piątek, 11 września 2009

Gdzie jest moja odpowiedź?

Kilka lat temu kiedy wchodziłem do księgarni lub biblioteki, czułem niesamowity dreszczyk emocji.

"To przecież skarbnica wiedzy pełna tak wielu odpowiedzi..."


Poustawiane na półkach kolorowe okładki książek próbowały odwrócić moją uwagę od intelektualnego celu, wielkie czcionki tytułów ochoczo zachęcały do zatrzymania się choć na chwilę przy półce tej i owej, jednak z reguły przeważnie wiedziałem, po jaką pozycję przyszedłem.

Kiedy odnalazłem w końcu książkę, której szukałem, miałem nadzieję, że wiedza ta mnie nakarmi, że odkrywając nowe połacia mentalnych obszarów, nowe konstrukty wynurzające się z filozoficznej myśli ludzkiej, osiągnę to - o czym marzy każdy człowiek.

Zbliżę się jeszcze bardziej do szczęścia.

Jak leniuch na kanapie przed telewizorem ćwiczący mięśnie palca na pilocie zmieniając programy i połykający chipsy, ja połykałem mądrości z bibliotek.

Wiedza jednak nie karmi.
Przekonałem się o tym dopiero jakiś czas później.
---

Musiałem przewertować miliony stron książek nowo wydanych i tych pogryzionych przez mole.

Przeprowadzić setki dyskusji na temat sensu życia, miejsca człowieka we wszechświecie z osobami, które sprawiały wrażenie posiadających dostęp do tej wiedzy.

Zostałem nie raz skopany, broniąc do ostatnich resztek sił litery logiki.

Płakałem z rozpaczy wielokrotnie, kiedy tonąc w morzu wątpliwości chwytałem się koła ratunkowego, o którym dowiedziałem się z książek, a które okazywało się być tylko brzytwą raniącą moje dłonie.

Często też płakałem ze szczęścia, gdy brutalna papierowa prawda, okazywała się nie być realną prawdą w pewnych chwilach, kiedy też modliłem się właśnie o taki nieracjonalny (heh) bieg wydarzeń.


... Tyle się wydarzyło, zanim zrozumiałem, że Mądrość nie karmi. Że nigdy mnie nie nasyci.

Dziś - gdy wchodzę do biblioteki lub księgarni, wciąż czuję ten stan podniecenia, że tu gdzieś jest wskazówka do odpowiedzi na pytanie, które zadaję sobie od jakiegoś czasu. Pamiętam jednak o pewnej właściwości tej odpowiedzi.
Może stać się ona dla mnie kolejnym nurtującym mnie pytaniem. Mądra odpowiedź - kolejnym mądrym pytaniem. I tak bez końca.

Mądrość, poznanie może służyć zatem jako narzędzie.

Lecz to Miłość - jest dla mnie OSTATECZNĄ ODPOWIEDZIĄ ...







Pozdrawiam

Integralny
PSYCHIKA.net


Fot.: Simona Balint

11 komentarzy:

Anonimowy pisze...

I tak prawdopodobnie będzie zawsze, jeśli ktoś ma maniactwo zadawania pytań :)
Mam takie wrażenie że odpowiedzi na pytania które sobie zadajemy, nie zawsze odnajdujemy w książce, przynajmniej w moim przypadku odpowiedź często znajduję w sobie samej. Jakoś tak się zdarza, że po jakimś czasie np w rozmowie z kimś sama wypowiadam takie zdanie, które jest odpowiedzią na moje "przedwczorajsze" pytanie.
Mam na myśli oczywiście odpowiedzi na pytania egzystencjalne.

:) marzmar

Wojtek pisze...

Podoba mi się ten tekst. I mi trochę zajęło zanim to zrozumiałem.
Tego co najważniejsze, najbardziej "wewnątrz" często nie da się określić słowami, nie ma nawet takiej potrzeby. W książkach tego nie znajdziesz :)

casicta pisze...

są książki i książki, każdy szuka w nich czegoś innego. Niektóre dają wskazówki, które musimy przeanalizować sami i sami z nich wycianąć wnioski. Są też ksiązki, które bywają tobą i takie, które po prostu dają ci zapomnieć, uciec w inny świat.
Czasem szukając odpowiedzi jesteśmy dla siebie sterem, rzeglarzem, pytaniem i odpowiedzią, a czesm potrzebujemy kogoś. Życie weryfikuje wiele, nawet odpowiedzi wydające się najbardziej racjonalne.
Panie Integralny wydaje mi się, że pana nie karmi mądrość, choćy nawet chciała. Pana nakarmić potrafi zupełnie inne czucie.

Anonimowy pisze...

Odpowiedz na jedno pytanie rodzi nowe (żeby to jedno) pytanie... Tak to już bywa, ale co w tym złego? W końcu liczy się droga którą się podąża a nie cel sam w sobie. Zdobywanie wiedzy i odpowiedzi przypomina wędrówkę do horyzontu o ile się zbliżymy o tyle on się od nas oddali, ale mamy w głowie ta wspaniałą drogę którą już przebyliśmy oraz widmo dalszej wędrówki.

Anonimowy pisze...

Biorac pod uwage rzeczywistosc jaka nas otacza, ktora tworza znajdujacy sie w okol nas ludzie po przeczytaniu paruset ksiazek mozna miec wrecz smiertelny dysonans poznawczy ;))

- anonimus

Mauro pisze...

Nękany podobnymi dylematami nie wiedziałem czy wybrać kilka lat temu psychologię czy filozofię na studiach ;)

Mądrości tudzież wiedzy bym nie stawiał obok miłości jako coś co zastępuje się. To jak nauka i wiara - ludzie, którzy to ze sobą zestawiają dają świadectwo ignorancjii niewiedzy, że nie są to rzeczy zamienne.

Mądrość ma głównie pozytywne konotacje, kojarzymy ją z wiedzą i doświadczeniem, które ma nas usprawnić do lepszego życia, dokonywania lepszych wyborów i w konsekwencji bycia lepszym człowiekiem.

A jak rozumieć miłość jako "odpowiedź ostateczną"? Wpis dla mnie kończy się jakimś wielkim niedopowiedzeniem ;)

Anna pisze...

Ten kto te ksiazki pisał pewnie sam tez i odpowiedzi nie wiedział.......Bo skad mamy wiedzieć co jest ta odpowiedzia i czy ona jest odpowiednia .....Najpiekniejsze jest to ,ze codzienne zycie jest najlepszym nauczycielem.A z dodatkiem milosci, której nie trzeba sie uczyc i poszukiwać nas kształci ...
I ona tez znajduje sie w Tobie jak i we mnie!!!!!W każdym.......Patrząc oczami milosci ,mowiac słowami milosci ,czyniąc miloscia odpowiadamy nie wiedząc (A szkoda),ze juz wszystko jest "jasne"
Przepiękne zdjęcia które mowia tak wiele!!!!!!I odpowiadają...........

ezomagica pisze...

Na prawdę przekonywujące i takie dojrzałe to co piszesz. Zazwyczaj tak jest że ludzie blogi piszą żeby samemu siebie lepiej pojąć i uporządkować swoje myśli czy przekonania, to samo się tyczy książek tych wydanych. Ja również nadal lubię przebywać w księgarniach i bibliotekach i nadal sobie czytam, lecz nie szukam już odpowiedzi, bo oni piszą ale też szukają i w swoich książkach jedynie spekulują. Cudze przeżycia, są jednak cenną informacją utwierdzającą mnie w przekonaniu ile nas ludzi łączy, pomimo pozornej inności jak mało nas dzieli..

Anonimowy pisze...

Ale jaka "miłość"? Bo to takie zbyt ogólne pojęcie. Miłość do kogoś, do siebie, do boga, do tego co się robi?
Miłość bez mądrości jest głupotą. Bo pełno jest kobiet, które przesiąknięte miłością do swojego partnera-kata krzywdzą siebie i dzieci. A bezwarunkowa miłośc do rodzica-kata? Albo rodzic nadopiekunczy, który kontroluje, uzależnia i w ten sposób bardzo krzywdzi swoje dziecko? Albo milość do boga(napisałam z małej bo nie chodzi mi o konkretną religię) by w imię jego i dla niego zwalczac niewiernych?
Marlena

Anonimowy pisze...

Nie wiem też, co dla Ciebie Integralny znaczy słowo mądrość. Bo to o czym piszesz, jest raczej wiedzą, nie mądrością.
Cytat z wikipedii:
. Mądrość w najwęższym znaczeniu to umiejętność podejmowania uzasadnionych decyzji, które w dłuższej perspektywie przynoszą pozytywne rezultaty. W innym ujęciu można powiedzieć, że mądrość to umiejętność praktycznego wykorzystywania posiadanej wiedzy i doświadczenia.
W głębszym sensie, często stosowanym w różnych religiach, mądrość oznacza zdolność do nacechowanego głębokim, emocjonalnym zaangażowaniem, działania zwiększającego w długiej perspektywie czasowej nie tylko dobro własne, ale też dobro ogólne. W tym sensie używa się tego terminu w takich zwrotach jak np. mądrość życiowa, czy mądrość rodzicielska
W obu tych znaczeniach mądrość wymaga nie tylko samej wiedzy, lecz także szeregu predyspozycji psychicznych, ale też duchowych i etycznych
Marlena

Dorota pisze...

wow, podoba mi się artykuł i wasze komentarze, patrzę na moje książki, czasem zastępują przyjaciół, wyjście na spacer, są uzupełnieniem życia, pomagają, bo ich potrzebuję, tak jak potrzebuje się powietrza i miłości... tyle mądrości w nich odkryłam, tyle odkryłam innych światów... życie jest piękne, tak różnorodne

Prześlij komentarz

Zapraszam do komentowania. Proszę o kulturalne wyrażanie swoich poglądów. Nie akceptuję wulgaryzmów i chamstwa.

Dziękuję i zapraszam ponownie.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...