poniedziałek, 2 listopada 2009

Wulgaryzacja naszego języka

W dzisiejszym wpisie, Tomasz, z wykształcenia filolog i językoznawca, zastanawia się nad tym, jak zmienia się nasz język i co jest tego przyczyną. Zapraszam do lektury :)

O tym, że nasz język staje się coraz bardziej wulgarny mówi się od dłuższego czasu. Przeważnie jest to tłumaczone tym, że po prostu czasy się zmieniają, następuje wymiana pokoleń itd. Takie ogólniki nie są jednak wystarczające. Takimi banałami moglibyśmy wtedy tłumaczyć wszystkie zjawiska społeczne i kulturowe, a wszystko ma przecież gdzieś swój początek.


Ktoś może powiedzieć, że to „zasługa” kultury masowej, plastikowej „pop-tandety”. Poniekąd zgadzam się z tym. Jednak bezpośredniej przyczyny dopatruję się w mediach, a konkretnie w jednym medium – Internecie. Problem wulgaryzacji języka i dyskusja nad tym zjawiskiem nasiliły się w ciągu kilku ostatnich lat. A jest to czas Internetu. „Globalna sieć” zadomowiła się pod naszymi strzechami na tyle, że praktycznie każdy ma do niej dostęp, co więcej, mało kto wyobraża sobie korzystanie z komputera nie podłączonego do Internetu. Ludzie spędzają coraz więcej czasu na „surfowaniu”. Niektórym nawet plącze się wirtualność z realnością.

Komunikacja w Internecie charakteryzuje się tym, że każdy, praktycznie bezkarnie, może powiedzieć (napisać), co mu się tylko podoba. Ta wolność, jaką oferuje „sieć”, sprawia, że hamulce przestają istnieć, nie ma czegoś takiego jak tabu. Komunikując się z kimś za pośrednictwem Internetu (np. na czacie) pozwalamy sobie na takie zachowania językowe, na które byśmy się po prostu nie zdecydowali w świecie realnym. Niestety, zwłaszcza młodzi ludzie spędzają w Internecie coraz więcej czasu. Różnica między kontaktami z GG i szkolnej ławki zaciera się. Zachowania językowe z czatu przenoszone są do rozmowy na szkolnym korytarzu.

Internet bardzo silnie wpływa na codzienny język. Powszechnie używa się sieciowego akronimu LOL, a co więcej, nawet werbalizuje się emotikony (sic!); np. symbol XD, reprezentujący radość (jak mniemam) funkcjonuje w języku mówionym jako „iks de”. Jeżeli pojawiają się takie dziwactwa, to czemu nie mają się upowszechniać przekleństwa? Wśród Polaków trwa debata, czy wyraz o silnie wulgarnym rodowodzie – „zaje*isty” w ogóle można traktować jako przekleństwo. Dla większości nastolatków nie ma w nim nic o nacechowaniu wulgarnym. Podobnie dzieje się w języku angielskim w przypadku słowa „bitch”. Dla nastolatków amerykańskich nie ma w nim nic zdrożnego, bo często sami siebie określają tym… antroponimem.

Można tylko przypuszczać, że język będzie coraz bardziej wulgarny – to dopiero początek ery Internetu.

Autorem tekstu jest: Tomasz.Ch

A jakie jest Wasze zdanie na ten temat ?

46 komentarzy:

Labirynty.net pisze...

A na jakim czacie? Możesz podać jego adres? Zapraszam na Blip.pl - czat trzydziestu tysięcy ludzi, gdzie można zaobserwować realne zachowania językowe.

Nie sądzę by język stał się bardziej wulgarny od czasu gdy zacząłem go świadomie używać gdzieś w latach osiemdziesiątych dwudziestego wieku a więc na długo przed tym gdy w 1994 roku rozpocząłem przygodę z Internetem.

Widziałem od tego czasu tysiące wypowiedzi w Internecie, w tym IRC, czatów, postów w dyskusjach, notek blogowych, zarówno publicznych jak i prywatnych. Zdecydowana większość z nich nie zawiera wulgaryzmów podobnie jak zdecydowana większość ich autorów wulgaryzmów nie używa albo używa bardzo rzadko.

Niewielu jest w realnym naszym świecie ludzi, którzy w ogóle nie używają wulgaryzmów, nie przeklinają. Podobnie jak niewielu jest ludzi wolnych od używania stereotypów. Pamiętam jak szkole znajomy zapytał mnie, czemu nie przeklinam. Odpowiedziałem mu, że znam wszystkie potrzebne słowa, ale po prostu ich nie używam... Dziś czasem mi się to zdarza, nawet w Internecie.

Właśnie, wróćmy do Internetu. Co prawda już większość Polaków ma już do niego dostęp - choć nie każdy - to tylko niewielka ich część tworzy w nim treści, a z nich znów drobna część posługuje się wulgaryzmami.

Drugim popularnym mitem jest anonimowość wypowiedzi w Internecie. W miejscach, gdzie w Internecie zachodzą interakcje społeczne - na czatach właśnie, w serwisach społecznościowych, na blogach - wbrew pozorom niewiele jest anonimowości. W serwisach społecznościowych porozumiewamy się w swoim kręgu znajomych. Autorzy blogów znają się wzajemnie. Sami podajemy masę informacji o sobie w Internecie.

Anonimowi użytkownicy Internetu rzucający wulgaryzmami na prawo i lewo to mniejszość, która nie jest w stanie zmienić języka. Częścią języka są wulgaryzmy, częścią procesu porozumiewania się jest ekspresja swoich emocji, której one między innymi służą. Wątpię by przez ostatnie dwadzieścia lat coś się w języku polskim na tej płaszczyźnie zmieniło i żeby akurat za to był odpowiedzialny Internet.

Jarosław Zieliński

Ninuś pisze...

Mnie przeraża ta wulgaryzacja,ówczesna młodzież bardzo często w rozmowie używa takich słów i jest to wręcz dla nich powodem do dumy.Nie czują, że w ten sposób ograniczają swój zasób słownictwa, bo przeklinać to być trendy wśród znajomych.

Hanna Spinalska pisze...

Moim zdaniem na forach na przykład Onetu można spotkać się z bardzo wulgarnymi komentarzami. Ludzie myślą, że jak mają dostęp do klawiatury to mogą na niej napisać co chcą, a często po prostu wylewają swoją frustrację na osoby, które mają coś do powiedzenia i jeszcze podpisują to swoim nazwiskiem. Po to są organizowane akcje, jak na przykład internet bez h@mstwa, które mają pokazać, że problem wulgaryzacji języka w internecie jest dość poważny i czas zacząć z nim walczyć.

justynides pisze...

A mnie tam nie przeraża. Jak ktoś się musi dowartościowywać przeklinaniem wśród zanjomych, bo niczym innym zabłysnąć nie może, to jego problem, nie mój.
Generalnie przeklinanie mi nie przeszkadza, o ile ktoś wulgaryzmów z sensem potrafi używać (są niezłym nośnikiem emocji, jednak)i o ile oprócz nich ma coś sensownego do powiedzenia:). A tak poza tym zauważyłam, że coraz więcej osób zwraca uwagę na to, jak mówi i jak mówią inni, często wytykając błędy ortograficzne czy mało składne wypowiedzi. I dobrze.
Zastanawia mnie "silnie wulgarny rodowód" słowa "zajebisty/zajebiście" (nie widzę sensu gwiazdkowania, skoro i tak wiadomo o co chodzi), bo o ile dobrze kojarzę, kiedyś oznaczał po prostu "jaskrawy" i odnosił się do kolorów. Ale mogę się mylić, więc proszę o jakieś źródło:).

Anonimowy pisze...

Czy to wina internetu?
Nie wiem ...

Z pewnością przykład idzie "z góry". Jak w domu rodzice klną jak i gdzie popadnie to przeklinanie dla dziecka to coś oczywistego i normalnego.

Druga sprawa to najbliższe środowisko ( szkoła, koledzy ) jak inni przeklinają to młodzi mysla, ze tez muszą, bo inaczej wezma go za "mięczaka".

Trzecia sprawa niektórzy młodzi klną tylko po to, aby sie popisać , myslą, że jak zaklną lub palą paierosy to wówczas są bardziej "dorośli".

Na pewno duzo daje "środowisko" w którym przebywamy. Zauważyłam, że gdy ludzie spotykaja sie z ludzmi nagminnie przeklinającymi, sami nie zawsze świadomie wiecej przeklinają.

Jak ktos cały czas siedzi na internecie na czatach itp gdzie co drugie słowo przekleństwo to prawdopodobnie to wirtualne środowisko tez może spowodować, ze sam zacznie wiecej przeklinać.

Z kim przystajemy po części takimi się stajemy.
Cos w tym jest ;)

Basia

Labirynty.net pisze...

Basiu, a podasz mi adres tego czata, na którym co drugie słowo to przekleństwo, czy usłyszałaś to w telewizji? :)

tomasz.ch pisze...

@labirynty.net napisałem tylko, że na czacie (dowolnym)ludzie moga pozwolić sobie na pewne zachowania językowe, na które nie zdecydowaliby sie w swiecie realnym i nie chodzi tu o przeklinanie co drugie slowo... (wulgarny język to nie tylko przekleństwa).
Oczywiście nie twierdzę, że tylko Internet powoduje wulgaryzację. Wpływ na to mają liczne czynniki społeczno-kulturowe. Jednak sieć sprzyja intensyfikacji takich zachowań.

@justynides z tego, co mi wiadomo, to ten przymiotnik powstał od czasownika na "j", oznaczającego stosunek seksualny...

Anonimowy pisze...

@labirynty.net

Osobiście na stronie mojego forum z jakis rok temu miałam kilku natretów, którzy zaśmiecali Cboxa przekleństwami. Ktoś po prostu nic nie pisał prócz przekleństw, nabanowałam się wtedy po wszystkie czasy ;)

Osobiście nie czatuję, bo zraziłam sie kilka lat temu z powodu przekleństw, chamstwa i ogólnej "głupoty ludzkiej" z jaką się spotkałam na wp.pl ;) Byc moze teraz cos sie zmieniło i jest tego mniej ;)Nie wiem ... moje stwierdzenie propo internetu było zwykłym założeniem , ze jak sytuacje takie maja jeszcze miejsce to byc może młodzi "chłoną" to i potem w realu zachowują się podobnie ;)

Ja jednak cały czas uważam, ze najblizsze środowisko ( rodzina, koledzy, szkoła, praca ) ma największe znaczenie i ono często decyduje czy przeklinamy wiecej czy mniej ;)

Basia

justynides pisze...

tomasz.ch
Ano właśnie pogrzebałam trochę w poszukiwaniu etymologii i wychodzi na to, że masz rację:). Już nie pamiętam, gdzie słyszałam o takim znaczeniu, o jakim wspomniałam, ale było to już jakiś czas temu i dotyczyło właśnie języka.
Pozdrawiam:)

Labirynty.net pisze...

"Ktoś może powiedzieć (...) w jednym medium - w Internecie". Oskarżasz głównie Internet.

a jakie masz argumenty na to, że sieć sprzyja intensyfikacji takich zachowań? Więcej klniemy na tych mitycznych czatach niż na szkolnym korytarzu czy na wódeczce ze znajomymi?

Bo jesteśmy anonimowi? Nie, w większości Internetu nie jesteśmy - jako twórcy treści, bo jako czytelnicy częsciowo tak. I takie zachowania są tępione, sam tu masz w komentarzach przykład.

Naprawdę upowszechnianie się przekleństw - co też wydaje mi się tezą dyskusyjną, bo jakoś jak wspomniałem go w ciągu dwudziestu lat nie zauważyłem - nie ma nic wspólnego z Internetem.

A jak jeszcze powiesz, że dzieci tam uczą się przekleństw, to będzie właśnie LOL... a nawet ROTFL :)

Anonimowy pisze...

@Basia

"Z kim przystajemy, tacy się stajemy", nie tylko coś w tym jest, ale jest w tym cała prawda :)

@Labirynty

Internet poprzez anonimowość pozwala na pewną dozę bezkarności, a to dla większości osobników naszego gatunku wystarczy na to żeby pozbyć się blokad. Taki wirtualny eksperyment stanfordzki ;)

- anonimus

Integralny pisze...

@ Justynides -

Akurat to polskie słowo nie odnosi się do nasilenia barwy, lecz pochodzi od czasownika oznaczającego stosunek - jak wspomniał wyżej w komentarzach Tomasz.Ch.

Co innego niemieckie słówko "geil" - mające wiele odcieni znaczeń :)

lavinka pisze...

Może to o napiszę znów nie będzie trendy, ale od "kurwienia" jeszcze nikt nie umarł. A od tłumienia negatywnych emocji pod płaszczykiem "dobrego wychowania" niejedna nerwica się urodziła...

Anonimowy pisze...

@lavinka

Dobre :)

Ale to nie jest tak podobno, pozwalanie sobie na wyrażanie agresji wyzwala u ludzi jeszcze większą agresję. Ludzie sobie w ten sposób wcale nie przynoszą ulgi :)

Anonimowy pisze...

- anonimus

lavinka pisze...

Nie zauważyłam, ale poobserwuję i zobaczę. Choć z drugiej strony wszystko zależy od definicji agresji. Jeśli uznamy,że krytyka też do niej się zalicza, to powinniśmy obcinać sobie języki tuż po urodzeniu :)

Anonimowy pisze...

@lavinka

Generalnie istnieje rozróżnienie między wyrażaniem złości, a agresją (chociaż Ty wraźnie mówisz o krytyce), ale to chyba jakiś rodzaj tajemnej sztuki jest.

- anonimus

tomasz.ch pisze...

@labirynty.net pewnie, że oskarżam Internet i nie wycofuję się z tego. Nie można jednak upraszczać wulgaryzacji do używania słow na "k" itp. Wulgarzycja języka to także jego obsceniczność, agresja językowa, wysoka kolokwialność; czyli po prostu niska kultura języka.
Ponadto to Internet sprawia, że np. przez młodych ludzi seks jest coraz częsciej postrzegany w sposób wulgarny (i w taki też sposób o nim mówią). wszystkie te "cyberki" (a odbywają się one przecież za pomocą komunikacji językowej) wpływają na postawy nastolatków w świecie realnym; na ich psychikę, dalszy rozwój emocjonalny.. ale to już zagadnienie dla psychologów

Labirynty.net pisze...

Ale skąd to bierzesz? Podaj mi przykłady, miejsca. Czy ludzie w Internecie mówią gorzej niż poza nim? Czy są jacyś wpływowi twórcy zawartości w Internecie którzy psują język polski?

Owszem są kiepsko pisane blogi, z błędami różnego kalibru. Na czatach pisze się niegramatycznie, ignorując interpunkcję, używając emotikonów i owych anglojęzycznych skrótów. Ale tak samo się mówi na codzień poza Internetem, język literacki to pewien ideał, który rzadko bywa spelniany. Czy to jest niska kultura języka? A co to właściwie znaczy?

Oczywiście doczekałem się drugiego stereotypu: Internet psuje podejście do seksu. A powiedz, gdzie to widziałeś? Ile procentowo z tego co codziennie czytasz w Internecie spełnia twoją tezę? Oczywiście że młodzi ludzie mówią wulgarnie o seksie - a jak mają inaczej mówić, literacko, medycznie? Wyobrażasz sobie dwóch nastolatków używających słowa "wagina" w towarzyskiej konwersacji? :) I co, mówienia zamiast tego "cipka" nauczyli się w Internecie?

ćyberseks - słowny, nie wiem jak to będzie w przyszłości - jest formą flirtu. A flirt raczej nie zubaża języka obu stron ale go rozwija, wzbudza uczucia. Jeśli coś będzie dalej już realnie to dowodzi siły Internetu a nie jego słabości...

tomasz.ch pisze...

@Labirynty
akapit1 - na pewno w Internecie pozwalają sobie na dużo więcej; tj. obrazanie innych, oskarżanie, osmieszanie, itp. zachowania, na które nie mieliby odwagi w kontakcie twarzą w twarz.

akapit2 - pewnie, że pewne zjawiska są obecne w Internecie, bo są one uwarunkowane samą specyfiką tego medium. Poza tym istnieja pewne konwencje charakterystyczne dla Sieci (opuszczanie polskich liter, emotikony, akronimy, itd). Problem jednak polega na tym, że jezeli przyjrzeć się językowi mówionemu i pisanemu (na papierze) ludzi, którzy przez całe dzieciństwo mają/mieli kontakt z Internetem i spędzają w nim dużo czasu, to widać, że Siec silnie wpływa na ich język; wypowiadają się (w mowie i pismie) coraz to gorzej. Niedbałośc o jezyk w Internecie powoduje również niedbałość poza nim.
(zostało to zbadane i opisane: "Always On" N. Baron)

akapit3 - polecam:
"Typing, Doing, and Being: sexuality and the internet"Michael W. Ross
"Sex on the Internet - Observations and implications for Internet sex addiction" M. Griffiths
"Emotional Adultery - Cybersex and Commitment"L. Collins
i dużo więcej...
W Internecie łatwiej jest łamać tabu. Jak robi to się często w Internecie, to łatwiej przenosić to do "realu", bez zahamowań. Wystrczy popatrzeć na wielu dzisiejszych nastolatków i nastolatki (ich język i zachowanie są oczywiście wynikową wielu czynników, ale Internet jest jednym z nich). a wyobrazic mogę sobie wszystko...

akapit 4 - między flirtem a cyberseksem są jednak różnice...

Labirynty.net pisze...

To czym jest według ciebie cyberseks? I jak sprawia, że przez niego seks jest postrzebany w sposób coraz bardziej wulgarny?

tomasz.ch pisze...

Zacznę od flirtu - jest to po prostu zalotna rozmowa. Natomiast moje rozumienie cyberseksu doskonale oddaje opis przedstawiony w Wikipedii: "wirtualny stosunek seksualny, w trakcie którego [..] osoby wysyłają do siebie pobudzające seksualnie komunikaty, opisujące własne doznania. Jest to forma odgrywania ról, w której uczestnicy udają, że mają stosunek seksualny, opisując swoje działania i odpowiadając partenrom [...] w taki sposób, aby pobudzić ich seksualne odczucia i fantazje [...] Kontakty takie służą często masturbacji[...]"
A dlaczego przez to seks jest postrzegany bardziej wulgarnie? Ponieważ sprowadza się jedynie do zaspokojenia własnych potrzeb fizycznych i nie służy budowaniu więzi emocjonalnych. Nastolatkowie, którzy zaczynają "przygodę" ze współżyciem od cyberseksu, uprawiając go z przypadkowymi osobami mogą mieć wypaczoną wizję seksu, który staje sie dla nich tylko sposobem na zaspokojnie swojego popędu, tym samym nie ma nic wspólnego z głębszym uczuciem. A jeżeli nie wiąże się ze sferą uczuciową, to mówi się o nim w sposób bardziej wulgarny.

StepbyStep pisze...

@tomasz.ch
@Labirynty
akapit1 - na pewno w Internecie pozwalają sobie na dużo więcej; tj. obrazanie innych, oskarżanie, osmieszanie, itp. zachowania, na które nie mieliby odwagi w kontakcie twarzą w twarz.
------------------------
Owszem, to prawda co napisałeś, ja jednak mam troszeczkę inne zdanie na ten temat.
Takie sytuacje pozwalają też wielu ludziom w bezpieczny sposób wyciągać wnioski ze swoich wypowiedzi. Jest to świetny poligon doświadczalny dla osób, które chcą poprawić swoje zdolności komunikacyjne.
Przykładowo, odbywa się pewna dyskusja na dany temat, nagle jedna osoba zaczęła krytykować, oskarżać, poniżać drugą osobę. Rozpoczyna się swego rodzaju batalia, która różnie się kończy.

Ważne jest, aby wrócić do swoich komentarzy i przeanalizować je jeszcze raz. Zwrócić uwagę, w którym momencie to się rozpoczęło i dlaczego. Zastanowić się, kto rozpoczął ową „walkę”.
Jeżeli się okaże, że to nasza wina, to powinniśmy przemyśleć, co zrobić, aby sytuacja się nie powtórzyła. Dlaczego tak zareagowaliśmy? Co było tego przyczyną? Jakie mam z tego korzyści? Itd.
Natomiast, gdy okaże się, że to ta druga osoba nas „zaatakowała”, to pytania jakie powinniśmy sobie postawić, będą brzmiały: „Dlaczego dałem się w to wciągnąć? Jak powinienem bronić swoją osobistą przestrzeń? Itp.

Kiedy najczęściej dochodzi do takich krytycznych sytuacji?
- atakowanie czyjegoś charakteru,
- atak na kompetencje,
- atak na wygląd,
- życzenie złego,
- kpiny,
- wyśmiewanie,
- groźby,
- przekleństwa i symboliczne gesty w rodzaju grożenia pięścią,
- wymachiwanie rękoma.

Asertywność się kłania.:

Wracając do tematu przekleństw na forach. Ja osobiście, kiedy widzę, że ktoś przeklina i zależy mi na tym, żeby uczestniczyć w jakiejś dyskusji, zwracam takiej osobie uwagę. W większości przypadków mam wsparcie wśród innych uczestników. Nie muszę chyba wspominać, jak bolesna staje się sytuacja, kiedy wykluczamy kogoś z grupy.
Jeżeli dana dyskusja, nie wnosi nic do mojego życia, po prostu ją opuszczam.
Nie widzę sensu tworzenia wszelkiej maści krucjat, które nic dobrego nie przynoszą.
Wykluczenie takich osób w pojedynczych dyskusjach przez grupę osób ma największą siłę.:)

A kultura pojedynczych osób bierze się niestety z wychowania i przebywania w danym środowisku. To od nas zależy, czy mamy ochotę przebywać w danym miejscu. A w przypadku sieci, zmiana miejsca jest bajecznie prosta.

Pozdrawiam.
Artur Rak

tomasz.ch pisze...

@stepbystep
Zgadzam się z Tobą, ale odnośnie pierwszej części - czy uważasz, że wiele osób stać na taką autorefleksję?

Artur pisze...

@tomasz.ch
Nie chodzi mi o to, kogo stać i czy w ogóle czy ktoś jest zdolny do takiej samooceny.
Próbuję znaleźć rozwiązanie tego tak powszechnego i przykrego zjawiska.

Najlepszym sposobem byłoby, aby każdy kto może zaczął od siebie samego.
No bo wiesz, przypomina mi się sytuacja w której to Krzyżacy mieczem „wprowadzali” wiarę chrześcijańską.
Nic na siłę…

Jakie Ty widzisz wyjście z tej sytuacji?

tomasz.ch pisze...

hmmm najlepsze byłoby wyjście, gdyby sami użytkownicy mieli własnie takie podejscie jak piszesz. A czy tak bedzie, to sie okaże...

mydwoje.blox.pl pisze...

Dlaczego powiedzonko "iks de" lub "LOL" miałoby być wulgarne?

tomasz.ch pisze...

@mydwoje.blox.pl piszę o tym przy kwestii wpływu języka Internetu na język mówiony, a te dwa akronimy są jedynie przykładami potwierdzającymi ów wpływ. Nigdzie nie jest napisane, że to wulgaryzmy...
A odpowiadając ściśle na pytanie: nie wiem dlaczego miałoby być wulgarne.

justynides pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
Anonimowy pisze...

@justynides

Czyżby wystąpiły jakieś wulgaryzmy? ;)

- anonimus

Anonimowy pisze...

Mialem okazję słyszeć pare razy pośród młodych ludzi w żywej rozmowie, coś takiego jak "bla bla bla. LOL!" Powiem szczerze bardziej mi się kojarzyło to z uwstecznieniem języka niż jego wulgaryzacją, wulgaryzmy podług tego są dużo bardziej wyrafinowane językowo. Ja myślę że to coś gorszego niż wulgarycacja. Powiedzmy sobie, że wulgaryzacja to -1 a LOL i tym podobne to będzię jakieś -5 :)

- anonimus

Anonimowy pisze...

"będzie" :)) Przepraszam.

Anonimowy pisze...

@stepbystep

trafnie wszystko podsumowaleś

Wiecie ja zaobserwowałam jeszcze jedno zjawisko.
Osoby, które lubią "podburzać" innych często piszą w imieniu kilku osób tzn. myśla, ze są anonimowi i co chwilę podpisuja się pod innym nickiem bądź imieniem, bo uważają, ze sprawdzic tego nie mozna. Najbardziej szokujacym dla mnie ostatnio odkryciem było jak jedna i ta sama osoba najpierw sama sobie pisze komplementy jako XXX, następnie gnoi innego uzytkownika wjeźdzając na kompetencje by ponizyć i wysmiać jako YYY, poczym ta sama osoba podaje sie za kolejna 3 osobę ZZZ i nagle "wybawia" zgnojoną osobę. Paranoja!

Myślę, że pod hasłem "wulgaryzacja" nie kryją sie tylko przekleństwa, ale ogólnie wszelkie "zagrywki" słowne , które mają na celu ponizyć, upokorzyć drugiego człowieka i zbezcześcić to co "piękne" w naszym życiu.
Trochę to przykre. Sami sobie uprzykrzamy zycie, bo predzej czy później wszelkie krzywdy wyrzadzone innym niestety do nas wracają ;)
Życzę wszystkim miłej i wartościowej wymiany zdań.

Basia

Anonimowy pisze...

"Prędzej czy później wszelkie krzywdy wyrządzone innym niestety do nas wracają"

Dlatetgo wszyscy jesteśmy w jakiś sposób pokaleczeni i nieszczęsliwi, może warto byłoby czasem wybaczać :(

- anonimus

Anonimowy pisze...

@anonimus

Wybaczać wręcz trzeba - zyje się zdrowiej ;)

Tylko z tymi wyrządzonymi krzywdami często jest tak, ze wracaja do nas nie od osób którym wyrzadzilismy "szkodę" tylko po prostu spotyka się po jakimś czasie osobę, która traktuje nas indentycznie jak my potraktowalismy kiedyś kogoś. W swojej pracy ( pracuję w środowiskowej opiece długoterminowej ) często pacjenci opowiadają jak kiedyś kogos skrzywdzili, a później spotkali na swojej drodze kogoś kto potraktował ich indentycznie i to nie była poszkodowana przez nich osoba.

Często ci schorowani struszkowie zgodnie mówią: "za grzechy młodości płaci się w starości"
A ja dodam od siebie, że te wyrzadzone szkody często dopadaja nas wczesniej niż się spodziewamy ;) Życie nasze to wielka odpwiedzialność za wszystkie podjete decyzje te dobre i złe trzeba zapłacić - zapłatą jest przyjęcie wszystkich konsekwencji po podjętej decyzji ;)

Basia

Anonimowy pisze...

@Basia

Tam gdzie przesadnie duzo jest interesownosci w ludzkich relacjach zwykle sie tak dzieje.

- anonimus

Anonimowy pisze...

anonimus
Nieeee, błęda ortograficznego zrobiłam i mnie raził, więc postanowiłam usunąć i napisać jeszcze raz, niestety coś mi wypadło i tego nie zrobiłam, a teraz już nie pamiętam o co mi chodziło:).

justynides

Anonimowy pisze...

@justynides

Sam się nie loguję i dlatego nie mogę redagować własnych wypowiedzi, a czasem niezły 'artiz(y)m' z tego wychodzi ;)

- anonimus

sophia pisze...

Witam,
Ilość wulgaryzmów w obecnych czasach mnie przeraża. Staram się z tym walczyć ale... Najgorsze jest to, że powstał nawet słownik wulgaryzmów polskich;( Podobno wulgaryzmy w niektórych sytuacjach są uzasadnione, mnie to jednak nie przekonuję.

Pozdrawiam

tomasz.ch pisze...

@sophia
Jeżeli chodzi o słownik, to akurat nie ma w tym nic dziwnego. Co prawda potwierdza to tylko fakt, że wulgaryzmy są coraz bardziej powszechne. Zadaniem leksykografów jest podążać za zmianami w języku i je odnotowywać. Choć z drugiej strony można uznać, że stworzeniu takiego słownika (słowników) przyswiecają przede wszystkim cele komercyjne - wulgaryzmy są wszechobecne, modne, więc można na nich zarobić.

Anonimowy pisze...

W języku polskim można wyrażać złość w całkiem elegancki sposób, nie tracąc przy tym zupełnie powagi sytuacji. Można "przeklnać" z klasą.

- anonimus

Niko Laos pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
Niko Laos pisze...

Pojawia się pytanie - czy w realiach wulgaryzacji Internetu da się dotrzeć z przekazem do odbiorców - mówiąc na ten przykład językiem nauki, albo filozofii.

Nawiązując do słów prof. Bralczyka - czy internauci będą uznawać język bloga za "nasz" - jeżeli zabraknie w nim wulgaryzmów?...

Inna rzecz - to czy wszystkie wulgaryzmy są złe? Te które kogoś obrażają, albo które są nadużywane - na pewno. Ale takie, które mają wzmocnić ekspresję przekazu? Sam, kurwa, nie wiem - mam wątpliwości... ;)

justynides pisze...

Chyba już jestem za stara albo moi znajomi nie są "trendy", bo nikt z nich nie mówi "iks de".

tomasz.ch pisze...

@justynides pewnie nie masz 10-letnich znajomych

justynides pisze...

Czyli jestem za stara:).

Prześlij komentarz

Zapraszam do komentowania. Proszę o kulturalne wyrażanie swoich poglądów. Nie akceptuję wulgaryzmów i chamstwa.

Dziękuję i zapraszam ponownie.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...