az do konca,bo tego chca oboje.Moze to jest milosc?

Anonimowy pisze...

Miłość to nie jest chemia, ani tak zwany haj z tym związany, prawdziwa miłość zaczyna się wtedy kiedy już tego nie ma.

MAGA pisze...

Trudno okreslic,czy to jest milosc,przyjazn,czy poprostu przyzwyczajenie.
A ten tzw.haj,bierze sie z procesow chemicznych zachodzacych w naszym organizmie,dlatego nie trwa wiecznie.

Anonimowy pisze...

Ah, dziękuję Ci za wyjaśnienie!
Możesz iść do apteki kupić sobie Wellbutrin i go przedłużyć jak chcesz w nieokreśloną przyszłość bez angażowania osoby trzeciej. To nie jest miłość. Miłość to też nie przyjaźń i nie przyzwyczajenie! Pozdrawiam.

Anonimowy pisze...

Witam!
z ciekawością przeczytałam artykuł, ponieważ tematyka dotyczy również mnie...
teoria teorią..
otwarcie rozmawiałam z moim "przyjacielem" na różne problemy nas dotyczące. otwarcie mówiłam, że brakuje mi tego, że nie czuję tamtego..
nic to nie dało.
on mnie kocha od pierwszego dnia znajomości
a ja zastanawiam się od pięciu lat - czy on to ON- ten jedyny..
jak długo mogę się zastanawiać
słowa "kocham"nie używam na co dzień, od święta też nie..
męczą mnie te rozmyślania - co dalej.
brak tego ognia, którego nie było. traktowalam go jak przyjaciela, on niestety nie
rozumiemy sie bardzo dobrze, jest na luzie-zero krempacji. wolałam i wole z nim spedzac czas niz z kolezankami.
mamy po 24 lata - współżyjemy średnio 2 razy w miesiącu. dlaczego? bo to ja nie mam potrzeby, ochoty. on o tym wie.

Anonimowy pisze...

Ludzie jak chcecie stworzyć udany związek naprawdę nie myślcie ,że potrzebny wam jakikolwiek "ogień" z całym szacunkiem, ale zauroczenie erotyczne (zakochanie) szybko przechodzi 1-2 lata,a przed wami perspektywa życia z kimś przez wiele wiele lat. Czy dla jakiegoś haju warto zaprzepaścić swoje prawdziwe szczęście? Wiele razy byłam zakochana ,ale najgorsze jest to,że dziś za te osoby nie dałabym złamanego grosza. Czy naprawdę tylko to się liczy w życiu. Koledze z artykułu proponuję kupić kokaine i się nią odurzyć a później docenić to z jak wspaniałą kobietą jest i dlaczego chce z niej zrezygnować dla tego haju(niestety tak to "piękne" zakochanie ma dużo więcej wspólnego z kokainowym hajem niż z prawdziwą miłością). No i co gorsza kierowanie się zakochaniem prowadzi do ...no właśnie,bo co jeśli z kimś się wiążecie z uwagi na zakochanie,które później przejdzie(a przejdzie na procent 100, promili 1000)? Znajdziecie inny obiekt którym równie silnie się zauroczycie i zrezygnujecie z dotychczasowego partnera? To nie jest i nigdy nie była miłość. Nie jest tak,że miłość przyjdzie z czasem, nie jest tak ,że nagle wybucha - miłość trzeba w sobie zrodzić.

Prześlij komentarz

Zapraszam do komentowania. Proszę o kulturalne wyrażanie swoich poglądów. Nie akceptuję wulgaryzmów i chamstwa.

Dziękuję i zapraszam ponownie.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...