wtorek, 22 grudnia 2009

Święty Mikołaj - kto to taki?

Autorką poniższego tekstu o Świętym Mikołaju jest Aneta Babiuk-Massalska, która z zawodu jest psychologiem dziecięcym. Pani Anecie dziękuję za nadesłany tekst, a Was zapraszam do lektury:) Marcin.


Święty Mikołaj jaki jest, każdy widzi. Czerwony, duży i wchodzi przez komin. Wrzuca prezenty pod choinkę, do skarpet, pod poduszkę. Jak na tak potężnego gościa, wykazuje się więc nie lada sprawnością fizyczną i gibkością. Dodać bowiem należy, że nikt nigdy nie nakrył go na gorącym uczynku. Szpieg z krainy deszczowców, który zlewa się z tłem. Agent 007 ze swoimi gadżetami. Batman z Batmobilem, obaj czarni jak noc, w czasie której się ujawniają. Wszyscy oni nie są aż tak nienamierzalni, jak korpulentny święty, w bijącym po oczach czerwonym wdzianku. Duch. ...Uch.


Obecnie, magia Świętego Mikołaja, który, nota bene, jest patronem zarówno ludzi majętnych, jak i niemajętnych, złodziei i niezłodziei, panien gromadzących posag i tych, którym udało się posag z mężem połączyć, nabija sakiewki przemysłu od 6 do 24 grudnia. A ponieważ ten święty ma raczej tendencję do wylewności, to rozlał się jeszcze na dwa tygodnie przed mikołajkami i zawojował wystawy sklepowe w najbliższym sąsiedztwie Wszystkich Świętych. Ten to się umie sprzedać.

Mikołaj ma zgraną ekipę: elfy, renifery, żonę. Produkują i eksportują, nagradzają i karzą. Ach, no, i latają.

Przerośnięty krasnolud zeżarł człowieka, od którego się przecież wszystko zaczęło. A zaczęło się od biskupa z Myry w Azji Mniejszej, człowieka z krwi i kości. On faktycznie żył, pielgrzymował, pomagał, rozdawał pieniądze ubogim dziewczynom. Historia jego zawiera cuda typu wskrzeszanie zmarłych, ratowanie przed śmiercią skazańców, ratowanie kobiet przed domem publicznym, a dzieci przed ugotowaniem we wrzątku. I nie trzeba włączać kreskówek, aby przeżyć nieco mocnych wrażeń. Życie pisze najlepsze scenariusze. Do tego szczypta legendy tam, gdzie jest luka w biografii i mamy scenariusz typu adventure.

Mikołaj pochodził z zamożnej rodziny mieszczańskiej. Był długo wyczekiwanym jedynakiem. Według podań przyszedł na świat około roku 270 w mieście Patara nad Morzem Śródziemnym, w prowincji Licji, znajdującej się obecnie na terytorium Turcji, pod nazwą Antalaya. Rodziców stracił młodo, bo szerzyła się zaraza. A ponieważ wychowany został na duchownego, to postanowił podzielić się tym, co miał. Rozdał swój majątek ubogim. Uratował przy tym kilka dziewczyn przed nierządem, co przyczyniło mu sławy. Wrzucił pieniądze przez okno. Sakiewki natomiast wpadły do suszących się butów panien. Tak oto powstaje odpowiedź na pytanie: "O co chodzi z tymi czerwonymi skarpetami na prezenty?!"

Była jeszcze opowieść o statku, sztormie i strachu przed śmiercią. Biskup wzniósł oczy do nieba w modlitwie i fale uspokoiły się. Wiatr ucichł. Statek szczęśliwie wrócił do portu, a Mikołaj został patronem żeglarzy. Była historia o łapówce i skazanych niesłusznie na śmierć młodzieńcach. Mikołaj został patronem więźniów. Była historia o snach i wyborach, w której Mikołaj wygrał biskupie stanowisko w Myrze, bo pierwszy wszedł do świątyni. Okazuje się, że nic nie dzieje się z przypadku. Była opowieść o prześladowaniach i więzieniu Mikołaja, o rozmnożeniu ziarna, o wiszącym nad głowami kupców mieczu, o Mikołaju na białym koniu.

W Myrze do dziś zachował się kościół z sarkofagiem świętego, który zmarł 6 grudnia około roku 345. Współczesne mikołajki zatem, to dzień śmierci Mikołaja. Jest jeszcze wiosenny Mikołaj 9 maja. Ta data z 1078 roku kojarzy się z przewiezieniem relikwii świętego do miejscowości Bari we Włoszech. W tej historii występują dobrzy kupcy i piraci, którzy ocalili szczątki Mikołaja przed muzułmanami. W pewnym momencie przewija się tu również królowa Bona, żona króla polskiego Zygmunta Augusta, która pochodziła z książąt Bari, Sforzów. W Bazylice Świętego Mikołaja ma ona swój grobowiec.

O ile biskup Mikołaj ma swoje korzenie w początkach naszej ery, o tyle korpulentny, rubaszny starzec jest wynalazkiem dość nowym. Szat biskupich pozbawił Mikołaja James Poulding, który w 1809 roku wykonał ilustracje do książki "Historia Nowego Jorku", zbioru opowiadań amerykańskich stworzonych na wzór baśni braci Grimm. W 1823 roku natomiast, Mikołaj zyskał latające sanie, renifery, wizerunek skandynawskiego gnoma oraz posiadł kompetencję wślizgiwania się przez kominy. W te moce wyposażył go Clement Clark Moore, profesor studiów biblijnych z Nowego Jorku, pisząc wiersz dla dzieci "Wizyta świętego Mikołaja". Na domiar wszystkiego Moore wyłamał się z daty 6 grudnia i akcję mikołajkową umieścił w noc wigilijną Bożego Narodzenia. Image krasnala został przycementowany przez Thomasa Nasta, znanego rysownika amerykańskiego, którego rysunki publikowane były w czasopiśmie "Harper's" w drugiej połowie XIX wieku. Ostateczny szlif Mikołaj zyskał w 1930 roku podczas kampanii koncernu Coca-Cola, gdzie został użyty w reklamie napoju. Rysownicy tym razem dodali mu wzrostu i przywdziali w szaty bardziej luksusowe. Ruszyła moda na przebieranie pracowników sklepów i strojenie wystaw.

Mikołajów może być tylu, ile jest kultur, a nawet tylu, ilu jest ludzi na świecie. Mogą różnić się strojem, wzrostem, a nawet płcią. Jedno natomiast łączy wszystkich, pomimo przeinaczeń: czynienie dobra na wzór Mikołaja biskupa, od którego wszystko się zaczęło. I gdyby nawet Święty Mikołaj nie istniał, to należałoby go pewnie wymyślić. Ludzie tak już są skonstruowani, że potrzebują wzoru do naśladowania, bohatera, pozytywnego action mana.

Z pozdrowieniami oraz tubalnym Hoł-hoł-hoł,
Aneta Babiuk-Massalska
www.psotto.pl

5 komentarzy:

lavinka pisze...

Z tego co pamiętam, włoskie dzieci mają jeszcze La Befanę. Funkcja ta sama,tyle że babcia lata na miotle ;)

http://tnij.org/e9j6

Monika pisze...

Bardzo dobry tekst, stylistycznie i merytorycznie:) pozdrawiam Panią Anetę:)

Monika pisze...

Bardzo dobry tekst, dawno nie czytałam czegoś tak żywego:) pozdrawiam Panią Anetę:)

e-biznes24 pisze...

Właśnie przypadkiem odkryłem ten blog. Na pierwszy rzut ok fajny :-) Pozdrawiam

Anonimowy pisze...

...sw Mikolaj zostal stworzony przez kosciol ktolicki po to zeby zataic prawde ktora mowi ze byl on szamanem (sw mikolaj) i zbieral i rozdawal gdzybki halucynki, dokladniej muchomory (ktore jako tako wiesza sie na choinkach w postaci bombek) poszukajcie ludzie troche, prwada wrescie na wierz wyplywa...

Prześlij komentarz

Zapraszam do komentowania. Proszę o kulturalne wyrażanie swoich poglądów. Nie akceptuję wulgaryzmów i chamstwa.

Dziękuję i zapraszam ponownie.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...