środa, 20 maja 2009

Jak zredukować stres?

Mniejszy lub większy stres towarzyszy nam każdego dnia. Stresujemy się, że nie zdążymy na tramwaj, stresujemy się, że nie pójdzie nam na egzaminie, stresujemy się, że zawalimy ważne spotkanie. Stres może nam towarzyszyć, kiedy rozstajemy się z partnerem, lub też kiedy tracimy pracę. Stresujemy się, kiedy przegrywamy na giełdzie wszystkie oszczędności naszego życia.

Stres (choć tak nienamacalny) jest powodem wielu naszych również somatycznych chorób. Bóle głowy, choroby sercowe, problemy skórne, alergie, chroniczny ból - to wszystko może być skutkiem stresu.

Jay Winner, twórca programu redukcji stresu podpowiada nam, jak zredukować stres, jak sobie z nim radzić, aby jego skutki nie były tak niszczące.


1. Nie panikuj kiedy stres pojawia się w Twoim życiu, próbując mu się oprzeć. Raczej staraj się go wykorzystać tak, żeby zamiast był Twoim wrogiem, stał się Twoim przyjacielem. Wykorzystaj zatem dodatkową dawkę adrenalinki - zamiast ciągle opowiadać "Ja to mam ciężkie życie". Stres tak naprawdę jest potrzebny, aby człowiek mógł się rozwijać, najważniejsze to utrzymać jego optymnalny poziom.

2. Relaksuj się. To ważne, aby nie koncentrować się tylko i wyłącznie na źródle stresu. Czasami trzeba odpocząć i rozluźnić mięśnie. Skoncentruj się od czasu do czasu na przykład w stresującej w pracy na tym, jak oddychasz. Oderwij się od zadań, czy problemu, podążając za Twoim oddechem. Rozluźniaj swoje mięśnie, koncentrując swoją uwagę na różnych obszarach ciała. Pamiętaj - że psychika i ciało są nierozerwalnie ze sobą sprzężone. Jeśli nie dbasz o dobro ciała, psychika na tym również cierpi.

3. Koncentruj się na aktywnościach, które czynisz. Kiedy jesz, nie jedz w pośpiechu. Skoncentruj się na smaku, na aromacie. Kiedy idziesz na spacer, skoncentruj się na sposobie chodzenia. "Wejdź" do istoty aktywności, którą obecnie wykonujesz. Nie musisz śpieszyć się całe życie 24 godziny na dobę. Przecież nikt Cię nie goni.

4. Powtarzaj kroki od 1 do 3 każdego dnia. Postaraj się, aby taki spoób życia wszedł Ci w krew, wszedł Ci w nawyk. To naprawdę cenne rady.

5. Spójrz z innej perspektywy na życie. Co jest dla Ciebie ważne? Pieniądze? Sława? Prestiż? Zastanów się kosztem czego! Stres towarzyszący wyścigowi szczurów może naprawdę stać się powodem poważnych chorób cielesnych i psychicznych. nie warto za wszelką cenę pozbawiać się tego, co dała Ci Natura.

6. Zmień priorytety. Życie trwa za krótko, żeby stresować się drobnostkami. Kiedy popełniasz błędy, nie ma sensu przejmować się nimi nieustannie. Każda porażka jest nawozem sukcesu, pamiętaj o tym. Nawet największe życiowe błędy, mogą stać się dla Ciebie bezcenną lekcją na przyszłość. Wykorzystuj swoje wady, by stawać się lepszym.

7. Dbaj o relacje interpersonalne. Kontakty międzyludzkie są ważnym czynnikiem wpływającym na niekorzystne skutki stresu. Badania naukowe dowodzą, że osoby które mają oparcie w przyjaciołach i rodzinie, łatwiej znoszą skutki stresu. Dzieląc się z kimś informacjami, co jest dla Ciebie problemowe, szybciej dochodzisz do siebie, szybciej podnosisz się po porażce.

8. Przemyśl swoją sytuację. Zastanów się, co sprawia, że Twoje życie jest tak stresujące? Czasami diabeł tkwi w szczegółach i można zmienić drobną rzecz, aby życie stało się dla Ciebie łatwiejsze, bardziej satysfakcjonujące i spokojne.


Uważam, że zaproponowane przez Jay'a Winner'a mogą stać się naprawdę pomocne.
Stres można ujarzmić - a jakże ! Osobiście staram się wykorzystywać pojawiający się w moim życiu stres w taki sposób, aby to on służył mi a nie ja jemu.

To ja kieruję swoim życiem, a nie stresik, stres, czy stresisko.

Zaproponowane tutaj kroki są bardzo praktyczne zarówno w stresach życia codziennego, jak i w tych sytuacjach trudniejszych. Zawsze z pomocą może służyć nam również psycholog (konsultacja, psychoterapia), czy pracownik socjalny pracujący w ośrodku interwencji kryzysowej (jeśli stres jest powodem wewnętrznego kryzysu).

Nie można wyeliminować stresu całkowicie, ale można sobie z nim radzić redukując go do optymalnego poziomu - po to, aby zachować zdrowie psychiczne i fizyczne.

Teskt napisałem posiłkując się krokami zaproponowanymi przez Jay'a Winner'a w artykule na blogu PsychologyToday.com, który można przeczytać w originale tutaj.






Pozdrawiam

Integralny
PSYCHIKA.net

19 komentarzy:

Agata pisze...

Stres pożeracz naszej energii:-).Tak naprawdę uważamy,że jest naszym wrogiem,jednak gdy czujemy wewn.przyspieszenie jesteśmy w stanie robić wiele rzeczy szybciej,niż ociągając się i ziewając!!
Zgadzam się z tym,że trzeba go zaakceptować,jednak gdy czasem z niewiadomego powodu nadchodzi atak paniki,pocą Ci się ręce ,robi się gorąco a świat w okół wiruje....należy spróbować się uspokoić i zadać sobie pytanie,czym tak naprawdę się stresuję i dlaczego ma to aż taki wpływ na moje samopoczucie???Już samo uświadomienie sobie przyczyny pozwala nam obiektywnie spojrzeć na przyczynę stresu!!Czasem zanim dotrze do świadomości powód lub przyczyna,człowiek zle się czuje,boli go coś lub nakręca się jak bombka!!Ważnym jest uświadomić sobie co tak naprawdę nas stresuje,a potem zaakceptować to i spróbować polubić ,oswoić oraz poszukać bezpieczniejszych rozwiązań!!
Stres jest nieunikniony,jednak pod koniec dnia gdy pozałatwiamy już wszystkie nasze sprawy,powinniśmy spróbować medytacji.Usiąść lub położyć się i nie myśleć o niczym,zagłębić w naszą pierwotną istotę,której na pewno nie zależy na zdanym egzaminie ,czy zrobieniu super interesu ale która chce cieszyć się pięknem życia,tym,że trawa jest zielona ,słońce świeci i może smakować życie zupełnie bezinteresownie!!
Polecam szereg medytacji Adama Bytofa,pozwalają one odprężyć się i uciec na chwilę z naszego matrixu,który wciąga nas w różne zasadzki i gierki!!:-)

cieslo pisze...

Się stresuję lub się s(am)_tresuję. Ciekawie to brzmi, jak mechanizm samoograniczania jakiś.

Elzbieta pisze...

Stres jest nieodlacznym "towarzyszem" naszego zycia. Wystarczy go zaakceptowac i polubiic,aby nie byl naszym wrogiem lecz przyjacielem. Czy to jest mozliwe? Tak jest. Praca nad soba, swoimi emocjami, doglebne poznanie siebie. Dlaczego wlasnie taka/ki jestem? Kiedy juz dowiesz sie kim jestes i dlaczego wlsnie taka/i a nie inny i zrozumiesz skad biora sie emocje, wysterczy podjac decyzje bycia odpowiedzialnym za siebie i swoje emocje. To jest piekna praca na swoim osobistym rozwojem, ktora pomaga w zrozumieni i akceptacji rzeczy, ktore w zyciu codziennym wydaja sie byc trudne.

Cheed pisze...

Naprawdę przydatne wskazówki i porady. Ja szczególnie skupiam się ostatnio nad punktem drugim dotyczącym relaksu. Mam swoje sprawdzone metody, ale szukam nowych. Jeśli ktoś będzie miał ciekawy pomysł, piszcie z chęcią go wypróbuję :)

Pozdr.

Anonimowy pisze...

Oddech, oddech, oddech...
Nauczyć się przede wszystkim oddychać :)

- anonimus

Elżbieta Kalinowska pisze...

Oddychać, a też znaleźć swój obraz do wizualizacji spokoju.

Tak naprawdę to każdy z nas potrzebuje optymalnej dawki stresu żeby móc efektywnie działać. Zauważcie, jak wiele osób czeka z nauką na ostatnią chwilę, kiedy już wizja egzaminu jest na tyle wyrazista, że generuje stres. Wcześniej możnaby zacząć się uczyć bez stresowo, ale dla wielu jest to bardzo nieefektywny sposób nauki. Za mały stres = za mała koncentracja na zadaniu.

Anonimowy pisze...

Ja zdecydowanie nie potrzebuje zadnego stresu zeby dzialac efektywnie.

Metoda kija i marchewki, to dla mnie z calym szacunkiem glebokie behawiorystyczne sredniowiecze, dosc ponura droga do jakakolwiek zdrowej motywacji. Moze dobre dla kogos, kto wlasciwie nie bardzo sam wie czego od zycia chce, ale to chyba bardziej takie leczenie objawowe bedzie ;)

Pozdrawiam serdecznie

- anonimus

Elżbieta Kalinowska pisze...

Zapotrzebowanie na pewnien poziom stresu nie ma związku z technikami behawioralnymi, tylko jest cechą (zapotrzebowanie na stymulację) układu nerwowego danej osoby. Jedni mają większe zapotrzebowanie inni mniejsze, ale zawsze jakieś jest. To dlatego ludzie z własnej woli podejmują sie działań ryzykownych np. uprawiają sporty ekstremalne, przekraczają dozwolnoną prędkość, prowokują awantury, zostawiają coś na ostatnią chwilę (jak z przykładem uczenia się do egzaminu w ostatniej chwili) itp.

Stres nie jest szkodliwy jeśli mieści się w granicach wydolności danej osoby i jest równoważony procesami regeneracji, uruchamianymi np.podczas medytacji, relaksacji czy zwykłego spaceru
również pozdrawiam
Elżbieta

Anonimowy pisze...

Jezeli pedagog/szef 'stosuje' stres celem zwiekszenia wydajnosci czy motywacji swoich uczniow/podwladnych, bo sie naczytal ze stres motywuje, to Pani powiada, ze nie ma to nic wspolnego z technikami behawioralnymi?

- anonimus

Elżbieta Kalinowska pisze...

Mówimy o różnych rzeczach i na inne sprawy kładziemy nacisk, stąd nieporozumienie.

W artykule i komentarzach była mowa o tym, jak sobie radzić ze stresem i o tym jak go wykorzystać. Stres nie jest zajwiskiem jednoznacznie negatywnym, jest on nam potrzebny, choć każdemu w innej dawce. Dlatego niektórzy potrafią uczyć sie z wyprzedzeniem, a inni mogą to robić efektywnie dopiero w ostatniej chwili. Wcześniej nie są w stanie.

Mówiąc o tym koncemtrowałam się na potrzebach danej osoby i jej właściwościach, a nie na tym, jak to może być wykorzystane przez kogoś innego.
Ocenianie technik motywacyjnych opartych na stresie, to dla mnie zupełnie "inna bajka".

Anonimowy pisze...

Mówiąc o potrzebach danej osoby zdecydowanie rozumiem Panią dużo lepiej, choć przyznam jeszcze nie dokońca w pełni. Porszę mi wyjaśnić, czy nauka nie może przynosić poprostu przyjemności? Czy odpowiednii poziom stresu nie kłóci sie z odczuwaniem takiej przyjemności, a może jest do niej niezbędny? Czy osoby 'wpadające' w tak zwany 'flow' odczuwają stres?

- anonimus

Anonimowy pisze...

PS. Ja nie odnoszę się do artykułu, ani komentarzy tylko do Pani stwierdzenia, które mógłbym smiało włożyć w usta wielu mało 'interesujących' osób, których efekty wdrażania w życie powyższych ideii dawały z goła odmienne rezultaty. Cieszę się że zgodziła się Pani zboczyć nieco z tematu i podjęła się wyjaśnienia tej nurtującej mnie rozbieżności :).

- anonimus

Anonimowy pisze...

Witam
Wpis o stresie przeczytałem jakiś czas temu w oryginale. I podobnie jak wtedy, teraz myślę sobie, wszystko super extra, ale jak wprowadzić myśl w życie.
Czasem mam takie sytuacje w życiu że ciężko mi ten stres opanować i przestać myśleć o danej czynności. Po prostu samo się "pcha" do głowy. I nie mam tu na myśli ogromnych problemów, tylko czasem zwykłe głupie wpadki które miałem. Aż strach pomyśleć co przyniesie życie.
Nawet pisanie tego postu to dla mnie pewnego rodzaju stres (myśl jak to zostanie odebrane, jak to ktoś przeczyta).
Wiem że problem tkwi w tym że za dużą wagę przywiązuję do tego jak o mnie myślą inni, wiem też jak mniej więcej z tego wybrnąć, ale to już prowadzi do zmiany pewnych nawyków, a co za tym idzie stres przed nowym i błędne koło się zamyka;)
Pozdrawiam.
Tomasz

Elżbieta Kalinowska pisze...

Różnica jest taka - są ludzie którzy lubią się wspinać. To sprawia, że znajdują się w różnych sytuacjach stresowych np. konieczność noclegu w ścianie. Taka wyprawa może się źle skończyć, można na niej doświadczać lęku i zagrożenia. Czyli stresu. W stresie w organizimie zachodzą różne zmiany, o których można poczytać na moim blogu. Wśród nich jest np. wydzielanie dużej ilości adrenaliny do organizmu. To jest dlaniektórych bardzo przyjemne, albo przynajmniej pomaga się zmobilizować. Więc taka osoba, chętnie szuka syatucji, kótre dają takiego "kopa".

Zupełnie, jednak czym innym byłoby, gdyby ktoś kazał drugiemu zacząć się wspinać, bez względu na jego aktulane potrzeby.

Z faktu, że niektórzy potrzebują stresu w większej dawce nie wynika, że fundowanie komuś sytuacji stresowych jest w porządku.
Może Pan lubić kapuśniak, ale to nie znaczy, że jak ktoś będzie Panu ten kapuśniak, wbrew woli wciskał, to będzie Pan zachwycony.

Wówczas mówimy o przymusie, szantażu, przemocy.

Z jednej strony jest wiedza o potrzebach, a z drugiej wykorzystanie tej wiedzy w sposób nieetyczny (lub etyczny) przez innych.

Elżbieta Kalinowska pisze...

Różnica jest taka - są ludzie którzy lubią się wspinać. To sprawia, że znajdują się w różnych sytuacjach stresowych np. konieczność noclegu w ścianie. Taka wyprawa może się źle skończyć, można na niej doświadczać lęku i zagrożenia. Czyli stresu. W stresie w organizimie zachodzą różne zmiany, o których można poczytać na moim blogu. Wśród nich jest np. wydzielanie dużej ilości adrenaliny do organizmu. To jest dlaniektórych bardzo przyjemne, albo przynajmniej pomaga się zmobilizować. Więc taka osoba, chętnie szuka syatucji, kótre dają takiego "kopa".

Zupełnie, jednak czym innym byłoby, gdyby ktoś kazał drugiemu zacząć się wspinać, bez względu na jego aktulane potrzeby.

Z faktu, że niektórzy potrzebują stresu w większej dawce nie wynika, że fundowanie komuś sytuacji stresowych jest w porządku.
Może Pan lubić kapuśniak, ale to nie znaczy, że jak ktoś będzie Panu ten kapuśniak, wbrew woli wciskał, to będzie Pan zachwycony.

Wówczas mówimy o przymusie, szantażu, przemocy.

Z jednej strony jest wiedza o potrzebach, a z drugiej wykorzystanie tej wiedzy w sposób nieetyczny (lub etyczny) przez innych.

Anonimowy pisze...

No dobrze, ale jak sie ma sport ekstremalny do nauki, nie bardzo rozumiem. Nie spotkalem jeszcze nikogo, kto by czerpal rownie podniecajaca, swiadoma i mimowolna radosc z noclegu na skale, co z faktu odsuniecia terminu nauki na ostatnia chwile, dosc kurjozalne przyznam. Albo sie myle albo Pani analogia cos za grubymi nicmi jest szyta, jak na moj gust :)

- anonimus

Elżbieta Kalinowska pisze...

Sporty ekstremalne, przekraczanie prędkości na ulicy, prowokowanie awantur, zostawianie spraw na ostatnią chwilę itp. wszystko to są sposoby, na fundowanie sobie większego lub mniejszego stresu.

Wiąże się on nie tylko z napięciem emocjonalnym, ale też reakcją fizjologiczną w postaci np. większej dawaki adrenaliny w organiźmie. Odczuwana ona może być silnie w postaci tzw. "kopa" (przy np. skokach spadochronowych)lub mniej silnie, w postaci większej koncentracji i zdolności do większego wysiłku (np. przy nauce).

Rozumiem, może być trudne, spojrzeć na stres od strony korzyści jakie niesie, ponieważ na ogół słowo to ma negatywne konotacje.


Pozdrawiam

Anonimowy pisze...

Tak, zdecydowanie znaczenie stresu czesciej uzywa sie i zestawia z czyms raczej negatywnym.

Dziekuje Pani Elzbieto za wszystkie Pani wyjasnienia i pozdrawiam.

Tobiasz Duda - Cali.pl pisze...

Do całej listy dodałbym jeszcze redukowanie stresu za pomocą tego czego organizm w takim momencie szczególnie potrzebuje, a więc konkretnie mówiąc mowa o witaminach z grupy B. Ich brak w organizmie, lub jak kto woli niedobór powoduje, że organizm znacznie trudniej radzi sobie z sytuacjami stresującymi. Warto o tym pomyśleć. Po za tym rady znajdujące się w artykule są jak najbardziej wartościowe o pomocne, dzięki raz jeszcze! :)

Prześlij komentarz

Zapraszam do komentowania. Proszę o kulturalne wyrażanie swoich poglądów. Nie akceptuję wulgaryzmów i chamstwa.

Dziękuję i zapraszam ponownie.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...