środa, 8 lipca 2009

Anima, Animus - i nasze życie w związku

Naukowcy są coraz bardziej zgodni co do kwestii, że każdy człowiek jest w swej najgłębszej istocie biseksualny.
Z punktu widzenia fizjologii mężczyźni wydzielają nie tylko hormony męskie, ale i żeńskie. Kobiety produkują nie tylko żeński estrogen i progesteron - ale też męski testosteron.
Z punktu widzenia psychologii faceci zachowują się czasami jak kobiety, a kobiety bywają bardzo męskie.

A co na to wszystko psychologia głębi Junga ?


Carl Gustaw Jung twierdził, że osobowościowa męska kobiecość i żeńska męskość mają charakter wrodzony, archetypowy.

Żeński pierwiastek w osobowości mężczyzny Jung nazwał ANIMĄ.

Męski pierwiastek w osobowości kobiety - to z kolei ANIMUS.


Anima i animus są nam bardzo potrzebne w życiu.
To dzięki mojemu archetypowi Animy, mogę zrozumieć psychikę kobiet, ponieważ w archetypie tym zapisane są wszystkie wyobrażenia kobiecości moich przodków.

Nie chodzi tu tylko o ojca, nie chodzi tu o dziadka czy pradziadka, ale o wszystkich moich przodków - mężczyzn patrząc w czasie wstecz aż do tego pierwszego pramężczyzny, od którego zaczęła się ludzkość. Ich kontakty z kobietami, ich relacje, doświadczenia - składają się obecnie na moją ANIMĘ.

Podobnie rzecz się dzieje u kobiet - sposób, w jaki one postrzegają mężczyzn jest w dużym stopniu uwarunkowany wyobrażeniem mężczyzny zapisanym w archetypie ANIMUSA, na którego treść składają się wszelkie formy kontaktowania się z mężczyznami przez ich przodkinie, aż do pierwszej prakobiety.

Co to oznacza w praktyce?

Wg Carla Gustawa Junga - sposób w jaki postrzegamy naszych partnerów, żonę, czy męża - jest w dużym stopniu uzależniony od naszej relacji wobec zakorzenionego w nas archetypu, która przysłania nam rzeczywisty obraz partnera.

Moje nieświadome wyobrażenie "idealnej" kobiety (zapisane w formie ANIMY) nakłada się na obraz rzeczywistej partnerki, z którą żyję, wychowuję dzieci, z którą sypiam. Konfrontacja obrazu "idealnej" kobiety z rzeczywistą bywa bolesna.

Twoje nieświadome wyobrażenie "idealnego" faceta (zapisane w psychice w formie ANIMUSA) może przysłaniać Ci obraz Twojego rzeczywistego faceta, z którym spędzasz czas, z którym kochasz się i dzielisz marzenia - przez co możesz być nie raz rozczarowana, kiedy okazuje się, że Twój Wojtek, czy Paweł nie jest odzwierciedleniem Twojego ANIMUSA.


Jeśli poddamy się działaniom obrazów archetypowych, nie uwzględniając rzeczywistych aspektów naszych partnerów - nasze stosunki z nimi mogą wypełnić się napięciami, sprzeczkami o byle co. To jak krzyk rozpaczy:

"Nie jesteś moją ANIMĄ ! " "Nie jesteś moim ANIMUSEM !"

Dzieje się tak wtedy, kiedy na przykład usposobienie Twojej żony będzie nad wyraz spokojne i zrównoważone, gdy tymczasem z Twojego Obrazu Animy aż wylewają się pokłady dzikości i szaleństw. Dzieje się tak, kiedy Twój mąż lubi ryzyko, bywa surowy wobec siebie i innych, podczas gdy Twój Obraz Animusa to ostoja spokoju i "do rany przyłóż".

Powinniśmy zobaczyć w naszych partnerach przede wszystkim ludzi z krwi i kości takich, jakimi są naprawdę, dostrzec ich osobiste doświadczenia, kompleksy i marzenia. Nasi partnerzy nie pochodzą z naszych umysłów, choć często a szczególnie w fazie zauroczenia zdarza nam się traktować ich właśnie jako tych, których szukaliśmy od zawsze w naszej wewnętrznej podróży za miłością.


Dbajmy o dziedzictwo obrazów nieświadomości zbiorowej, lecz pamiętajmy, że miłość drugiego człowieka nierzadko wymaga poświęceń polegających na zaprzestaniu postrzegania osoby, z którą żyjemy przez pryzmat Animy czy Animusa.

Nasi partnerzy nie są bowiem przedłużeniem pierwiastków płci przeciwnej, mieszkających w naszej psychice...







Pozdrawiam

Integralny
PSYCHIKA.net

13 komentarzy:

Anonimowy pisze...

super napisane.

lavinka pisze...

Hm. Biorąc pod uwagę,że większość kobiet w mojej rodzinie miała nieudane związki w związku z czym facet wylatywał na zbity pysk za drzwi... lub ostatecznie to one trzaskały drzwiami... chyba nie mam archetypu idealnego mężczyzny, za to mam tego "nieidealnego". Co skutkuje wybrednością. Nie, nie to że przebieram jak w ulęgałkach,ale pomimo tego że znajduję wspólny język z facetami częściej niż z kobietami - ta sytuacja niemal przekreśla mój potencjalny związek. Nie mając archetypu nie wiem czego chcę, wobec czego nie wiem czego mam wymagać... co skutkuje,że nie wymagam nic. Katastrofa wisi w powietrzu, czyli jestem skazana na przelotne romanse :)

Anika pisze...

Lavinka... może Twoj animus jest silniejszy niż anima? i poprostu znieść nie może drugiego silnego męskiego pierwiastka koło siebie;)))

A tak w ogóle to przypatrzcie się połowom swoich twarzy... twarzy ludzi, których mijacie na ulicy. U kobiet lewa połowa jest żeńska, a prawa męska...
Kiedyś moja t. zwróciła mi na to uwagę.
No i polecam "Wicehrabia przepołowiony" Italo Calvino.

Integralny pisze...

@ Anonimowy -

Dziękuję :)

@ Lavinka -

Archetypy istnieją w tak zwanej nieświadomości zbiorowej, która to składa się na strukturę osobowości każdego człowieka - również Twoją :)

Mówiąc o obrazie "idealnego" mężczyzny zapisanego w archetypie ANIMUSA, miałem na myśli "pierwowzór" mężczyzny a nie faceta z samymi zaletami itd.

Nasze osobiste doświadczenia wchodzą w interakje z oddziaływaniami archetypów (czyli doświadczeń zbiorowych) - jednak, aby dokonać rzetelnej analizy psychiki konkretnego człowieka, potrzebna jest długotrwałą praca analityczna z wykształconym ku temu jungistą.

@ Anika -

To ciekawe co mówisz o połówkach twarzy ;) Postanowię przyglądać się twarzom ludzi pod tym kątem :)

Anonimowy pisze...

Oto temat z tych które tygryski lubią najbardziej :))

@ Marcinie napisałeś: "Nasi partnerzy nie pochodzą z naszych umysłów(...)" - podoba mi się :)
To taka zachęta by poznawać naszych bliskich (czy ludzi ogólnie) takimi jakimi są a nie jakimi jawią się w naszych umysłach. Choć przyznam, że jest to trudne. Czasami kiedy kogoś poznaję, niechcący wypełniam luki w wiedzy o tej osobie, sielankowym wkładem. Jakież to jest wtedy piękne i romantyczne =) A co ciekawsze, rzeczywistość nie raz przyćmiewa wyobrażenia - a w tedy to już o krok od miłości :)

Co do Junga...
Napisałeś, idąc Jungowskim tropem myślenia:
"To dzięki mojemu archetypowi Animy, mogę zrozumieć psychikę kobiet ponieważ w archetypie tym zapisane są wszystkie wyobrażenia kobiecości moich przodków"
Moim zdaniem Jung przecenił wkład genetyki w zrozumienie psychiki kobiet [piszę z pozycji mężczyzny, więc łatwiej odnieść mi się do Animy :)] Tak, tak genetyki. Bo jak pradziad Abraham, przekazał by mi wyobrażenie o kobietach, inaczej niż w puli genowej? (Chyba tylko ucząc swego syna, który korzystając z wiedzy ojca i swojej uczyłby o kobietach swego syna, który to z kolei korzystając z wiedzy swego ojca (który korzystał też z wiedzy Abrahama:)) uczyłby o kobietach swego syna i.t.d. Po prostu tak do końca to nie wiem jak te archetypy miały by przechodzić z pokolenia na pokolenie...?
Na marginesie dodam, że genetyczna droga dziedziczenia archetypów była by nielogiczna, gdyż na to co dostajemy w spadku po rodzicach wpływ ma i kobieca i męska pula genowa. "Żeński pierwiastek" występujący w obfitości u kobiet musiałby mieć wpływ na moją Animę. A Jung mówi, że nie ma.

Najbardziej kontrowersyjne, moim zdaniem, jest to, że dzięki Animie "mogę zrozumieć psychikę kobiet..."
Uważam, że bardziej adekwatnym opisem psychiki mojej dziewczyny będzie rozmowa z nią samą niż rozmowa z 1000 moich dziadków i wsłuchiwaniem się w to jak oni widzieli swoje babcie. Oczywiście mogło by być pouczające słuchanie dziadków ale tylko w wypadku gdy oni słuchali swoich kobiet a nie li tylko wyobrażeń o kobietach bajanych przez męskich przodków. Było by to pouczające a i tak o wiele więcej wyniósłbym bezpośrednio obcując z bliską mi kobietą.

I jeszcze jedno... czy można użyć sformułowania MOJA Anima, TWÓJ Animus. Skoro owe pierwiastki są spuścizna po całej populacji, czyż nie właściwsze było by określenie NASZ Animus/Anima. Oczywiście różnice w drzewach genealogicznych są. Każdy ma nieco innych przodków. Czy te genealogiczne różnice w dużej mierze miały by decydować o postrzeganiu przez nas męskości/kobiecości?

Pio

Anika pisze...

> "...Każdy ma nieco innych przodków. Czy te genealogiczne różnice w dużej mierze miały by decydować o postrzeganiu przez nas męskości/kobiecości?"

No wydaje mi się, że tak. Skoro dziedziczymy nosy, oczy, charakter, czasami nawet sposób na życie, to czemu nie postrzeganie?

Co do nazewnictwa... skoro Anima, to natura kobieca a Animus, to natura męska, to czemu nie można mówić o twojej naturze męskiej- twoim Animusie, albo twojej naturze kobiecej, czyli twojej Animie? oczywiście mając na uwadze, że natura kobieca i męska są spuścizną wieków populacji ludzkiej...

Anonimowy pisze...

@ Anika

Napisałaś:
"Skoro dziedziczymy nosy, oczy, charakter, czasami nawet sposób na życie, to czemu nie postrzeganie?"

Z tego co piszesz wnioskuję, że jesteś zwolenniczką genetycznego dziedziczenia archetypów Animy i Animusa. Jak pisałem w poprzednim komentarzu na tą chwilę to dla mnie nielogiczne gdyż:
Tu cytuje sam siebie :)
"na to co dostajemy w spadku po rodzicach wpływ ma i kobieca i męska pula genowa. "Żeński pierwiastek" występujący w obfitości u kobiet musiałby mieć wpływ na moją Animę. A Jung mówi, że nie ma."
By temat rozwinąć należało by wypytać się jakiegoś jungisty jak ta Anima miała by przechodzić z dziada-pradziada na wnuka-prawnuka? Tak się czepiłem tego pytania, gdyż nie komentujemy artykułu o dziedziczeniu postrzegania, lecz artykuł o jungowskiej wersji dziedziczenia postrzegania. Stąd tak drążę Junga :)

Wspomniałaś też o moich wątpliwościach dotyczących nazewnictwa...
Chodziło mi o podkreślenie pewnego niuansu wypływającego z użycia określenia MOJA/TWOJA w stosunku do Animy/Animus.
Wyjaśnię na przykladzie :)
Wchodzę do supermarketu a tam promocja długopisów. Długopis dobrej firmy po na prawdę okazyjnej cenie. Ja potrzebuję długopisu więc biorę. Płacę za niego w kasie. Od tej chwili to MÓJ długopis :) Podobnego zakupu dokonuje sympatyczna Anika dwie kasy dalej:) Kupuje identyczny długopis. Płaci za niego i od tej chwili to JEJ długopis.
W odniesieniu do Animy użycie określenia MÓJ, sugerującego własność, przynależność jest zupełnie zrozumiałe. Marcin w swoim artykule sugerował jednak, że Animy mogą być różne. MOJA Anima może być taka a Marcina inna. To tak jak w wymyślonym przykładzie ja kupiłbym długopis a Ty ołówek. Niby oba do pisania służą a jednak to nie to samo. Oczywiście ołówek jest Twój a długopis mój. Produkt jest jednak różny. Różny dość zasadniczo. Stąd dalsze moje refleksje o drzewie genealogicznym.
Życzę Anika nawiązania dobrego kontaktu ze swoim Animusem, bo nie jestem pewny czy wyraźnie odpisałem :) Animus pomoże, w końcu jest na TWOICH usługach :))

Integralny pisze...

@ Pio - Oczywiście archetypy są uniwersalne całej ludzkości, nadają one formę ludzkim przeżyciom, a wywodza się z tego, co stworzył człowiek - z kultury (w przeciwieństwie do instynktów).

Więcej na temat archetypów pisałem w tej notce: http://psychika.net/2008/04/teoria-archetypw-wg-junga.html

Mówiąc o MOJEJ Animie miałem na myśli część MOJEJ struktury osobowości, dlatego zgadzam się z tym, co powiedziała @ Anika.

To, że Anima jest wg Junga czymś wspólnym (wchodzi w skład nieświadomości zbiorowej) nie znaczy, że poszczególne jednostki mogą na jej Obraz odmiennie reagować.

Obraz Animy może działać na niektórych mężczyzn obezwładniająco (kiedy zatracają się w niej bez reszty, w stanie największego zakochania), może działać kusząco (jak w fascynacji pięknem duszy i ciała kobiety, podczas uwodzenia kochanki) - lecz też może przybierać formę czarownicy, kobiety bez uczuć, surowej, dominy (kiedy psychika faceta jest zraniona). Jeśli mężczyzna wyprojektuje obraz Animy na zewnątrz, po prostu na kobiety - wówczas jego uwaga skieruje się na wyszukiwania z otoczenia właśnie tej samej relacji, którą nawiązał z Obrazem Animy. Mówiąc krócej będzie szukał kobiety czułej, szalonej, lub tej, która wzbudza strach i której powinien się podporządkować.

W tym sensie Anima może być różna - dla każdego, choć wg Junga jest jedna wspólna.

Pozdrawiam:)

O archetypach niedługo napiszę ponownie :) Fajnie, że temat Wam się podoba :)

lavinka pisze...

"Lavinka... może Twoj animus jest silniejszy niż anima? i poprostu znieść nie może drugiego silnego męskiego pierwiastka koło siebie;)))"

@Anika:Ale ja nie mam problemu ze zniesieniem męskiego pierwiastka, po prostu ciągle trafiam na zniewieściałych cieniasów co w życiu wiertarki w ręku nie trzymali(ale żel do włosów to już jak najbardziej,błe chyba się w nim kąpią). Mam wrażenie,że w dużych miastach jest ich więcej.Synuśkowie mamusi, co to się nie męczą,żeby się nie spocić. I z takimi najwięcej mam na pieńku(+ istoty,które dnia nie mogą wytrzymać bez piwa a nadal utrzymują,ze nie są uzależnieni). Na przykład ostatnio dowiedziałam się,ze jestem niepoważna,bo uważam że powinno jeździć się na rowerze na trzeźwo. Nie po "jednym"piwie. No też coś. Omal nie umarłam ze śmiechu, niemniej.... znów mam na pieńsku z kolejnym gogusiem ;)

Anonimowy pisze...

@ Marcin

Dzięki z odp. Źle zrozumiałem Twoje przesłanie. Kiedy przeczytałem, parafrazując:
-"Twoje nieświadome wyobrażenie "idealnej" kobiety (zapisane w psychice w formie ANIMY) może przysłaniać Ci obraz Twojej rzeczywistej kobiety,(...)"
a dalej napisałeś, że dla kogoś idealną kobietą będzie dzika i szalona babka :),(stąd wniosek że są różne Animy) to sobie pomyślałem, że ta dzika i szalona babka jest zapisana w psychice w formie Animy, więc ideał kobiety(moje wyobrażenie tego ideału) to właśnie Anima. Kurcze, to mój dziadek ma mówić mi jak ma wyglądać idealna dla mnie kobieta! Nie podoba mi się to, nie podoba jak nie wiem co! :)

Więc Animy są jednakowe (wg. Junga) ! Do tego dziedziczone są w genach ! Oj mogła by rozpętać się ciekawa dyskusja na podstawie tylko tych dwóch tez :)) By nie narobić bałaganu skoncentruję się na jednej sprawie.

Prawdę mówiąc Twoje objaśnienie roli Animy namieszało mi w zrozumieniu roli archetypów.
Z artykułu do którego link podałeś wynika, że z Animą to jak z dziedziczeniem instynktu. Dziedziczę to co poczuję w stosunku do kobiety, co o niej pomyślę i jak się w stosunku do niej zachowam. (przynajmniej w pewnym zakresie odczuwania, zachowania, myślenia)
Z tego co piszesz wnioskuję, że Anima nie determinuje sposobu widzenia kobiet. Bo obraz Animy u osób o różnej psychice może wywołać różne reakcje. Czy o to chodziło Jungowi?. Jak napisałeś w artykule o archetypach, są one "psychologiczną koniecznością" Jung wyszedł z założenia, że z Animą jest jak z instynktem oddychania. Człowiek rodzi się i po prostu oddycha. To instynkt nad którym nie myśli, na który nie da się wpłynąć. Anima była by więc wrodzonym nam obrazem kobiety ale i też wrodzonym układem zachowań i uczuć do kobiety. A może to tylko obraz i pod pojęciem Animy nie należy rozumieć uczuć jakie pojawiają się na widok kobiety.
Inaczej czy Jungowi chodziło o
a) od dziadka w spadku otrzymałem wyobrażenie kobiety które to kieruje bezpośrednio moimi czynami
b) od dziadka w spadku otrzymałem wyobrażenie kobiety, które analizuję, korzystając z osobistych predyspozycji psychicznych, a następnie kieruję swoimi czynami;?

Różnica jest dość duża bo gdyby był podpunkt
a) to obraz np. kobiety "dominy" otrzymał bym w spadku
b) to obraz np. kobiety "dominy" sam by stworzył w oparci o własne potrzeby, ha... właśnie i po co były by mi w tedy archetypy?

Domyślam się, że chodzi Tobie o podpunkt b) a Jungowi o podpunkt a):)) hehe, nie no, tak na prawdę to nie wiem, więc pytam :)

Pio

Integralny pisze...

@ Pio -

Może ta garść linków pomoże Ci bardziej zrozumieć archetypy :)


http://www.jungpoland.org/index.php?option=com_content&task=blogcategory&id=87&Itemid=148

http://www.jungpoland.org/index.php?option=com_content&task=view&id=717&Itemid=118


http://www.jungpoland.org/index.php?option=com_content&task=view&id=115&Itemid=110

http://edukacja.eneteia.pl/index.php?view=article&catid=10%3Aencyklopedie&id=10%3Amaa-encyklopedia-psychologii-gbi&option=com_content&Itemid=9#anima

http://psikoloji.fisek.com.tr/jung/anima.htm

http://www.cgjungpage.org/index.php?option=com_content&task=view&id=666&Itemid=40



Pozdrawiam :)

Anonimowy pisze...

nic nowego, już w strożytnych chinach o tym wiedzieli
http://astronuklfyzika.cz/JinJang.gif

Anonimowy pisze...

do: lavinka

dziwni ludzie, którzy sądzą, że po "1piwku" można na rowerze jechać..
ale mnie już raczej nic zdziwi (się jeszcze przekonam tysiące razy :) jak może coś zdziwić)
moja znajoma psycholog!
na moje narzekanie, że mój facet nie prasuje ubrań, powiedziała mi, że jestem "ZBYT WYMAGAJĄCA"
i o co w tym wszystkim chodzi??
ja? zbyt wymagająca.. haha
a ta psycholog, to nie wiem, może też nie przepada za prasowaniem,
albo dziwiło ją, że ktoś może mieć jakiekolwiek zasado-wymagania w stosunku do 2 osoby.
nie wiem.
ale zdziwilo mnie bardzo, gdy usłyszalam te slowa, i porade, że nie mam AŻ tak wiele wymagac:)

Prześlij komentarz

Zapraszam do komentowania. Proszę o kulturalne wyrażanie swoich poglądów. Nie akceptuję wulgaryzmów i chamstwa.

Dziękuję i zapraszam ponownie.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...