A owszem - i tego typu sugestie tematów na bloga padają z Waszej strony.Spróbuję zatem odpowiedzieć.
Jak poradzić sobie z teściową?
Teściowe są różne,
lepsze,
gorsze,
milsze,
mniej milsze,
pomocne,
wścibskie,
nie narzucające się
lub wyjątkowo ekspansywne.
Generalnie jednak, kiedy słyszę o problemach z teściowymi mają one podobną naturę, którą można opisać w taki sposób:
1) Teściowa chce dla nas (dla Ciebie, dla Twojej żony / lub męża, dla Twojej rodziny) jak najlepiej.
2) Teściowa zrobi wszystko, by było NAM DOBRZE (bleee).
3) Teściowa oczywiście rozumie nasze odmienne zdanie, ale mimo to delikatnie (oj jak boli!) ZASUGERUJE NAM jak powinno wyglądać życie wg Niej.
4) Teściowa strzeli focha, kiedy sprzeciwimy się jej wskazówkom.
5) Przy okazji strzeli focha nasza żona / zrobi nam awanturę mąż, że nie szanujemy zdania jej / jego Matki.
6) Jest nam źle, bo żona / mąż przestała / -ał się odzywać - a to wszystko przez... Ukochaną Teściową!
I masz chłopie / babo placek. Co tu robić.
Jak zachować zdrowie i nie żyć w świecie Made by Teściowa? Albo inaczej: jak być szczęśliwym facetem / kobietą, utrzymując dobre stosunki z Teściową?
-----
Jako, że problem ten wydaje się dotykać w większym stopniu mężczyzn (to oni najczęściej się skarżą), zacznę od rad dla panów.
Oto moje kilka rad DLA MĘŻCZYZN:
Po pierwsze: Nigdy nie obrażaj Teściowej przy Żonie (choćby Cię na maksa wkurzyła).
Po drugie: Nigdy nie mieszkaj z Teściową (a jeżeli nie da rady inaczej, to rozplanujcie mieszkanie w taki sposób, aby nie wchodzić sobie w drogę).
Po trzecie: Zawsze się z Nią zgadzaj (poprzez slowne deklaracje a nie wykonywanie jej procedur), dodając pytanie, czy nie była ostatnio u fryzjera, bo pięknie wygląda.
Po czwarte: Mów Jej, że nikt tak dobrze nie gotuje jak ona (racząc się tylko jednym kąskiem, bo już jadłeś na mieście).
Po piąte: Uważaj, by żona nie uznała, że wolisz jej Matkę od niej (awantura gwarantowana).
-----
Wbrew pozorom konflikty z teściowymi nie są jedynie domeną mężczyzn. Również panie nie mają łatwego życia. Zaproponuję zatem kilka wskazówek dla kobiet, jak radzić sobie w tej materii.
A oto kilka rad DLA KOBIET:
Po pierwsze: Nigdy przy Teściowej nie mów do swojego męża, że jest tylko Twój, nie obejmuj i nie całuj go (to w końcu synek mamusi).
Po drugie: Nigdy nie krytykuj Jej w Jej własnym mieszkaniu, bo właśnie może stać pod drzwiami (niestety trzeba się z tym pogodzić).
Po trzecie: Pamiętaj, że dla Teściowej każda kolejna kobieta to konkurencja, nawet żona (choćby zarzekała się, że jest inaczej).
Po czwarte: Nigdy nie narzekaj na swojego męża, a Jej syna, bo obrażając jego mówisz Jej, że źle go wychowała (kobiety lubią czuć się idealnymi matkami).
Po piąte i najważniejsze: Pozwól spędzić jej z nim trochę czasu i spraw by poczuła sie potrzebna i ważna a na pewno nie będziesz mieć z nią większego problemu (dopóki znów nie nadepniesz Jej na ODCISK :D).

Pamiętajcie jeszcze, że rady tu zaprezentowane należy traktować z przymrużeniem oka, bo tak naprawdę... nie ma uniwersalnej metody na Teściową !!!
A Wy jakie macie sposoby ???
Pozdrawiam
Integralny
PSYCHIKA.net
38 komentarze:
Nienawidziłem swojej teściowej, a teraz, gdy już nią nie jest? UWIELBIAM SWOJĄ BYŁĄ TEŚCIOWĄ:) Naprawdę!
Ja mam miłą teściową, która do niczego się nie wtrąca, ponieważ mieszka 600 km ode mnie i męża:-)
Ciekawy temat a sam post napisany z humorystyczną nutką :) Wydaje mi się jednak, że rada dla panów numer 2, jeśli już mieszkamy razem w mieszkaniu jest niewykonalna :) Ona zawsze będzie tam, gdzie nie chcemy :)
Pozdr.
Na szczęście moja teściowa od kilku miesięcy przebywa zagranicą. Życzę jej dużo szczęścia i żeby jej tam było baaardzo dobrze. Tęsknie bardzo, ale niech jeszcze sobie pobędzie:))))
He, he, czysta prawda, opisana natura idealnie pasuje do mojej teściowej. A myślałam, że tylko ja mam tak źle :D
Modelka
A ja mam problem ze swoja mama , a nie tesciowa ehh.Moja przysla tesciowa to bardzo fajna kobieta! A co do moje mamy hmmm zawsze byla jakas inna ale umialysmy sie dogadac, a teraz odkad sie dowiedziala ze po moim slubie przeprowadzam sie do mojego meza domu i do jego rodzicow to zaczelo sie pielko ;/ moja mama jest strasznie nie mila dla mnie caly czas ma domnie pretesje i juz w cale ze soba nie rozmawiamy.Wydaje mi sie ze nie spodobala sie jej moja decyzja ze jak narazie bede mieszkala u tescow dopuki nie wybudujemy sobie wlasnego domu no ale ten dom bedzie obok tescow moich wiec tez sie to nie spodbalo mojej mamie.Ja juz nie wiem co mam robic bo do slubu jeszcze 1,5 roku a ja juz nie moge wytrzymac we wlasnym domu !POMOCY!!!
Moim sposobem na teściową była wyprowadzka 230km dalej od jej domu ;)
I wiecie jak widujemy się rzadko :D
i wiecie jaka ona teraz kochana jak nas widzi dwa razy w roku :D
Nawet synowa teraz ukochana ;)
Basia
ja mam straszną tesciowa,odkad z nia zamieszkalam musze wszysto robic,gotowac.prac,itd.niewiem jak ona dawała sobie rade jak mnie nie było.codziennie boli ja glowa,wymysla sobie choroby,moj maz i tesc boja sie jej,rzadzi nimi jak chce,jak ja usłysze jej głos to odrazu nerwy sie odzywaja,nienawidze jej twarzy,zabiera mi mojego 3miesiecznego synka do swojego pokoju i siedzi tam z nim a mnie wysyla do roboty,jestem juz zrezygnowana,nie chce mi sie nawet zyc a maz nic nie robi w tym kierunku zeby mi ulżyc
Nie mogę sobie poradzić z moja teściową. Mieszkamy razem bo maż jest jedynakiem a ona schorowana. JAk tu zostawić chora mame samą? Mieszka na piętrze naszego (mojego i męża) domu.Nie przytulamy się na powitanie porzychodząc z pracy bo ONA już stoi w naszej kuchni i pyta jak Jemu minął dzień. Nie obgaduje jej, bo ona i tak słyszy wszystko o czym rozmawiamy, dom jest akustyczny, kanadyjczyk. Nawet rocznice ślubu spędzamy przy swiecach, ale z mama. Raz wyszliśmy do lokalu sami na 2 godziny. Raz w ciągu 10 lat małżeństwa. Wzieliśmy ją do naszego domu, bo myślałam ze man pomoże przy 3 dzieci. I się przeliczyłam. Opieka nad dziećmi, (na prośbę i max. na 3-4 godziny polega na włączeniu dzieciom bajek na dvd. Życie jest podłe.
Ja tez mam fatalna tesciowa, ktora jest nadopiekuncza dla mojego meza.. wtaca sie do wszystkiego i chce czesto nas odwiedzac by kontrolowac czy odpowiednio dbam o niego. Nie moge jej sluchac, dtazni mnie jej glos i jej postac. Teraz jak przyjezdza, ja poprostu wychodze z domu by jej nie wiedziec. Juz od roku nie widuje jej ani nie odpisuje na maile. Nie mieszkam w Polsce, mieszkam w obcym kraju i nie mam tu nikogo.. w czasie naszego kryzysu, ona byla szczesliwa, ze moze wroce do Polski.. hahaha, napisala mi maila, ze lepiej dla mnie bedzie jak wroce.. nic z tego. Nie chce kobiety znac ani juz wiecej widziec na oczy. Kocham swojego meza a jej przeciez nie musze. Tesc jest OK, ale pod jej wplywem... zrobie wszystko, by juz nie miala satysfakcji ogladania mnie, bo przy wizytach lub spotkaniach obserwuje mnie tylko przez ciemne okulary. Wariatka.
a ja myslalem,ze tylko ja mam przeje.... tesiowa. pozdrawiam wszystkich tych co nie lubia swojej tesciowej.
moja tez jest straszna, rzadzi wszystkimi dookoła siebie, cała rodzina tanczy wokól niej na nute która im zagra, mnie nie trawi bop jako jedyna nie właze jej w dupę i nie mam zamiaru. na wszystko przytakuje, po czym ostentacyjnie z usmiechem na ustach robie swoje
Ja tam lubię swoją Teściową :) Dobrze się rozumiemy. Czasem nawet mąż jest trochę zły, że za bardzo się sugeruję tym, co uważa jego Mama, ale ja powiem szczerze, że cieszę się z jej wskazówek :)
Mam Tesciowa od 38lat .Zawsze bylam dla niej niczym Slyszalam tylko slow ,,,jestes brzydka nie wyszkolona i ze wsi.ona tez jest ze wsi i tez ma syna po zawodowce --drugi ma tylko podstawowke---Maz nigdy nie wzial mnie w obrone tylko glupio sie smial.przestalam do niej jezdzic po 10 latach pojechalam ---powiedziala mi ze do mnie nadaje sie parobek od [[GNOJA]]]a nie jej syn. a jej syn to dopiero brudas ktoremu tylko seks w glowie.mnie zabronila przekroczyc swoj prog .teraz chce zebym przyjechala .nie ma mowy, to ze jestem ze wsi to nie znaczy ze jestem kims gorszym .lubie ludzi ze wsi i szanuje ich.maz ze mna walczy ale nie mam zamiaru ulegac.napisalam tylko 1/100 tego co od niej znioslam .moglabym chyba napisac powiesc o moim zyciu z tesciowa.
Witam,
ja jestem dopiero rok po ślubie,
na szczęscie mieszkam za granicą z mężem ale chcemy wrócić
hmm w nastepnym roku zaczynamy budowę ok 30 metrów od jej domu bo działki w polsce drogie ale boję się tego trochę
w mojej rodzinie teściowe zniszczyły dwa małżeństwa
wydaje się być miła ale jest nauczona rządzić bo jej mąż pracuje za granicą sama wychowała dzieci
ale ja jej pokaże że mną rządzić nie będzie!!!!!! pozdrawiam wszystkich co nienawidzą teściowych
hm.. podobno matka wychowuje syna dla innej kobiety - tak powiedziała mi mama mojego narzeczonego. Mówi tak i próbuje się pogodzić z tym, że syn wyfrunie już niedługo z rodzinnego gniazdka - ale jednak wiem, że to jest maska i nie umie do końca tego zaakceptować. Jest osobą bardzo ekspresywną, która narzuca swoje zdanie i lubi (może nieświadomie - taki charakter) manipulować ludźmi. Nie lubię, gdy podczas pobytu w Ich domu, a wręcz oburzyło mnie to, rozpakowała moje zakupy.. - myślę, że to niekulturalne, bez mojej zgody i zapytania (tym bardziej, że były to zakupy ciuchów, bielizny) Najgorsze, że był przy tym narzeczony i nawet nie zareagował...
hmm..nosi żele, mam naturalne paznokcie i by sprawdzić czy są "moje" wygięła mi mój paznokieć tak, że bardzo zabolało.. Ile razy używała moich kosmetyków, przymierzała ciuchy, czy buty... Nie lubię również , gdy porównuje siebie do mnie. Czy ona ma syndrom "głowa siwieje, dupa szaleje"? Wydaje się być inteligentną, piękną, zadbaną kobietą, a mimo wszystko... umie wbić szpilę. Siada koło mnie porównując nasze uda. Kupiła sobie identyczną biżuterię jak moja , mówiąc że takie oryginalne nosi.. wiem, wiem tłumaczę sobie, że z jednej strony powinnam się cieszyć, być może bierze "coś" jej się we mnie podoba, ale sama nie wiem.. Nikt nie odstawia jej na boczny tor. Jestem przez nią taka drażliwa. Jestem na etapie podejmowania decyzji czy powiedzieć o tym narzeczonemu, ponieważ zaczynam się już na nim wyładowywać. Nie chcę go zranić, nie chcę by stał między swoją mamą a mną - przecież to straszne uczucie, ale sama nie umiem sobie z tym poradzić. hmmmm?
ja również mam problem z teściową... najgorsze, ze ona jest dumna ze swojego zachowania... daje "złote rady" a sama nigdy nie doświadczyła zwykłego życia - zawsze realizowała swoje marzenia i cale życie liczyła się tylko ona sama - i w cale nie myślała, o swoim synu czy mężu - pomimo, że jej syn to jedynak...
nawet 200km nie jest w stanie ochronić nas przed jej mackami. jak do nas przyjeżdża ja zaczynam zachowywać się nie naturalnie i nie panuje nad tym. Trzymam za Was wszystkich kciuki!! I ni dajcie sie !
Ja po prostu znienawidziłam teściową. Nie mogę patrzeć na jej wiecznie wykrzywioną twarz. Jest tylko wtedy zadowolona gdy robi się to co ona uważa za słuszne i należy mówić zawsze to co chce usłyszeć. Tylko jeden Pan Bóg wie jak ja jej nienawidzę. A niestety muszę ją znosić dzień w dzień i nie mam możliwości żeby ten stan zmienić. Wiecznie jest obrażona,nie można z nią podyskutować.Ona jest najmądrzejsza.Co za głupie grube ,babsko.
Ja nie nawidzę mojej teściowej i teścia bo tylko oni mają prawo wtrącać się w moje życie, ja nie mam prawa mieć innego zdania niż oni. Swoich dzieci broni jak lwica a na cudzym dziecku wyżywa się. Mój mąż maminsynek boi się nawet z tym wścibskim babskiem porozmawiać, nigdy nie stanął po mojej stronie. Nie nawidzę ich z całego serca. Dla mnie to ta cała ich rodzinka powinna się leczyć, a na dodatek ten paszczur narzeka przede mną (czyli swoją synową) na swoją 90 - letnią teściową, która jest już schorowana i umęczona życiem. Egoistka nie umie odciąć pępowiny. Troszkę mi już lepiej jak tak się wyżaliłam.Pozdrawiam pa pa
Od 3 mies. mieszkam z mężem i synkiem u teściów w domu.Teściowa to taka wredna baba!Nie trawię jej głosu-mogłaby śpiewać w chórze, nie cierpię jej panikarskiego podejścia do wychowania dzieci,nie cierpię jej niechlujnego wyglądu, żółtych zębów,mlaskania przy posiłkach,nie ma chyba nic w niej co mogłabym znieść!Pocieszające jest to,że tak szybko jak wyremontujemy własne mieszkanie, tak szybko wyprowadzimy się od niej i obym nie musiała już nigdy do niej wracać i prosić o pomoc.
czytam te wypowiedzi i mam takie samo zdanie jak większość moja jest okropna zawsze powtarz że synowa to śmieć zamieszkałam znią przez mojego męża co ja mam teraz zrobić nienawidzę jej
Moja tesciowa jest okropna pod karzdym wzgledem.Moj maz ma 50 lat i jakby dala rade to siadlaby na nim jak kwoka na jajku,poza tym jest nie mila dla mnie zle mnie traktuje i obraza nawet w obecnosci meza,chce zadzic naszym zyciem i zyciem naszych dzieci.Ona decyduje co mamy jesc kiedy wyjsc i nawet jakich gosci zaprosic na Chrzest dziecka.HORROR miec w rodzinie takiego potwora ktory syci sie czyims nieszczesciem i wyzywa od IMBECYLOW innych a sama nie ukonczyla nawet podstawowki
uczcie się na tych ich wadach byście kiedyś nie popełniały podobnych błędów czyli nie wtrącały się w cudze życie itd itp. a najlepiej mieszkać 800 km od teściów no ,że się ich ma bardzo fajnych.
a moja jest.....i jest niefajnie
Moja teściowa z teściem właśnie wyjechała. W ogóle się z nimi nie pożegnałam. Trudno, ale przedwczorajsza kłótnia to było apogeum wszystkiego. Kiedy do nas przyjechali dwa tygodnie temu (a przyjeżdżają często - zwłaszcza teściowa, gdyż leczy się tutaj)od razu zabrała się za sprzątanie. Generalnie dała mi do zrozumienia tym samym, że mój dom to chlew. Gotowanie obiadów tez ona, ja nie mam wstępu do kuchni kiedy ona jest, a nawet jak bym miała, to cóż, nie obyło by się bez zaglądania w gary i dyrygowania jak i co powinnam rozbić. Tak sobie myślę, że te teściowe, które są takie cudownie kochane i do rany przyłóż w sensie zrobienia wszystkiego, sprzątania, prania itp. po prostu drobią to wszystko tylko po to aby w czasie kiedy one mają jakąś prośbę nie można im było odmówić wywołując poczucie winy. Tak też było przdwczoraj. Mój mąż zawiózł ją do rodziny, ale zgodził się tam siedzieć 3 godziny, zapominając że ja pracowałam tego dnia 12 godzin a jestem bardzo chora (grypa), byłam zmęczona i nawet dziecku nie byłam w stanie dać jeść. Najważniejsze są jej potrzeby, nie ważne że ja się źle czułam. Wieczorem zrobiłam mojemu mężowi straszną awanturę, ale tak naprawdę chciałam nawciskać jej.
Moja teściowa to istny koszmar. Od samego początku jak tylko zaczęłam spotykać się z mężem robiła sceny. Niestety jeszcze do tego musimy z nią mieszkać do czasu kiedy nie postawimy i wykończymy domu....to może potrwać do 3 lat. Codziennie słyszę jaka to ja jestem zła i nie dobra, o nic nie umiem zadbać, a jaka ona jest nieomylna, zawsze mądra i rozsądna... nie mogę już tego słuchać. Mąż dużo pracuje i długo nie ma go w domu, jak wraca, nie chcę zawracać mu głowy tymi głupotami jakie wyczynia teściowa. Ale ja powoli psychicznie sobie nie radzę z tą sytuacją. Nigdy wcześniej nie pisałam na forum o swoich problemach, a tu proszę.... może przyniesie to jakąś ulgę. Teraz siedzę w domu, nie pracuję czekając na narodziny synka, więc wyobraźcie sobie, że non stop muszę z nią przebywać, bo ta jest na emeryturze...Masakra!!! Już się boję co to będzie jak przyjdzie na świat nasze maleństwo, a ona będzie gadała te swoje mądrości i będzie udowadniała jaka to ze mnie zła matka. Nie lubię mojej teściowej! Pozdrawiam wszystkich, którzy przechodzą swój koszmar z "ukochaną" teściową.
moja tesciowa mieszka w polsce, a my za granica ale co sie dzieje kiedy my przyjezdzamy do polski, porazka, nie mozna sie od niej odgonic, wkoncu jezeli my jedziemy na wakacje do polski to tez chcemy pobyc ze soba, odpoczac a nie byc na jej zawolanie, jest beszczelna i nienawidze kiedy ma kontakt z moim malym dzieckiem, twoerdzi ze ona nie potrzebuje synowej, byleby tylko ta synowa swoje dziecko jej zostawila, ma ponad 50 lat a myslenie ma jak 20-sto latka
dodam jeszcze ze kiedy bylam w ciazy to bylam najukochnsza synowa czy corcia,jak kto woli, ale kiedy urodzilo sie dziecko(a to jej 3 wnuk) to nawet jezeli mnie nie widzi kilka miesiecy to sie ze mna nie przywita tylko odrazu leci do mojego dziecka bo on jest jej i kropka, nie raz jak do niej jechalam chocby w zimie to ledwie zaparkowalam na jej podworku to ona juz leci z domu i o maly wlos nie wydzrze mi dziecka na dworze z fotelika, jest beszczelna i nie umie sie zachowac, kiedy wyjedzalam z polski potrafila mi powiedziec zebym dziecko zostawila a ja wracala do domu zagranice, najgorsze jest to ze mamy sie budowac niedaleko jej domu, i co z tego ze ona podarowala te dzialke swojemu najukochanszemu synowi a mojemu mezowi, to wcale nie znaczy i niech sie jej nie wydaje ze ja jej bede d... lizac do konca zycia, tesciowa to nie rodzina, ja naprawde musze nauczyc sie mowic NIE ale jakos nie potrafie:(
A ja nie wiem czy mam złą teściową czy może ze mną jest coś nie tak. Nie mieszkamy z teściami ale to dla niej żaden problem (raz w tygodniu szwagier jeździ do nas, a ona telefonicznie uczestniczy) Zaczęło się od tego, że ona zrobi za mnie wszystko. Podawała nam obiady, piekła placki itp, zawsze tylko słyszałam "ja to za ciebie zrobię". Czułam się jak niedorajda, która nic nie umie. Urodziłam synka, oczywiście dobre rady teściowej były cały czas obecne. Zaszłam ponownie w ciążę, blisko porodu wymyśliła sobie, że mam synka przywieźć do niej na 2-3 miesiące, a ja poświęcę ten czas córeczce. Przepłakałam kilka nocy bo takiej rozłąki sobie poprostu nie wyobrażałam, sam pobyt w szpitalu kilka dni bez NIEGO był dla mnie koszmarem. I tu pytanie może ją źle zrozumiałam, może ona chciała tylko służyć pomocą? Ostatnio też mam propozycję by przywieźć jej dzieci na 2 tygodnie ( a ja nie chcę się z nimi na tak długo rozstawać, dodam że syn ma 3 lata,córka 2) No i takie proste przykłady gdy przyjedzie do nas to wszystko to co od niej jest super, a moich starań nawet nie zauważy, no chyba że przy mężu to wtedy chwali, ale gdy go nie ma to dobrego słowa nie usłyszę. Bardzo nie lubię do niej jeździć bo się boję co znowu wymyśli. W domu mieszka z nią jedna synowa, którą przerobiła na swoje totalnie i ze mną by chciała tak samo. Jest mi z tym strasznie ciężko, wiem że swoją niechęcią do niej unieszczęśliwiam męża,ale nie potrafię inaczej. Czy ze mną jest coś nie tak?
ja mysle ze wszystko jest okej z Toba, co to pomysl wogole ze ty swoje dziecko masz jej wozic na 3 miesiace, wkoncu to twoje dziecko, ty je urodzilas to co ona sobie mysli ze bedzie je wychowywac? skoro chce to niech sobie sama zrobi kolejne i bedzie miala kogo bawic.
moim zdaniem powinna ci zaproponowac pomoc typu ze przyjedzie do ciebie w czasie porodu na kilka dni czy tydzien czy ile sama sobie zyczysz, jezeli bedziesz w szpital to ona moglaby zajac sie wnukiem, posprzatac czy ugotowac obiad dla twojego meza, a nie jakies rozkazy ze ty masz jej dziecko zawozic na 3 miesiaca, to jest chore dla mnie
Czytam i czytam. I zastanawiam się jaką jestem teściową - bywam bardzo rzadko, mówię kiedy pytają, zięcia lubię - to chyba nie jest najgorzej. Przyznaję, że widzę wokół, że matki wiecznie uważają, że dzieci są niedojrzałe, niezależnie od wieku. Ale też dzieci nie pokazują swojej samodzielności. Mnie postępowanie mojej córki uświadomiło gdy miała 18 lat, że życia za nią nie przeżyję. Ani szczęścia ani nieszczęścia. Mogę jedynie wspierać. Teraz tylko patrzę i nawet często z podziwem.
Myślę, że gdy sami staniecie się pewniejsi siebie to i "działalność" teściów będzie miała zupełnie inne znaczenie. Bo w sumie to i tak tylko od was zależy jak odbieracie konkretne sytuacje - jeśli sami sobie na to pozwolicie to będziecie czuć się obrażeni.
życzę więcej radości
BP.
Ja już mam tak zniszczoną psychikę przez teściową, że boję się że targnę się na swe życie, bo zgłupiałem i nie wiem już co robić. Mieszkam u niej z moją żoną, a moja zona by zawsze załagodzić sytuację, gdy mamusi coś odbije, to ją przeprasza. A teściowa hetera/dyktator chce byśmy żyli według jej reguł, o 22 mamy chodzić spać i być cicho. Nie przesadzam, boję się że mogę przez ta sytuację zrobic coś ze soba głupiego. Najgorsze jest że mieszkamy w pieknej okolicy, a jak sie od niej ewakuuję to wracam do swoich rodziców w bloku szarym.
A widzicie ja mam zupełnie inny problem z teściową, dla tej kobiety jej córeczki stare panny i syn kawaler są oczkiem w gowie. Ale ja z mężem jesteśmy wrogami publicznymi. Cała ich posrana rodzinka gdy tylko znajdą możliwość znęcają się nad nami i nikt nie stanie w obronie. Zachowuje się jak rozwścieczony pittbull ze swoimi szczeniakami. Mam już wszystkiego dość. Minimim 2-3 razy dziennie są kłutnie. Mąż stracił prace wiec wielkodusznie dostał "fuche" w ich firmie. Tylko problem w tym że wogle nie płacą, wyliczają każdą złotówke jaką zarobie i na co ją wydam. Jak widze jej twarz to mi sie kojarzy tylko podły gremlin i nic wiecej żadnych pozytywnych odczuć do niej nie mam. To co sie przez nich dzieje z naszym małżenstwem nie sposób opisać tych kłutni i porąbanych teorii spiskowych wiec istnieją teściowe które poprostu z natury nienawidzą własnych dzieci i cudzych także nie wyobrazam sobie dalszego zycia, pracuje po 12 g dziennie dziś mam wolne, ale i tak marze o powrocie do wykanczajacej pracy. Każdy dzien jest dla mnie tragedia nie do opisania
A moi teściowie chcieliby rozbić moje małżeństwo.Kiedyś jak ich poznałam byli do rany przyłóż,prawie jak córkę mnie traktowali.A im więcej w nas samodzielności,radości z wspólnego życia, tym większe fochy.Najpierw zaczęli urabiać mi męża tzn.drogie prezenty dla niego,pożyczanie kasy(chcieli z niego zrobić taką ofiarę że sam nie potrafi zarobić to tatuś i mamusia da)oczywiście wszystko pod otoczką to dla was uhm..Potem zaczęły się jazdy z jego bratem narkomanem i mamisynkiem.Zrobił ze mnie ladacznicę ,przed znajomymi,teściami,okradł mojego męża,a teściowie udawali że nie widzą.I jeszcze pretensje typu"synu to my dla Ciebie wszystko,a ty od brata się odwracasz?" Nie odwracał się przez 31 lat swojego życia aż wreszcie powiedział dość.I co? Brat chciał mnie zabić(to nie żart ani przesada)a teściowa się z tego śmiała.Bo to przecież moja wina,odciągam go od rodziny.Teściowie się na nas wypięli w najtrudniejszym momencie naszego życia.Po mnie to szybko spłynie bo nareszcie mam spokój psychiczny,ale mój mąż został bardzo skrzywdzony.Ja bym swoim rodzicom czegoś takiego nie wybaczyła,chyba że naprawdę zrozumieliby ogrom krzywd.Obawiam się że moi teściowie nie zrozumieją,bedą próbowali wciągnąć mi męża do tego swojego bagna.Tylko że on poznał świat bez psychicznej przemocy,gdzie liczy się miłość i zaufanie a nie pieniądze i fałszywa maska na pokaz.Mam nadzieję że nie da im się stłamsić nigdy więcej,bo to byłby koniec naszego związku i że mimo wszystko kiedyś go przeproszą.Ja po 5 latach udręki oddycham z ulgą że nie muszę oglądać ich zakazanych twarzy
Poradźcie proszę co mam zrobić z przyszłą teściowa?
Wprowadziłam się do jej domu 4 mies. temu. Mieszkamy w małej wiosce, gdzie wszyscy się znają. Z moim przyszłym mężem układa nam się cudownie, ale...
NO właśnie. Jest jeszcze Ona. Teściowa nie akceptuje naszego związku, ciągle oskarża mnie o różne rzeczy. Wmawia, że nic nie potrafię zrobić w domu, że jestem flejtuch, żę całymi dniami leżę w łóżku(przeprowadzając się do narzeczonego musiałam zwolnić się z pracy ze względu na dojazd), że żle gotuję itd. A najgorsze jest to, że te wszytskie bzdury wygaduje przed sąsiadami! Uwierzcie, że boję się wychodzić z domu bo ciągle jacyś "życzliwi" sąsiedzi informują mnie o różnych nieprawdziwych rewelacjach, które teściowa na mnie wygaduje. Jestem dość nieśmiałą osobą więc te wszytskie nowinki na mój temat strasznie mnie peszą i nie wiem jak mam się zachowywać słysząc te bzdury? MOże powinnam porozmawiać z sąsiadami? Wyjaśnić? Ale kto uwierzy mnie,intruzowi, mieszkającemu zaledwie kilka miesięcy w wiosce? Powinnam to wyjaśnić czy może poczekać? Właściwie to nawet sama nie wiem na co?
Moja rada:
Ty nie powinnaś nic mówić teściowej, bo odbierze to jako atak - przeciez ona chce "jak najlepiej".
To zadanie należy do Twojego męża, on powinien z nią porozmawiać,powiedzieć, że ludzie chodzą i gadają i że powinna się opanować, skoro się zgodziła Was przyjąc pod swój dach...
To dzieci tych Pań (syn, córka) powinni reagowac w takich sytuacjach...
Mój mąż tak robi i babcia jest już odpowiednio ustawiona :):)
Nie ma lekko, ale mi sie w "gary" nie wtrąca.
Pozdrawiam.
Moja tesciowa to najwieksza najbardziej falszywa baba na swiecie. Do tego, jest wszechwiedzaca, jalepsza kucharak a co najlepsze tylko ona potarfi wychowywac dzieci:)))Hehehe Ja juz nie potrafie wychowac swojej córki, choc rosnie na dobra dziewcynę. Tesiowa rozwalila moje małzenstwo, bo przeciez cytuje" ona nic takiego nie mowila, ona chce najlepiej".. a aj Wam mowie nie ufajcie swoim mezom do samego konca, ja tak zrobilam i teraz jestem sama!!!A tesciowa ma spowrotem swojego ukochanego synka, ktory nie potrafi odciac pepowiny:)
moja tesciowa to dewota! najmądrzejsza na całym świecie,niestety mieszkam z nią od 2 lat..:( jedzie wszystkim du.. nawet córce swojej która mieszka 40 km stąd.Zle jej życzy i ma nadzieje ze wróci i znów będzie robić wszystko za nią...całe życie tak było bo KRÓLEWNA nigdy nie pracowała tylko latała po mieście i kupowała codziennie ciuchy,chodzila na solarke,do fryzjera i kosmetyczki-jest pomarszczona jak pomarańczo:)Mnie też krytykuje że jestem złą żoną i matką! mało tego jak zaszłam w ciąże to nie chciała mnie widzieć,że przyniosłam wstyd rodzinie a męzowi kazała zrobić badania DNA czy to jego!!! Darła sie na męża że jest za młoda na babcie a ma 64 lata.Pół ciąży przez nią przepłakałam...kiedy urodziła się córeczka uciekała jak tylko mała zaczynała płakać....za to teraz wielka babcia! mała ma 2 lata leje ją po mordzie równo a ona jej każe wciąż zwraca mi uwage i pier... to samo...że mam kąpać w pokoju,ze inne spodnie,ze łożeczko za daleko i ze jesteśmy do dupy rodzicami...ona jest walnięta.Nie cierpie jej..jak słysze jej głos to mnie trzęsie...u dziecka nie mamy autorytetu bo gdy my z mężem mówimy nie to t stara krowa tak...dziecko nie wie co dobre a co złe bo stara mówi ze to jej dom i ona nim rządzi..przeciez ja w pokoju u siebie mam jej ciuchy bo u siebi w 4 meblosciankach nie może pomieścic.Ubiera sie jak nastolatka do miasta a po domu łazi w fartuchu nawet jak nic nie robi!! Wariatka,z checią ja oddam chce ktoś?
Prześlij komentarz
Zapraszam do komentowania. Proszę o kulturalne wyrażanie swoich poglądów. Nie akceptuję wulgaryzmów i chamstwa.
Dziękuję i zapraszam ponownie.