niedziela, 23 sierpnia 2009

Dlaczego giełda rośnie?

Nie jestem specem od ekonomii, za to doskonale wiem, jak działa tak zwana psychologia tłumu.

To ona właśnie moim zdaniem ma największy wpływ na zachowanie się rynków kapitałowych.


Inwestorzy giełdowi zazwyczaj posługują się w swojej pracy specjalistycznymi technikami, które pomagają im przewidzieć zachowanie się kursu danego waloru. I tak: inwestor może posługiwać się analizą fundamentalną lub analizą techniczną.

Ta pierwsza polega na dość ogólnym oszacowaniu potencjału spółki - w bliżej nieokreślonej przyszłości i praktykują ją raczej inwestorzy długoterminowi. Kupują walory danej spółki na dłuższy okres np. 5-10 lat.

Druga technika polega na dostrzeganiu na wykresie kursu waloru - pewnych prawidłowości, które co jakiś czas - z założenia - powinny się powtarzać. To analiza techniczna przyczyniła się do stwierdzenia, że jeśli walor spada to prawdopodobnie dalej będzie spadał, a jeśli rośnie - to z większym prawdopodobieństwem może rosnąc dalej ( ewentualna korekta dobija do linii trendu wzrostowego i znów idzie w górę ). Jest wiele odmian analizy technicznej, jednak żadna nie pomoże w stu procentach przewidzieć przyszłości - a jedynie ładnie może tłumaczyć to, co się działo na rynku - po fakcie.

Hehe ja też tak potrafię nie będąc ekonomistą;)

Zastanówmy się jednak co w głównej mierze powoduje to, że cena akcji rośnie.

Załóżmy jest sobie pewna firma, która produkuje dobre buty. Firma ta weszła na giełdę i została sprzedana. Każdy z posiadaczy akcji obserwuje poczynania zarządu spółki i decyduje, czy swoje akcje trzymać nadal z nadzieją na większe wzrosty, czy powolutku wyrzucać, by kupić na przykład coś innego. Jeśli spółka rozwija się dynamicznie, wtedy większość nie będzie chciała pozbyć się akcji - zmniejszając dostępność tego "towaru" na rynku i windując tym samym ich ceny.

Co jednak, kiedy nic nie będzie wskazywało na to, że spółka zaczyna się dynamicznie rozwijać a jakimś cudem nagle cena poszła w górę i widać, że inni też chcą ją mieć?

Zaczyna się szaleńcze kupowanie.

Tak, tak. Inni mają - to ja też chcę to mieć. Tak to działa. Dokładnie.

Jak moda, jak stado owiec, które podąża za jedną, która obrała nie wiedzieć czemu akurat taki kierunek.

Giełda jest nieprzewidywalna i wiele zależy właśnie od tego, jakie panują na rynku nastroje. W chwili obecnej nastroje są mega optymistyczne, jeden przez drugiego krzyczy, że bessa się skończyła i coraz więcej gotówki ląduje na giełdowym parkiecie.

Nie jestem ekonomistą, ale lubię obserwować rynek kapitałowy - pod kątem psychologicznym. Nie napisałbym też tej notki, gdyby nie pewna dość głośno prowadzona rozmowa, którą kilka dni temu podsłyszałem w poznańskim tramwaju:

- Wczoraj znów mogłem zarobić 40 %. Ciągle rośnie od kilku dni. Jutro na pewno kupię.

- To prawda, ciągle rośnie. Ale ta druga spółka na pewno już zacznie spadać, bo miarka się przebrała. Za dużo przekrętów narobili. Za to tamci urosną bankowo.


Spojrzałem na rozmawiających panów. Niczym nie wyróżniający się mężczyźni koło pięćdziesiątki, którzy dali się ponieść emocjom panującym na giełdzie. Kilka dni po tej rozmowie, spojrzałem na giełdowe wykresy. Faktycznie, sporo urosło. Czy panowie ci dali sobie jednak spokój z giełdą? Czy biorą pod uwagę, że niebawem może przyjść korekta, a może nawet, że bessa się jeszcze nie skończyła i to tylko zmyłka?

Myślę jednak, że nastroje mają o wiele potężniejszy wpływ na giełdę niż racjonalna wycena walorów. Jeśli te pozytywne utrzymają się przez dłuższy czas, to panowie z tramwaju mają sporą szansę na większy zarobek w najbliższym czasie. Bo tak jak podsumował jeden z nich:

- Zainwestowałbym trzy dni temu sto tysięcy. Dziś miałbym okrągły milion.

- Nom...

- Okrągły milion. Wyobrażasz to sobie? To właśnie tak buduje się Saturny*...



A czy Waszym zdaniem pozytywne nastroje inwestorów na giełdzie wystarczą, by akcje rosły, rosły i rosły ?

* Saturn - wielka sieć sklepów ze sprzętem RTV i AGD






Pozdrawiam

Integralny
PSYCHIKA.net

4 komentarze:

yossarian. pisze...

Witam,
Wyceny akcji na giełdzie rzadko kiedy odpowiadają ich prawdziwej wartości. Akcje zazwyczaj są niedowartościowane lub przeszacowane.
Dzieje się tak bo na giełdzie cały czas walczą ze sobą chciwość ze strachem, optymizm z pesymizmem. Najczęściej wygrywają Ci, którzy potrafią wyłączyć/opanować emocje.
Czy giełda może cały czas rosnąć? nie może:) Wspinaczka po ścianie strachu zawsze kończy się ostrym zjazdem w dół. Czasami wystarczy iskierka:)
pozdrawiam

Anonimowy pisze...

Teraz na giełdę wchodzą Ci co wcześniej nie inwestowali i nie mają doświadczenia. Jeśli ociągniemy jeszcze trochę w górę to tylko dzięki nim i funduszą akcyjnym, które mają w statystyksch wielki półroczny zysk. W końcu (może za miesiąc) braknie osób chętnych do dokładania kolejych pieniędzy. Wtedy to będzie spłaszczenie wykresów, które zniechęci ostrożniejszych, a raczej zachęci do sprzedarzy i piramidka spadków poleci ostro w dół.
Nix

StepbyStep pisze...

Emocje, emocje...wiem coś o tym. Na giełdzie inwestuję od 5 lat. Wypracowałem swój własny system transakcyjny, który pokazuje zmianę trendu. Jeżeli sygnał pokazuje sprzedaj, to niestety trzeba sprzedac, nawet ze stratą. Najgorzej jest, kiedy oszukujemy samych siebie kiedy jakiś walor traci na wartości.Wmawiamy wtedy sobie, ze nic się nie stało i jeszcze odbije.
Nic bardziej mylnego.
Giełda to swego rodzaju hazard, każda transakcja,to skok ciśnienia. Dlatego najlepiej grac długoterminowo. Ja tak właśnie inwestuje, patrząc na wykresy w ujęciu tygodniowym, a nie dziennym, czy godzinowym.

Pozdrawiam.
Artur

Zyje_sobie pisze...

Witam ;)
przeglądam blog, ale rzadko się odzywam. Jednak ten temat jest mi bliski i z chęcią dorzuce dwa słowa, a własciwie dorzucę link, który osoby które zainteresował temat giełdy być może zainteresuje:
http://www.bankier.pl/wiadomosc/Byk-niedzwiedz-czy-globalna-manipulacja-2004761.html

Co do wzrostów i spadków pod wpływem emocji... to myślę, że jest w tym dużo racji, z tym tylko... że zastanowiłbym się jaki % rynku to drobni inwestorzy, a jaki to wielkie banki, fundusze... które zimno kalkulują i zarabiają grube pieniądze na WIEDZY i DOŚWIADCZENIu... bo to przecież ich miliony, poruszają giełdą.

Niestety emocjami kierują się głównie Ci, którzy o giełdzie wiedzą niewiele (Kowalski spod piątki zarabia, to i ja mogę...) ... np. ja:) Przed wakacjami postanowiłem zakupić pakiet akcji spólki xxx nie znając się za bardzo na analizie technicznej, próbowałem ze strzępków informacji ( o świecach, ogonach, cieniach itd.) ustalić dalszy przebieg kursu...

Częściowo mi się to udało... ale... zabakło mi wiedzy i doświadczenia... miotałem się każdego dnia, nie bardzo rozumiejąc co sie dzieje... pełen stresu że ominę okazję... W końcu kupiłem stosunkowo drogo... :) co prawda zakładam i tak wzrosty... ale nie uchwyciłem dołka:)

Tak, więc... czytając ksiązki o giełdzie, inwestownaiu itd. wszędzie będzie napisane, że emocje są tam gdzie brak wiedzy/doświadczenia. Jeżeli chcesz kierować się czymś więcej niż przeczuciem... musisz się uczyć.(to brzmi tak mało romantycznie/podniecająco;)

Tak jak kiedyś uczył się człowiek o pantofelkach, tak teraz musi czytać o giełdzie... analizach, wykresach itd.

Z tym, że wiedza czym pantofelek jest... niewiele nam da... a znajomośc analizy technicznej i fundamentalnej, może sprawić, że całe nasze życie finansowe stanie się fantystyczne ;)

Tak więc podsumowując... emocje są tam gdzie brak wiedzy i "planu". Tyle mojego ;)

Prześlij komentarz

Zapraszam do komentowania. Proszę o kulturalne wyrażanie swoich poglądów. Nie akceptuję wulgaryzmów i chamstwa.

Dziękuję i zapraszam ponownie.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...