środa, 26 maja 2010

Zmęczona gierkami



Poznajesz bardzo interesującego człowieka, czujesz, że to właśnie on !
Czy on czuje to samo ? Jeśli tak, to dlaczego nie okazuje tego w stosunku do Ciebie ?


Czujesz, że Twoja psychika tak bardzo jest już zmęczona tymi gierkami ...


Ciągłe wykręcanie się od spotkania jeszcze tak nie bolały. Ty też jesteś osobą zapracowaną i rozumiesz, że inni też mogą być. Dobrze, że chociaż w ogóle dochodziło do spotkań. Nie od razu przecież Kraków zbudowano. Ale udało się częściej widywać.

Ta osoba naprawdę trudno się otwiera, ale jakoś można było do niej dotrzeć. Powolutko, małymi kroczkami. Pod twardą skorupą można było odkrywać pięknego, delikatnego człowieka. Ba, bratnią duszę.

Coś jednak nagle zazgrzytało, bratnia dusza zrobiła krok do tyłu i nie chce pójść dalej. Paraliż, odruch bezwarunkowy, czy może zwykła manipulacja. Nie wiesz tego do dziś.

Wiesz jednak, że masz już tego dość.

Ciągłe głupie gierki, zabawy w chowanego, podchody.

Po co, na co, pytasz przed lustrem, czy warto ?

Któż to wie.
Nawet psycholog nie powie Ci czy warto, bo psycholog nie jest wróżką.

Gdy sytuacja pomiędzy dwojgiem ludzi staje się skomplikowana, niejasna, na pewno trzeba ze sobą o tym szczerze porozmawiać. Nie ma innej alternatywy. Nie może dojść do całkowitego spotkania dwóch serc, kiedy jedno z nich ciągle ucieka i to zawsze w momencie gdy cały świat wydaje się szeptać Ci "to właśnie teraz". Zbliża się na bezpieczną odległość, po czym ucieka, by powtarzać to samo. To bardzo egoistyczne, może warto jednak wspólnie rozważyć powody takiego zachowania. Nic nie dzieje się bez przyczyny. Ona, on - potrzebuje czasu, pytanie ile i czy druga osoba jest gotowa na to, by tyle czekać.

Czy ten związek w końcu się zacznie, czy skończy zanim naprawdę zaczął ???


Czy przetrwasz, czy przetrwacie ciężkie chwile ? Czy to Ciebie, Was wzmocni, czy dzięki temu odkryjesz lub odkryjecie nową prawdę o Tobie lub o Was samych ?

To zależy już tylko od Ciebie, od Was ...


Do posłuchania piosenka Portishead w ciekawej aranżacji.








Pozdrawiam

Integralny
PSYCHIKA.net

10 komentarzy:

eza pisze...

Piosenka mnie zaczarowała!

Di pisze...

Marcinie,

póki nie znalazłam w sobie pewności, co czuję, czego pragnę, i co mogę drugiej osobie podarować, szarpałam się z niepewnością i domagałam się komunikacji na swoich warunkach; nie słuchałam swojego serca, duszy, więc napierałam, natarczywie, i widziałam wycofywanie w skorupę;

odkąd znajduję w sobie miłość, otwartość, zrozumienie, odwagę, cierpliwość, czuję, że potrafię być obok, bezwarunkowo, zwyczajnie, po prostu, tak jak życie płynie, na wyciągniecie ręki, na zasłuchanie w słowa;

i robię swoje i jestem , dla siebie, dla nas

jedyną racją dla tej miłości jest to, że On Jest i Ja jestem, i że ja chcę być obok, bo jest mi tak dobrze;

związki dwojga między Początkiem i Końcem mają swoją niebywałą historię, której nie da się zaszufladkować;

raz bliżej, raz dalej, ... nic nie jest na pewno i na zawsze; każdy ma swoją strefę światła i cienia, i tylko zaufanie, a także gesty potwierdzenia obecności oraz rozmowa wsłuchująca się w słowa i w ciszę między słowami, pogłębiają owo zaufanie, wzmacniają więź, i wyprowadzają z zaułków, w które zapędzają codzienne nieoczekiwane sytuacje; tego typu wyzwania nigdy nie mają końca, bo życie ludzkie płynie i ma różnorodne smaki.

Zgoda na otwartość, co wymaga nie lada odwagi, bo trzeba odsłonić nie tylko swoja siłę, ale nade wszytko swoją słabość, oraz zgoda na swoją inność, uwalnia od lęków i uwalnia od komplikowania codziennego bycia ze sobą niejasnościami, domysłami, interpretacjami, niewyrażonymi oczekiwaniami i częstymi ucieczkami w swoją skorupkę.

Każdy z nas potrzebuje różną ilość czasu, by dojrzeć do słów " kocham, chcę z Tobą dzielić codzienność, marzenia i smutki, budzić się zasypiać, jadać wspólne śniadania, razem śmiać się ze swoich słabostek i płakać z żalu za tym, co odchodzi".

Wydawało mi się kiedyś, że wystarczy zastosować sprawdzony algorytm, podstęp, prowokację, żeby zaktywować mężczyznę do oczekiwanego komunikatu, ba, deklaracji i BUM!!! -to se ne da- cierpliwość, zaufanie, wiara przynosi smaczniejsze owoce, pozwala w naturalny sposób dojrzeć obojgu do bycia ze sobą; taka dojrzałość zyskuje głębię i trwałość; ważne zeby oboje zmierzało do tego samego celu - do bycia ze sobą.

W związkach sprawdza się zasada, o której pisałam niedawno: co dajesz to zawsze wraca: wraca w nieoczywisty, niejednoznaczny, subtelny sposób, najczęściej pokrętny, dlatego dbam o swoje myśli, o swoje uczucia i o swoje słowa, albowiem słowa mają wielką moc.

Portishead:
piosenka magiczna, od pierwszego zasłuchania niezmiennie pięknie brzmi

pozdrawiam

Anonimowy pisze...

Bo problem jest w tym, że nie potrafimy zmierzyć się z własnymi potrzebami oraz z czasem. Poznając kogoś chcemy już od początku mieć pewność, że to będzie tak "właściwie" często nawet nie zdając sobie sprawy co to tak naprawdę oznacza. Zastanawianie się choćby tylko nad sobą jest uważane za mało romantyczne, więc opieramy się na wzorcach przeczytanych, obejrzanych czy zasłyszanych. A wszystko sprowadza się jednak do świadomości siebie i swoich oczekiwań co już w różnych komentarzach podkreślała Di.
Di lubię twoje komentarze i zazdroszczę Ci umiejętności wyrażenia swoich myśli.

Anonimowy pisze...

Moim zdaniem ludzie nie potrafią nazywać ani rozpoznawać do końca swoich uczuć, nie próbują się nawet z nimi mierzyć nikt ich tego nie uczy. Szkoły nastawione są na pozyskiwanie wiedzy od zewnątrz a nie od wewnątrz. Nikt nas nie uczy jak wsłuchiwać się w siebie.

Anonimowy pisze...

Zgadzam się z anonimowym. Jest masa ludzi, którzy nie zastanawiają się nad tym co czują, nie analizują tego, nie wyciągają wniosków.
Co do artykułu, bardzo fajny, szkoda że krótki :)
Gierkami i niepewnością można się zmęczyć, oj można. Może potrzeba posiadania wszystkiego jak na tacy, tu i teraz związana jest z zaborczością i napadaniem na drugą osobę, ale człowiek chce mieć pewność na czym stoi, z tego czerpie integralność.
Myślę jednak że do związku trzeba dojrzeć i jeśli obie osoby do niego dojrzeją, to gierki się kończą i jest prawdziwa i odpowiedzialna więź, nie tylko jak dotąd emocjonalna. Wierzę w to i obym zawsze wierzyła :D

mmia7

Anonimowy pisze...

Gierki mogą być, gierkami... Niestety. Kończą się one gdy umyka aura nowości.
Relację się buduje. Jeżeli już się coś zbudowało a druga strona umyka z placu budowy, zawsze pozostaje radość z tego co powstało. Może tylko fundamenty udało się postawić. Dobre i tyle, będzie na czym ewentualnie budować w przyszłości ;)

Pio

lavinka pisze...

Kiedyś było łatwiej, bo to regulowały silne wzorce moralne i konwenanse. Luzie się w nich dusili,ale ich przestrzegali. Dziś,kiedy każdy ma wybór... czasem wybiera źle. Dlatego tak wiele związków się rozpada.
Moim zdaniem to nie są gierki. Czasem po prostu człowiekowi lepiej jest w pojedynkę. Czasem się zakocha, ale po paru latach zaczyna tęsknić za życiem bez zobowiązań. To nie musi być egoizm, to może być charakter, albo brak umiejętności nawiązania głębszej relacji z drugim człowiekiem.
Dlaczego ludzie uciekają przed szczęściem? Zazwyczaj się boją. Wielu rzeczy, każdy czego innego. Temat rzeka,ale czuję się niejednokrotną ofiarą ludzi, którzy się boją zrobić krok do przodu.

Di pisze...

Pio
ciekawe spostrzeżenie dotyczące fundamentów, jako podstawy budowania od nowa,
hmmm...
cokolwiek powstało, jakkolwiek doskonałe przez jakiś czas, rozpadło się, to zawsze zostaje coś, wartość dodana, doświadczenie, które stanowi solidniejszą podwalinę pod kolejną budowlę,

napisałeś: dobre i tyle;
no tak!
ha! wszak to więcej niż nic!

dziękuje za przypomnienie, pozdrawiam

Anonimowy pisze...

@ di

i pomyśleć że jestem zdeklarowanym przeciwnikiem stwierdzenia:
"co nie zabije, to nas wzmocni" ;)

pozdrawiam również

Anonimowy pisze...

do Di......piszesz, ze płyniesz? hm, a jak to wygląda, bo na Twoim blogu jesteś raczej samotynym żeglarzem...wiesz, Twoje rozważania to zlepek paru ksiązek o rozwoju, poza tym ty przyjęłaś postawę "ach, jak pięknie, nawet jak mnie chłopak kopnie w dupę, to się czegoś nauczę" może to i prawda, ale w nas są wszystkie emocje, mało zaś gotowości do wybaczania i wyrozumiałości ponad miarę. Ile można zachwycać się wspólnie zachodami słońca, rozsnącym kwiatkiem? a gdzie realia życiowe, dzieci, codzienna ganianina, zmęczenie fizyczne..Co? nie znasz tego? Cierpliwość, zaufanie, wiara? powiedz to zranionej kobiecie, która zostaje sama albo facetowi, ktoremu doprawiono rogi:)

Prześlij komentarz

Zapraszam do komentowania. Proszę o kulturalne wyrażanie swoich poglądów. Nie akceptuję wulgaryzmów i chamstwa.

Dziękuję i zapraszam ponownie.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...