sobota, 15 maja 2010

Terapia osób z depresją przez telefon?


Badania naukowców z Brigham Young University sugerują, że terapia osób w depresji przez telefon może być prawie tak samo skuteczna jak terapia twarzą w twarz.


W badaniu wzięło udział 30 osób ze zdiagnozowaną poważną depresją.

Zamiast ośmiu spotkań w klinice, kontaktowali się oni ze swoimi terapeutami telefonicznie. Terapeuci starali się realizować z nimi ten sam program terapii, który realizowaliby na żywo w cztery oczy. Czas każdej z rozmów telefonicznych mieścił się w przedziale od 21 do 52 minut. Pacjenci nie przyjmowali wówczas żadnych medykamentów.

Co się okazało?

Po sześciu miesiącach telefonicznej terapii - aż 42 procent pacjentów wyszło z depresji.
Dla porównania trzeba dodać, że taka terapia prowadzona na żywo skuteczna jest w 50 procentach przypadków.

Organizatorka badań psycholog Diane Spangle zachwala skuteczność terapii przez telefon, wskazując również na jej zalety praktyczne dla pacjentów - na przykład takie jak wygoda, brak oczekiwania w długich kolejkach na wizyty, niższa cena.

Podkreśla jednak, że dla jednej trzeciej części osób badanych nie była ona tak samo atrakcyjna jak tradycyjna terapia; osoby te mówiły, że preferują kontakt z terapeutą na żywo.


Moim zdaniem taka terapia nigdy nie zastąpi kontaktu psychoterapeutycznego na żywo, jeśli jednak taki kontakt nie jest możliwy (np. ze względu na niedostępność terapeuty w okolicy pacjenta), telefoniczna pomoc profesjonalisty jest lepsza niż żadna.






Pozdrawiam

Integralny
PSYCHIKA.net

9 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Jedną z pilniejszych potrzeb osób z depresją jest znalezienie się w towarzystwie osób "normalnych", zdrowych.
Do dobrych praktyk terapeutycznych można zaliczyć uzupełnienie psychoterapii na żywo możliwością kontaktu telefonicznego/SMS.

Wydaje się, że te badania podkreślają nie tyle to,że kontakt bezpośredni jest lepszy (co jest poza dyskusją) co spostrzeżenie, że kontakt telefoniczny może być tak dobry.

Pio

Anonimowy pisze...

@Pio

Powiedziałeś niezwykle ważną rzecz. Problem w tym że, znalezienie się osoby z depresją w otoczeniu ludzi zdrowych jest o tyle trudne, gdyż pociąga zwykle za sobą groźbę odrzucenia. I koło się zamyka.

saunterer pisze...

Kolejna wskazówka pozwalająca przypuszczać, iż psychoterapia może być po prostu drogą formą zapewniania sobie nagradzającego ludzkiego towarzystwa i jakiejś formy zdrowych kontaktów międzyludzkich.

Di pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
Di pisze...

Trudno mi sobie wyobrazić jakakolwiek terapię w formie telefonicznej. Osoba z depresją jest osobą zamkniętą, ponieważ towarzyszy jej uczucie niezrozumienia i odrzucenia. Jednocześnie potrzebuje uwagi, obecności drugiego człowieka, który wysłucha i umiejętnie poprowadzi przez meandry cieni.
Rozmowa telefoniczna może mieć charakter kontaktu, wplata się w proces uzdrawiania duszy, ale terapią być nigdy nie może.

Oczywiście, rozmowa telefoniczna jest lepsza niż żadna, ale wyobraź sobie, co się dzieje, kiedy człowiek spragniony wsparcia, uwagi drugiego człowieka pozostanie sam ze sobą po odłożeniu słuchawki. Wygada się, zagłuszy siebie, ale potem pustka jest jeszcze większa. Uważam, że Początek terapii określa spotkanie terapeuty z klientem, i ustalenie wzajemnych zasad i oczekiwań: to forma zobowiązania, która staje się bazą współpracy dla obu stron. Człowiek w stanie depresji potrzebuje 'żywego' impulsu, jak światła w tunelu, które może go wyprowadzić z ciemności, i często ręki, która go stamtąd wyprowadzi.


Pio
czy jesteś pewien, że osoba z depresją ma rzeczywiście inne potrzeby prócz krzyku z bólu istnienia? a rzecz polega na tym, byśmy my, 'świadomi' i 'zdrowi' w tym krzyku usłyszeli wołanie o pomoc... i chcieli być obok, bezinwazyjnie, na wyciągniecie ręki

pozdrawiam

Anonimowy pisze...

@ di

To, o czym pisałem, usłyszałem bezpośrednio z ust osoby w głębokiej depresji.
"Krzyk z bólu istnienia", w różnych odcieniach, niewątpliwie wielokrotnie przewija się w depresyjnej ekspresji. Wyważona, spokojna inicjatywa bez moralizatorstwa, jak pisałaś, jest w mocy praktycznie każdego chcącego pomóc.

Co do fachowej pomocy, podobnie jak Tobie, telefon wydaje mi się dość ubogą formą kontaktu. Obserwując siebie widzę, że najbardziej pcha do przodu żywa interakcja. Jednak z badań przytoczonych przez Marcina wynika, że z tym telefonem nie jest tak źle ;) "42 procent pacjentów wyszło z depresji" - to stosunkowo... dużo (zważywszy, że psychoterapia na żywo pomogła 50%)

Pio

Anonimowy pisze...

Marcinie kiedy artykuł o dystymii? :)

- anonimus

lavinka pisze...

Jako że miewałam stany depresyjne w przeszłości, powiem że rozmowa telefoniczna jest bardzo ważna.Człowiek przygnębiony czuje potrzebę wyżalenia się. Nawet nie musi zrobić tego telefonicznie, czasem wystarczy czat czy mejl. Tto ważne, by móc się otworzyć przed innym człowiekiem. Niekoniecznie terapeutą. Wlaściwie lepiej nie terapeutą. Człowiekiem, który słucha. Myślę,że stąd wysoki współczynnik wyleczeń. Po drugiej stronie był człowiek, nie pan za biurkiem.
Wielu ludzi z depresją nie dociera na terapię, bo nie jest w stanie wyjść z domu. Chyba lepiej,że terapeuta skontaktuje się z nim telefonicznie?

konerush pisze...

Thank you for sharing the info. I found the details very helpful.

nolvadex

Prześlij komentarz

Zapraszam do komentowania. Proszę o kulturalne wyrażanie swoich poglądów. Nie akceptuję wulgaryzmów i chamstwa.

Dziękuję i zapraszam ponownie.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...