niedziela, 28 lutego 2010

Bóg czy nauka?

Profesor psychologii pani Jesse Preston z University of Illinois mówi, że kiedy wybieramy Boga albo naukę do wyjaśniania wielkich zagadek wszechświata, większość z nas trzymając się jednej z tych koncepcji ustosunkowuje się neutralnie lub też negatywnie wobec drugiej.


Przeczytajcie, jak zaobserwowano, że mamy skłonność [my jako ludzie] do kurczowego trzymania się albo nauki albo wiary ...



Pani profesor Preston i jej kolega Nicholas Epley (z uniwerku w Chicago) zorganizowali badania, dzięki którym mieli dowiedzieć się, jak informacje naukowe wpływają na wiarę w Boga i czy religijne nauki wpływają na wątpliwość ludzi wobec teorii naukowych.

Pani profesor bardzo się cieszy, że podjęła się tych badań, bo jak mówi, jeszcze nikt nie badał eksperymentalnie nauki i wiary jako przeciwieństw.

"Wydaje mi się, że wiara i nauka jako dwa systemy razem wzięte byłyby bardzo dobre do wyjaśniania wielu rzeczy dziejących się w świecie. Jednak w pewnym punkcie naukowe czy religijne stanowiska nie są w stanie wyjaśnić wszystkiego".

Naukowcy przeprowadzili dwa badanie składające się do pewnego momentu z dwóch równoległych mniejszych badań.


W pierwszym z nich 129 wolontariuszy czytało historię Wielkiego Wybuchu (czyli początku wszechświata) i naukową teorię na temat tego zdarzenia.

Następnie połowa z nich przeczytała tekst, w którym było zaznaczone wyraźne stanowisko, że naukowa teoria wyjaśniająca Wielki Wybuch jest silna, że jest podparta wieloma danymi.

Pozostała połowowa osób badanych przeczytała tekst, w którym pisano, że teorie naukowe odnośnie Wielkiego Wybuchu tak naprawdę "rodzą więcej pytań niż odpowiedzi".


Drugie badanie wyglądało inaczej. Połowa z 27 studentów miała napisać na kartce "6 rzeczy, które można wyjaśnić z pomocą wiary w Boga", pozostała połowa z kolei miała napisać "6 rzeczy, którymi to wiarę w Boga można wyjaśnić" (chodzi o racjonalne wyjaśnienia, dlaczego ludzie wierzą).

Następnie wszyscy badani [z obu części] zostali poproszeni do oceniania pojawiających się na komputerze słów - jako pozytywnych lub negatywnych.

"Osoby badane nie były w stanie zorientować się, że byli podprogowo programowani tuż przed wyświetlaniem każdego słowa. Na przykład przed słowem 'okropny' przez 15 - milisekund [ułamek sekundy] wyświetlaliśmy słowo 'Bóg' lub 'nauka'."

15 milisekundowa emisja nie jest dla człowieka świadomie zauważalna, jednak efekt i tak się pojawił.

Ci badani, którzy wcześniej czytali stanowiska, że teorie naukowe tłumaczące Wielki Wybuch mają silne podstawy o wiele szybciej reagowali wciskając znaczenie "pozytywne" takich słów, przed którymi podprogowo wyświetlano im słowo "nauka", w porównaniu z tymi, którzy wcześniej czytali tekst, że naukowe teorie rodzą więcej pytań niż odpowiedzi.

Studenci, którzy mieli wypisać na kartce rzeczy, które można wyjaśnić Bogiem wykazali więcej pozytywnych skojarzeń z Bogiem i wiele więcej negatywnych z nauką, w porównaniu z tymi, którzy mieli wypisać rzeczy, które naukowo tłumaczyłyby Boga.

Podobnie ci, którzy czytali, że naukowe teorie są słabe, dużo wolniej zaznaczali, że słowo ma charakter negatywny, jeśli wcześniej zaprezentowano im podprogowo słowo "Bóg".

"To wyglądało tak jakby nie chcieli powiedzieć >nie< Bogu" - mówi pani profesor.


"Najbardziej intrygujący jednak jest efekt przeciwieństwa.

Kiedy ludzie nie wyjaśniają świata za pomocą Boga, mają pozytywny stosunek wobec nauki.
Lecz kiedy Bóg wydaje się być odpowiedzią na wiele pytań dotyczących ich życia, wszechświata, wolnej woli - wówczas naukowe teorie tracą na wartości.

Patrząc na to inaczej można powiedzieć, że ludzie mogą mieć pozytywne odczucia wobec nauki, dopóki nie zetkną się z czymś, czego nauka wyjaśnić nie potrafi, zwracając się wtedy w kierunku Boga."

Pani profesor sugeruje, że w życiu powinniśmy znaleźć równowagę, bo i nauka i religia mają swoje własne obszary, które są w stanie wytłumaczyć.

---
Jeśli chodzi o moje zdanie jest ono podobne do zdania pani profesor Preston.

Uważam, że nauka może ładnie uzupełniać się z wiarą [podobnie jak rozum z uczuciami, kliknij tutaj, aby o tym przeczytać], a deprecjonowanie któregokolwiek z tych obszarów i uwypuklanie racji drugiego rodzi tylko niepotrzebne konflikty: społeczne i indywidualne.







Pozdrawiam

Integralny
PSYCHIKA.net


Na podstawie tekstu z ScienceDaily.

14 komentarzy:

justynides pisze...

"Najbardziej intrygujący jednak jest efekt przeciwieństwa.
Kiedy ludzie nie wyjaśniają świata za pomocą Boga, mają pozytywny stosunek wobec nauki.
Lecz kiedy Bóg wydaje się być odpowiedzią na wiele pytań dotyczących ich życia, wszechświata, wolnej woli - wówczas naukowe teorie tracą na wartości."
To dosyć oczywiste...

"Patrząc na to inaczej można powiedzieć, że ludzie mogą mieć pozytywne odczucia wobec nauki, dopóki nie zetkną się z czymś, czego nauka wyjaśnić nie potrafi, zwracając się wtedy w kierunku Boga."
"Pani profesor sugeruje, że w życiu powinniśmy znaleźć równowagę, bo i nauka i religia mają swoje własne obszary, które są w stanie wytłumaczyć."
Taaa... Bóg (taki czy inny) od zawsze był odpowiedzią na pytania (jeszcze) jej nie mające.

gosia pisze...

o nie,,,mimo że wiele razy zetknęłam się z czymś czego nauka wyjaśnić nie potrafi,nigdy nie uwierzę w istnienie boga.Mój mózg tego zjawiska nie jest w stanie pojąć,wierzę tylko w naukę i racjonalne myślenie :))
pozdrawiam

Michał Ksiądzyna pisze...

Według mnie to wszystko się zazębia. Rozum (nauka) a dusza (wiara) to dwie inne sfery. Mimo tego bez obydwu człowiek nie może się w pełni rozwinąć.

Anonimowy pisze...

Rzeczywiście pop-Bóg i pop-Nauka nie bardzo idą ze sobą w parze :)

- anonimus

gosia pisze...

michał- co to za teoria ,że bez wiary człowiek nie może się w pełni rozwinąć.....

Anonimowy pisze...

To nie teoria, tylko praktyka :)

- anonimus

Michał Ksiądzyna pisze...

Pewnego rodzimego autorytetu z dziedziny psychologii :) Mądry gość.

Anonimowy pisze...

Dla mnie osobiście życie bez Boga nie miałoby sensu. Nie wiem dokąd zaprowadzałaby nas sama nauka bez pewnych granic etycznych i moralnych.
Wiem to z własnego doświadczenia, że bardzo ważna jest równowaga i harmonia.

Anonimowy pisze...

Nic tylko dychotomia, przed którą bronią się ludziska.
Zgadzam się z animusem co do tego, że "pop-Bóg i pop-Nauka nie bardzo idą ze sobą w parze", co sprzyja sytuacji opisanej przez Marcina. Co więcej, poglądy w omawianej materii radykalizują się. O harmonię więc coraz trudniej...

Pio

di pisze...

Kiedy pojawia się rozważanie o Bogu i nauce, to uśmiecham się. Przypomina mi się Einstain, którego geniusz naukowca dotknął istoty Boga i przyjął go jako wyjaśnienie niewyjaśnionego. Wygląda na to, że trzeba geniuszu, by pogodzić fakt istnienia granic poznania i tego, że jest Coś poza tymi granicami. To Coś jest tym, czego jeszcze dziś nie wiemy, dziś jest jeszcze Tajemnicą, a jutro, może pojutrze inny geniusz otrzyma za jej okruch nagrodę Nobla, albo... zostanie wyklęty. I jedno i drugie w świecie ludzkim nobilituje geniusz, prawda?
Jedno warto zauważyć, że geniusz godzi w sobie przeciwieństwa, jest umysłem otwartym, chłonnym, w świecie przeciwieństw widzi harmonijną całość, albowiem ktoś kto skoncentruje swoją uwagę na dychotomii i będzie ją nieustannie przeżywał, oceniał, pisał elaboraty, to w niej się zapętli i tam spędzi swoje życie: z własnego wyboru zakuwa się w dyby.
Czy można poznać świat pozostając w dybach? Jako alternatywę życie proponuje solidną łódkę do żeglowania. Wybór i decyzja.
Bóg jest niewyczerpaną Tajemnicą życia, a Nauka drogą do jej odsłaniania.
Pozdrawiam

Anonimowy pisze...

Tak wiara i Bóg to wielka Tajemnica ,ktora nie da sie do konca zrozumiec .Ludzie mowiacy ,ze nie wierza w boga to tylko slowa bo ja przygladalam sie takim osobom i to ,ze nie praktykuja wiary to i tak pewne rzeczy wprowadzaja w swoje zycie moze tego nie rozumieja ale gdyby zyli po swojemu to ich zycie byloby chaotyczne .
Nauka jest osiagalna i dotykowa wiec czuja sie pewni ,ze to ich prowadzi .
Wiara i nauka to dwa ogniwa ,ktore sie lacza ,przez nauke dowiedzielismy sie o Bogu (stary i nowy testament ),a zycie nasze opiera sie na wierze ,nadziei i milosci bez ktorych czlowiek by nie funkcjonowal tak jak nalerzy .

Anonimowy pisze...

wychowano mnie w wierze rzymsko-katolickiej, w boga jednak nie wierze, na pytanie czy jestem agnostykiem czy ateista nie odpowiem. co do wnioskow pani profesor to po dluzszym zamysle nalezy sie z nia zgodzic. jej wnioski sa bardzo wygodne. wiele ludzkich zachowan jest jeszcze niewytlumaczalnymi. nie radzi sobie z nimi ani medycyna ani psychologia. o samym problemie istnienia i mechanice naszej rzeczywistosci - swiecie nawet nie bede wspominal. kosmologia nie jest nawet jeszcze w zlobku, dlatego pojecie boga rzadzi. fajnym przykladem ludzkiej glupoty w ujeciu spolecznym i jej ewolucji oraz sily pojecia boga sa najpierw gwiazdy, nastepnie ogien, dalej czlowiek sam w sobie, pozniej elektromagnetyzm i na dzien dzisiejszy atomowy model materii. dzis nieliczni probuja rozpykac swiat w CERNie badajac to oczym szaraczki nie maja nawet pojecia. coz zycie jest fenomenem i niektorzy nie chca i nie musza tego fenomenu sobie tlumaczyc, niektorym z nich wmowiono absolut, inni sami zalozyli istnienie absoluty, inni zas chca poznac tajniki zycia bez udzialu absolutu. ogolnie nalezy rzec, ze szarzy ludzie nie interesujacy sie problematyka egzystencji sa poprostu uwiezieni we wlasnej egzystencji i wiara w boga jest dla nich caloscia ich zycia, z ktorym czesto nie potrafia sobie sami poradzic. wiara daje im nadzieje na cos co jest lepsze od ich codziennej szarosci i nic ich nie kosztuje. mysle, ze bog jesli jest to w swej dobroci nie obrazi sie, ze tak go rozumuje i nie pokarze mnie na wieczne potepienie, sami zobaczcie jak moja ostatnia mysl jest absurdalna...

astromaria pisze...

Racjonalizm jest często takim samym fanatycznym wyznaniem jak katolicyzm (patrz: wyznanie wiary panny racjonalistki).

Próbuję odkryć, czy taka jest ludzka natura, czy to raczej sprawa programowania społecznego, że człowiek musi fanatycznie trzymać się jednej z przeciwstawnych skrajności i zwalczać przeciwną? Dlaczego nie można spokojnie kroczyć umiarkowaną drogą środka?

Nauka nie wyjaśnia wszystkiego. Nauka wyjaśnia tylko to, co w jakiś sposób powstało, ale nikt nie wie jak. Nauka na pewno tego nie stworzyła, nauka może tylko opisywać to, co istnieje. A więc u podstaw tego wszystkiego i tak zawsze pozostaje niewyjaśniona tajemnica.

Nie rozumiem więc tej niesłychanej agresywnej arogancji racjonalistów, którym się wydaje, że nauka jest wszystkim i że przerosła Boga.

Anonimowy pisze...

Na konferencji Pastwo w Mikro- i Makroskali ks prof Heller wygłosił bardzo ciekawy wykład nt nauki i kościoła. Jego prezentacja jest dostępna tutaj http://konferencje.computerworld.pl/konferencje/panstwo2010/prezentacje.html zdaje się, ze wymagane jest logowanie.

Prześlij komentarz

Zapraszam do komentowania. Proszę o kulturalne wyrażanie swoich poglądów. Nie akceptuję wulgaryzmów i chamstwa.

Dziękuję i zapraszam ponownie.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...