Jak przekonuje nas na blogu PsychologyToday Debby Hebernick - na co dzień zajmująca się edukacją seksualną - najlepszym panaceum na średnio udany seks - jest... jego brak!Posłuchajcie jak to uzasadnia.
Autorka tej dość odważnej tezy, idąc dalej w swoich rozważaniach, wskazuje na - moim zdaniem dość przesadzone - wyniki badań, które mają mówić, że zarówno kobiety jak i mężczyźni mają czasem seks, którego nie chcą, lecz dużo częściej - przytrafia się to kobietom.
Kobiety czują się często niejako zobligowane, by dawać mężczyznom to, czego oni oczekują. Choć czasami nie mają ochoty na seks - ulegają mężczyznom po to, aby pozbyć się trapiącego je poczucia winy lub uczucia, że nie nadają się do seksu lub po prostu, aby uniknąć sprzeczki.
Debby Hebernick radzi jednak, aby w systuacji, gdy kobieta naprawdę nie ma ochoty na seks - zdobyła się na odpowiedź "NIE", gdy jej facet będzie chciał z nią się kochać.
Wiele kobiet ma opory przed udzieleniem takiej odpowiedzi - w obawie przed odrzuceniem przez partnera, uczuciem niekochania... Często też w takich sytuacjach mężczyźni pytają wtedy:
- O co Ci właściwie chodzi ?
- Już Ci się przestałem podobać ?
- Zdradzasz mnie z kimś ?
W takich sytuacjach kobieta powinna wyjaśnić mężczyźnie, jakie wydarzenia wpłynęły na jej odmowną decyzję, jakie są jej aktualne pragnienia, co zajmuje jej psychikę.
Debby Hebernick uważa, że komunikowanie kobiet o swoich potrzebach i umiejętność powiedzenia "NIE", nie przynoszącego szwanku relacji - może w cudowny sposób zmienić jakość ich partnerskiego seksualnego życia.
A oto jak powiedzieć takie "NIE":
1. Bądź świadoma, szczera przed samą sobą, dlaczego nie chcesz się dziś kochać ze swoim partnerem. Powodem może być stres w pracy, Twoje zmęczenie, gniewanie się na partnera za coś, przeziębienie, zła atmosfera i tak dalej.2. Zakomunikuj partnerowi, jakie są prawdziwe powody Twojej odmowy.
3. Zaoferuj coś innego, co wzmocni Wasz związek.
Autorka uważa, że odmowa dla seksu nie staje się zatem zwykłym NIE, lecz NIE, NIE DZIŚ WIECZÓR. Wg autorki taki sposób zachowania daje miejsce na eksperymentowanie z seksem oralnym, wzajemną masturbację lub po prostu przełożenie całkowicie aktywności seksualnej na inny dzień, kiedy kochanie się będzie dawało o wiele więcej przyjemności...
Wg mnie świetne spostrzeżenie !
Seks jest piękny, kiedy obie osoby mocno tego pragną...
A co Wy myślicie na ten temat ?
Chętnie poznam opinie Pań i Panów.
Pozdrawiam
Integralny
PSYCHIKA.net
Na podstawie artykułu Debby Hebernick, dostępnego w oryginale tutaj.
25 komentarze:
Taaak, od razu mi się przypomniał jeden z ostatnich tekstów z basha: http://bash.org.pl/577250 ;-)
Zgadzam się z autorem, że doskonałe spostrzeżenia i wielce prawdziwe. Czasami rzeczywiście dobrze przełożyć seks na inny dzień, bo jak zauważa Integralny, im mocniej się go chce, tym jest piekniejszy ;)
Lepiej brak seksu, niż kłoda leżąca na łóżku czekająca na koniec swych męk.
A propos u Kominka się pojawiło ostatnio:
http://kominek.blox.pl/2009/11/VADEMECUM-DOBREGO-KOCHANKA-III.html
racja, racja....często tak jest że my kobiety ulagamy dla świętego spokoju...ale drogie Panie , to tylko buduje w nas poczucie frustracji i obniża samoocene! i pamiętajmy , że sext to żaden małżeński obowiazek, ale piękne dopełnienie związku dwojga ludzi, który im obojgu ma nieść RADOŚĆ!!!;)
A dla mnie nic odkrywczego. Dobra komunikacja między partnerami to podstawa każdego związku, bez względu o jakiej sferze ich wspólnego życia mówimy. Także nic dziwnego, że ta prosta zależność przenosi się także na "sprawy łóżkowe".
Zgadzam się z autorką ale ona mówi o związkach wypaczonych od momentu powstania, to jest braku podstawowych wartości: zaufania, prawdy, zrozumienia, szczerości. Gdy te rzadko spotykane w związkach cechy istnieją, podobnych problemów nie ma. Bo wiadomo że to nie jest kaprys ani chęć wymuszenia, lecz realnie istniejąca poważna przyczyna, nie rzutująca na trwałość związku.
Pewność że o zagrożeniu rozpadem bylibyśmy poinformowani pierwsi. Mrzonka, nie. Bylem tylko
w takich związkach, rozchodziliśmy się ze zrozumieniem racji stron, pozostając przyjaciółmi
bez wzajemnych pretensji ale to kwestia kultury
osobistej, poszanowania równowartości stron.
Pozdrawiam, blog prowadzony poprawnie w sposób zasługujący na uznanie.
Więcej... http://psychika.net/2009/11/kochanie-dzis-nie-mam-ochoty-na-seks.html#ixzz0WxJ9fJhZ
Ja sie kompletnie zgadzam z jednym z powższych kometarzy.
Komunikacja między partnerami to klucz do szczęśliwego długotrwałego związku partnerskiego!!
Są ludzie którym seks przychodzi łatwo, sprawia dużo przyjemności, jest zabawą ...
Są ludzie którzy maja sporo kompleksów, zahamowań, seks dla nich jest o wiele trudniejszy ...
Są ludzie, którzy potrzebują ogromnej subtelności w tej sferze ...
Są jeszcze ludzie, którzy są zamknięci w sobie i trudno im mówić o czymkolwiek więc i o seksie ...
W konsekwencji różnie bywa z porozumiewaniem się w tej kwestii, nie wszystko jest takie proste, jak wyżej wspomniane ...
Ale zgadzam się, że robienie tego na siłę nic dobrego nie przynosi żadnej ze stron, więc lepiej odmówić, niż cokolwiek udawać, a słyszałam, że kobiety takie sztuczki czasem stosują ...
pozdrawiam :) marzmar
a jesli to facet ciagle nie chce i nie ma ochoty? ;/
hmmm... no właśnie- jeśli jest tak, że to mężczyzna wciąż nie chce? ma małe potrzeby? Szczerze i otwarcie się przyznam- nie jestem w żadnym stałym i poważnym związku, ale spotykam się z kimś (może i dla seksu ;)) Na ogół mam duży temperament i.. potrzeby ;P On natomiast nie! Rzadko się dlatego spotykamy. Ale wiem, że nie ma nikogo na boku (100 procentowa pewność). I tak na marginesie- czy np. zażywanie środków odurzających typu palenie marihuany może zmniejszać popęd seksualny?
oki- to usterka to która będzie niebawem naprawiona :) tak przynajmniej mi napisali ;P Ale sama jakoś sobie z tym radzę ;)
heh śmieszny feministyczny artykuł... o tym jak to kobiety są prześladowane przez społeczeństwo i wogóle ciemiężone...
a na własnym przykładzie wiem że jak kobieta wyskoczy z takim tekstem, najwyraźniej natchniona jakimś idiotycznym feministycznym artykulem niespełnionej babki, wystarczy powiedzieć 'ok' a potem kilka razy kobiecie odmówić i odrazu jej takie teksty przechodzą, razem z głupim myśleniem...
myśle że problemem są sami faceci... cięzko niektórym na tyle wysilić głowe by wpaść na to żę babce poprostu się w głowie poprzewracało i sądzi że seks zawsze będzie miała
anonimowy powyżej - to co piszesz jest tragiczne. Mówisz, że metodą na odmowę kobiety jest celowe odmawianie jej... No właśnie: kobieta odmawia, bo nie ma ochoty, a mężczyzna (?) z twojego komentarza aby osiągnąć jakiś cel. Nie widzisz różnicy? Trudno, życzę udanego związku, o ile to możliwe.
Dla mnie jeśli ktoś godzi się na seks, na który nie ma ochoty, to tak jakby sam na sobie popełniał gwałt. Natomiast partner, który nie ma oporów przed uprawianiem seksu wiedząc, że ta druga osoba nie ma na niego ochoty, też ma coś nie tak ze sobą.
a ja się nie zgadzam z większością osób tutaj, uważam, że warto się "zmusić" do seksu, kiedy partner tego chce, może wypowiem się z mojego punktu widzenia:
- w seksie nie chodzi o to żeby, jak to ktoś napisał, "leżeć jak kłoda", nawet gdy początkowo nie ma się ochoty, a każdej kobiecie się to zdarza! proponuję trochę się postarać, przejąć inicjatywę i naprawdę można się rozkręcić i chętka przyjdzie, tylko trzeba ją zaprosić, a nie odsuwać od siebie !!!
- jeżeli kocha się partnera to przecież sprawienie mu radości daje radość :)
to tyle. mam 28 lat, z mężem jesteśmy parą już ósmy rok a nasz synek ma 15 miesięcy. i uwierzcie mi, czasami mi się nie chce ale kiedy on się przytula znacząco to zawsze się kochamy i nigdy jeszcze nie byłam z tego powodu niezadowolona, bo zawsze kończy się świetnie :)))
pozdrawiam i polecam moją metodę !
taaa, pitu pitu. uważam, że faceci odmawiają tak samo często jak kobiety. od mojego faceta słyszę, że go boli głowa! że nie ma ochoty, że woli pograć w PSP. mam dość duży temperament i praktycznie żadnych zahamowań w łóżku, więc typem kłody zdecydowanie nie jestem i seks 2 czy 3 razy w tygodniu to dla mnie zdecydowanie za mało, lecz mój 26-letni partner problemu nie widzi. więc nie mówcie mi, że to kobiety mają wieczną migrenę... Moni.
myslę, ze jesli jest się sobą i nie ma się zadnych zahamowan, to nie zdarzy się wymuszony seks. taki ktos potrafi łagodnie odmowic i partner nie czuje się urazony, a z drugiej strony sam nie będzie chciał przyjąc wymuszonego seksu
maga
Tylko jak sprowokować partnerkę by wyjaśniła, bez konfliktu, o co jej akurat chodzi.
Podoba mi się podejście Mai. Z doświadczenia wiem, że faceci nie lubią jak im się odmawia. Może warto spróbować zaspokoić partnera w inny sposób, niekoniecznie "seks seks".
A co jesli ciagle sie nie ma ochoty na seks? Potrafie odmawiac,ale czasem musze sie zmusic dla zachowania zwiazku.mamy razem dziecko,dlatego zalezy mi na zachowaniu zwiazku.
BYŁAM szczesliwa męzatką (dzis juz jestem tylko męzatka) i nagle moj mąz nie miał ochoty na seks..raz w tygodniu potem raz na dwa i to czułam ze sie zmusza ...kolezanka zasugerowała mi ze on kogos ma na ''boku'' -niemozliwe -odparłam ...bardzo sie myliłam dzis bol rorywa mi serce ...pocieszeniem jest moj synek 3 miesiaczny ---kochaj ale sprawdzaj---
Jestem z partnerem o bardzo niewielkich wymaganiach... Ja z kolei seks uwielbiam - dużo i często. Czasem zdarza się tak, że jego "ciało by chciało", ale on nie. I ja naprawdę potrafię zacisnąć zęby i się wycofać. Przede wszystkim dlatego, że nie jest dla mnie troszkę bardziej rozbudowanym dildo, a człowiekiem.
Czasem, ale tylko czasem, nachodzi mnie ochota, żeby zrobić mu "jak Kuba Bogu" - i kiedy on będzie miał ochotę, znaleźć wymówkę. To byłoby jednak troszkę nie fair w stosunku do mnie samej - skoro już czekam tydzień czy dwa na te pół godzinki seksu, to nie będę sobie tego przecież odmawiać ;) A także zupełnie nie fair wobec niego.
Zwłaszcza że nie dla seksu z nim jestem, ale dlatego, że jest fajny, inteligentny, może mało czuły, ale dobry.
"Nabzykałam" się już w życiu trochę i wiem, że seks to nie wszystko ;)
mam 24lata.kiedyś lubiłam to i owo
a teraz wystarczy mi jak się przytulę do partnera, i wkurza mnie, kiedy ja chcę poleżeć, porozmawiać, a on się "dobiera".
wkurza mnie sam fakt, że muszę kolejny raz odmówić i tłumaczyć, że jestem zmęczona (pracuje dziennie od 10-20), że nie mam ochoty...
a najgorsze, kiedy w trakcie, mam odwagę:) powiedzieć: "nie chcę już"
obawiam się, że mimo, iż on mnie kocha, to znudzi mu się to moje wahanie nastrojów.
K.
Uwazam,że trzeba byc w porządku z samym sobą. Jeśli naprawde nie mamy ochoty, to nalezy odmówic, bo wymuszane czulości i tak zdradzaja swa sztuczność. Natomiast odmawianie zwyczjnie z lenistwa komus , kto nas kocha to juz inna sprawa.Nalezy rozumiec potrzeby swego partnera i równiez nalezy oczekiwac od niego , ze zrozumie nasze. Banalne slowo ,ale bedące ostoja kazdego związku na dlużej KOMPROMIS i tutaj zdaje sie byc najlepsza odpowiedzia. Nie można tez odmawiac za czesto , bo to uruchamia czy chcemy czy nie mechanizm niezdrowych domysłów na temat braku checi partnera. sama jestem mezatka i własciwie resasumujac moja wypowiedz powiem tak, w zwiazku nalezy kochac i siebie i partnera, bo dopiero wtedy mamy prawdziwy zwiazek MIŁOŚCI. Dlatego, skoro kocham, to:
- czuje szacunek do potrzeb partnera i nie odmawiam z byle powodu lub by go zdrażnic
-czuje szacunek do swoich potrzeb, wiec odmawiam , kiedy naprawde nie jestem w stanie sie kochac
- SKORO KOCHAM to tego samego zachowania i podejscia do sprawy oczekuje od mojego męża
Dajmy sobie nawzajem prawo do odmawiania jak i nałózmy na siebie obowiazek poswiecania się i obdarowywania sie przyjemnościa , kiedy to możliwe.
Prześlij komentarz
Zapraszam do komentowania. Proszę o kulturalne wyrażanie swoich poglądów. Nie akceptuję wulgaryzmów i chamstwa.
Dziękuję i zapraszam ponownie.