Strona Główna I Psychologia miłości I Badania I Refleksje

... i wiele innych tematów!
Lubisz czytać o psychologii ?

Otrzymuj powiadomienia o nowych tekstach na blogu tak jak ponad tysiąc zapisanych już osób :D



Pamiętaj proszę, aby następnie potwierdzić Twoje zgłoszenie w mailu aktywującym.

Czy pozytywne myślenie naprawdę pomaga?

sobota, 24 października 2009 27 komentarze

Księgarniane półki uginają się pod ciężarami książek o jaskrawych, krzyczących tytułach brzmiących w ten sposób:

"Myśl pozytywnie - to droga do osobistego sukcesu!",

"Pozytywne myślenie to podstawa!" ,

"Jesteś wspaniałym człowiekiem, pamiętaj o tym każdego dnia!"


Ceny tego typu książek nie są wcale niskie, a mimo to, sprzedają się one jak świeże bułeczki. Generalnie ludzie uważają, że warto wydać kilkadziesiąt złotych, aby raz na zawsze zmienić swoje życie.

Ale czy aby na pewno pozytywne myślenie - ma zbawienne skutki dla każdego z nas? Czy idee propagowane przez autorów tego typu książek naprawdę pomagają? A jeśli tak - to komu?

Przeczytajcie o badaniach naukowych na ten temat, które wyszperałem specjalnie dla Was w sieci.


Wszechobecność publikacji opisujących potęgę pozytywnego myślenia zainspirowała naukowców amerykańskich - do zbadania, czy faktycznie metody te są skuteczne, a jeśli tak to dla kogo.

---
Aby to zbadać, dr Joanna Wood z Uniwerku of Waterloo w Kanadzie wraz z zespołem zaprojektowała najpierw serię eksperymentów, które miały na celu zmierzenie poczucia własnej wartości u 68 mężczyzn i kobiet.

Następnie, drogą losową, pani Joanna podzieliła osoby badane na dwie grupy i członkom jednej z nich poleciła mówić samym sobie:

"JESTEM PRZEMIŁĄ OSOBĄ",


gdy tylko usłyszą włączany przez nią dzwonek .

Tuż po tym, zapytano te osoby, jakie jest prawdopodobieństwo, by trzydziesolatek zaangażował się w szczęśliwy, pełen miłości romans ? W ten sposób zmierzono ich indywidualne nastroje, przydzielając punkty od 0 do 35.

Jak relacjonują badacze, osoby z wysokim poczucie własnej wartości, które mówiły "JESTEM PRZEMIŁĄ OSOBĄ" uzyskały średnio 31 punktów na skali nastroju - w porównaniu ze średnią 25 punktów zdobytych przez osoby z wysokim poczuciem własnej wartości, które sobie tego nie mówiły. A zatem w tym miejscu pozytywne myślenie im pomogło.


W grupie osób z niskim poczuciem własnej wartości, te osoby, które powtarzały sobie, że są kochane - uzyskały średnio 10 punktów na skali nastroju (maluteńko), podczas, gdy ci, którzy tego nie mówili - aż 17 (o dziwo! - więcej).

---
Jaki z tego wniosek ?

Wg pani Joanny Wood, pozytywne nastawienie u osób z niskim poczuciem własnej wartości działa negatywnie na ich nastrój, ponieważ wywołuje konflikt z ich własnym postrzeganiem samych siebie.

Ja bym ten mechanizm opisał w ten sposób:

"To nieprawda, że mogę zostać pokochany, przecież wiem, że jestem do niczego, a oszukiwanie samego siebie, że mogłoby być inaczej jeszcze bardziej mnie dobija"


Człowiek woli "bronić" własnego nawet negatywnego obrazu siebie, niż poddawać się pozytywnym znaczeniom myśli, które brzmią dla niego strasznie niewiarygodnie.
W ten sposób jeszcze bardziej utwierdza się w przekonaniu, że jest nic nie wart.

Pozytywne myślenie owszem działa w sposób "pozytywny" - ale tylko u osób z wysokim poczuciem własnej wartości, a osobom z niskim poczuciem własnej wartości - wręcz szkodzi.

Nieźle, prawda ?

Pamiętacie, pisałem już jakiś czas temu na psychologicznym blogu PSYCHIKA.net, że
czasem lepiej jest wyłączyć nawet pozytywne myślenie,
pisałem o tym, aby znaleźć swoje miejsce, gdzie można się wyciszyć,
aby zapomnieć o tym, co powierzchowne, by przypomnienieć sobie samego siebie,
i udać się na randkę z samoświadomością
- a w naprawdę trudnych chwilach skorzystać z pomocy psychologa.

Po prostu podchodzę bardziej uniwersalnie do psychiki człowieka i promuję raczej introspekcję, refleksyjność, poszerzanie samoświadomości - jako drogę do spokojnego, szczęśliwego życia, aniżeli wątpliwie skuteczne techniki poprawiania sobie nastroju.

Jak widzicie, techniki te nakręcają jeszcze bardziej na dobry nastrój tylko optymistów i wcale nie pomagają a wręcz szkodzą ludziom "zdołowanym".

Jesteście zaskoczeni ?




Pozdrawiam

Integralny
PSYCHIKA.net


Na podstawie tekstu, którego autorką jest Therese J. Borchard, dostępnego w oryginale tutaj.

PSYCHIKA.net

27 komentarze: to “ Czy pozytywne myślenie naprawdę pomaga? so far...

  • yayakoshii sobota, październik 24, 2009 7:46:00 PM
     

    Pozytywne myslenie mnie osobiscie pomaga:) A co najwazniejsze pomoglo mi wygrać z rakiem :) pozdrawiam

  • Orest Tabaka sobota, październik 24, 2009 8:06:00 PM
     

    Marcin:
    Faktycznie taka próba wmawiania sobie to lipa. Siebie nie oszukamy :)

    Dla mnie pozytywne myślenie to patrzenie na tę stronę danej sprawy, która pozwala mi wyciągać pozytywne wnioski, plany... patrzeć perspektywicznie. Nawiązując do przykładu w badaniu, to lepiej powiedzieć sobie: "może dziś faktycznie nikt mnie nie pokocha, ale mogę popracować nad sobą i za pół roku, za rok będzie to możliwe, bo będę lepszą osobą".

    Jak z pozytywnego myślenia korzystać pisałem ostatnio u siebie:
    http://orest.tabaka.eu/blog/nasze-pozytywne-postrzeganie-rzeczywistosci/

    Pozdrawiam radośnie,
    Orest

  • Bartku sobota, październik 24, 2009 8:27:00 PM
     

    I tak właśnie wyrasta banda ludzi którzy zarabiają tyle ile zarabiają i boją się życia... Cóż,mi jednak to pomaga w życiu;)

  • Ninuś sobota, październik 24, 2009 8:34:00 PM
     

    Uważam, że takie myślenie pomaga tylko na samym myśleniu sukcesu się nie osiągnie trzeba jeszcze zawalczyć o siebie.

  • Integralny sobota, październik 24, 2009 8:44:00 PM
     

    @ Yayakoshii -

    Gratuluję Tobie z całego serca :)
    Pozdrawiam :)


    @ Orest Tabaka -

    Sposób myślenia jaki zaproponowałeś jest skutkiem zdrowego podejścia do problemów. Co zrobić, aby zacząć tak myśleć - to już zupełnie inna bajka.

    Super, że Ty tak potrafisz :)


    @ Bartku -

    O jakiej bandzie mówisz?
    Bardzo się cieszę, że to Ci pomaga :)


    @ Ninuś -

    Oczywiście, samo myślenie nie przyniesie nam sukcesu, jeśli nie będziemy działać.

    Pozdrawiam :)

  • Szarex sobota, październik 24, 2009 9:01:00 PM
     

    Nawiązując do dzisiejszej walki bokserskiej: pozytywne myślenie sprawia, że wychodzisz w ogóle na ring, ale aby wygrać musisz jeszcze lepiej boksować niż Twój przeciwnik. Negagtywne myślenie to poddanie się bez walki.

    Używając pojęć matematycznych pozytywne myślenie jest warunkiem koniecznym, ale nie wystarczającym.

    Warto myśleć pozytywnie, tylko wtedy jest szansa na zwycięstwo.

    Pozdrawiam.

  • Barbara Leskiw sobota, październik 24, 2009 10:04:00 PM
     

    yayakoshii
    Gratuluję! Jesteś wielki!

    Nawiązując do artykułu pozytywne myślenie jest ok dla ludzi z wysokim poczuciem wartości o ile zachowają "umiar" W efekcie wpadają w pychę i w zbyt duże "samouwielbienie".

    Hasła, które propagują niektórzy autorzy książek o pozytywnym mysleniu, typu: "nieważne, kim jesteś, ważne, za kogo się uważasz" (A. Bierbach);
    Chyba do końca zdrowe nie są ?

  • Anonimowy niedziela, październik 25, 2009 12:50:00 AM
     

    W zbyt duze uwielbienie wpadaja chyba ludzie o niskim poczuciu wlasnej wartosci, rekompensujac i maskujac nie najlepsze mniemanie o sobie samym?

    - anonimus

  • Ninuś niedziela, październik 25, 2009 2:11:00 AM
     

    Dokładnie:)

  • Barbara Leskiw niedziela, październik 25, 2009 8:25:00 AM
     

    anonim w sumie jak się tak głebiej zastanowić to chyba często tak jest. Ludzie wtedy udawają kogos kim nie są i w padają z jednej skrajności w drugą ;)
    Lubię czytać tego bloga, bo artykuły i wypowiedzi czytelników niejednokrotnie skłaniają do wartościowych refleksji i pomagają w zrozumieniu niektórych zachowań ;)
    Pozdrawiam wszystkich czytelników gorąco ;)

  • Jacenty niedziela, październik 25, 2009 1:43:00 PM
     

    Fajnie, że publikujesz ten tekst. Wynik tego badania daje do myślenia :) Osobiście nie ukrywam, że do wszelkich poradników o magii pozytywnego myślenia podchodzę z dużą dozą złośliwości :) Niemniej jednak ważna zdaje się być sama definicja pozytywnego myślenia, na co zwraca uwagę Orest. Powiem tak - przepisy na magię pozytywnego myślenia znajdujące się w większości poradników mają niewielką wartość i co istotne mogą wywoływać frustracje. Z drugiej jednak strony postawa polegająca na świadomym wzmacnianiu w sobie pozytywnych postaw, włączając pracę nad samooceną może stanowić bardzo wartościowe narzędzie zmiany osobowości.
    Pozdrawki :)

  • yayakoshii niedziela, październik 25, 2009 9:38:00 PM
     

    Dziękuje ;) Pozytywne myslenie i dzialanie przynosi sukces :D

  • Orest Tabaka niedziela, październik 25, 2009 11:22:00 PM
     

    Jacenty:
    Otóż to. Wartościowe pozycje z pozytywnym myśleniem to te, które wyrabiają w nas postawę patrzenia na tę pozytywną stronę różnych sytuacji, zdarzeń czy naszych cech.


    PS: Na początku tego roku "wmontowałem" sobie permanenty stan zadowolenia i pozytywnego myślenia po lekturze "Instant Confidence" ("Grunt to pewność siebie") Paula McKenny.

    Pozdrawiam radośnie,
    Orest

  • Anonimowy poniedziałek, październik 26, 2009 12:13:00 AM
     

    a ja polecam książkę Guntera Scheich'a o szkodliwosciach pozytywnego myslenia, nie tyle w ogole co w pewnych konkretnych wypadkach, tak na poszerzenie horyzontów i ku zdrowej psychicznej trzezwosci.

    - anonimus

  • StepbyStep poniedziałek, październik 26, 2009 10:22:00 AM
     

    @anonimowy

    Być może chodzi tu o realne podejście do życia.
    Im większa różnica w naszych oczekiwaniach do rzeczywistych doświadczeń, tym większe wywołuje to w nas emocje.

    Przykładowo.
    Jeżeli założę sobie zbyt wygórowany cel (chcę zarobić milion złotych w ciągu roku)i nie spełnię tych oczekiwań, to czeka mnie góra negatywnych emocji.
    Natomiast kiedy moje oczekiwania nie będą wygórowane ( nauczę się 100 słówek angielskiego w ciągu miesiąca) i przekroczę owe oczekiwania z nawiązką, to z pewnością radość z tego powodu będzie olbrzymia.
    Ja nazwałem to "wagą emocji".

    Wniosek z tego jest taki, żeby trzeźwo podchodzić do swoich życiowych celów, planów.
    A przede wszystkim w ogóle planować.
    Nie potrafię zrozumieć ludzi, którzy nie wiedzą co chcą robić choćby za pięć lat.
    To chyba jest ta większa część owych "pesymistów". ;)

    Pozdrawiam.
    Artur

  • Anonimowy poniedziałek, październik 26, 2009 12:17:00 PM
     

    Polecam do przeczytania książkę: "Psychologia a New Age" autor ściągnał gromy na siebie, ciskane ze strony zwolenników takich praktyk jak: selfizm, pozytywne myślenie, Metoda Silvy, NLP i Kinezjologii Edukacyjnej. Jego książka jest bowiem rzetelną krytyką. Dzięki tej książce mozna zrozumiec, że jest pozytywne myślenie ok i pozytywne myslenie, które przeradza się w pyszną postawę samowystarczalności.

    @stepbystep słusznie napisałeś, że trzeba trzeźwo podchodzić do tego.

  • Tina poniedziałek, październik 26, 2009 4:30:00 PM
     

    a ja sie z Tobą nie zgodzę. osobiście wierze w możliwości pozytywnego myślenia, w moim przypadku sprawdzaja sie za każdym razem, nie tylko poprzez poprawe nastroju. wystarczy zmienić nastawienie, a odrazu zaczynaja dziać się różne pozytywne rzeczy, co az wprawia w zdziwienie. jest to świetnie wyjaśnione w filmie 'Sekret', napewno oglądałeś.
    pozdrawiam.

  • Anonimowy poniedziałek, październik 26, 2009 6:21:00 PM
     

    Film Sekret to juz wybitne pranie mozgu :). Religia sukcesu tez musi miec swoje cuda :).

    - anonimus

  • Anonimowy poniedziałek, październik 26, 2009 6:40:00 PM
     

    @tina pozytywne myslenie z Bogiem i w Bogu jest ok, on pomaga odróznic pozytywne myslenie od samouwielbienia i pychy, która często jest wynikiem nadmiernego pozytywnego myslenia.

    Gdy mówisz sobie: nic nie miałam, nic nie umiałam, a własną pracą i pozytywnym nastawieniem to wszystko osiągnęłam. Pyszna wówczas jesteś gdyż nie chcesz uznać, że to Bóg dał ci te zdolności, siły i wytrwałość, że to Bóg wszystkim kierował, że Bóg się tobą tylko posłużył. I zamiast być Mu wdzięczną za łaski okazane, pysznisz się jakby to nie od Boga zależało, ale tylko od ciebie samej. A kto ci dał zdrowie, siły i zdolności? Kto ci dał wszystkie dary jakie posiadasz? Czyż nie Bóg?

    O takim chorym "pozytywnym mysleniu" tu mówimy. Pozytywnym mysleniu, które rodzi zakłamanie.

  • Orest Tabaka poniedziałek, październik 26, 2009 7:06:00 PM
     

    Anonimowy:
    Pytanie czy jednak książka może obalić coś, co służy wielu ludziom? Myślę, że jednym to służy a innym choćby w najlepszym wydaniu niekoniecznie służyć musi :) Najważniejsze, aby każdy kierował się swoim rozumem i wybierał to co jemu akurat służy :)

    Pozdrawiam radośnie,
    Orest

  • StepbyStep wtorek, październik 27, 2009 8:11:00 AM
     

    @anonimowy

    Odnośnie Boga.
    A jak się coś nie uda, to też mam zwalić winę na Boga?
    Mam poważne pytanie do Ciebie:
    Kto jest odpowiedzialny za moje życie?

  • Anonimowy wtorek, październik 27, 2009 10:39:00 AM
     

    @stepbystep
    odpowiedź na to pytanie jest prosta:

    "Boże, użycz mi pogody ducha,
    abym godził się z tym czego zmienić nie mogę,
    Odwagi, abym zmieniał to, co zmienić mogę,
    I Mądrości, abym odróżniał jedno od drugiego."

  • Anonimowy wtorek, październik 27, 2009 11:01:00 AM
     

    "Módl się tak, jakby wszystko zależało od Boga, a działaj, jakby wszystko zależało tylko od ciebie" (Święty Ignacy Loyola)

    Zapraszam do lektury:

    http://akademia-biznesu.blogspot.com/2009/06/moja-droga-po-tytu-managera.html

    Pozdrawiam serdecznie

  • StepbyStep wtorek, październik 27, 2009 12:31:00 PM
     

    @anonimowy
    --------
    "Módl się tak, jakby wszystko zależało od Boga, a działaj, jakby wszystko zależało tylko od ciebie" (Święty Ignacy Loyola)
    --------
    Nie mam nic do wiary, bo zdaję sobie sprawę, że w życiu każdego człowieka przychodzi taki moment, w którym zapyta samego siebie: „dokąd zmierzam i jaki jest mój cel w życiu”.
    Dyskutujemy tu o pozytywnym patrzeniu na świat i o tym w jaki sposób pomóc osobą z niskim poczuciem własnej wartości , myślenia o sobie lepiej.

    Jeżeli ktoś ma „doła”, to musi w jakiś sposób wyjść z tego błędnego koła.
    Myślę o sobie źle, że mi się nie uda i jeśli zrobię to źle, utwierdzam się tylko w przekonaniu, że jestem do d….
    To samo działa w drugą stronę. Tylko trzeba uważać, żeby nie stawiać sobie wygórowanych oczekiwań. Tak jak napisałem to wcześniej.

    Proponuję zacząć od małych zadań, choćby najdrobniejszych postanowień, np., że przez kolejne trzy dni będę robił po 10 pompek.
    Tak, tak, takie małe rzeczy pomagają nam zbudować lepszą samooceną.
    A przede wszystkim myśleć. To od nas samych, nie od Boga, zależy czy zbudujemy swoją zdrową samoocenę. Chyba, że wolimy pozostać zagadką dla samych siebie.

    Zgodzę się, że Modlitwa w pewnym sensie pomaga. W ten sposób wyciszamy się, odkrywamy samych siebie, prowadzimy swego rodzaju dialog ze sobą.
    Zadajemy wtedy sobie pytania: „Co dziś zrobiłem dobrego dla siebie, dla bliskich?” „Z czego byłem zadowolony?”
    „Co mi się podobało, a co sprawiło przykrość?” Dopiero wtedy wyciągamy wnioski „Dlaczego tak, a nie inaczej?”
    Najlepiej sobie gdzieś to zapisywać, ja prowadzę swój „dziennik doświadczeń”.

    Proponuję w ten sposób działanie, a nie bierną modlitwę.
    Mam wtedy poczucie pewności, ze potrafię myśleć, że umiem stawić czoła podstawowym życiowym wyzwaniom.

    Znany psycholog dr Nathaniel Branden uważa, że dobra samoocena poszukuje wyzwań i bodźców w postaci wartościowych oraz ambitnych celów. Ich realizacja utrwala ją. Niska samoocena poszukuje bezpieczeństwa tego, co znane i mało wymagające. Ograniczanie się do tego powoduje dalsze jej obniżanie!

    Podsumowując swoją wypowiedź. Musimy zaufać własnemu umysłowi oraz mieć przekonanie, że zasługujemy na szczęście.

    Pozdrawiam ciepło.
    Artur

  • Anonimowy wtorek, październik 27, 2009 1:16:00 PM
     

    @stepbystep

    Dobrze napisałeś.
    Ja widzę to tak samo jak Ty.
    Ja tylko nazywam to troszkę inaczej. Ty mówisz na to "zaufaj umysłowi" ja mówie "przedyskutuj to z Panem Bogiem"
    Ja dzięki modlitwie nie jestem bierna i dzięki modlitwie, a dokładnie dialogowi z Bogiem, codziennie też sobie odpowiadam na te same pytania co Ty. I codziennie Bóg mi mówi: zasługujesz na szczęście ;) i On pomaga mi przezwyciężać złe chwile i dodaje sił w walce o swoje szczęście ;) I jestem pewna, że gdy osiągnę sukces ON nie pozwoli mi popaść w pychę ;)

    Ps. Jesteś mądrym człowiekiem i dyskusja z Tobą była dla mnie zaszczytem.

    Pozdrawiam

    Basia

  • Anonimowy wtorek, październik 27, 2009 8:42:00 PM
     

    Miło :)

    - anonimus

  • Anonimowy wtorek, grudzień 01, 2009 3:33:00 PM
     

    ja mam ochotę sobie palnąć w łeb po lekturze kawałka takiej 'pozytywnej' książki.

    Z resztą jestem z natury pesymistą ... pewnie i tak mi nie sprzedadzą broni ... więc co najwyżej będę się mógł powiesić :)

    ale poważnie - coś jest na rzeczy z tym, że to po prostu nie na wszystkich działa, bo u mnie wywołuje doła.

Prześlij komentarz