Czy Ty też lubisz czytać blog PSYCHIKA.net?
Otrzymuj powiadomienia o nowych tekstach na moim blogu - tak jak ponad 5.000 zapisanych już osób. Będziesz na bieżąco z tym, co nowego w psychologii.


Po wpisaniu maila przepisz kod z obrazka a następnie sprawdź skrzynkę i potwierdź Twoje zgłoszenie. Marcin

piątek, 5 lutego 2010

O małżeńskich relacjach ukrytych w słowach...

To, czy małżonkowie są szczęśliwi w związku, można wywnioskować z tego, jakich słów używają rozmawiając o trudnościach, które napotykają w życiu.

Przeczytajcie co odkryli na ten temat badacze ludzkiej psychiki z University of California w Berkeley.



Naukowcy z UC Berkeley postanowili przeanalizować rozmowy stu pięćdziesięciu czterech małżeństw w średnim i starszym wieku.

Małżonkowie mówili na temat punktów spornych w swoich związkach, nie oszukujmy się, w każdym związku prędzej czy później takie się pojawiają. Badacze zauważyli jednak, że ci małżonkowie, którzy w konwersacjach używali słów takich jak: "my", "nasz" i "nas" - odnosili się wobec siebie bardziej pozytywnie i okazywali mniej stresu.

Ci małżonkowie, którzy uwypuklali w rozmowach swoją "odrębność" poprzez używanie słów takich jak "ja", "mi", lub "ty" odczuwali mniejszą satysfakcję z małżeństwa. Szczególnie widoczne to było w przypadku starszych małżeństw. Wypowiedzi wskazujące na niezależność partnerów silnie skorelowane były z nieszczęśliwym małżeństwem.

Okazało się również, że starsze małżeństwa dużo częściej identyfikowały się jako "my" w porównaniu z małżeństwami z młodszym stażem.

"Indywidualność jest głęboko zakorzenioną wartością w amerykańskim społeczeństwie, ale przynajmniej w związku małżeńskim warto jest częściowo z niej zrezygnować na rzecz tego, co ważne dla obojga partnerów" - mówi psychologii Robert Levenson, współautor badań.

Związek pomiędzy używaniem przez pary słów wskazujących na współpracę lub niezależność - a poziomem satysfakcji małżeńskiej jest bardzo widoczny u młodych par.

W ugruntowanych już małżeństwach dodatkowo sposób mówienia skorelowany jest z emocjami i fizjologicznymi reakcjami, które mają miejsce wtedy, gdy partnerzy działają razem lub każdy na własną rękę w obliczu pojawiających się trudności.

"Używanie słowa 'my' jest naturalnym następstwem poczucia partnerstwa, 'grania w tej samej drużynie' i zaufania, że w przypadku problemów można stawić im czoła razem." - mówi współautor badań Benjamin Seider.

-----
Istotą małżeństwa czy związku jest to, aby współdzielić swój los i być ze sobą na dobre i na złe. Razem rzeczy dobre smakują jeszcze lepiej, a trudności stają się łatwiejsze do pokonania.

Kiedy w związku pojawiają się niesnaski, niepotrzebne gierki, kłótnie - warto o nich porozmawiać i postarać się wspólnie zaradzić przyczynom nieporozumień.

Czasami warto też rozważyć wybranie się na psychoterapię par, która może pomóc odnaleźć się związkowi po przejściach - pod warunkiem jednak, że obie strony związku pragną zmiany na lepsze ...



A czy Wy zwróciliście uwagę na to, jakich słów używacie rozmawiając z partnerem / partnerką o życiowych trudnościach ?






Pozdrawiam

Integralny
PSYCHIKA.net


Na podstawie tekstu z ScienceDaily, dostępnego w oryginale tutaj. Konsultacja językowa z: Tomasz.Ch

6 komentarzy:

Elwira pisze...

ciekawe... w moim poprzednim związku była bardzo silna odrębność, w nowym zaś jest inaczej są słowa my, nas, nasz i jestem bardziej zadowolona:) ogólnie jakby to odnieść do par które znam to jest idealnie tak samo jak w artykule.

lavinka pisze...

Polemizowalabym. Mysle,ze korelacja jest przypadkowa. Moi rodzice ciagle mowili my, a pod koniec nienawidzili sie bardziej niz ktokolwiek,kogo znam :) Mysle,ze sporo ludzi mowi "my" gdy mysli,ze druga strona mysli tak samo. Ale nie zawsze mysli i w tym sek.

Przemek pisze...

Badania przeprowadzone na 150 osobach to za mało,może to nam przedstawic jakiś zarys ale nic poza tym. Każdy jest inny i przywiązuje inną wagę do słów, co widac w codziennym życiu

Paweł Orzech pisze...

@przemek - prawda, 150 osób to mało, ale ja definitywnie zauważyłem różnicę. Używanie słów takich jak my - liczbę mnogą odnośnie związku, znaczy coś więcej. Takie 'głębsze' połączenie, tak jak jest w tekście - gramy w jednej drużynie i przejdziemy przez wszystko razem. :-)

Anonimowy pisze...

W moim doznaniu malzenswa to spojnosc zwiazku lezy nie tylko w slowach ,ale w kazdej osobie z osobma .Wierzcie mi malzenstwo nie przetrwa ciezkich chwil gdy od poczatku nie maja do siebie tzw. dorej wiezi i szacunku do samego siebie .Daje wam przyklad wypowiedzi "lawinki"mile slowa nie dadza nic gdy nie ma w malzenstwie prawdziwej spojnosci ,bo gdy ludzie sie starzeja nie zalezy im na dobrym obrazie tozsamosci i dla tego cala relacja sie ujawnia .Znam nie jedna taka pare ,ale mysle ,ze tu nie chodzi o ich uczucia tylko znudzenie ukrywania swoich wad.

lavinka pisze...

Może moje słowa też uprościły sprawę, myślę jednak że dobrze podsumował to Paweł. Jeśli oboje zachowują się tak jakby grali w jednej drużynie - mogą mówić i "ja". To nie zmieni nic na gorsze.

Myślę też,że sporo zależy od ludzi. Są tacy,którzy utożsamiają się ze zwiazkiem i czeto do samego zwiazku są bardziej przywiazani niż do partnera, są i indywidualiści-tym trudniej zbudować związek,ale to nie znaczy,że nie jet to możliwe. Myślę,że jak obojgu zależy by się jakoś dogadać - zawsze będzie dobrze. Gorzej, gdy z różnych powodów jednej osobie lub obydwojgu przestaje zależeć...

Prześlij komentarz

Zapraszam do komentowania. Proszę o kulturalne wyrażanie swoich poglądów. Nie akceptuję wulgaryzmów i chamstwa.

Dziękuję i zapraszam ponownie.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...