Jedna miłość na całe życie

Mówi się, że coraz mniej par się pobiera, bo wolą żyć na tak zwaną kocią łapę a tymczasem branża ślubna (doradcy weselni, suknie ślubne itd.) przeżywa zatrzęsienie. Sale weselne trzeba rezerwować nawet półtora roku przed uroczystością (ciekawe co się dzieje, jeśli w międzyczasie dojdzie do rozmyślenia się ze ślubu jednego z partnerów, może aukcja sali na allegro?) a "fryzura ślubna" panny młodej choć wyglądająca identycznie jak "wieczorowa" - kosztuje u fryzjera dwa razy drożej. Bo to przecież na ślub.

Nie o ślubach jednak dzisiaj chciałem napisać, lecz o tym, czy prawdziwa miłość zdarza się tylko raz w życiu.


Zastanówmy się, co by było gdyby istniała jedna miłość na całe życie, w takim sensie, że jednej osobie na świecie przeznaczona byłaby tylko TA JEDNA OSOBA...

Może jakiś chłopak nie mogąc przestać myśleć o miłości z liceum nie potrafiłby przełamać się, aby zagadać na imprezie do atrakcyjnej dziewczyny, by nawiązać z nią ten pierwszy kontakt. Ta dziewczyna z liceum pewnie nigdy by mu tego wybaczyła, i co z tego, że nie zerknęła na niego przez 4 lata inaczej niż na kumpla, z którym można iść na piwo, ewentualnie na bilard ale nic więcej. Choroba by to wzięła! I co z tego! Przecież to miłość jego życia, więc będzie na nią czekał. I nie chce angażować się w związek z kimkolwiek innym.

Może jakaś dziewczyna nie mogąc zrozumieć niespodziewanego zakończenia romansu ze starszym mężczyzną, który był tak zaradny, mądry, budzący szacunek w swoim środowisku - jak nikt inny - nie zrobiłaby kroku, by odpisać koledze ze studiów na esemesa, że też nie wie jak rozumieć te zakręcone zagadnienia z fizyki (a sesja tuż-tuż) i może spróbowaliby posiedzieć nad nimi razem... Co dwie głowy to nie jedna. Co za brednie! Przecież ON by jej tego nigdy nie wybaczył, wciąż musi wierzyć, że rozwiedzie się z żoną tak, jak obiecał na samym początku.

Może jakaś wdowa, nie mogąc zrozumieć dlaczego wojna odebrała jej męża, kiedy oboje mieli po trzydzieści pięć lat, do końca życia myślałaby o tym co by było gdyby nie ta jego służba i ryzykowanie życia jej męża, by ktoś gdzieś siedząc sobie spokojnie za biurkiem, mógł na wojnie zarobić pękające w szwach cyfry. Był taki przystojny, taki kochany, taki troskliwy i niestety tak waleczny. Z pewnością nie wybaczyłby jej, gdyby zgodziła się na propozycje pójścia na kawę od tego zamożnego elegancika (który nawiasem mówiąc całkiem przyzwoicie pachnie i rusza się w tańcu). Skąd w ogóle takie myśli w nawiasie! Choć mąż nie powstanie z grobu, ona będzie wobec niego lojalna, bo miłość jest tylko jedna i trwa wiecznie...

Dość tych przykładów, myślę, że zrozumieliście przekaz. Gdyby postacie z powyższych historyjek wciąż nie mogły oderwać się od "miłości swojego życia", nie byłyby w stanie zrobić żadnego kroku, by dać szansę nowemu związkowi.

---

Prawdziwa miłość mieszka w nas, Kochani, i to czy kogoś nią obdarzymy DZIŚ zależy w dużej mierze od tego, czy przestaniemy szukać jej gdzieś tam za równoleżnikami... ( - bo Arabowie to wyjątkowi faceci! ) ...czy kilka / naście kalendarzy wstecz... ( - on był moim jedynym a ta jędza go omotała i zabrała mi! ). Prawdziwa miłość jest TU i TERAZ w środku NAS. W tym sensie trwa wiecznie i jest jedyna na całe życie.


Nie jestem zwolennikiem skakania z kwiatka na kwiatek, nie jestem fanem rozwodów, ani chodzenia do łóżka co miesiąc z innym partnerem. Po prostu jestem fanem życia, rozwoju i zmiany, która chyba jest jedynym niezmiennym atrybutem naszego życia na tej planecie.

Wierzę, że każda miłość do drugiego człowieka jest wyjątkowa, bo przecież kiedy kochamy kogoś kochamy całym sobą.

Wierzę też, że możliwa jest miłość do drugiego człowieka, która trwać będzie aż po grób.

A czy będzie ona przypieczętowana wypowiedzeniem TAK na ślubnym kobiercu, czy też szczerym, czułym wyznaniem miłości na ucho, leżąc na pomoście w ciepłą, letnią noc nad jeziorem, nie ma tutaj najmniejszego znaczenia ...


A Wy jak uważacie ?






Pozdrawiam

Integralny
PSYCHIKA.net

Komentarze

  1. z ta prawdziwa miloscia to nie wiadomo... wszystko rozbija sie o definicje a wlasciwie jej brak :) kazdy ma jakas swoja wizje milosci i trzyma sie tej swojej az ja zrewiduje, albo nie. prawdziwa miloscia jest to co czujesz do tej drugiej osoby teraz i uwazasz ze to milosc. moze pozniej dojdziesz do wniosku, ze to byla nieprawda... ale to juz zalezy od ciebie

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgadzam się z larofan. Marcinie, jeżeli owa miłość jest rzeczywiście prawdziwa i jedyna (oczywiście według naszej aktualnej oceny), to dlaczego by nie zalegalizować tego związku? Jeżeli ktoś nie chce złożyć owej uroczystej przysięgi, to chyba jednak nie jest do końca przekonany, że ów wybranek/wybranka jest tym/tą jedynym/jedyną. Formalnie zatwierdzony związek chyba jednak wymaga większej odpowiedzialności od partnerów niż życie "na kocią łapę", ale jak to było w "Małym Księciu" (słowa bodajże liska do Księcia)"jeżeli mnie przygarnąłeś, to jesteś teraz za mnie odpowiedzialny"...

    OdpowiedzUsuń
  3. Z prawdziwą miłością to jest tak, że ona po prostu trwa i się nie kończy. Jak związek "upada" to znaczy, że nie była to ta jedyna prawdziwa miłość - tyle jedna z definicji. A życie?
    I tak w każdym przypadku jest niedefiniowalne i nie dające włożyć się w jakiekolwiek szablony.
    :]

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam podobne zdanie do Eweliny... Od jakiegoś czasu po prostu to wiem. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. nawet jak zwiazek upada to czesto sie okazuje ze ten ktos i tak jest w naszym zyciu ciagle wazny i pomimo tego, ze wiele sie wydarzylo to ciagle jest obecny. mysle sobie ze z miloscia to jest tak ze jak ktos jest nam pisany to jest i tyle, nie mozna od tego uciec ani udac ze sie go nie kocha. bo jesli sie naprawde kocha to sie kogos nie zapomnina...a przeciez bez odrobiny dramatyzmu to zycie nie bylo by tak ciekawe :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Podoba mi się zdanie "miłość jest tu i teraz, w ŚRODKU nas", trudno mi myśleć że to "ta prawdziwa", bo każda jest prawdziwa i pewnie już nie powiem że "w tym sensie wieczna", bo przecież jest tylko wtedy kiedy ja tego chcę, dla mnie za każdym razem jest inna, jakby bardziej otwarta i bogatsza, bardziej znana i szanowana. Pozdrawiam! (Środek)

    OdpowiedzUsuń
  7. @mrtom nie zgadzam sie co do tego ze jak jest prawdziwa milosc to trzeba zlozyc przysiege... takie bzdety jak sluby wesela spoleczenie nas ograniczaja bo zmuszaja nas do dzialan ktorych nie chcemy wykonywac.. to jak z wojskiem -> przez lata wszyscy chodzili.. ci co juz przeszli te bezsensowna "tradycje" absolutnie nie zgadzali sie na zrezygnowanie z zasadniczej sluzby wojskowej, a ci ktorzy jeszcze nie byli w woju w wiekszosci absolutnie nie chcieli tam isc...

    OdpowiedzUsuń
  8. Ech, kolejny wpis miłosno-uczuciowo-jakichśtam... Jak dla mnie trochę za dużo już tu takich, ale w sumie co kto lubi. Wiem, wiem - nie podoba się, nie czytać ;-) Mam tego pełną świadomość, tak po prostu wyraziłem tylko jednorazowo swoje zdanie w tym temacie ;-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Panta rhei kai ouden menei
    (Wszystko płynie i nic nie pozostaje takie samo)

    Owszem, otwartość/elastyczność uczuciowa jest ważna. Szczególnie 'przed'.
    Lojalność, wierność również. Szczególnie 'po'.

    Pio

    OdpowiedzUsuń
  10. Trudno powiedziedzić, czy prawdziwa miłość zdarza się raz w życiu. Ale na pewno istnieje taka, która pozwala z kimś być aż do odmeldowania się z tego świata.

    OdpowiedzUsuń
  11. W miłość do grobowej deski nie wierzę. Za dużo było rozwodów w rodzinie. ja chyba w ogóle nie wierzę w miłość. Ludziom jest ze sobą dobrze, lubią ze sobą przebywać. Z czasem życie weryfikuje ich wybory i tyle. Oczywiście dla nikogo miłe nie jest, gdy związek się rozpada. Często okazuje się,że ludzie podczas jego trwania wcale się aż tak mocno nie kochali. Ale im było wygodnie, w sensie społecznym i finansowym.

    Patrząc na ludzi wokół siebie i na siebie samą uważam,że dziś miłość jest towarem luksusowym. Dlatego większość decyduje się na miłostki z promocji niewielkim kosztem. A tandeta nie jest wieczna. No chyba,że prowizorka. Prowizorka może dotrwa do pogrzebu ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Zgadzam sie z Tobą Lavinka w 100% !!!!!!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  13. zgadzam się zgadzam się i jeszcze raz zgadzam się. świetny temat tak potrzebny w dzisiejszych czasach gdzie wartości duchowne zasępuje seks i kasa :D

    OdpowiedzUsuń
  14. A ja sie nie zgadzam z Lavinka, bo wszyscy dobrzy faceci musielby sie chyba rzucic pod pociag.

    - anomimus

    OdpowiedzUsuń
  15. zgadzam się:) bardzo trafnie ujęte. z własnego doświadczenia muszę dodać, że mimo wszystko sentyment do byłej miłości pozostaje chociaż kocha się na nowo;)

    OdpowiedzUsuń
  16. zgadzam sie z autorem, ze miłość jest w nas, ale sami musimy to odczuć, odkryć, otwierając sie na świat. Można kochać ludzi, pomagać i być spełnionym.
    "... i nigdy nie wiadomo mowiac o miłości, czy pierwsza jest ostatnią czy ostatnia pierwszą..."
    Zwiazek dwojga ludzi, to już mądrość, dojrzałość do wzięcia odpowiedzialności za drugiego człowieka, zdolność empatii, ciężka praca ... wtedy pomagamy miłości by trwała wiecznie...
    Dorota

    OdpowiedzUsuń
  17. Jeżeli tak wygląda miłość... to ja nie chce kochać

    OdpowiedzUsuń
  18. Jest taka jedyna. Poczułam ją pierwszy raz choć myślałam że wcześniej kochałam.Nie umię opisać tego co się wtedy czuje ale jest to inne niż wszystko do tej pory. I jest "mimo wszystko" . I jest tak , że mimo że nie można być razem, to nic. Jest i koniec. umrę szczęśliwa bo "dotknęłam" tego. Nie wiedziałam że to tak aż itak bezwarunkowo. Naprawdę ,tą którą nosimy w sobie, tylko jedna istota na ziemi jest w stanie tak rozbudzić. Dlatego wiem że kochamy raz w życiu.Ania

    OdpowiedzUsuń
  19. Witam,
    chciałbym poinformować jaką osoba jest Andrzej Błahut-Psycholog. Pan Andrzej sprzedaje na Allegro pod nickiem "eschaton23". Niestety po zakończeniu aukcji i przyjęciu pieniędzy nie wysyła towarów. Żadna forma kontaktu nie przynosi skutków, telefon jest wyłączony, na maile nie odpowiada a w domu nie podchodzi do telefonu. Do momenty zawieszenia konta na Allegro otrzymał 7 negatywnych komentarzy od sześciu oszukanych osób (http://allegro.pl/show_user.php?uid=3056473).

    OdpowiedzUsuń
  20. Miłość... Ostatnio zaczęłam się zagłębiać w to pojęcie. Mój związek, rozpadł sie po 4 latach obustronnej "miłości" i cierpie jak nigdy dotad, mimo iz minęlo juz pol roku. Najbardziej boli mnie fakt, ze osoba, ktora nieustannie powtazala, ze kocha, zaraz po rozstaniu znalazla nowego partnera, ktorego rowiez (jak twierdzi) kocha. No nie wazne, w kazdym razie, wydaje mi sie, ze miłość to totalna abstrakcja, zupelnie nie pojeta. A w zyciu, obrot sprawy, zalezy wyłacznie od indywidualnego podejscia kazdego z nas. Ja juz nie wierze w miłość. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja też nie... prosze o siebie dbac, pozdrawiam!

    Anonimus

    OdpowiedzUsuń
  22. Milosc...czy wogole mozna mowic iz istnieje dokladna tego definicja...milosc...kazdy musi wypracowac sobie sam dla siebie samego i dla tej najblizeszej wg.wlasnego uznania...potrzeby...zaazgazowania...dla wlasnej definicji milosci.Przez wszystkie te tysiąclecia ludziom nie udało się rozgryźć zagadki, jaką jest miłość. Na ile jest sprawą ciała, a na ile umysłu? Ile w niej przypadku, a ile przeznaczenia? Dlaczego związki doskonałe się rozpadają, a te pozornie niemożliwie trwają w najlepsze? Ludzie nie znaleźli odpowiedzi na te pytania i ja też ich nie znam. Miłość po prostu jest albo jej nie ma. Czasem prawdziwa miłość ujawnia się dopiero wtedy, gdy nie wszystko do końca się rozumie.

    "Nie mów nic. Kocha się za nic. Nie istnieje żaden powód do miłości"Jest taka miłość, która nie umiera, choć zakochani od siebie odejdą...

    OdpowiedzUsuń
  23. ogromne znaczenie ma prawdziwa miłość w tej pierwszej miłości
    kiedy to wszystko doświadczane jest pierwszy raz. słowa,dotyk,niewinne uczucia..
    właśnie to "BUM" i wiesz, że on to on i że kochasz , blabla
    a kolejne "miłości" to inne miłości. juz nie takie prawdziwe, świeże i szczere.. bo one są już doświadczone..
    no i jak się decydować na małżeństwo, kiedy nie jest się pewnym uczuć..
    nie raz słyszałam z ust znajomych: "nigdy nie będziesz miała pewności"
    no i co dalej myśleć :)?

    OdpowiedzUsuń
  24. wiesz, prawdziwa miłość to niekoniecznie ta pierwsza. Prawdziwa miłość to ta, od której niczego się nie wymaga, przy której ma się uczucie, że cały świat leży u naszych stóp. To ta miłość za którą mogłabym oddać życie. Wreszcie, prawdziwa miłość jest wtedy, gdy duża odległość czasu nie sprawia, że zapominam, jak w przypadku innych miłostek, przeciwnie roznieca to uczucie, uskrzydla, sprawia, że przebaczasz największe krzywdy, choć Cię o to nie proszono. Miłość jest wtedy, gdy wady ukochanej osoby sprawiają, że się uśmiechasz. Umiem odróżnić miłość, od uczucia, zdecydowanie. Uważam, że prawdziwa miłość jest jedna. Przeżyłam ją, noszę w sobie ciągle,tak więc mogę umierać;)

    OdpowiedzUsuń
  25. powyżej Ania też dobrze to ujęła :) czuję jak ona

    OdpowiedzUsuń
  26. Istnieje miłość na całe życie, trzeba o nią się troszczyć a przede wszystkim nie pozwolić na przepaść w związku która pojawia się po długich latach bycia razem.

    "...dziś kocham Cię bardziej niż wczoraj, jednak mniej niż będę kochac Cię jutro... nawet nie wiesz jaki paraliżuje mnie strach, kiedy wtulona w Ciebie zasypiam, bojąc się, że nie będzie nam dany kolejny wspólny świt..."

    OdpowiedzUsuń
  27. Smutne to co piszecie o jedynej miłości. To po co potem takie osoby wchodzą w inne związki? Dla własnej wygody? Skoro wiedzą że prawdziwie kochać już nie będą? Czy nie jest to krzywdzenie tej drugiej osoby, która zawsze będzie tą drugą i nie będzie miała szans poznać tego co to znaczy być prawdziwie kochanym?
    Jak to jest być z kimś o kim wiemy że prawdziwie kochał kogoś innego niż nas?

    OdpowiedzUsuń
  28. Wydaje mi sie ze milosc jest jedna jak jedno jest zycie

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Zapraszam do komentowania. Proszę o kulturalne wyrażanie swoich poglądów. Nie akceptuję wulgaryzmów i chamstwa.

Dziękuję i zapraszam ponownie.

Popularne posty z tego bloga

Zapowiedź premiery książki "Dorosłe dzieci niedojrzałych emocjonalnie rodziców. Jak uwolnić się od przeszłości i zacząć nowe życie"

„Schizofrenia. Poznawczo-behawioralny trening umiejętności społecznych” - recenzja książki