wtorek, 9 marca 2010

Feminizm sprzyja udanym heteroseksualnym związkom!

W ubiegły weekend w kilku większych miastach w Polsce odbyły się tak zwane manify - czyli demonstracje feministyczne. [ o manifach i postulatach poczytać można tutaj ]

Popieram ten ruch społeczny, ponieważ uważam, że każdy człowiek niezależnie od płci powinien mieć równe prawa.

Jak wynika również z psychologicznych badań, feministyczne nastawienie partnerów sprzyja satysfakcji ze związków miłosnych ...


Badanie, które przytaczał portal ScienceDaily, jest co prawda starsze, bo ma już trzy lata, ale myślę, że ani trochę nie straciło na ważności.

Panie Laurie Rudman i Julie Phelan z Rutgers University w Stanach przebadały kwestionariuszowo ponad 500 osób w różnym wieku.

Wzięły pod uwagę stosunek kobiet i mężczyzn wobec feministycznych poglądów, powiązując go z oceną zdrowia ich związków (na którą składała się między innymi ogólna ocena jakości związku, stabilność związku oraz seksualna satysfakcja).

Wyniki wykazały, że fakt posiadania przez kobiety partnerów, którzy mają feministyczne poglądy, powiązany jest ze zdrowym związkiem.

Podobnie rzecz się ma w przypadku mężczyzn, bowiem ci, których partnerki były feministkami twierdzili, że ich związek jest bardziej stabilny i czerpią więcej satysfakcji z życia seksualnego [w porównaniu z panami, których partnerki feministkami nie były].

Badaczkom również udało się ustalić, że kobiety o feministycznych poglądach deklarują większą potrzebę bycia w romantycznym, heteroseksualnym związku niż nie-feministki.


Warto zaznaczyć, że feministki wcale nie walczą z facetami [a niektórym ten ruch właśnie tak może się kojarzyć], walczą o swoje podstawowe, ludzkie prawa.

Ja również jestem feministą.







Pozdrawiam

Integralny
PSYCHIKA.net

24 komentarze:

triskaidekafil pisze...

Prawo do wolnej aborcji podstawowym ludzkim prawem. Super.

Zyje_sobie pisze...

Co do ruchu feministek to mam mieszane uczucia... słysząc skandujące kobiety "władza dla kobiet" ;) Chyba powinny krzyczeć "równe prawa"... ale chyba wyszły zapędy...

Nie znaczy to, że jestem przeciwny wyrównywania ludzkich (kobiet i mężczyzn) szans. Nie podoba mi się, gdy facet wraca po pracy i leży "zmęczony"... Moim zdaniem to męska porażka zrzucać wszystko na kobiety... Dzieci potrzebują Ojców - nie oddawajcie ich pod opiekę samych kobiet (matki/nauczycielk)!!

Myślę, że rewolucja musi zacząć się w rodzinach... a nie na ulicach... prawach/parytetach... Jak w domu będą kobiety godziły się ne lenistwo mężczyzn, to skrzywdzą ich i siebie... walka zaczyna się od naszych rodzin... a nie od praw...

Co do manify, tak przeglądam te punkty:
4. Punkt odnośnie emerytur - czy wspomniane "wyrównanie" oznacza, że i mężczyźni i kobiety przechodzą na emerytury w tym samym wieku? Czy chodzi jedynie o kwoty?
6. A co zwolnienia mają z równouprawnieniem? To że premier mówi że kryzysu nie ma, nie znaczy że wiele firm go nie przeżywa! ;) Lecą wszyscy... bez względu na płeć...
7. Parytet - dla mnie to pomyłka... W jakimś artykule wyczytałem, że to niby miałbybyć okres przejściowy... ale czemu kobiety mają nagle dostać tyle kasy "promocji" za darmo? A nie inna.. np. mieszana partia która wniosłaby świeży powiew, ale nie ma pieniędzy...

Co do aborcji.
Kiedyś rozmawiałem z feministkami na temat takiej sytuacji:
Co się stanie, gdy kobieta zajdzie w ciąże i nie będzie chciała dziecka, a jej partner będzie chciał? Odpowiedź była jedna: KOBIETA DECYDUJE O SWOIM CIELE.
Zadałem więc drugie pytanie: Co się stanie, gdy kobieta zajdzie w ciąże, mężczyzna nie będzie chciał dziecka a kobieta będzie je chciała. Skoro to jej ciało, to czemu ma wtedy płacić alimenty? Odpowiedź brzmiała mniej więcej: Bo przed seksem trzeba myśleć... i taka wychodziła lansowana "równość"...

Myślę, że poza gwałtami/chorobami/zagrożeniem życia... nie ma co wprowadzać aborcji. Jest tyle skutecznych sposobów zapobiegania ciąży, że naprawdę ludzie powinni dorosnąć do współżycia. Człowiek powinien jednak trochę myśleć skoro uprawia seks... a nie wszystko załatwiać po fakcie... Jeżlei każdy zawsze będzie mógł usunąc dziecko... to świat się stanie obrzydliwym miejscem. Seks stanie się ważniejszy od życia...

Hanna Spinalska pisze...

Genialną polską feministką jest Manuela Gretkowska. W swoich książkach i wypowiedziach pokazuje absurdy z jakimi muszą walczyć kobiety. Krzywdzący jest stereotyp feministki - kobiety samotnej, która się nie maluje i chodzi w wyciągniętych swetrach. Wiele feministek to wspaniałe kobiety, które chcą żyć normalnie i nie chcą godzić się na niższe pensje czy też zwolnienia z pracy, bo śmiały zajść w ciążę. Mam nadzieję, że świat się opamięta i społeczeństwa zaczną wreszcie zwracać uwagę na wartość jaką jest życie rodzinne, które jeśli jest wsparcie państwa, można spokojnie pogodzić z pracą. Co do prawa do aborcji, in-vitro popieram.

Zyje_sobie pisze...

Wzywasz świat do opamiętania w kwestiach życia rodzinnego, a później proponujesz legalizację aborcji i zabijania dzieci... choć oczywiście można je ładnie nazwac zbiorem komórek...i już wyrzuty sumienia znikają. Oczywiście to nadal zabicie człowieka (potencjalnego)... ale już tak nie drażni sumienia...

Hanna Spinalska pisze...

Płód to nie dziecko - nie jest to do pewnego momentu ukształtowana jednostka ludzka. Jak kobieta nie ma środków na wychowanie dziecka, albo została zgwałcona i zaszła w ciążę, albo ciąża zagraża życiu lub zdrowiu matki - są różne przypadki losowe. Kościół katolicki potępia in-vitro, bo to też niby morderstwo.

Anonimowy pisze...

A wyznawcą którego feminizmu jestes integralny? Bo odmian feminizmu jest pełno, często te odmiany zupełnie się wykluczają a przedstawiciele róznych ruchów głoszą sprzeczne hasła. Pisałam prace magisterską o feminizmie i im wiecej wiedzialam tym mniej wiedzialam - nie wiem czy jestem feministką bo nie wiem co to pojecie konkretnie znaczy - chyba dla kazdego co innego
marlena

Integralny pisze...

Popieram aborcję tylko w uzasadnionych przypadkach.

Wystarczy przypomnieć sobie głośną sprawę pani Alicji Tysiąc, której odmówiono prawa do aborcji, w przypadku, kiedy poród groził jej utratą wzroku.

Anonimowy pisze...

A aborcja ? Jesli chodzi o gwalty i ciążę zagrazającą zyciu to dla mnie sprawa jest prosta. Jesli kobieta nie ma srodków do zycia, nie jest pewna partnera lub ma jakiekolwiek inne powody, dla których dziecko moze nie byc przez nią chciane to tez uwazam, ze ma prawo do aborcji. To nie jest myslenie egoistyczne. Myslenie egoistyczne jest wtedy, gdy się rodzi dzieci bez opamiętanie myśląc " jakoś to będzie" a moze nawet i nie mysląc wcale. Najwiecej dzieci rodzi sie w rodzinach najbiedniejszych i najbardziej patologicznych. To samo jest z krajami-im większa bida tym wiekszy przyrost naturalny. A potem mamy taką Afryke czy Indie. To jest niesparawiedliwe dla tych dzieci, które się rodzą w tak fatalnych warunkach.
Nie jestem za aborcją jako środkiem antykoncepcyjnym, ale uwazam, ze powinna byc legalna w pojedynczych przypadkach podanych wyzej. Zauwazyłam także, ze największymi przeciwnikami aborcji są mężczyzni. No tak, bo to nie oni zazwyczaj zostają z dzieckiem, to kobieta nosi je w sobie i potem (zazwyczaj) wychowuje. Wiem, że są testy na ojcostwo ale i tak zwykle takiemu tatusiowi (jesli sie zdecyduje nie kontaktowac z dzieckiem i matką)zostaje co najwyzej płacenie alimentów - a i od tego się czesto wymigują.
marlena

Anonimowy pisze...

Feminizm to nie tylko prawo do aborcji. To równe prawa we wszystkich dziedzinach - a jeśli prawa to można z nich korzystać lub nie.
Co do parytetu - od czegoś trzeba zacząć aby umożliwić kobietom start w rządzeniu. Dziwi mnie tylko postawa większości kobiet dyskredytujących to posunięcie i stawianie niesamowicie wysokich wymagań kobietom. To ta słynna kobieca solidarność. Jakoś nigdy nie słyszałam aby w przed wyborami komentowano kompetencje panów czy świeżość poglądów wiejących od nich. Głosuje się na kandydatów wystawionych przez partie i tyle.

Cheed pisze...

Walka o parytet dla kobiet to głupota. Start w wyborach wszyscy mają równy (pomijając kwestie dotacji dla partii politycznych). Postawienie sprawy w taki sposób, że kobiety chcą mieć co najmniej tyle miejsc w parlamencie co mężczyźni już od samego początku stawia je w gorszej pozycji. Feministki walczą o to aby uznać je za niezdolne do zdobycia równej liczby miejsc w parlamencie. Już od samego początku walczą aby prawo wzięło w opiekę płeć słabszą. A za wszystkim jak zawsze stoi Partia Kobiet, która chce na całym pomyśle zyskać...

Pozdr.

PS: pisząc "płeć słabsza" używam logiki Partii Kobiet (i popierających pomysł). Dla mnie kobiety wcale nie są słabsze - są po prostu inne od nas mężczyzn.

GreG pisze...

500 osób ankietowanych, i to jeszcze w grupie "amerykanów" gdzie liczba rozwodów niemal równa się liczbie "zawartych" małżeństw...

Swoją drogą, też jestem za równymi prawami kobiet, ale dla tego, że nie jestem egoistą a nie szowinistą. Ideologia feministek wykorzystuje problemy do ich manipulowania.

A co do aborcji to powiedzmy sobie wprost - to morderstwo, i żadnym prawem; mężczyzn ani kobiet nie powinniśmy się zniżać tak nisko...

Zyje_sobie pisze...

Tutaj jest trochę o "zatrudnianiu kobiet" od strony pracodawcy... I prosze Kobiety aby postawiły się w roli "pracodawcy" ;)

http://www.kamilcebulski.pl/zajdziesz-w-ciaze-jestes-zbedna.html#comments

Pani Hanno - co do przypadków przez Paią podanych... aborcja ma jakieś uzasadnienie. Oboje jednak dobrze wiemy, że nie o takiej swobodzie w usuwaniu płodów mówią feministki...

Anonimowy pisze...

bla bla bla, zygac mi sie chce jak was czytam!

- anonimus

osa pisze...

Parytety.. hm, feministki pragną równych praw, jednocześnie żądając by traktowano je ulgowo. Coś tu się kłóci. Kobiety i mężczyźni mają takie same prawo kandydować do parlamentu. W czym problem?

Załóżmy, że wprowadzono parytet. Na scenie politycznej pojawiają się kobiety, co najmniej tyle by dorównać liczbie mężczyzn. Wiele z tych pań wniesie wiele do polityki, ale spora część pań to te które znalazły się w polityce tylko by wyrównać ilość posłów i posłanek. Nietrudno przewidzieć co nastąpi..

Aborcja jest morderstwem bez wątpienia.
Ciekawa jestem czy panie krzyczące najgłośniej, że to one decydują o swoim ciele, nie mają wyrzutów sumienia.

Mirabelka pisze...

A ja się całkowicie zgadzam z tym, że feministki mają udane związki. A to dlatego, że przede wszystkim traktujemy naszych partnerów poważnie i właśnie po partnersku. A niefeministyczne poradniki głoszą jakieś idiotyzmy o marsjanach i wenusjankach, z których wynika, że facet to jakiś dziwoląg do którego trzeba mieć instrukcję obsługi. Do tego te dziwaczne teksty w prasie kobiecej o tym, jak to faceta trzeba wychować, podstępem zmuszać do zmywania i posiadania dzieci, a w ogóle to się pogodzić z tym, że mężczyzna to duże dziecko. Nic dziwnego, że kobiety i mężczyźni wychowani na takiej ideologii nie są w stanie stworzyć zdrowej i udanej relacji. A feminizm, rozbijając stereotypy, bardzo to ułatwia. Zresztą wystarczy spojrzeć na osoby ze świecznika, bohaterów życia politycznego. Magalena Środa i Kinga Dunin od lat w tych samych związkach. A ultrakatolik i konserwatysta Marcinkiewicz robi spektakl rozwodowy w kolorowej prasie. Wiec warto być feminitką choćby dla szczęścia w miłości i udanego seksu:)

Anonimowy pisze...

i tam... popierasz ruch dlatego bo 'każdy ma prawo do wyrażania poglądów'? Zrozumiałbym jeśli zgadzałbyś się z tym co głoszą feministki czyli prawem do aborcji (moje ciało - moja sprawa) itp. sprawy... ja na przykład zgadzam się z Tobą, że każdy ma prawo do wyrażania poglądów, ale nie popieram wszystkich którzy je wyrażają.

lavinka pisze...

"Krzywdzący jest stereotyp feministki - kobiety samotnej, która się nie maluje i chodzi w wyciągniętych swetrach."

Mhm. Zazwyczaj jest kura domowa,corka innej kury domowej,ktora jest na utrzymaniu meza i przez to nie ma nic do gadania. Kobieta,ktora potrafi sama o siebie zadbac - nie musi by feministka, by miec prawo do rownosci. Ona jest rowna mezczyznie. W Polce rzadko spotykane ale bywaja :)

A walka o prawo do aborcji to jakas pomylka. Chora pomylka, nie feminizm. Co to za wybor - miec dziecko albo je zabic?

lavinka pisze...

"A ja się całkowicie zgadzam z tym, że feministki mają udane związki." No. Dopoki sie nie rozwioda, jak kazde inne kobiety. Kazdy zwiazek jest udany,dopoki sie nie rozpadnie ;)

lavinka pisze...

"Płód to nie dziecko" -
nie jest to do pewnego momentu ukształtowana jednostka ludzka. Jak kobieta nie ma środków na wychowanie dziecka, albo została zgwałcona i zaszła w ciążę, albo ciąża zagraża życiu lub zdrowiu matki - są różne przypadki losowe."

To juz Twoja interpretacja. Pytanie czy jak plod ma raczki,nozki i bijace serce to jet juz czowiekiem czy nie? Bo bijace serce,raczki i nozki ma juz po miesiacu....

Jasne. Adopcja nie istnieje i nie mozna oddac dziecka w szpitalu. No. Wtedy byloby sie zla matka,lepiej zabic przed urodzeniem, no nie? Pff.

kasia kata pisze...

hmm, trzeba się mocno postarać, by zajść w ciążę w obecnym bardzo świadomym momencie życiowym.Jak się zachodzi w ciążę nagle, po diable, nie wiedziąc czemu i skąd, a później szukać sposobów na wyjście z sytuacji, to jest to dramat już nie tylko jednostki.

Aborcja to nie tylko dumnie-mylnie brzmiący wybór, to przede wszystkim tragedia tych, którzy takie decyzje muszą podejmować. Jeśli jestem w ciąży, a wcale tego nie chcę,czy nie jestem na to gotowa/gotowa, to chyba profilaktyka przede wszystkim mentalna/świadomościowa zawiodła i nad nią przede wszytskim trzeba popracować.

Anonimowy pisze...

myśle że jak ktoś chce to można zrobić badanie z którego wyniknie to co się chce... to nie fizyka że albo badanie sie zrobi dobrze i wyniki są ok

tak więc scpetycznie podchodze do tego tematu.. no bo sorry ale jak słysze o feministkach to pierwsza myśl jak mi przychodzi na myśl... podejść do takiej i spytać co ona robi by poprawić sytłacje mężczyzn... jeśli nic - to do garów

Paczka pisze...

Zdrowy związek = równe prawa, równe obowiązki, szacunek, docenianie się nawzajem itp. Feminizm - równe prawa, równe obowiązki.. w zasadzie wszystko to samo, więc tymi badaniami nie odkryli ameryki. Tylko może dali prztyczka w nosek tym słabym/zakompleksionym/przestraszonym mężczyznom, którzy głoszą tezę, że związek z feministką to złooooo i od takich "bab" trzeba się trzymać z daleka :).

Inną rzeczą jest to, że mężczyźni wykazujący "poglądy feministyczne" o których mowa w przytoczonym badaniu, to siłą rzeczy muszą być osoby otwarte, sprawiedliwe, skłonne do kompromisów, świadome potrzeb innych, nieegoistyczne etc. - a więc osoby, z którymi nie trudno jest stworzyć dobry związek :). Stąd badania są może trochę skrzywione.

Anonimowy pisze...

paczka piszesz głupoty... masz swoj maly swiat to sobie w niego wierz... kazdy moze wieżyć w co chce... ale nei rob z tego prawdy objawionej bo to tylko twoje zdanie... feminizm nie ma nic wspolnego z równymi prawami

Anonimowy pisze...

z tymi równymi prawami i obowiązkami według feminizmu to przesada.
Czytając powyższe komentarze, gdy dziecko jest nie na rękę kobiecie, nie bacząc na drugą stronę powinna móc je usunąć. Gdy mężczyźnie jest ono nie na rękę, ma problem, powinin był myśleć wcześniej i w zasadzie ma z tego tytułu obowiązki, które najczęściej się wypełnia.
Kobieta nie musi nawet mówić ojcu dziecka, że nim jest, a gdy przypomni sobie o tym, jak dziecko będzie w wieku szkolnym, to zrobi się testy na ojcostwo i pomoc finansowa też się znajdzie. Może ponadto jak się jej rzewnie podoba utrudniać ojcu kontakt z dzieckiem i nikt jej nic nie zrobi, bo sądy są bezsilne i sprawy trwają długo. Gdy sprawa jest wytoczona przeciwko mężczyźnie sąd wyda wyrok nawet nie oglądając się na dowody.

Tak wyglądają równe prawa i dyskryminacja kobiet.

Prześlij komentarz

Zapraszam do komentowania. Proszę o kulturalne wyrażanie swoich poglądów. Nie akceptuję wulgaryzmów i chamstwa.

Dziękuję i zapraszam ponownie.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...