czwartek, 22 października 2009

Mityczna anonimowość w Internecie

W dzisiejszej notce chciałbym zaprezentować Wam świetny tekst Tomasza, filologa i językoznawcy, dotykający tematyki psychologii Internetu. Zapraszam do lektury:) WASZ Integralny.

Korzystam z dobrodziejstw Internetu od ok. 10 lat. Od tego czasu przyglądam się temu, jak rozwija się „globalna sieć”. Zmiany zachodzą w błyskawicznym tempie, nie tylko te technologiczne. Szybko zmienia się podejście użytkowników do tego medium. Im dłużej Internet jest obecny w naszym życiu, tym bardziej się z nim oswajamy, a „surfowanie” staje się czymś normalnym, powszechnym, a nawet i koniecznym.


Jeszcze kilka lat temu, jak sądzę, niewiele osób zdecydowałoby się na rejestrację w portalu społecznościowym, w którym udostępnia się swoje personalia (a jeżeli już, to z pewnością większość podanych informacji byłaby fikcyjna). Dlaczego? Dlatego, że Internet, gdy stawał się popularny w Polsce, przyciągał między innymi atrakcyjnością anonimowości, jaką dawał. Obecnie, ta anonimowość jest już tylko mitem.

Pamiętam, że na początku tego wieku, podanie prawdziwych danych w jakimkolwiek formularzu rejestracyjnym było czymś niemal niewyobrażalnym, a nawet po prostu głupim. Powód był dość oczywisty; jeżeli użytkownicy nie byli oswojeni z tym nowym medium i nie do końca zdawali sobie sprawę z jego potencjału, nie ufali wirtualnemu światu.

Fakt, że Internet wszedł do ponad 56% gospodarstw domowych (dane za CBOS, lipiec 2009) świadczy tylko o tym, że Internet staje się czymś powszechnym. Większość komputerów ma możliwość pracy w trybie „online” 24 godz./ dobę. Ludzie coraz częściej żyją jednocześnie w dwóch światach – realnym i wirtualnym. Wydaje się, że coraz więcej osób chce wyróżniać się z bezimiennej masy internautów. Użytkownicy chcą być konkretnymi indywidualnościami. Nadeszły czasy, w których na tyle ufamy „sieci”, że wielu z nas bez zastanowienia rejestruje się w sklepach internetowych, portalach, serwisach społecznościowych.


Oswojenie się z Internetem sprawia, że użytkownicy stają się coraz mniej ostrożni (świadczy o tym popularność choćby „Naszej Klasy” czy „GoldenLine”). Dane osobowe, które tak bardzo chroniliśmy jeszcze kilka lat temu, sami każdemu udostępniamy. Głównie portale społecznościowe są kopalnią informacji dla wszystkich potencjalnie zainteresowanych naszą osobą. „Nasza Klasa” stanowi bazę twarzy dla Policji. Tajemnicą nie jest, że pracodawcy oglądają zdjęcia kandydatów z wakacji, imprez itp., a opinia, jaką na tej podstawie sobie wyrabiają o aplikantach bywa kluczowa przy rozpatrywaniu podania. Niewykluczone, że owe portale są wykorzystywane także do niecnych celów.

Globalny charakter Internetu sprawia, że nasz głos mogą usłyszeć miliony, a skoro tak, to drzemiąca w wielu z nas próżność podpowiada, że może staniemy się sławni, ale w drodze po sławę nie możemy (nie chcemy) być anonimowi… Droga ta jednak prowadzi do wniosku, że oto, paradoksalnie, jesteśmy bardziej anonimowi w świecie realnym niż w Internecie.

Autorem tekstu jest: Tomasz.Ch.

Jeśli nie czytaliście, przeczytajcie również pierwszy tekst Tomasza na PSYCHIKA.net pod tytułem "Zmarli na Naszej Klasie".






Pozdrawiam

Integralny
PSYCHIKA.net

8 komentarzy:

Ninuś pisze...

Zgadzam się w stu procentach z tym postem.Teraz internet jest częścią naszego życia i mało kto z nas nie jest zarejestrowany na jakimś koncie. Ważne jest, żeby mieć świadomość, że tu w sieci nie ma anonimowości i podejmując jakikolwiek krok na jakimś portalu jesteśmy otwartą księga dla innych.

Anonimowy pisze...

No to ja pozwolę sobie na mały, już raczej leciwy (19.11.2004) cytat z dziennika "Życie", który w bardzo dużym stopniu wpisuje się w ten artykuł i trochę pokazuje jak takie przełomy następowały już wcześniej:
"Jednym z celów dla których stworzyliśmy grono było uczłowieczenie internetu" - mówi Piotr Bronowicz (Bronek) jeden z twórców grona. "To znaczy, żeby przestał być pseudo tajemniczy, pseudozamkniety, anonimowy, żebyśmy nie wstydzili się pokazać siebie innym, im więcej informacji o sobie tu podamy tym bardziej będziemy dla innych wiarygodni, dlatego też my od początku dajemy dobry przykład i widniejemy tu pod imieniem i nazwiskiem". Nie wszyscy gronowicze są jednak tak otwarci część pojawiają się tylko pod pseudonimem np.: Pani Petite Dragon "Zdecydowałam się tylko na skrót nazwiska, nie mam zaufania, a znajomi i tak mnie znajdą", natomiast Tadeusz w ogóle sceptycznie podchodzi do ujawniania informacji o sobie i twierdzi, że dziwią go "ekshibicjonistyczne zapędy niektórych".
całość: http://czarodzic.fm.interia.pl/zycie.html

n_vidiani pisze...

Bardzo ciekawy wpis. Dodać można, że teraz nawet bez kont społecznościowych bardzo łatwo nas namierzyć, choćby po adresie ip. Jedyna, ostatnia szansa anonimowości w sieci, to wejście do internetu przez kartę sim (w telefonie) kupioną w kiosku. Takie to czasy nastały ;) Pozdrawiam

StepbyStep pisze...

Ja się nie zgodzę z ostatnim zdaniem.
To własnie dzieki Internetowi bardzo dużo osób nawiązuje kontakty, które są realizowane w prawdziwym świecie.
Mam na myśli także te biznesowe. Internet pozwala nam w szybszy sposób dotrzeć do odpowiednich osób.
Poprzez to, że piszemy tak wiele o sobie w Internecie, jestesmy bardziej otwarci i szczerzy w realu.
Oczywiście jest to mój punkt widzenia, który bazuje na moim doświadczeniu. Każdy może mieć inny.
Pozdrawiam.
Artur

Anonimowy pisze...

@n_vidini - zapomniałeś jeszcze o aparacie telefonicznym, ten też posiada unikalny numer, zresztą jak każdy modem, niezależnie czy GSM czy inny.
Jeżeli chodzi o bezpieczeństwo to... Nie należy popadać w paranoję przede wszystkim :)

Barbara Leskiw pisze...

Świetny artykuł! A NK rzeczywiście jest wykorzystywana do "sprawdzania" osób czy kandydatów do pracy. Zauważyłam też, że kilku moich znajomych ( głównie nauczyciele ) zlikwidowali konta na NK. Od znajomej zjęcie dziecka było rozsyłane po innych portalach z opisem, ze "poszukuje mamy". Na NK ludzie są i chyba będą nieostrożni. Chcą się pochwalić jaki mają dorobek, robią zdjęcia drogich samochodów, willi, niejednokrotnie chwalą się swoimi zarobkami, a to świetna okazja dla złodziei z tej samej okolicy ;)

Niko Laos pisze...

Jednak coś jest w tym ostatnim zdaniu. Kiedy się na ten przykład poznaje kobietę na ulicy - wie się o niej dużo mniej niż gdyby się weszło na jej profil na naszej-klasie. Tak wiele pytań ma już gotową odpowiedź, a często także nawet mamy już jej numer telefonu jak na dłoni i nawet nie trzeba go od niej brać.

Świat się zmienia. Czy to źle? Zmiana to tylko zmiana - i tyle... :)

Anonimowy pisze...

A co z prawem jazdy internetowym?
Na portalu nasza-klasa użytkownicy i to wcale nie anonimowi publikują zdjęcia klasowe bez zgody osób fotografowanych! Jak to nasi prawnicy rozwiążą czy mam apelować do Unii Europejskiej lub do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka? Przecież to łamanie podobizny i anonimowości w Internecie oraz osiągnięć edukacyjnych, które muszą być tajne i znane jedynie dla pracodawcy oraz osoby maskującej się i dbającej o bezpieczeństwo w sieci czy anonimowość! Przecież przez jednego głupiego użytkownika do zdjęć ze studniówek, szkolnych czy przedszkolnych mają dostęp zboczeńcy, wrogowie czy pedofile.
Takiego bałaganu jak eNKejowcy to nawet pijany rowerzysta jadący z urwanym filmie po autostradzie czy wbijający na rondo nie zrobi choćby miał prawo jazdy na formułę 1 czy też rakietę!

Prześlij komentarz

Zapraszam do komentowania. Proszę o kulturalne wyrażanie swoich poglądów. Nie akceptuję wulgaryzmów i chamstwa.

Dziękuję i zapraszam ponownie.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...