niedziela, 13 grudnia 2009

Wypłata za godziny bardziej uszczęśliwia?



Naukowcy odkryli, że pracownicy zarabiający pieniądze na godziny są szczęśliwsi niż osoby, którym płaci się stałą pensję.


Wyniki badania ukazały się w Personality and Social Psychology Bulletin (PSPB), oficjalnym biuletynie Society for Personality and Social Psychology.

Naukowcy skupili się na zbadaniu, czy istnieje związek pomiędzy poczuciem szczęścia pracowników - a sposobem naliczania dla nich wypłaty. Okazało się, że faktycznie zachodzi pewna zależność pomiędzy sposobem organizacji zarabiania pracowników a ich poczuciem szczęścia. Niby szczegół, a tyle zmienia.

Badacze zauważyli, że ci, którym pracodawca płaci za godziny pracy są szczęśliwsi, niż ci, którym płaci się stałą pensję. Ci pierwsi bowiem w większym stopniu wiążą czas spędzony w pracy z konkretnym wynagrodzeniem. Ci ze stałą pensją tak czy siak dostają stałe wynagrodzenia, czas spędzony w pracy ma dla nich zatem mniejszą pieniężną wartość, więc czują się mniej szczęśliwi.

--
Jeśli chodzi o moje zdanie, to uważam, że opis badania jest bardzo skąpy, dlatego należy podchodzić do jego wyniku z dystansem. Owszem naliczanie wypłaty za godziny może zwiększać motywację do pracy, pod warunkiem, że to pieniądz jest głównym motywującym pracownika czynnikiem. W wielu zawodach jednak to nie pieniądze są motywatorami do pracy (a rozwój osobisty, chęć pomagania ludziom, rozwój zainteresowań), chyba że ich zarabianie ma na celu np. utrzymywanie rodziny, by móc patrzeć na jej rozkwit. Pieniądze same w sobie nie dają szczęścia.

A Wy jak myślicie ?

Na podstawie tekstu z ScienceDaily.






Pozdrawiam

Integralny
PSYCHIKA.net

13 komentarzy:

Anonimowy pisze...

'Z życia' w zupełności się zgadzam z tym odkryciem... Ludzie lubią konkrety, tak i więc w ten sposób mogą więcej zaplanowac, to także jest jakby motywacja, przepracuje jeszcze 3h i będe miał/miała jakąś sume...

Julia.

Integralny pisze...

@ Julia -

Dziękuję za Twój komentarz :)

czara pisze...

Taaa... zwłaszcza kiedy pracodawca płaci jedynie za przepracowane godziny, a tu się trafia choroba, lub człowiek po prostu chce jechać na urlop. Myślę, że to wtedy szczyt szczęścia. Jeśli chcemy mieć pracowników bezmyślnie i bezproduktywnie spędzających dodatkowe godziny w pracy (skoro płaci się im za czas) - płaćmy za godziny.

lavinka pisze...

A co z tymi którzy rozliczani są za konkretny projekt? Tzn. dostają pensję za efekt końcowy?

Integralny pisze...

@ Czara -

Jasne, zgadzam się z Tobą. To wszystko nie takie proste, jak się wydaje.

@ Lavinka -

Trudno powiedzieć, czy badacze brali pod uwagę taką opcję. Jak coś kiedyś znajdę na ten temat, na pewno wrzucę na bloga.

Małgorzata Leliwa pisze...

A mi się wydaje, że najlepszy jest model rozliczania się za projekty.

Ludzie pracujący na godziny często robią w pracy coś byleby nic nie robić, żeby na jakieś zadanie było potrzeba więcej czasu. I nie wiem czemu ich to czyni niby szczęśliwszymi. ;-)

Integralny pisze...

@ Małgorzata Leliwa -

A co, jeśli praca nie jest aż tak wymierna?

Np. nauczyciel może uczyć jedną osobę godzinę danego tematu i uczeń zrozumie, a drugiego - może uczyć miesiąc a ten dalej będzie stał w miejscu. W drugim przypadku nauczyciel nie zrealizowałby projektu pod tytułem "Nauczenie ucznia tematu", mimo że włożyłby dużo pracy.

Małgorzata Leliwa pisze...

Wiem, że nie wszędzie się da pracować projektami ;-)

Miałam na myśli branżę IT, gdzie szybkość pracy na godzinę jest skutecznie hamowana youtubem , itp. ;-)

Integralny pisze...

Albo kurnik.pl ;)

Anonimowy pisze...

Z projektami to sprawa wydaje mi sie warta oddzielnej uawgii, gdyż sama praca nie licząc wynagrodzenia potrafi przynieść dużo więcej satysfakcji, niż poporostu odsiadywanie swego.

- anonimus

Fajny prezent pisze...

Powiem tak. Pracowałem na stałej niskiej pensji;) i to wyglądało tak, że nieważne czy pracowałem 120 h czy 140 h dostawałem tyle samo. Nieważne czy cokolwiek robiłem, czy "udawałem pracę"... zawsze była ta sama stawka.

O ile w przypadku krótszych miesięcy człowiek cieszy się, że "zarobił tyle samo" to w przypadku gdy pracuje tych naście godzin więcej, a dostaje to samo... brak dalszej motywacji.

Oczywiście w moim przypadku brakowało również innych motywatorow, jak zadowolenie z wykonywanego zawodu, możliwosć rozwoju itd. ;)

eminesia pisze...

O, nie zgadzam się z tym, że pieniądz sam w sobie szczęścia nie daje. Daje i to sporo. Każdy może się zapierać rękami i nogami, że tak nie jest, ale czy widok wypłaty nie wprawia w dobry nastrój lub nie wywołuje chociaż uśmiechu na twarzy. Oczywiście, że tak.

Anonimowy pisze...

Pieniadz to motor napedowy czlowieka ,a co ten motor napedza to :szczescie ,dobrobyt moze pasja ,podroze itp.itd W naszym ziemskim zyciu pieniadz ustawia nasz statut spoleczny ,wiec odgrywa w naszym zyciu wazna role .

Prześlij komentarz

Zapraszam do komentowania. Proszę o kulturalne wyrażanie swoich poglądów. Nie akceptuję wulgaryzmów i chamstwa.

Dziękuję i zapraszam ponownie.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...