poniedziałek, 23 listopada 2009

Antypsychiatria - co to za ruch?

Czasami kiedy rozmawiam z osobami, u których zdiagnozowano schizofrenię i są na nią leczone, spotykam się z zarzutami pod adresem psychiatrii i szkodliwego wpływu leczenia farmakologicznego.

Pewna część osób chorych psychicznie uważa, że to właśnie leki niszczą ich psychikę.

Natomiast coś takiego jak choroba psychiczna w ogóle nie istnieje - jest jedynie wymysłem psychiatrii służącym do kontroli społecznej i nabijania portfeli właścicielom firm farmaceutycznych...



Choć antypsychiatryczny ruch społeczny, zapoczątkowany w latach 60-tych - dziś już całkowicie odrzucany jest przez środowiska naukowe, wciąż żywo interesują się nimi wszyscy ci, których w jakimś stopniu dotyka brzemię choroby psychicznej - a na której skutki, ich zdaniem, psychiatria jest bezradna.

---
Jako ciekawostkę poniżej zamieszczam krótki filmik z wywiadem z psychiatrą Danielem Fischerem, który opowiada, jakie czynniki wg niego są najważniejsze w procesie wyzdrowienia, wskazując na błędy tradycyjnego psychiatrycznego leczenia.



Jakie jest moje zdanie na temat przesłania ruchu antypsychiatrycznego?

Zgadzam się z tym, że nie sztuką jest nafaszerować pacjenta chemicznymi lekami i biernie czekać aż z tego wyjdzie. Jak zapewne wiecie z bloga, moim "idolem" jest Kępiński, którego podejście do człowieka miało niezwykle humanistyczny, ludzki charakter. Kolejna ciekawa postać, o której pisałem to Laing, który uważał, że pacjenta trzeba zrozumieć, aby wyleczyć (tutaj - o terapii egzystencjalnej Lainga). Nie mniej jednak, moje humanistyczne podejście do tematu w żaden sposób nie neguje farmakoterapii, której zadaniem jest wspomaganie wyleczenia człowieka.

Jasne jest, że psychika, umysł a wreszcie mózg człowieka jest tak bardzo skomplikowany, że zawsze - niezależnie od stopnia zaawansowania techniki - istnieje prawdopodobieństwo, że dany lek na jedno pomoże a na drugie wręcz zaszkodzi. Zresztą tak jest w całej medycynie.

Nie oznacza to jednak, że leki nie pomagają !

Uważam jednak, że leczenie farmakologiczne o wiele lepiej rokuje kiedy wraz z nim stosowane jest leczenie psychoterapeutyczne.

W bardzo niewielu przypadkach, całkowite odstawienie leków jest możliwe. Nie należy jednak postrzegać ich jako "zła" które przychodzi z zewnątrz i chce tylko zaszkodzić a nie pomóc.

Farmakologia - choć niedoskonała jak wszystko co ludzkie - wspomaga psychikę osoby chorej psychicznie, pomaga zapanować nad treściami będącymi objawami choroby, natomiast psychoterapia pozwala wrócić osobie chorej do funkcjonowania w społeczeństwie, do życia, do wzrastania, do odnalezienia jej osobistego poczucia szczęścia, do samorealizowania się...






Pozdrawiam

Integralny
PSYCHIKA.net

32 komentarze:

Zyje_sobie pisze...

Problem jest taki, np. w schizofrenii ze w okresie "epizodu choroby"... trudno psychoterapię prowadzić.

Osobiste doświadczenia pokazują... że choć wsparcie jest istotne, to jednak na niewiele się zdaje. Ponieważ, osoba chora ma własny świat... i nie da się go przekonać słowami. Natomiast po miesiącu brania leków objawy mijają i wtedy wkraczają psychologowie, którzy wyjasniają co się działo, rozbijają lęki i pomagają wrócić...

Co do oskarżania leków... warto przypomnieć, że gdyby nie one, człowiek byłby całkowicie wyłączony z życia. Choć leki nie są idealne... i nikt takimi ich nie czyni, dają ludziom szansę na prawdziwe w miarę normalne życie.

Anonimowy pisze...

fajny problem, dobrze, że został poruszony. zgadzam się marcin z Tobą, oczywiscie same leki nie beda nigdy w 100% skuteczne, tak jak samo wsparcie bliskich. Oba sposoby powinny się uzupełniać. praca nad chorym to praca psychologa, psychiatry i bliskich. a co do skutkow ubocznych lekow..no coz... nie lepiej wybrac mniejsze zło?

Anonimowy pisze...

O ile dobrze pamiętam ojcem chrzestnym antypsychiatrii był Laing, nomen omen psychiatra :). Świetny człowiek.

- anonimus

Anonimowy pisze...

O właśnie, Przepraszam, mowa o nim w tekście była :)

- anonimus

astromaria pisze...

Leczenie powinno prowadzić do wyleczenia. Czyli dobieramy lek, podajemy pacjentowi i po jakimś czasie pacjent jest zdrowy. Czy dzisiejsza medycyna tak postępuje?
Nie!
Dzisiejsza medycyna leczy (truje) pacjenta do końca życia. Nie tylko nie ma wyleczenia, ale dodatkowo pojawiają się poważne skutki uboczne.
Żeby wyleczyć chorobę trzeba poznać jej przyczynę i ją usunąć. Niestety, problemem dzisiejszej medycyny jest zupełny brak zainteresowania tą kwestią. Jeśli lekarz orzeka cukrzycę, przepisuje insulinę, a jeśli stwierdzi grzybicę stóp, daje maść do smarowania.
Błąd.
Zarówno cukrzycę jak i grzybicę wyleczyć może tylko dietetyk, ponieważ przyczyną tych chorób jest złe odżywianie (są to bardzo łatwe do leczenia choroby).
Choroby psychiczne też mają swoje przyczyny, ale one również nikogo nie interesują.
Gdyby lekarze mieli ochotę na zabawę w psychoterapię, to zapewne leki byłyby bardzo pomocne, ale tylko na etapie początkowym. Lek zmniejszyłby ostre zaburzenia, dzięki czemu terapeuta mógłby znaleźć nić porozumienia z pacjentem, a to pomogłoby ustalić, co dzieje się w życiu tego nieszczęśnika i znaleźć rozwiązanie problemu.
Tak się składa, że mam w rodzinie chorą osobę (cyklofrenia) i wiem, że lekarzy nie interesuje ani przyczyna jej choroby, ani sytuacja rodzinna, a w tym przypadku ewidentnie chodzi o ucieczkę od przykrej i bolesnej rzeczywistości. Lekarz daje jej leki i nic więcej go nie obchodzi. Skutek: rozwalona wątroba i trzustka i mózg w bardzo kiepskim stanie. Po latach jest to po prostu wrak człowieka i inwalida. wyleczenia brak, a do tego dołączają się liczne i poważne skutki uboczne.
Znam pewnego człowieka, który od 22 lat nie bierze leków i żyje normalnie, a zdiagnozowano u niego ciężką schizofrenię. Leczony był też coś. ok 20 lat. Jeśli masz ochotę z nim pogadać, to dam ci namiary (ale podejrzewam, że wiesz o kogo chodzi).

gosia pisze...

ciekawy filmik ....to prawda,holistyczne podejście ,to podstawa :)

Integralny pisze...

@ Astromaria -

Traktuję psychoterapię jako uzupełnienie farmakoterapii.

Zgadzam się z Tobą, że aby uleczyć chorobę - należy poznać jej przyczynę.

Nie mniej jednak, psychika i ciało stanowią jedność - a zatem chora psychika wpływa na to, co cielesne (i na odwrót).

Farmakoterapia leczy to co cielesne, psychoterapia to, co duchowe.

Największą sztuką jest jednak znależć odpowiednie proporcje - dla każdego człowieka (bo każdy z nas jest niepowtarzalny).

Pozdrawiam.

Agnieszka15011986 pisze...

Również zgadzam się ze stwierdzeniem, iż przede wszystkim, bo najważniejsze jest dobre podejście psychiatry, czy psychologa. Leki są na miejscu podrzędnym, na drugim miejscu. Sama coś o tym wiem (...). Przy okazji mogę dodać, iż moja Pani psycholog jest ok ;) (choć nie zawsze u niej właśnie z tym podejściem tak całkiem, całkiem) i czasem oczekiwałabym od Niej czegoś... zupełnie innego. Ale najgorzej nie jest :)

Anonimowy pisze...

psychoterapeuta to najpiekniejszy zawod swiata
a jakze trudny...wymagajacy od siebie i jakze inspirujacy...dlatego pracuje w tym zawodzie i pragne dawac milosc, oby wiecej takich ludzi jak ten psychiatra:)

Anonimowy pisze...

Psychoterapia jest jedyną rokującą sukces metodą leczenia cielesnych objawów choroby. Ciało zawsze ma rację.
Świat nowego poznania otwiera się przed tym, kto nauczy się traktować chorobę, jako drogę.
T.Dethlefsen

Pznałem dobro i zło
skazywałem i byłem skazańcem,
przeszedłem przez narodziny i śmierć
i na końcu zrozumiałem,
że jestem we wszystkim
i wszystko jest we mnie H.I. Khan

Anonimowy pisze...

Założenie jest skrzywione - wątpię by chory uważał, że choroba nie istnieje, natomiast wielu chorych zdaje sobie sprawę z tego, że leczenie pogarsza ich stan zamiast polepszać. Jest to szczególnie powszechne w polskich warunkach, gdzie większość psychiatrów nie ma pojęcia co robi, są zacofani o wiele lat, nie znają często diagnozowanych na zachodzie chorób itd. Większośc chorych powie ci, że zostali dobrze zdiagnozowani - o ile w ogóle udało im się to - dopiero przez któregoś z kolei "specjalistę". Czy tak powinno być? Myślę, że nie. A brak leczenia często jest lepszym wyjściem niż złe leczenie. Bo kiedy szwankuje psychologia, źle dobrane leki wpływając na ciało mogą i je zepsuć.

charliejoachi pisze...

znacie jakąś farmakologię bez skutków ubocznych? właśnie- ja nie słyszałem-przynajmniej w zachodnim rozumieniu. to raz.
Podratowała mi życie. Przy ataku duszności szpital tlen i leki wziewne - przeżyłem. Przy właściwości zdiagnozowanej przez psycholog jako 'nadpobudliwość' (teraz to ADHD nazywają) jakieś pierdoły na pamięć. Może miały jakiś skutek. Medytacja i poznawanie samego siebie- i otaczającego świata-pomogły. Dziś mam spokój. Spokojny generalnie bywam. Leki odstawione lata temu a oddycham swobodnie. leniwy bywam- też jest lepiej z tym. zachodnia medycyna to ostatnia brzytwa ratunku- dbajmy o duchowość a może się udac nam być zdrowymi.

Anonimowy pisze...

Nie ma farmakologii bez skutków ubocznych jak dotąd, ponieważ obecne leki mówiąc obrazowo nie potrafią rozpoznawać miejsc do których muszą trafić i oddziaływują na cały organizm z różnym skutkiem. Farmakologia to pewien kompromis.

Anonimowy pisze...

A czy nie dziwi Was czemu psychiatria,która ZAWSZE była najbardziej skorumpowaną i bestialską"medycyną",w ogóle ma jakikolwiek autorytet,skoro jest oparta na pseudonauce,że choroba psychiczna istnieje z czegoś,na co są już dowody że to nie istnieje(ten ich cały"brak równowagi chemicznej w mózgu"?Przecież to jest pic wymyślony dla potrzeb rynku farmaceutycznego,a nie prawda!Fajnie się filozofuje na temat"dobra"tego całego pseudoleczenia,póki się samemu nie trafi do psychiatryka,gdzie ci"lekarze"zrobią pacjentowi wszystko,by tylko zarabiać pod stołem za podawanie mu specyficznego świństwa!-Facet po złośliwym zespole neuroleptycznym,torturowany w szpitalu psychiatrycznym w Opolu

Anonimowy pisze...

Antypsychiatria jest PRAWDĄ na temat psychiatrii.Jeżeli sam się wygrazmolę z tego wszystkiego,mam zamiar sam założyć strone Antypsychiatryczną,ale będzie się nazywała Antypsychopatią,bo będzie się nazywało rzecz po imieniu.Nic mnie bardziej nie wyleczyło,od czytania stron Antypsycziatrycznych!Niech pan Integralny jeszcze tu doda miejsce dla osób torturowanych przez psychopatów(ups...psychiatrów po studiach medycznych).

Anonimowy pisze...

Z tym Integralnym nie da się wspracować.Wyłożyłem mu wszystko jak na tacy,i czarne na białym,co ma się zrobić,a on nadal nic.On się chyba tylko stara na powierzchni trzymać,a nie ludziom pomagać.Szkoda tu mojego czasu.Pa Wam wszystkim!Jak się dorobię komputera i będę miał internet,jak zobaczyliście,mój blog faktycznie będzie dawał do myślenia!Do tego jestem utalentowany w nie jednym kierunku(jak to co leci w radiu nazywacie jakimś cudem muzyką,musicie koniecznie usłyszeć co leci w mojej wyobraźni,nie tylko grafiki zobaczyć!)-anonomowy schizofrenik prosty z podstawowym wykształceniem

Anonimowy pisze...

Miałem już nie pisać,ale wiecie skąd tyle zła w psychiatrii(zapraszam na dział"Artykuły"na schizofrenicy.inf..jeżeli macie wątpliwości)?Bo psychopata ze złego domu trafia prosto na ulice jako jakiś zbir,a psychopata z dobrego domu od razu pcha się do psychiatrii,bo wiadomo że dosłownie nie ma żadnego innego zawodu na świecie,gdzie może realizować swoją psychopatie,niż tylko tam gdzie obiekty mają mniej głosu niż dzieci!Co sami byście zrobili,będąc psychopatami z możliwością pójścia na studia?Na ulice byście z tym wyszli,by zaraz do paki trafić,czy przecierpielibyście przez te studia(po kryjomu torturując małe biedne zwierzątka domowe ile tylko im wlezie),aż się doczekacie statusu umożliwiającego torturowania ludzi?Czy to wiele nie tłumaczy?A homoseksualizm jest poważniejszą chorobą psychiczną od schizofrenii,bo schizofrenicy są zdolni do utrzymywania gatunku w istnieniu.Natura stworzyła 2 płcie nie na darmo.Co jest z tym sprzeczne,może być tylko wynikiem anomalii w psychice,bo anatomia nie jest teorią Freuda,lecz faktem.Są niezbite dowody że psychopaci nie mają wszystkich klepek pod sufitem.Naprawdę tacy już są,mają to wrodzone!Skoro są inwalidami,czemu ich dyskryminujemy,i więzimy,zamiast puścić na ulice by mogli na nas wykonywać swoje"preferencje"?Nie powinni również protestować i parady równości organizować(w których dziecko przyglądające się temu nie byłoby nagle zaatakowane widokiem tyłka pomalowanego na tęczowo,ale dostałoby bagnetem w brzuch)?Przecież musimy być tolerancyjni!Opamiętajcie się!Zapraszam Was do takiego eksperymentu,abyście teraz zrobili jak Św.Jakub poradził w Biblii,"Komu z was brak mądrości,niechaj Boga pyta,który każdemu jej udzieli bez wypomnienia."Zróbcie tak teraz,a otrzymacie odpowiedź na swoje pytanie,i oczy Wam się otworzą.Weźcie też zapoznajcie się z Projektem Soteria dr.Loren Mosher.To jest Wasza gruba kasa na nasze renty i neurotoksyczne świństwa,które państwo musi refundować z Waszych podatków,podczas gdy możemy być zdrowi.Nasze zdrowie dopiero to kosztuje,przede wszystkim psychiczne,przez co wielu wybitnych jednostek nie może włożyć swojego wkładu w rozwój ludzkości.Einstein nie miał schizofrenii,ale mógł mieć,i czy wyobrażacie sobie życie bez niego?Albo czy wyobrażacie sobie życie bez żarówki?Potrzebujecie ludzi twórczych,pomysłowych,i zdolnych do samodzielnego myślenia bez względu na wszystko!Psychiatria Wam właśnie takich ludzi odbiera!Torturuje ich w"szpitalach"(bo publiczne placówki za pieniądze podatników nie są przez nich samych monitorowane,więc są to prywatne lochy tortur psychopatów),bo samo pasożytowanie na nas to psychopatom za mało!Walczcie o Soterie,wpierw zapoznając się na necie co to było,Sama terapii w Soterii jest tańsza średnio o 43%,od systemowej psychiatrii,nie mówiąc już o tym że taki pacjent wychodzi zdrowy!To jest zysk dla nas wszystkich,dla całej ludzkości!

Anonimowy pisze...

ANTYPSYCHIATRIA TO RUCH KTÓRY NIEUBŁAGANIE UŚWIADAMIA I POWSTRZYMUJE ŁAMANIE PRAW CZŁOWIEKA PRZEZ PSYCHIATRÓW I PRZYMUS PSYCHIATRYCZNY. NIE DAJMY SOBIE WMAWIAĆ GŁUPOD! PRZYKŁAD NIEMCY.

Piotr Omvares pisze...

MK: Uzasadnienie do zmiany z 19.10.2010 (usunięcie uwagi, że antypsychiatria jest "silnie krytykowana przez środowiska naukowe" 1. Uwaga ta od dawna opatrzona jest przypisem, że potrzebne jest źródło, bo rzeczywiście źródło jest tu potrzebne, ponieważ np ja (i pewnie wielu inych zainteresowanych) nie zetknąłem się z żadną prawdziwie naukową krytyką antypsychiatrii. Zaznaczam, że tematem się żywo interesuję. Nikt w międzyczasie nie podał źródła, zatem uznaję to zdanie za odpowiedniego kandydata do usunięcia z artykułu. 2. Uwaga ta jest po prostu nieprawdziwa. Poza środowiskiem psychiatrów oraz zapewne wiekszosci psychologów antypsychiatria jest w zasadzie umiarkowanie akceptowana przez środowiska naukowe, oczywiście dotyczy tylko uczonych, którzy znają temat. Ci naukowcy, którzy tematu nie znają, zwykle zajmują pozycję bierną, w tym sensie neutralną. Jeśli przyjmują za sprawdzone tezy psychiatrii (pewnie większość), to jest to najczęściej rezultat zawierzenia autorytetowi medycyny bez uprzedniej krytyki, 'na kredyt', a nie wynik ściśle naukowego rozważania. Z mojego doświadczenia wynika, że uczonych nie jest trudno przekonać do tez antypsychiatrii poprzez proste podanie argumentacji (inna sprawa, że argumentacja ta jest słabo rozpowszechniona, prawie nieznana, w praktyce chodzi o to, że nie tyle chybiona, co po prostu niewygodna). Nawet jeśli zachowują później sceptycyzm wobec antypsychiatrii, to jest to 'sceptycyzm naukowy', ale też często płynący ze zwykłej dyplomacji (nie opłaca się burzyć status quo), dostrzegają natomiast zasadność argumentów, naukową przejrzystość wywodów. Stanowisko części grup i osób, funkcjonujących w obrębie szerszego środowiska akademickiego, znających agrgumenty antypsychiatrii natomiast je odrzucających jest zwykle słabo podparte - w sensie naukowym. Można je tłumaczyć nie tyle naukową racjonalnością, bo tej jest tu raczej niewiele, co w ten sposób, że chodzi o grupy i środowiska 'skorumpowane' przez podejście medykalne do sprawy. Kariery naukowe od tego zależą, prestiż i pozycja - osób, jak i całych środowisk. W skrócie: nie należy się dziwić, że psycholodzy i psychiatrzy będą negatywnie nastawieni do antypsychiatrii, skoro już dużo zainwestowali w swoje kariery, a tu nagle jakaś antypsychiatria wkracza im z argumentacją, która podważa aksjomaty fundamentalne dla rzeczonych dyscyplin. Antypsychiatria zarzuca psychiatrii pseudonaukowość. 3. Najpoważniejsza naukowa krytyka antypsychiatrii z jaką się zetknąłem brzmiała "To nie jest takie proste". Ta uwaga padła w mojej prywatnej rozmowie z pewną panią psychiatrą, ze strony tej pani. To, co miała na myśli należy rozumieć, że antypsychiatria nie tyle się myli, co popada częsty w przypadku takich teorii błąd sprowadzenia wszystkiego do jednego wymiaru, tymczasem wymiarów w sprawach społecznych zawsze jest kilka. Należy tu jednak bronić antypsychiatrii w ten sposób, że nauka jako taka przecież na tym polega, żeby tworzyć modele klarowne, używające tylko paru wyodrębnionych zmiennych. Uwaga przy tym taka, żeby zawsze pamiętać, że model to jednak nie rzeczywistość. Ponieważ jednak z grubsza argumentacja antypsychiatrii jest po prostu trafna (i dlatego bolesna) środowiska odrzucające antypsychiatrię raczej unikają polemiki na ten temat. Strategią jest raczej wyciszanie sprawy, przeczekanie, w myśl zasady "Psy szczekają, karawana jedzie dalej". Dlatego oczekiwanie redakcyjne w Wikipedii, że należy uzupełnić artykuł także o krytykę antypsychiatrii jest nie tyle bezpodstawne, co nierealne do spełnienia. Jak już napisałem jedyną poważną krytyką jest ryzyko/pułapka innego niż dotychczasowe (medykalne) ujednowymiarowienia człowieka - tym razem byłoby to na modłę antypsychiatrii. Z takim ryzykiem z resztą boryka się każda szkoła naukowa, czy filozoficzna, traktująca o człowieku.

żródło;
http://psychiatria.barambura.com.pl/?r=Dyskusja:Antypsychiatria

Piotr Omvares pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
IAAPA SEKCJA POLSKA pisze...

W Berlinie rozpoczęło działalność pierwsze Antypsychiatryczne Centrum Doradztwa, prowadzone przez Polish IAAPA Section:
http://www.anty-psychiatria.info/cms/pages/antypsych.-centrum-doradztwa.php?lang=PL

Anonimowy pisze...

W szpitalach psychiatrycznych to całe "leczenie" wygląda tak, że pacjentom aplikuje się końskie dawki takich trucizn jak pernazyna, czy haloperidol. Te leki w ogóle nikomu nie pomagają. Człowiek po nich się czuje tak, jakby miał rozżarzone igły wbite w żebra. Lekarze kompletnie olewają tych, co skarżą się na złe samopoczucie po tych całych "lekach". No ale psychiatrom to odpowiada jak taki delikwent porusza się jak zombie, skupiony tylko na polekowym cierpieniu, bo jest wtedy spokojny. W szpitalach nie ma żadnej psychoterapii, nic się tam nie robi w celu poprawy ich zdrowia i TAKIE SĄ FAKTY! Jeśli osoba chora psychicznie nie znajdzie sama sposobu na kontrolowanie swojego umysłu, to pseudolekarze tak ją załatwią, że nikt jej nie uratuje.
A pana artykuł, panie "Integralny" to sterta bzdur i kłamstw napisana chyba tylko w tym celu, aby zmanipulować ludzi i pokazać mocno podkolorowaną działalność psychiatrów. Bądź, co bądź psychotropy i wizyty u "lekarza" to niezły pieniądz.

Anonimowy pisze...

Beznadziejny artykuł. Autor nie podaje ani jednego sensownego argumentu. Antypsychiatria nie jest mitem, kto nie wierzy, niech poczyta o projekcie Soteria i eksperymencie Rosenhana.

Anonimowy pisze...

Neuroleptyki nigdy nikomu nie pomogły na objawy negatywne, nie mają prawa pomóc. Są zbawienne podczas rzutu, to fakt. Racje za długotrwałą farmakoterapią są dwie: uniknięcie objawów odstawienia oraz zapobieganie kolejnym rzutom choroby.

Anonimowy pisze...

Antypsychiatria to ruch który ostrzega przed wpływem i naciskiem psychiatrów,którzy potrafią nam wcisnąć chorobę którzy jak sami wiemy na nią nie chorujemy.Jak będziecie szli do psychiatry to dostaniecie zgodę którą będziecie musieli podpisać bo jak nie trafi sprawa do sądu ( ja tak miałam).Leki które wam przypiszą to same świństwo nie leczą tylko uzależniają.Po nich jesteś zamulony i senny a tak nie poprawiają samopoczucia.Zapamiętajcie jak macie czasami myśli samobójcze to nie koniecznie musisz iść z tym od razu do psychiatry jeżeli boisz się popełnić samobójstwo to tego nie zrobisz. Myśli samobójcze powstają wtedy gdy coś ci nie wyjdzie ale znajdzie się ktoś obok i ciebie pocieszy że zapomnisz o tym o czym myślałeś.A jeżeli już masz za plecami jedna próbę samobójczą np.wylądowałeś do psychiatryka to jak wyjdziesz to możesz kolejny i jeszcze raz to robić aż się zabijesz.Niektórzy mówią że po próbie samobójczej byli w psychiatryku to że już nie myślą o popełnieniu samobójstwa że pomógł im psychiatra a to nie prawda to tylko każdy ma coś zakodowane w głowie tylko teraz o tym nie mówi.A samookaleczenia to nie muszą być chorobą psychiczna to np . wzrucenie na siebie uwali, lub po prostu chęć mieć coś na ciele. Tak jak ja chcę mieć tatułaż na lewej ręce.Albo po prostu lubią jak coś go boli lub także że lubi pić krew.No tak jak ja sie pociełam cyrklem bo chciałam mieć cos na ciele ale także lubie pić krew(wiem że to głupie) ale ja nie czuje się chora psychicznie.Też mam myśli samobójcze ale to tylko chwilowe wogule bałabym odebrać sobie życie bo nie chcę.Jestem młoda jeszcze tyle przedemną że nie muszę sie zabijać kocham życie.

Anonimowy pisze...

Antypsychiatria to ruch który ostrzega przed wpływem i naciskiem psychiatrów,którzy potrafią nam wcisnąć chorobę którzy jak sami wiemy na nią nie chorujemy.Jak będziecie szli do psychiatry to dostaniecie zgodę którą będziecie musieli podpisać bo jak nie trafi sprawa do sądu ( ja tak miałam).Leki które wam przypiszą to same świństwo nie leczą tylko uzależniają.Po nich jesteś zamulony i senny a tak nie poprawiają samopoczucia.Zapamiętajcie jak macie czasami myśli samobójcze to nie koniecznie musisz iść z tym od razu do psychiatry jeżeli boisz się popełnić samobójstwo to tego nie zrobisz. Myśli samobójcze powstają wtedy gdy coś ci nie wyjdzie ale znajdzie się ktoś obok i ciebie pocieszy że zapomnisz o tym o czym myślałeś.A jeżeli już masz za plecami jedna próbę samobójczą np.wylądowałeś do psychiatryka to jak wyjdziesz to możesz kolejny i jeszcze raz to robić aż się zabijesz.Niektórzy mówią że po próbie samobójczej byli w psychiatryku to że już nie myślą o popełnieniu samobójstwa że pomógł im psychiatra a to nie prawda to tylko każdy ma coś zakodowane w głowie tylko teraz o tym nie mówi.A samookaleczenia to nie muszą być chorobą psychiczna to np . wzrucenie na siebie uwali, lub po prostu chęć mieć coś na ciele. Tak jak ja chcę mieć tatułaż na lewej ręce.Albo po prostu lubią jak coś go boli lub także że lubi pić krew.No tak jak ja sie pociełam cyrklem bo chciałam mieć cos na ciele ale także lubie pić krew(wiem że to głupie) ale ja nie czuje się chora psychicznie.Też mam myśli samobójcze ale to tylko chwilowe wogule bałabym odebrać sobie życie bo nie chcę.Jestem młoda jeszcze tyle przedemną że nie muszę sie zabijać kocham życie.

Anonimowy pisze...

KOMENTARZE USUWANE BLOG TENDENCYJNY.....

Piotr omvares pisze...

MK: Uzasadnienie do zmiany z 19.10.2010 (usunięcie uwagi, że antypsychiatria jest "silnie krytykowana przez środowiska naukowe" 1. Uwaga ta od dawna opatrzona jest przypisem, że potrzebne jest źródło, bo rzeczywiście źródło jest tu potrzebne, ponieważ np ja (i pewnie wielu inych zainteresowanych) nie zetknąłem się z żadną prawdziwie naukową krytyką antypsychiatrii. Zaznaczam, że tematem się żywo interesuję. Nikt w międzyczasie nie podał źródła, zatem uznaję to zdanie za odpowiedniego kandydata do usunięcia z artykułu. 2. Uwaga ta jest po prostu nieprawdziwa. Poza środowiskiem psychiatrów oraz zapewne wiekszosci psychologów antypsychiatria jest w zasadzie umiarkowanie akceptowana przez środowiska naukowe, oczywiście dotyczy tylko uczonych, którzy znają temat. Ci naukowcy, którzy tematu nie znają, zwykle zajmują pozycję bierną, w tym sensie neutralną. Jeśli przyjmują za sprawdzone tezy psychiatrii (pewnie większość), to jest to najczęściej rezultat zawierzenia autorytetowi medycyny bez uprzedniej krytyki, 'na kredyt', a nie wynik ściśle naukowego rozważania. Z mojego doświadczenia wynika, że uczonych nie jest trudno przekonać do tez antypsychiatrii poprzez proste podanie argumentacji (inna sprawa, że argumentacja ta jest słabo rozpowszechniona, prawie nieznana, w praktyce chodzi o to, że nie tyle chybiona, co po prostu niewygodna). Nawet jeśli zachowują później sceptycyzm wobec antypsychiatrii, to jest to 'sceptycyzm naukowy', ale też często płynący ze zwykłej dyplomacji (nie opłaca się burzyć status quo), dostrzegają natomiast zasadność argumentów, naukową przejrzystość wywodów. Stanowisko części grup i osób, funkcjonujących w obrębie szerszego środowiska akademickiego, znających agrgumenty antypsychiatrii natomiast je odrzucających jest zwykle słabo podparte - w sensie naukowym. Można je tłumaczyć nie tyle naukową racjonalnością, bo tej jest tu raczej niewiele, co w ten sposób, że chodzi o grupy i środowiska 'skorumpowane' przez podejście medykalne do sprawy. Kariery naukowe od tego zależą, prestiż i pozycja - osób, jak i całych środowisk. W skrócie: nie należy się dziwić, że psycholodzy i psychiatrzy będą negatywnie nastawieni do antypsychiatrii, skoro już dużo zainwestowali w swoje kariery, a tu nagle jakaś antypsychiatria wkracza im z argumentacją, która podważa aksjomaty fundamentalne dla rzeczonych dyscyplin. Antypsychiatria zarzuca psychiatrii pseudonaukowość. 3. Najpoważniejsza naukowa krytyka antypsychiatrii z jaką się zetknąłem brzmiała "To nie jest takie proste". Ta uwaga padła w mojej prywatnej rozmowie z pewną panią psychiatrą, ze strony tej pani. To, co miała na myśli należy rozumieć, że antypsychiatria nie tyle się myli, co popada częsty w przypadku takich teorii błąd sprowadzenia wszystkiego do jednego wymiaru, tymczasem wymiarów w sprawach społecznych zawsze jest kilka. Należy tu jednak bronić antypsychiatrii w ten sposób, że nauka jako taka przecież na tym polega, żeby tworzyć modele klarowne, używające tylko paru wyodrębnionych zmiennych. Uwaga przy tym taka, żeby zawsze pamiętać, że model to jednak nie rzeczywistość. Ponieważ jednak z grubsza argumentacja antypsychiatrii jest po prostu trafna (i dlatego bolesna) środowiska odrzucające antypsychiatrię raczej unikają polemiki na ten temat. Strategią jest raczej wyciszanie sprawy, przeczekanie, w myśl zasady "Psy szczekają, karawana jedzie dalej". Dlatego oczekiwanie redakcyjne w Wikipedii, że należy uzupełnić artykuł także o krytykę antypsychiatrii jest nie tyle bezpodstawne, co nierealne do spełnienia. Jak już napisałem jedyną poważną krytyką jest ryzyko/pułapka innego niż dotychczasowe (medykalne) ujednowymiarowienia człowieka - tym razem byłoby to na modłę antypsychiatrii. Z takim ryzykiem z resztą boryka się każda szkoła naukowa, czy filozoficzna, traktująca o człowieku.

Anonimowy pisze...

moja siostra jest leczona psychiatrycznie jezdzi po szpitalach po calej polsce na poczatku miala tylko padaczke po lekach kturych ja faszeruja jest spiaca ma rurzne omamy sluchowe widzi rurzne dziwne rzeczy ma mysli samobujcze

Anonimowy pisze...

to rze moja siostra sie leczy psychiatrycznie mam w mojej miejscowosci same przykrosci 6 lat temu zaczola mnie strasznie bolec glowa chodzilem od lekarza do lekarza w jednym przypadku w szpitalu lekarz prowadzacy byl takrze psychiatra stwierdzil ze mnie niebedzie leczyl ze mam taka sama chorobe jak siostra czyli schizofremie ze to jest genetyczne szukalem pomocy az znalazlem szpital w kturym zrobiono mi rezonas magnetyczny byl tam guz zatoki szczekowej i temu byly te bule a mi nawet wlasna zona niewierzyla dodam ze ten lekarz muwil ze napewno musze slyszec jakies dziwne glosy i widziec jakies dziwne osoby duchy nigdy niebralem zadnych lekow psychotropwych .Formalnie NAPISAL MI WYPISIE ZE SZPITALA ZE CHORUJE NA SCHIZOFREMIE. JA PUZNIEJ MIALEM OPERACJE TEGO GUZA WYCIELI MI GO W CALOSCI . NIGDY NIEWOLNO WIERZYC PSYCHIATROM. ONI MOGA WSZYSKO ROZWALIC RODZINE .MOJA ZONA POSZLA DO NIEGO TO JEJ POWIEDZIAL ZEBY SIE ZEMNA ROZWIODLA RZE JESTEM CHORY .ONI POPROSTU LUBIA KOMUS WYNAJDOWAC CHOROBY NABIJAC SE KASE A ILE NA TYM CIERPI PANSTWO POLSKIE NA RENTY Z TEGO TYTULU . APTEKI MAJA KORZYSCI FIRMY FARMACELTYCZNE NO I SAMI PSYCHIATRZY

Anonimowy pisze...

ja mialem doczynienia kilka razy z polskimi psychiatrami gdyz mialem nerwice na uczelni i mialem ojca tyrana ktory cale zycie sie nademna wyżywal psychicznie i nikt go nigdy nie zglosil
i trafilem na obserwacje do takiego szpitala psychiatrycznego w Zgierzu z ktorego mialem wyjsc po 2 dniach zaraz po badaniach psychologicznych niestety ale zaden psycholog sie nigdy nie pojawil na tym odzdziale zeby mnie przebadac ,przetrzymywali mnie siłą bezprawnie przez 2 tygodnie , koszmar ,podawali mi ciężkie leki psychotropowe na shizofrenie , spaprali mi opinie pod koniec jak wychodzilem ze jestem ciezko chory na shizofrenie paranoidalna bo nie chcieli mnie wypuscic przyszla moja mama i sie upomniala o mnie bo juz miala dosc , po wyjsciu zauwazylem ze nie mam pieniedzy w kieszniach zdeponowanych wczesniej spodniach lekarzowi , okradli mnie , i wpisali mi ze majacze i jestem kompletnym shizofrenikiem , wychodząc nie moglem wydostac sie z tego szpitala mialem poprzebijane 4 opony na parkingu na terenie tego szpitala zgierskiego w swoim aucie grubym skalpelem wszystkie 4 opony szlag trafil i nikt sie nie poczuwal do winy ochroniarz niczego nie widzial , najgorszy jest fakt ze istnieje na naduzycia na terenie tych placowek przyzwolnie ze strony prokuratury , policji i sądow ktore mają pieniądze z tych chorych ludzi z uwagi na fakt ze szpital im odpala dole jak kogos zmuszą zeby sie powiesił albo go zajebią golymi rekami czy kopną go w kregoslup , nawpisywali mi cudow w karte ktora mam do dzisiaj typu ze jestem niebezpiecznym mordercą dla otoczenia , ze moge komus cos zrobic albo sobie , ze powinienem do konca zycia brac leki psychotropowe i sie zglaszac do ich poradni zdrowia psychicznego
, mimo ze mialem standardowe problemy tylko takie ze robilo mi sie slabo i kolatanie serca , zglosilem naduzycia ze strony tego szpitala do zgierskiej prokuratury niestety ale nikt nawet nie przetworzyl moich skarg ze lekarze ci wpisuja co im sie podoba i nie ma nad nimi zadnej kontroli, nie mozna uzyskac zadnego zadoscuczynienia , jestem zdruzgotany bo mieszkam 3km od tego szpitala i wiele razy widzialem jak ci psychiatrzy ciągneli za wlosy nogami po ziemi ladne mlode dziewczyny do helikoptera osoby te krzyczaly , nie wiem kto temu szpitalowi psychiatrycznemu w Zgierzu pozwolil wogole wybudowac u siebie lądowisko dla helikopterow medycznych wyglada na to ze ludzi ciągna jako dawcow na przeszczepy prosto do helikoptera i nikt sie o nich nigdy nie upomnial , okropnie te mlode dziewczyny krzyczaly slyszalem to przez szpitalny plot jak chodze czasami na poczte , od przechodniow nie ma zadnej reakcji w Polsce na tych bandytow . ostatnio jakis pacjent rzucil sie tam z nozem na personel w tym szpitalu i szczerze mowiac mu sie nie dziwie .

Anonimowy pisze...

ja mialem doczynienia kilka razy z polskimi psychiatrami gdyz mialem nerwice na uczelni i mialem ojca tyrana ktory cale zycie sie nademna wyżywal psychicznie i nikt go nigdy nie zglosil
i trafilem na obserwacje do takiego szpitala psychiatrycznego w Zgierzu z ktorego mialem wyjsc po 2 dniach zaraz po badaniach psychologicznych niestety ale zaden psycholog sie nigdy nie pojawil na tym odzdziale zeby mnie przebadac ,przetrzymywali mnie siłą bezprawnie przez 2 tygodnie , koszmar ,podawali mi ciężkie leki psychotropowe na shizofrenie , spaprali mi opinie pod koniec jak wychodzilem ze jestem ciezko chory na shizofrenie paranoidalna bo nie chcieli mnie wypuscic przyszla moja mama i sie upomniala o mnie bo juz miala dosc , po wyjsciu zauwazylem ze nie mam pieniedzy w kieszniach zdeponowanych wczesniej spodniach lekarzowi , okradli mnie , i wpisali mi ze majacze i jestem kompletnym shizofrenikiem , wychodząc nie moglem wydostac sie z tego szpitala mialem poprzebijane 4 opony na parkingu na terenie tego szpitala zgierskiego w swoim aucie grubym skalpelem wszystkie 4 opony szlag trafil i nikt sie nie poczuwal do winy ochroniarz niczego nie widzial , najgorszy jest fakt ze istnieje na naduzycia na terenie tych placowek przyzwolnie ze strony prokuratury , policji i sądow ktore mają pieniądze z tych chorych ludzi z uwagi na fakt ze szpital im odpala dole jak kogos zmuszą zeby sie powiesił albo go zajebią golymi rekami czy kopną go w kregoslup , nawpisywali mi cudow w karte ktora mam do dzisiaj typu ze jestem niebezpiecznym mordercą dla otoczenia , ze moge komus cos zrobic albo sobie , ze powinienem do konca zycia brac leki psychotropowe i sie zglaszac do ich poradni zdrowia psychicznego
, mimo ze mialem standardowe problemy tylko takie ze robilo mi sie slabo i kolatanie serca , zglosilem naduzycia ze strony tego szpitala do zgierskiej prokuratury niestety ale nikt nawet nie przetworzyl moich skarg ze lekarze ci wpisuja co im sie podoba i nie ma nad nimi zadnej kontroli, nie mozna uzyskac zadnego zadoscuczynienia , jestem zdruzgotany bo mieszkam 3km od tego szpitala i wiele razy widzialem jak ci psychiatrzy ciągneli za wlosy nogami po ziemi ladne mlode dziewczyny do helikoptera osoby te krzyczaly , nie wiem kto temu szpitalowi psychiatrycznemu w Zgierzu pozwolil wogole wybudowac u siebie lądowisko dla helikopterow medycznych wyglada na to ze ludzi ciągna jako dawcow na przeszczepy prosto do helikoptera i nikt sie o nich nigdy nie upomnial , okropnie te mlode dziewczyny krzyczaly slyszalem to przez szpitalny plot jak chodze czasami na poczte , od przechodniow nie ma zadnej reakcji w Polsce na tych bandytow . ostatnio jakis pacjent rzucil sie tam z nozem na personel w tym szpitalu i szczerze mowiac mu sie nie dziwie . Moj tata dawal lapowki 20-25lat temu do lekarza psychiatry p.Korytowskiego w Gorzowie WLkp w szpitalu na ul.Walczaka zeby mu lekarz wystawial zwolnienia , mogl wtedy za pieniądze tez zostac wpuszczony na damski oddzial i uprawiac seks , bral mnie wtedy jak chodzil po zwolnienia za lapowki bylem maly na ten oddzial i wszystko slyszalem , nie nawidze go za to ze cale zycie mnie straszyl tymi lumpami . Wydostalem sie ze swojej nerwicy zwyklymi multiwitaminami pluszcz ktore bralem przez rok i widze nadal tych chorych lekarzy jak czasami ciagna mlode dziewczyny za wlosy nogami na ziemi krzyczące w nieboglosy do tego helikoptera

Prześlij komentarz

Zapraszam do komentowania. Proszę o kulturalne wyrażanie swoich poglądów. Nie akceptuję wulgaryzmów i chamstwa.

Dziękuję i zapraszam ponownie.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...