wtorek, 26 maja 2009

Wierność w związku

Wierność w związku nie powinna być czymś, na czym partnerzy związku koncentrują całą swoją uwagę, stojąc jak na straży bram psychiki partnera, by choćby przypadkiem nie wdarła się do niej ta niedobra myśl.

Nawet mała myślka o zdradzie.


"Gdzie byłeś?"

"Dlaczego nie odbierałaś telefonów?

"Co robiłeś tak długo?"

"Jakim cudem tak przypadkowo spotkałaś twojego byłego faceta?"


Takie pytania mnożą się w nieskończoność w wielu związkach. Podejrzliwość wobec partnera jest tak powszechna, jak powszechny jest nieuświadomiony lęk o to, że zostaniemy opuszczeni.

"Jesteś tyranem, że tak mnie kontrolujesz!"

"Na każdym kroku chcesz wiedzieć co robię, jak jakaś czarownica!"


Może znacie to z własnego doświadczenia ?

Brzmi hardkorowo, ale to życie. Piszą do mnie maile szczególnie kobiety, opowiadając mi o zaistniałych tego typu sytuacjach w ich relacjach damsko-męskich. To smutne, że kiedyś dwoje tak bliskich sobie osób - postanowiło, że uwije sobie ciepłe, intymne gniazdko bliskości i zrozumienia a teraz nawzajem bombardują się podejrzeniami.

To koszmar dla ludzi, którzy w tym uczestniczą, bo często nie wiadomo jak przerwać taki bieg wydarzeń a najrozsądniejszą drogą wyjścia wydaje się być jedynie opuszczenie tego tak ociekającego trucizną "gniazda". I poszukanie nowej osoby. Nowego faceta. Nowej kobiety.
Dla mnie, jako przyszłego psychologa, takie wyjście nie jest żadnym wyjściem, a raczej "przejściem" do innego pokoju oszukiwania samego siebie, za Chiny ludowe nieuświadomionej i przenikającej na wskroś duszę potrzeby poczucia bezpieczeństwa połączonej z dramatem wizji samotności.

Co z tego że znajdziesz ukojenie w ramionach innego ? Innej ? Jeśli nie popracujesz nad prawdziwym powodem braku wiary w drugiego człowieka, możesz zgubić się szybciej niż myślisz.

Znowu, i znowu, i znowu...


Przyczyną wielu nieporozumień opartych na podejrzeniach jest to, że nasze wewnętrzne światy są zranione, powodując niczym nieuzasadniony lęk. Kiedy lęk kwitnie ( czasem pochodzący z okresu wcześniejszego, czy późniejszego dzieciństwa, lub poprzednich relacji damsko-męskich połączony z uniwersalnie ludzką potrzebą bezpieczeństwa ), wtedy człowiek może budować sobie ochronę przed tym lękiem na przykład w postaci robienia wyrzutów.

"Myślę, że partner mnie zdradza" - mówi. To jest to co widać i słychać. To, co czuje jednak taka osoba często jest lękiem o bardzo odmiennym znaczeniu. W określeniu prawdziwej przyczyny lęku, może pomóc nam psychoterapia, szczególnie ta psychoanalityczna.

Wierność jest bardzo ważną cechą związku miłosnego. Jednak nie powinna stać się warunkiem tego związku. Nie powinna stać się wymogiem - którego przestrzeganie będzie kontrolowane na bieżąco a postępy odhaczane ołówkiem jak spełnione warunki umowy.

Dla mnie wierność w związku - jest jego naturalną konsekwencją, mającą swą przyczynę w miłości, wzajemnym szacunku, intymności i zrozumieniu.

Wymóg wierności nie jest dla mnie fundamentem, od którego zaczynam budowanie związku, czy dbam o jego rozwój. To nie tędy droga. Gdy pojawia się miłość, wierność przychodzi sama.

Wierność jest dla mnie naturalną cechą związku, naturalnie wypływającą ze źródła szczęścia w związku, jak potok górski, który płynie stanowczo i radośnie ( bez przymusu ) swoim torem, uderzając wesoło napotykane na swojej drodze skałki, uśmiechając się do słońca, okalając nowe obszary, nowe sfery życia we dwoje ...

Prawdziwej miłości Wam życzę, Kochani :)






Pozdrawiam

Integralny
PSYCHIKA.net

17 komentarzy:

lavinka pisze...

Trzeba sprecyzować, wierność to nie tylko łóżko. To kwestia lojalności. Dlatego pojedynczy skok w bok boli mniej niż stała kochanka lub nawet konkurowanie z koleżanką z pracy, czy byłą "idealną" dziewczyną o której obecny partner nie może zapomnieć.

trendyforyou pisze...

hmm nic nie napiszę,bo ja jestem tą wredną czarownicą :)zazdrosną o mojego Męża:)
ale z drugiej strony mam wrażenie ,że czasami wszystko się tak układa,że nie mam wyjścia:)
miłej środy...popracuję nad własnymi emocjami,obiecuję:)

matipl pisze...

Temat zbyt obszerny, aby zmieścić go w kilku zdaniach...

Widziałbym to dwojako.
1. Partner podświadomie daje nam do zrozumienia, że znaczymy dla niego mniej. Jest nieobecny w domu, w naszym życiu, przychodzi tylko spać... Cóż innego pomyśleć, niż to że jest niewierny, kogoś ma?

2. Najważniejsza sprawa: niektórzy ludzie nie wiedzą co to jest miłość? tak samo jak co to jest kredyt ;)
Jeśli ktoś nie rozumie czym jest miłość, jak może być wierny, wybaczać nam błędy, smutki, uczciwie nam przysiądź "aż do śmierci"? Dla niego to puste słowa... Zamiast rozwodów, powinna być kara śmierci za krzywoprzysięstwo. Takie jest moje zdanie. Co by się nie działo, przyrzekłem - koniec, kropka.

zimbabwe pisze...

Niestety ale często złamanie wierności zdarza się nawet u tych, których nikt by o to nie posądzał...

justynides pisze...

"Co by się nie działo przyrzekłem - koniec, kropka".

Rozumiem, że np. kobieta bita i poniżana przez swojego męża alkoholika ma potulnie trwać u jego boku?

Emilia pisze...

Czasami strach blokuje możliwość zaufania drugiej osobie..
I zgadzam się z autorem, że najczęściej to tylko wewnętrzny, niczym nieuzasadniony lęk przed zranieniem uczuciowym, wynikający z przeżytych rozczarowań bądź zawodów z przeszłości. Naprawdę wymaga to psychoanalizy z zewnątrz. To siedzi w podświadomości danej osoby. Sama nie jest w stanie sobie z tym wszystkim poradzić.

Pozdrawiam :)

Elzbieta pisze...

Bardzo ciekawy artykul. Z radoscia go przeczytalam. Wiernosc w zwiazku to przede wszystkim szacunek i zrozumienie, wiara i akceptacja, prawosc i uczciwosc miedzy dwojgiem ludzi,ktorzy naprawde chca ze soba byc i wiedza dlaczgo? Jesli do tego dodamy "transparentna szczerosc" to nie ma obaw o wiernosc i to dziala. I jest cudownie.

Agata pisze...

Zaufanie,zaufanie po 100kroć!!Sama swego czasu męczyłam się z problemem zazdrości.Jeśli mogę coś poradzić ,to dać sobie i partnerowi przyzwolenie na wszystko,nie ograniczać ani siebie ani jego!!Gdy człowiek czuje wolność ,potrafi być bardzo wierny,gdyż nie czuje żadnego jarzma ,kajdan w które spowija go druga połowa!!Zazdrość należy akceptować i oswoić się z nią na tyle by nie przeszkadzała w codziennym funkcjonowaniu.Problem jest może nie w zazdrości lecz w tym,że dużo osób traktuje swoją połówkę jako coś swojego,jako zdobycz ,jako przedmiot w swoich rękach,który jest tylko i wyłącznie "mój"!!To zupełnie mija się z faktem,że jesteś z kimś i dajesz mu wolność bo go kochasz i chcesz by ta druga osoba czuła się szczęśliwie.Natomiast gdy zaczyna nas męczyć podejrzliwość,należy jak najbardziej porozmawiać z drugą stroną i powiedzieć jej o swoich obawach,na pewno ucieszy się i razem przedyskutujecie ten problem.Razem znajdziecie rozwiązanie i takie szczere rozmowy mogą jeszcze bardziej zbliżać!!Jednak szczypta zazdrości jest nawet wskazana ,mile łechce nasze ego!!!Pozdrawiam wszystkich obserwatorów!!:-)

Anonimowy pisze...

potrzebuje porady! od jakiegos czasu nie uklada mi sie w zwiazku z narzeczonym. jestesmy ze soba 3 lata a czuje jakby 20!ostatnio troche za duzo z kolega wypilismy i przestalismy sie kontrolowac! do stosunku nie doszlo ale malo brakowalo! mielismy o tym zapomniec ale ja chce wiecej i nawet nie mam wyrzutow sumienia! bylo mi poprostu dobrze czego nie moge pow o moim zwiazku.tymbardziej ze ten chlopak to moja mlodziencza wielka milosc! dzis nic do niego nie czuje, jest tylko pociag seksualny! a na dodatek on ma juz zone i 2 dzieci. Co mam robic ciagnac to dalej? jak to moze sie rozwinac i jakie moga byc konsekwencje? porady plis

Anonimowy pisze...

tam, gdzie jest prawdziwa miłosc, a nie zwyczajne zauroczenie, to zaden skok w bok się nie zdarzy. i nie dlatego, ze jest to niemoralne, ale dlatego, ze cudze ciało zwyczajnie obrzydza

Maga

Anonimowy pisze...

Dziękuję wam za te ciepłe słowa naprawdę dobrze usłyszeć, że na tym świecie są ludzie którzy są fair w stosunku do swoich partnerów. Ja również mam zranioną psychikę i wszędzie dopatruję się zdrady i to prawda, że samemu ciężko sobie z tym poradzić naszczęście mam wspanialą kobietę i dla niej walczę z tymi myślami i już zapisałem się do terapeuty, strach jest rzeczywiście bezpodstawny, bo jeżeli druga połówka was kocha to nie zrobi nic głupiego.Mi bardzo pomogło właśnie nie stawianie tego jako warunek konieczny jak pisze autor pomyślałem sobie, że kocham i nawet jeśli to wybaczę i to pomogło. Nie jest to objaw naiwności tylko przejaw prawdziwej miłości w której nie ma warunków i od tego czasu jest dużo lepiej, a moja kobieta jest mi wierna i wspaniała i jak cudownie jest tak właśnie o niej myśleć :) Polecam.

Anonimowy pisze...

zauwazylam, ze niektórzy bardzo tutaj idealizujecie: jeżeli jest to prawdziwa miłość to nigdy nie zdradzi - jesteśmy tylko ludżmi i rózne rzeczy mogą się zdarzyć, takie idealizowanie nie pomaga, bo myslimy, jeżeli mnie zdradził tzn,ze nie kocha mnie naprawdę albo,ze cos jest nie tak, czy ja zrobiłam/łem coś nie tak, a powodów moze byc tysiac i wiecej..., ale nie o tym chcialam, chcialam trochę powiedzieć o tej 2 stronie medalu. ja popadłam w paranoję zazdrości przez właśnie wybaczanie i idealizowanie wybaczania. partner zdradzał i oszukiwał mnie cały czas,potem nie dotrzymywał obienic, nie spełniał obowiązków, nie można było za bardzo na niego liczyć ani ufać. on nie pakował się tylko do łózka,pakował się w inne związki, z wszystkimi obietnicami i całym bagażem. bajerował nawet 3 na raz -jak się potem dowiedziałam! każdej mówił wszystko to co chciała usłyszeć. ba! nawet często robił! wybierał tą,która dawała się nabierać i świetnie się krył. sam wymagał wierności... nie wszystko należy wybaczac, bo są ludzie, którzy poprostu tego nie uszanują. nigdy wczesniej tak nie bałam się o swojego chłopaka, nie zastanawiałąm gdzie jest i co robi, nawet nie pytałam nigdy, bo wiedziałam,że można było im ufać. wiernosc, tak jak napisał ktoś wczesniej, to nie tylko łóżko, ale szacunek, lojalność, szczerość, wierność osobie, a nie jej organom. natomiast wyolbrzymianie pojęcia wolności też moim zdaniem niczemu nie służy, bo decydując się na związek z kimś, jednak jesteśmy jakby w pewnym stopniu zniewoleni, mamy masę obowiązków i deklaracji, którymi jestesmy związani, więc z czegoś jednak zawsze musimy zrezygnować i trzeba sie z tym liczyć.pewien filozof stwierdził kiedyś, że niemozliwa jest wolnośc absolutna, jestesmy wolni i czujemy sie wolni jeżeli jestesmy w pewnym sensie zniewoleni. dalej, jeżeli liczymy na to,ze ten idealny partner zapewni nam wszystko (co jest niemożliwe) i dzieki temu nie będziemy mysleć o skokach w bok, może to być nieco złudne. moim zdaniem trzeba mieć najpierw bardzo silnie zbudowane podstawy własnego świata żeby byc wiernym, do którego partner może być słodkim dodatkiem, ale nie kims kto go warunkuje-całym światem. pozwolę sobie przytoczyć tutaj stare powiedzenie, że jeżeli nie kochasz samego siebie, nie będziesz umiał kochać i żaden partner nas tego nie nauczy, ani miłością nie "wywalczy", nie "zaleczy".dla mnie zdrada partnera jest zdradą przeciwko sobie, obietnicom jakie złozylismy itede, a jeżeli cos się w związku nieukłada to lepiej porozmawiać i pracować wspólnie nad tym lub się rozstać niż się zdradzać. pozdrawiam wszystkich i zycze szczęścia :)

Anonimowy pisze...

do dziewczyny 20 lat 3 lata z chlopakiem/zareczona. Ja zerwalam zareczyny wlasnie po czyms podobnym do Twojej historii... Nie chce sie tutaj rozpisywac, ale u mnie od samego poczatku była masa wątpliwości dotyczących i zwiazku i partnera. Chciałam to zakonczyc i nie chcialam. Staralam sie patrzec na to co dobre itd., ale wlasnie historia podobna do Twojej przelala czare i pozwolila mi podjac trudna, ale w moim przypadku uwazam, ze wlasciwa decyzje. Tez nie zalowalam tego co zrobilam. Minelo juz sporo czasu od tamtego wydazenia i z perspektywy moge tylko potwierdzic, ze to byla wlasciwa decyzja. Obecnie jestem z kims z kim ponad 5 lat temu cos "krecilam" i budujemy wspolne szczescie, ale to nie bedzie najprostrze zadanie ze wzgledu na pryzmat przeszlości ;) ale rozmawiamy szczerze i oboje chcemy zeby sie udalo... musimy natomiast popracowac nad poczuciem pewnosci, a co za tym idzie-zaufania. Powodzenia

Anonimowy pisze...

Prawda jest taka że ludzie dzielą się na tych mających gen wierności i na tych którzy go nie mają zostało to potwierdzone naukowo. Są osoby które wiernie trwają przy jednej osobie z pewnego ważnego faktu- mają wiecej pewnego hormonu ktory sprawia że nie mają ochoty na skok w bok ;) dlatego jesli decydujemy sie z kims byc powinniśmy zwrócić uwage czy ta osoba " potrafi wytrzymac bez seksu" nie zmusza nas i czy dla tej osoby to nie jest najwazniejsze.

Sprawdz Wierność pisze...

co do tematu wierności, to zawsze można wynająć testerów wierności, są nawet agencje które się tym zajmują , typu sprawdzwiernosc, defection, moim osobistym zdaniem związek jest inwestycją na całe życie wart dużo więcej niż pieniądze... dlaczego by nie skorzystać i oszukiwać się przez całe życie?

Anonimowy pisze...

bardzo ciekawe komentarze, bardzo się różnią od siebie - dlaczego ludzie w swoim byciu tak bardzo chcą upodabniać się od zwierząt, w swych popędach, przecież zostaliśmy obdarzeni rozumem,też empatią, dlaczego nam się nie chce zrobić miłego gestu w stronę kogoś najbliższego, a spalamy mnóstwo energii na nowe podboje. przecież nie mamy żadnej gwarancji na lepsze życie, możemy jednak bardo je skomplikować

Anonimowy pisze...

Nie jesteś pewien czy ślub to napewno ta pewna decyzja ? potrzebujesz dowody na rozwód ?
Zapraszamy do wspólpracy
100% dyskrecji
Agencja testerów i testerek wierności zaprasza

www.sprawdzwiernosc.pl

Prześlij komentarz

Zapraszam do komentowania. Proszę o kulturalne wyrażanie swoich poglądów. Nie akceptuję wulgaryzmów i chamstwa.

Dziękuję i zapraszam ponownie.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...