czwartek, 16 lipca 2009

"Przeklnij sobie dla zdrowia" (?)



Podczas gdy większość procesów umysłowych związanych ze słownictwem odbywa się w lewej półkuli mózgowej, procesy odpowiadające za przeklinanie mają miejsce - w prawej półkuli.

Czy PRZEKLINANIE może pełnić zatem jakieś specjalne funkcje ?


Naukowcy amerykańscy postanowili to sprawdzić. A ściślej mówiąc, postanowili zbadać związek pomiędzy odczuwaniem bólu przez człowieka a przeklinaniem .

W tym celu przeprowadzono następujący test.

Test Lodowatej Wody

W badaniu wzięły udział 64 chętne osoby.

Każdą osobę poproszono o to, aby zanurzyła swoją rękę w lodowatej wodzie ( brrr , na samą myśl aż mi zimno ), i trzymała tam tę rękę jednocześnie sobie przeklinając (był to dowolnie wybrany wulgaryzm).


Po pewnym czasie poproszono te same osoby o powtórzenie eksperymentu w nieco innej formie: aby tak samo zanurzyły swoje ręce w zimnej wodzie, lecz tym razem miały powtarzać słowo niebędące wulgaryzmem.

Co się okazało?

Osoby badane były w stanie trzymać rękę w lodowatej wodzie dłużej wtedy, kiedy mogły przeklinać !!!!
To zdaniem naukowców świadczy o powiązaniu procesów odpowiedzialnych za przeklinanie z odczuwaniem bólu. Im bardziej przeklinamy, tym mniej nas boli.

"Walcz lub uciekaj"

Naukowcy przeprowadzający to badanie tłumaczą to tym, że osoba, która przeklina, uruchamia w sobie reakcję organizmu "walcz lub uciekaj" , która ma miejsce w chwilach naszego zagrożenia.

Po prostu przeklinanie - wyzwala agresję (rośnie wydzielanie adrenaliny), co pomaga znieść ból.

Osobiście nie przeklinam zbyt często, naaaprawdę rzadko, jak mnie coś mega pod..kurzy, ale uważam te badania za bardzo ciekawe.
Będę czekał na więcej badań na ten temat :)


A jak to jest u Was ze stosowaniem w życiu wulgaryzmów ?
Czy w ogóle przeklinacie ? A jeśli tak to kiedy przeklinacie ?
Co sądzicie o przeklinających ?







Pozdrawiam

Integralny
PSYCHIKA.net


Na podstawie tekstu, którego autorem jest Rick Nauert, dostępnego w oryginale tutaj.

15 komentarzy:

Custom pisze...

Ja także przeklinam. Jednak nie robię tego nałogowo, nie traktuję każdej pani jak przecinek...

smalu pisze...

A któż nie przeklina? Ja robię to najczęściej, gdy nie mogę znaleźć pilnie potrzebnej mi rzeczy. Czekam z niecierpliwością na Google Room Search ;)

JJ pisze...

Moim zdaniem to trochę naciągane. Już samo to, że przelinanie angażuje przeciwną półkulę niż mówienie jest dziwne. Ale to, że wpływa to na wydzielanie adrenaliny wydaje mi się bardziej naciągane - sam po sobie tego nigdy nie zaobserwowałem. Słowo jak słowo, tyle że mocno negatywnie nacechowane emocjonalnie. Ciekawym, jeśli powtórzyć test, tylko zamiast przeklinać, kazać uczestnikom wygłaszać pozytywne emocje (kocham cię, jesteś miły etc.) albo modlić się do swojego Boga. Zgaduję, że wyniki byłyby podobne (czyt. większa odporność na czynniki zewn. jak zimna woda) :)

nbert pisze...

hahaha, zamiast komentować, zacytuję cudzego blogasa:

http://a-kocica-papierosa.blog.pl/komentarze/index.php?nid=14395600

my boy :D ten wychowawca.

lavinka pisze...

Też używam łaciny,gdy się wkurzę oraz wtedy gdy mnie coś ostro zaboli,bo wtedy... boli mniej :)

Luca pisze...

Ja dużo przeklinam. Bardzo dużo. Najczęściej w myślach, ale także w zwyklej rozmowie. Po pierwsze dlatego, że faktycznie łatwiej mi wtedy stawić czoła różnym irytującym sprawom codziennym (choć nie łączyłabym tego z adrenaliną), a po drugie dlatego, że często tylko to jedno, zajeb*ście celne słowo potrafi oddać istotę rzeczy ;)
Jednak uważam, że jest zasadnicza róznica między "traktowaniem każdej pani jak przecienk" (ładnie powiedziane!), a dobieraniem słów do sytuacji.

Teloch pisze...

Jest to świetny przykład empirycznego potwierdzania czegoś, co ludzie używają od wieków ;) No bo każdy z nas pod nosem przeklina bogów jak się walnie nocą w szafkę... Teraz przynajmniej wiemy, mniej więcej o ile zyskujemy na wytrzymałości ;)

Też napisałem notkę o bólu i jego psychicznych manipulatorach - PYK!

Anonimowy pisze...

hahaha

Fajny temat :)
Test ciekawy choć nie odkrywczy, wg mnie to intuicyjnie jest taka świadomość, że "rzucenie mięskiem" pomoże w zniesieniu bólu.
Staram się używać wulgaryzmów jak najmniej z dwóch powodów
1. Kobieta, która bluźni, wiele traci na swojej gracji czy elegancji;
2. Mój mąż nie używa brzydkich słów prawie wcale, nie ładnie to brzmiało gdy używałam ich znacznie więcej niż on;
Czytając ten temat wyobraziłam sobie basen z lodowatą wodą, siebie wskakującą do tej wody i wraz z wynurzeniem siarczyste zakrzyknięcie: "o k....a m.ć !!!jaka zimna" i wiem wręcz czuję, że to by pomogło....:)

Kłosu. pisze...

Muszę powiedzieć, że ten blog jest świetny! Zwłaszcza dla mnie, która interesuje się psychiką/psychologią :D Gratuluję autorowi i obiecuję często wpadać ;)

Przeklinam w myślach, jak coś mnie wkurzy (najczęściej jak komp mi się resetuje). A jak jestem mega wkurzona, to klnę na głos, choć staram się z tym walczyć (staram się o wizerunek grzecznej dziewczynki :P). Po prostu czasem automatycznie tak wychodzi... Nie potrafię tego wytłumaczyć :D A badanie świetne ;)

Anonimowy pisze...

Ciekawe, Seligman przeprowadzil dokladnie ten sam eksperyment tylko na ludziach uwazajacych sie za szczesliwych lub nie. Wytrzymalosc tych pierwszych byla bezwzglednie wieksza, a wulgarny jezyk nic nie mial do rzeczy.

- anonimus

Anonimowy pisze...

Hmmm każdemu z nas, ale żeby nie uogólniać to napiszę, że przynajmniej większości - zdażyło się pewnie nie raz przeklnąć w różnych i za sprawą odmienych sytuacjach...nie jestem osobą, która klnie jak przysłowiowy szefc, ale zdażyło mi się przeklnąć i coś w tym jest - przeklniesz i czujesz ulge, minimalną ale jednak! Chociaż nie pochwalam takiej metody jako minimalizowanie negatywnych uczuć, ale w gruncie rzeczy każdy z nas jest dorosły, ma rozum, wolną wole i to czy przeklina czy nie zalezy od niego a i świadczy o nim. Pozdrawiam :D M.

Anonimowy pisze...

Dla zdrowia rownie dobrze mozna sie wyproznic na chodniku, czy nie ma jeszcze badan psychologicznych w tym zakresie? :)))

- anonimus

Anonimowy pisze...

ja przeklinam nałogowo, i kur*a dobrze mi z tym :P

Elwira pisze...

ciekawe:) są okresy, że nie przeklinam wogóle a są takie kiedy jestem z pozoru spokojna a klne jak szewc wtedy juz wiem że czas się odstresować:)

Cicha_obserwatorka pisze...

Ja na ogół nie przeklinam wcale^^ przekleństwa zastępuję innymi słowami. Moje ulubione to "kij z tym" i "kutwa żeś".
Do użycia przekleństw jest w stanie zmusić mnie tylko mój tata-alkoholik, kiedy to nie daje mi spokoju i nie mogę już go znieść.

Prześlij komentarz

Zapraszam do komentowania. Proszę o kulturalne wyrażanie swoich poglądów. Nie akceptuję wulgaryzmów i chamstwa.

Dziękuję i zapraszam ponownie.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...